Recenzja: BlackBerry 9520 Storm 2, część 1

Avatar
Piotr Barycki
13.01.2010

.

Sporo już czasu minęło od wyprodukowania i wypuszczenia na rynek przez RIM pierwszego terminala, w którym praktycznie cała obsługa opierała się na ekranie dotykowym. Ogromne zaskoczenie związane z odejściem (chociażby i chwilowym) Kanadyjczyków od charakterystycznych i sprawdzonych przez lata kształtów urządzeń było jednak niewielkie, jeśli zwrócić uwagę na sukces rynkowy produktu jednego z obecnie największych konkurentów – iPhone Apple’a. Niestety, zdaniem wielu (w tym i naszym) RIM pośpieszył się nieco z premierą Storma 1 (modele 9500 i 9530), przez co „Burza” cierpiała niestety na wiele dolegliwości, takich jak bardzo niewygodny sposób pisania na ekranie opracowanym w innowacyjnej technologii, czy liczne usterki software’owe, które z większym lub mniejszym sukcesem były naprawiane w kolejnych wersjach OS. Kilka miesięcy temu RIM rozpoczął jednak sprzedaż nowego, poprawionego i zapowiadanego jako wyjątkowy, modelu Storm2 (9520 i 9550). Czy tym razem uda mu się przekonać do niego użytkowników produktów konkurencji, lub… aktualnych posiadaczy Jeżynek , którzy nie wyobrażają sobie życia bez fizycznej klawiatury QWERTY lub pół-QWERTY?

.

Zobaczmy…

.

1. Zawartość pudełka

.

.

Po raz kolejny RIM nie zaskakuje nas w tej prawie niczym, pudełko jest czarne, eleganckie, podobne jak w modelach 9000 czy 8520 i zawiera standardowe akcesoria:

.

  • Ładowarkę sieciową
  • Kabel micro-USB
  • Pokrowiec – kieszonkę
  • Skróconą instrukcję obsługi
  • Pełną instrukcję obsługi
  • Płytę z Desktop Managerem
  • Słuchawki
  • Baterię (D-X1, 1400 mAhr)

.

Jak więc widać, zestaw nie różni się praktycznie wcale od zestawu modelu 9500 – nawet bateria jest dokładnie identyczna. Jedyną różnicą, o której wspomniałem jest fakt, że… pudełko jest nieco mniejsze niż w przypadku poprzednich modeli. Poza tym – różnic brak, więc nie będziemy się nad nimi rozpisywać.

.

PS: Jeśli jednak ktoś nigdy nie miał żadnego BlackBerry – warto wspomnieć, że po włożeniu terminala do pokrowca, który otrzymujemy w zestawie, następuje automatyczna blokada urządzenia – nie musimy się więc obawiać, że cokolwiek zostanie naciśnięte i wybrane bez naszej wiedzy. Mamy również możliwość ustawiania różnych zachowań w obrębie profili, w zależności czy BB jest poza pokrowcem, czy w nim.

.

.

2. Wygląd zewnętrzny

.

.

2.1. Przód

.

W przypadku modelu 9500 pisałem, że terminal prezentuje się praktycznie doskonale – tutaj jednak muszę przyznać, że projektanci RIM nie spali przez rok czasu i nie zmieniając drastycznie wyglądu zewnętrznego, a jedynie dopracowując pierwotną konstrukcję udało im się stworzyć coś jeszcze ładniejszego. Przód jest teraz praktycznie w całości idealnie czarny, nie ma (jak w przypadku 9500) bardzo widocznych szczelin w miejscach, w których nie powinno ich być (co wyglądało niestety po prostu źle, a na dodatek szczeliny powiększały się wraz z czasem, jaki użytkowaliśmy terminal), a konstrukcja wygląda bardzo solidnie i doskonale leży w ręce – rozmiar ani masa nie zmieniły się w żaden znaczący sposób, choć przez lekką zmianę designu nowy Storm wydaje się nieco większy od poprzednika.

.

2.2. Klawisze

.

.

Duży wpływ na ogólne wrażenie ma zmiana przednich klawiszy (zielona i czerwona słuchawka, menu i ESC) z niezależnych przycisków, na zintegrowane z osłoną ekranu, co  przy okazji nie zmniejsza ich funkcjonalności, a nawet ją zwiększa, przez to, że klawisze są większe i łatwiej się je wciska. Przyciski nie są jednak dotykowe, na co mógłby wskazywać ich wygląd – wciskają się na takiej samej zasadzie jak ekran, wydając przy tym charakterystyczny dla tej technologi ‚klik’. Posiadają jednak ‘słabe punkty’ tzn. minimalnej wielkości obszary gdzie nie da się ich wcisnąć, co potrafi być czasami dość irytujące. Podobne rozwiązanie (przy czym wygląda ono praktycznie identycznie) zostało zastosowane w modelu 8520 (Gemini) i muszę przyznać, że jest ono doskonały pomysłem – zlikwidowane zostało kolejne miejsce przez które do środka urządzenia mógł dostawać się kurz. Dodatkowo, jak już zostało wspomniane, dzięki takiemu rozwiązaniu cały przód Storma2 stanowi praktycznie jedną płaszczyznę – urządzenie przypomina w tej kwestii HTC Touch HD (z tym, że ma o wiele lepiej rozwiązane przyciski sprzętowe).

.

2.3. Tył

.

.

Tylna część urządzenia pozornie nie różni się zbytnio od tej, którą widzieliśmy w poprzednim modelu. Nic bardziej mylnego! Po raz kolejny RIM wziął pod uwagę swoje błędy i postanowił wymienić nie do końca udane rozwiązania na nowsze (choć niektóre są dyskusyjnie lepsze).

.

Po pierwsze, usunięty został dodatkowy tylni głośnik umiejscowiony w okolicach zaczepu klapki od baterii. Wydaje się to bardzo dobrym ruchem, ponieważ 9500 leżąc na stole i dzwoniąc, praktycznie całą głośność ‘ładował’ w… stół, a w przypadku gdy chcieliśmy prowadzić rozmowę konferencyjną, lub po prostu ‘przenieść’ naszego rozmówcę na wbudowany zestaw głośnomówiący, musieliśmy odwracać telefon do góry nogami. Nie jest jednak tak, że dodatkowy głośnik został całkowicie usunięty – znajduje się on na dole urządzenia (co można zobaczyć w dalszej części recenzji).

.

.

Drugim ciekawym zabiegiem jest zmiana mechanizmu otwierania klapki od baterii na ten, który obserwowaliśmy już w modelu 8520. Usunięte zostały niewygodne ‘zatrzaski’, do których otwarcia praktycznie zawsze potrzebne były dwie ręce (a poza tym wystawały na tyle, że potrafiły porysować szklany stolik), a w ich miejsce pojawił się pojedynczy zatrzask i wgłębienie, które należy podważyć paznokciem. Niestety rozwiązanie to ma jedną poważną wadę – o ile w przypadku 8520, gdzie klapka była plastikowa i otwierało się ją bez problemu, o tyle tutaj klapka jest wykonana z metalu i osoby o krótszych paznokciach czeka bardzo nieprzyjemne uczucie gdy pod paznokieć dostaje się dość ostry kawałek metalu. Reszta, poza lekkim liftingiem dolnej części obudowy (więcej srebrnej obwódki) pozostaje bez zmian – jakość wykonania klapki, ułożenie aparatu i lampy błyskowej, a także logo BlackBerry.

.

.

2.4. Pod pokrywą

.

.

Również i tutaj nie ma wyraźnych zmian, poza tymi, które widać było gołym okiem – brak głośnika (zastąpiony teraz przez mechanizm do otwierania), nieco przesunięty slot na karty pamięci i zmieniona obudowa miejsca na kartę SIM (dzięki czemu wyciąga się ją łatwiej). Reszta pozostaje bez żadnych zmian.

.

2.5 Po bokach

.

I tym razem RIM konsekwentnie trzyma się sprawdzonych rozwiązań, jedynie nieznacznie je ulepszając. Układ i funkcjonalność klawiszy nie została zmieniona, a jedynie zmieniono nieco wygląd  i materiał, z którego wykonane są klawisze. Podobnie jak w 9700 nie są już koloru srebrnego i wykonane z plastiku, a czarne i gumowe, chociaż nie jak w przypadku 8520 zintegrowane z obudową. Korzystanie z nich jest przyjemne i nawet wygodniejsze niż z plastikowych, które po pewnym czasie dość wyraźnie się wyrabiały – tak konstrukcja wygląda na solidniejszą.

.

.

Tak więc po prawej stronie mamy przyciski regulacji głośności, np. w trakcie rozmowy czy odtwarzania, przy czym dłuższe przytrzymanie powoduje zmianę piosenki na poprzednią lub następną, przycisk funkcyjny (do którego możemy przypisać dowolną funkcję, domyślnie – aparat) i gniazdo słuchawkowe mini-jack. Warto zwrócić uwagę, że jest to kolejna rzecz, która została nieco zmieniona w porównaniu do Storma 9500 – tam część gniazda ‘wystawała’ z obudowy, tutaj wejście gest na równi z obudową, co powoduje mniejsze prawdopodobieństwo uszkodzenia mechanicznego tego elementu.

.

.

Po lewej stronie znajduje się tylko przycisk funkcyjny (również konfigurowalny), wyglądający jednak inaczej niż ten z prawej strony i wejście microUSB służące do ładowania i synchronizacji z komputerem.

.

.

Warta odnotowania (choć również mało widoczna) zmiana dotyczy również gumowej obwódki i tylnej klapki – nie było widać tego przy zdjęciach z tyłu, ale jest to dość widoczne przy zdjęciach z boku – gumowana obwódka, na której umieszczone zostały klawisze funkcyjne została ‘odchudzona’ na rzecz szerszej tylnej klapki, co w połączeniu z nowym sposobem jej mocowania zapewnia o wiele większą stabilność – klapka nie ma praktycznie żadnych luzów.

.

2.6 Dół

.

.

Jak w przypadku chyba wszystkich modeli BlackBerry, dół urządzenia jest zajęty praktycznie jedynie przez otwór mikrofonu. Dlaczego ‘praktycznie’? Bo jeśli dobrze się przypatrzymy, możemy znaleźć tam również dodatkowy głośnik, który w tym modelu znikną z ‘pleców’ urządzenia i znalazł się właśnie tutaj. Wbrew pozorom głośnik ten wcale nie kłóci się z mikrofonem, jest głośny i czysty, więc dla miłośników ‘głośnomówienia’ ta opcja będzie wymarzona.

.

2.7 Góra

.

.

Tutaj możemy znaleźć kolejną drobną, choć przydatną zmianę – zamiast przycisku blokowania znajduje się przycisk służący do wyłączania telefony (tą funkcję pełniła wcześniej czerwona słuchawka) i standardowy przycisk wyciszania połączenia przychodzącego. Jeśli chcemy jednak zablokować naszego Storma2, wystarczy wcisnąć krótko przycisk służący do wyłączania telefonu – rozwiązanie wygodne i przyjemne.

.

.2.8 Ekran

.

.

Bez wątpienia najważniejsza część tego modelu i największa porażka jego poprzednika i coś, przez co bardzo wiele osób (zwłaszcza te, które miały wcześniej do czynienia z S1) były do 9520 nastawione mocno sceptycznie. Zwłaszcza zatwardziali wyznawcy klasycznych BB od razu skreślają Storma2, klasyfikując go jako zabawkę, na której nie da się pisać. Owszem, niektóre parametry pozostały takie same – nadal mamy do czynienia z ekranem o przekątnej 3,25″ i rozdzielczości 480×360, cała tajemnica nowej „Burzy” kryje się jednak pod nim…

.

.

W pierwszym Stormie RIM popełnił jeden zasadniczy błąd – pod ekranem, który działa na zasadzie wciskania (jak normalny przycisk) umieścił tylko jeden, centralny czujnik, przez co jego ‘wciskalność’ była różna w różnych miejscach urządzenia, a najczęściej w samych rogach trzeba było użyć naprawdę dużo siły, aby wybrać żądaną przez nas opcje. Na dodatek, przez obecność tylko jednego czujnika, ekran można było na raz wcisnąć tylko w jednym miejscu, więc zanim napisało się kolejną literkę, trzeba było oderwać palec od ekranu – jeśli ktoś był już wcześniej przyzwyczajony do klawiatury QWERTY, to było to okropną męczarnia – wrażenie z pisania straszne, sprowadzało się praktycznie do pisania po literce, i o płynności z normalnych BB można było zapomnieć. Takie rozwiązania skutecznie odpychały od pisania dłuższych maili czy sms’ów. Osobiście nawet przyznałem, że lepiej – szybciej i wygodniej, pisze się na największym konkurencie tego modelu, czyli iPhone (na zdjęciu Storm 2 iPod Touch).

.

.

Na szczęście w 9520 zostały zamontowane aż cztery czujniki (po jednym w każdym rogu) działające w ulepszonej technologii, mającej sprawiać wrażenie jakbyśmy pisali na prawdziwej klawiaturze. Jak to się sprawdza w rzeczywistości? REWELACYJNIE! Ekran jest czuły na dotyk w każdym miejscu i już wystarczy go wcisnąć troszkę mocniej, żeby sam ‘przyciągnął’ się do bazy i pożądana opcja lub litera została wybrana. Nadal występuje przy tym charakterystyczny klik, ale nie towarzyszy mu już wciskanie tak mocne, że można było obawiać się (bezpodstawnie, ale jednak) o połamanie ekranu. Następną rzeczą, która bardzo przeszkadzała w Stormie 1, a została poprawiona w jego drugiej odsłonie jest stabilność ekranu w obudowie – w 1 można nim było z łatwością ruszać w płaszczyźnie w każdą stronę o około 1mm, co powodowało wrażenie niesolidności i ‚wątłości’ całej konstrukcji (w końcu to ekran stanowił większą część urządzenia). Teraz ciężko znaleźć jakiekolwiek luzy – ekran jest zamontowany bardzo stabilnie.

.

2.8.1 Pisanie

.

.

Jak już wspomniałem – Storm2 dla wielu odpadł w przedbiegach, bo przecież telefon z ekranem dotykowym nie nadaje się do prowadzenia długiej korespondencji mailowej.Otóż nadaje się! Pomimo przyzwyczajenia do klawiatury modelu 9000, w tym nie miałem większych problemów z przyzwyczajeniem się do braku fizycznych klawiszy. Dzięki poprawionemu ekranowi, który wystarczy teraz tylko lekko ‚docisnąć’ (czasem nawet zbyt łatwo) i słownikowi, który poprawi większość naszych błędów i nietrafień w klawisze (nie możemy się oszukiwać – oczywiście, że się zdarzają). Do wyboru, podobnie jak w poprzednim Stormie mamy pełną klawiaturę QWERTY w trybie poziomym i trzy rodzaje klawiatur (QWERTY, Multitap, SureType).

.

.

..
.

.

Tajemnicza ikonka z globusem pozwala na łatwe i szybkie zmienianie języka słownika, co jest szczególnie przydatne np. gdy prowadzimy rozmowy na BBMessengerze z osobami z różnych krajów – słowniki dość ciężko znoszą pisanie w innym języku i potrafią poprawiać nas w komiczny sposób, a tak mamy możliwość przełączania ich dwoma kliknięciami ekranu. Pomimo pozornych podobieństw (sam układ klawiatury nie został zmieniony, podobnie jak jej wygląd) komfort pisania jest o wiele, wiele większy, oczywiście głownie z uwagi na poprawiony ekran. Pomijając już fakt, że przyciska się go o wiele łatwiej i w każdym miejscu równie wygodnie, otrzymaliśmy możliwość fizycznego wciskania go w dwóch miejscach naraz! Dzięki temu, gdy chcemy wpisać „;)” nie musimy już blokować klawiatury liczbowej, ani klikać dwa razy – wystarczy, że przytrzymamy jednym palcem jeden klawisz, a drugim wybierzemy interesujące nas znaki, a po puszczeniu go, wrócimy od razu do zwykłej klawiatury. Zmiana wprawdzie niewielka, ale jest to usprawnienie, które bez wątpienia powinno się w tym modelu znaleźć.

.

Rozwinięcie tego tematu nastąpi w części II recenzji, która ukaże się jeszcze w tym tygodniu!

.