Jak zmieniał się BlackBerry Bold?

Avatar
Piotr Barycki
05.08.2011

Dziś, na kilkanaście dni przed rynkową premierą BlackBerry 9900 Bold, mijają prawie trzy lata, od momentu kiedy Research In Motion wprowadził do sprzedaży jeden z najbardziej przełomowych modeli w swojej historii – pierwszego Bolda, oznaczonego numerem 9000. Terminal ten na długi czas wyznaczył standardy jakości w tej klasie urządzeń – zaczynając od doskonałej klawiatury, przez rewelacyjny ekran aż po prestiżowy wygląd i materiały, z których został wykonany. Jak przez ten czas zmieniła się linia Bold?

BlackBerry Bold 9000 z powodzeniem zastąpił nieco już wysłużony, uważany wtedy za najbardziej „biznesowy” ze wszystkich w ofercie RIM, 8800 (oraz jego odmianę wyposażoną w moduł WiFi – 8820) i ciężko nie było nazwać go urządzeniem rewolucyjnym. Po raz pierwszy w historii kanadyjskiej korporacji pojawiło się urządzenie łączące w sobie wszystkie najnowsze technologie – WiFi, GPS, Bluetooth, 3G, wspierane przez niezwykle wydajne podzespoły – procesor 624 Mhz, 128 MB pamięci operacyjnej i 1 GB wbudowanej przestrzeni na pliki multimedialne (z możliwością rozszerzenia o karty pamięci microSD). Całość zamknięto w niezwykle stylowej obudowie, ozdobionej z przodu sporym (2,6″) panoramicznym ekranem o wysokiej rozdzielczości (480×320) a z tyłu klapką, pokrytą materiałem przypominającym skórę. Niezwykle ważnym uzupełnieniem była pełna klawiatura QWERTY o nieprzeciętnym rozmiarze i specjalnym wyprofilowaniu, dzięki czemu w krótkim czasie uzyskała niemal legendarny status. Również i miłośnicy multimediów oraz osoby prowadzące wielogodzinne rozmowy telefoniczne były zachwycone – głośniki stereo potrafiły grać głośno, czysto i wyraźnie.

Wydajność i elegancja na najwyższym poziomie – tylko w ten sposób można było określić najnowszy terminal w ofercie Bold, rozpoczynający równocześnie nową, najwyższą klasę w portfolio RIM – Bold.

Nie obyło się jednak bez drobnych problemów, a i upływający czas odcisnął na pierwszym Boldzie swoje piętno. Terminal borykał się na początku z problemami z oprogramowaniem (pierwsze wersje potrafiły restartować się przy przejściu z 2G na 3G), przeglądarka w dalszym ciągu była niezwykle powolna i mocno ograniczona, a system w wydaniu oznaczonym numerem 4.6 był jedynie niewielkim przeskokiem w stosunku do coraz bardziej archaicznych (pod wieloma względami) poprzednich edycji. Zaczęto dostrzegać również pewne niedociągnięcia związane z wykonaniem – klapka z biegiem czasu stawała się nieco zbyt luźna, a z posrebrzanej ramki w niezbyt ładny sposób schodziła farba.

Z pomocą systemową przyszedł wkrótce OS 5.0, wprowadzając nieco lepszą przeglądarkę, o wiele atrakcyjniejszy interfejs użytkownika oraz całą gamę drobniejszy udogodnień, które jednak w znaczący sposób ułatwiały nam pracę z telefonem. Niestety już wkrótce ujawniony został kolejny dość poważny problem – 128 MB pamięci RAM nie było w pełni wystarczające, aby bez problemu poradzić sobie z dużą ilością zainstalowanych aplikacji i szybko zaczęło jej brakować. Terminal stawał się coraz powolniejszy i mniej wydajny, przez co nawet wierni użytkownicy zaczęli z coraz większym pożądaniem spoglądać na model, który według wielu niekoniecznie powinien znaleźć się w tej samej rodzinie – BlackBerry 9700.

Terminal ten, wprowadzony na rynek w pod koniec 2009 roku zaskoczył niemal wszystkich. Research In Motion niemal całkowicie zmienił bowiem całe urządzenie, w którym zakochały się bez pamięci miliony osób na świecie – od prezesów światowych korporacji, aż po zwykłych nastolatków. BlackBerry 9700 został wyraźnie zmniejszony (łącznie z „legendarną” klawiaturą i ekranem), a jego linie i sylwetka uległa wyraźnemu „zaostrzeniu”, zgodnie z panującymi na rynku standardami i modą. Zwiększona została za to nieznacznie rozdzielczość wyświetlacza (480×360 przy przekątnej 2,44″), aparat fotograficzny (3,2 MPX z AF, zamiast 2MPX bez AF) oraz ilość RAM (ze 128 na 256MB). Również od premiery zainstalowany był najnowszy system operacyjny – BlackBerry 5.0, nie sprawiający już więcej problemów z brakiem dostępnych zasobów. Wraz z nabyciem 9700 pozbywaliśmy się też kilku mniejszych i większych problemów 9000. Bateria pozwalała na o wiele dłuższą pracę na pojedynczym naładowaniu, TrackBall, z czasem brudzący się i zacinający, zastąpiony został przez nowoczesny i praktycznie niezawodny TrackPad, a ramka otaczająca „młodszego” Bolda była wyraźnie trwalsza.

Pomimo „pomniejszenia”, urządzenie powtórzyło sukces swojego poprzednika i w krótkim czasie stało się jednym z najpopularniejszych i najlepiej rozpoznawanych modeli w ofercie RIM. Wszyscy byli jednak przekonani, że gdzieś „za rogiem” czai się prawdziwy następca Bolda 9000. Oczekiwania te nie były oparte wyłącznie na naszych zachciankach – co jakiś czas do internetu dostawały się zdjęcia i filmy prezentujące prototyp urządzenia, które mogło by stać się „drugim 9000” – „Magnum”. Niestety prace nad nim zostały czasowo wstrzymane (lub ewoluowały w 9800) i w rok później do mediów na całym świecie trafił komunikat prasowy ogłaszający premierę BlackBerry 9780.

Tym razem nie doczekaliśmy się większych zmian w wyglądzie (przyciemniono jedynie nieco ramkę otaczającą urządzenie) a jedyne warte wspomnienia nowości to lepszy aparat, po raz kolejny zwiększona ilość RAM (512MB) oraz aparat (5MPX z AF) i system operacyjny BlackBerry 6.0, wraz z którym na pokłady telefonów z jeżynką w logo trafiła obszerna paleta nowych funkcji oraz przeglądarka, pozwalająca na o wiele przyjemniejsze przeglądanie internetu.

Z roku na rok Kanadyjczycy dostarczali nam więc terminale coraz bardziej wydajne i coraz bardziej dopracowane (łącznie z oprogramowaniem), jednak coraz bardziej zaczynało nam brakować prawdziwego przełomu. Nie mieliśmy wątpliwości – jeśli RIM chce na nowo rozpalić namiętność swoich fanów (nawet tych najwierniejszych), potrzebny jest przełom na miarę 9000. I doczekaliśmy się go niemal na rok po premierze drugiego „malutkiego” Bolda, a trzy lata od premiery pierwszego modelu z tego rodu.

Bolda w najnowszym wydaniu nie można do końca rozpatrywać jako następcę serii 97xx (która na razie wygląda na „uśpioną”, przynajmniej jeśli na rynek nie trafi 9790), a raczej bezpośredniego kontynuatora prawdziwych tradycji zapoczątkowanych przez 9000. Zmianom uległo praktycznie wszystko, co mogło uprzykrzać nam życie, a to, co kochaliśmy od 2008 roku, zostało zachowane w najlepszym wydaniu.

Terminal odziedziczył po swoim przodku przede wszystkim rozmiar i klawiaturę, która wydaje się być jeszcze wygodniejsza (nieco zmieniła się „twardość” klawiszy i ich wyprofilowanie). Umiejętne wykorzystanie przestrzeni użytkowej (m.in. zmniejszenie ramki) spowodowało, że przy tych samych wymiarach, na przednim panelu zmieścił się wyraźnie większy ekran – 2,6″ zastąpiło bowiem 2,8″. Różnica jest widoczna gołym okiem, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę dwukrotnie zwiększenie (i tak już wysokiej) rozdzielczości – 480×320 zastąpiło 640×480 (VGA). Jeśli już wystarczająco napatrzyliśmy się na wyświetlacz 9900, możemy dać się zaskoczyć po raz kolejny – wystarczy go dotknąć, aby cały system zacząć działać tak, jak tylko pokierujemy go palcem. RIM uległ bowiem w końcu prośbom użytkowników i w 9900 do dyspozycji oddany został pojemnościowy ekran dotykowy.

O ile jednak z przodu rozmiar telefonu jest identyczny, o tyle z profilu 9900 wygląda jakby 9000 przez ostatnie 3 lata intensywnie pracował na siłowni, zmniejszając swoją grubość aż o ponad 30% (przyznaję, zazdroszczę). W efekcie terminal, wyposażony w pełną klawiaturę QWERTY jest najcieńszym tego typu urządzeniem, dorównując pod tym względem również telefonom innych producentów, posiadających wyłącznie ekran dotykowy.

Przyglądając się bliżej bocznym krawędziom 9900 możemy odnaleźć kolejną nowość w stosunku do 9000. Materiał, z którego wykonana jest ta część nie jest już zwyczajnym plastikiem a w całości tworzy go szczotkowane aluminium, o wiele bardziej odporne na czynniki zewnętrzne niż w przypadku jego poprzednika.

Na pierwszy rzut oka otrzymujemy więc terminal wykonany z o wiele lepszych materiałów, z większym ekranem, który możemy obsługiwać również za pomocą dotyku oraz wygodniejszą klawiaturę. Jakie zmiany zaszły jednak w jego wnętrzu?

Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście procesor, który od debiutu pierwszego Bolda nie ulegał praktycznie zmianom – coraz mniej wydajne 624Mhz zastąpiono (po raz pierwszy) układem o taktowaniu 1,2GHz, 128 MB (256/512) pamięci RAM wydaje się już mało okazałe przy 768MB. Konsekwencją zastosowania procesora Qualcomm jest dodanie niezwykle istotnego rozwiązania – pełnego wsparcia dla Open GL i sprzętowej akceleracji grafiki. Pozwala to nie tylko na obsługę „podkolorowanego” systemu, ale również o wiele szybszą pracę przeglądarki i coś, o czym do tej pory mogliśmy tylko pomarzyć – gry 3D. Do uzupełnienia multimedialnego charakteru nowego Bolda potrzebny był już praktycznie wyłącznie aparat, umożliwiający rejestrację zdjęć z rozdzielczością 5MPX i nagrań wideo w HD 720p.

Małe zestawienie tego, co zmieniło się od czasów 9000 (vs 9900):

  • Grubość (z 15 mm na 10mm)
  • Ramka (z plastikowej na aluminiową)
  • Wielkość ekranu (z 2,6″ na 2,8″)
  • Obsługa ekranu (ekran dotykowy w 9900)
  • Nawigacja (z TrackBalla na TrackPad)
  • Rozdzielczość (z 480×320 na 640×480)
  • Masa (ze 136 gram na 130g)
  • Prędkość połączenia z siecią (z 3,6 na 14,4)
  • System operacyjny wraz z przeglądarką (z 4.6/5.0 na 7.0)
  • Procesor (z 624Mhz na 1,2Ghz)
  • Pamięć operacyjna (ze 128 MB na 768)
  • Wsparcie OpenGL = gry 3D (z „brak” na „tak”)
  • Rozdzielczość zdjęć (z 2 MPX na 5MPX)
  • Rozdzielczość wideo (720p w 9900)
  • NFC (z „brak” na „tak”)
  • Cyfrowy kompas (z „brak” na „tak”)
  • Rozszerzona rzeczywistość (z „brak” na „tak”)

Czym więc jest nowy Bold? Tym, czego tak naprawdę potrzebowaliśmy – urządzeniem łączącym najlepsze cechy 9000 z serią 97xx, wspartym przy okazji zupełnie nowymi podzespołami i pozbawionym większości najbardziej dokuczliwych błędów, zarówno w wykonaniu, jak i oprogramowaniu. Może i nie rewolucja, a dopracowanie bryły łączącej pełną klawiaturę QWERTY i ekran dotykowy do perfekcji – ostatni, najwyższy etap ewolucji. Oczywiście, nowy Bold zapewne trafia na rynek nieco później niż byśmy tego chcieli, ale…

…na takie urządzenia tak naprawdę nigdy nie jest za późno – mogą pojawić się nawet miesiące (lub… 3 lata) „po”, a i tak odniosą gigantyczny sukces i zdobędą uznanie w oczach (i rękach) użytkowników.