[RECENZJA] Case-Mate Barely There dla BlackBerry 9700/9780

Avatar
Piotr Barycki
30.03.2011

Zasada jest prosta – najcenniejsze rzeczy trzeba chronić, a bez wątpienia najcenniejszą rzeczą w życiu każdego maniaka BlackBerry jest jego terminal. Sposobów na to jest co najmniej kilkanaście, w zależności od tego, jak bardzo (i często) narażamy nasz ‚skarb’ na uszkodzenia. Można opakować go w istny pancerz, gumowy pokrowiec, albo wybrać rozwiązanie pośrednie, którym może być właśnie recenzowany produkt Case-Mate (prosimy nie zwracać szczególnej uwagi na kolor!:)).

Case-Mate Barely There w samej swojej budowie nie różni się znacznie od testowanego niedawno ID Case, z wyjątkiem oczywistego braku dodatkowej ‚kieszonki’ na dokumenty. Tak samo wyprofilowana jest całość obudowy, tak samo (nie)chroniony jest przód urządzenia i niemal tak samo prezentują się otwory boczne na przyciski funkcyjne i złącza. Również podobnie jak i w tamtym przypadku, terminal ‚wsuwamy’ od góry, a wyciągamy naciskając mocno na dolną jego część. Na tym jednak podobieństwa się kończą – o ile ID Case wykonany był z cienkiego i niezbyt solidnego plastiku (chociaż nie było tragicznie), o tyle Barely There sprawia o wiele lepsze pierwsze (i późniejsze) wrażenie.

Pomimo faktu, że całość nadal w żadnym miejscu nie doczekała się nawet nieco trwardszych niż plastik elementów, można zaryzykować stwierdzenie, że obudowę tą można już zacząć zaliczać do ‚lekkich ochraniaczy’, a nie tylko ‚dekoratorów’. Barely There, idealnie przylegająca w każdym miejscu do urządzenia, może je uchronić przed upadkiem z mniejszej wysokości, pod warunkiem, że… nasz BlackBerry spadnie na ‚plecy’. Łatwo zauważyć, że praktycznie cały przód pozostaje bez żadnej ochrony, a boczne ścianki BT, zwłaszcza w miejscach gdzie wycięte zostały miejsca na klawisze, wydają się nieco zbyt mało wytrzymałe.

Nie najlepiej może się skończyć również upadek ‚pionowo’ – z obydwu stron, ponad obrys pokrowca wystają elementy urządzenia, które z pewnością w takim przypadku mogą poważnie ucierpieć. Solidnie za to prezentuje się tył – w tym miejscu plastik jest naprawdę gruby i nawet bez włożonego urządzenia ciężko jest go wygiąć.

Jak w rzeczywistości prezentuje się CM BT podczas upadku? Początkowo mieliśmy pewne obawy przed tego rodzaju testami, ale w ‚lekkich’ warunkach (wysokość około 1-1,5m, cienki dywan:-)) pokrowiec ‚dał radę’. Urządzenie nie odniosło żadnych widocznych obrażeń, podobnie jak obudowa, która przyjęła przecież na siebie całą moc uderzenia. Jeśli więc nie przewidujemy bardziej drastycznych sytuacji – BT może być całkiem dobrym wyborem (musimy tylko unikać upadków ‚przodem’).

Zdecydowanie nie można zakwalifikować Case-Mate Barely There jako pokrowca do zadań specjalnych – jego konstrukcja, oraz materiały, z których został wykonany sprawiają, że przy poważniejszych wypadkach możemy dostać zawału, widząc nasze BlackBerry zmierzające ku powierzchni ziemi. Z pewnością jednak spodoba się on osobom, które chcą zadbać o swój terminal ‚na co dzień’, a przy okazji wyróżnić się oryginalnym kolorem obudowy. CM Barely There jest bowiem dostępny aż w 5 odmianach kolorystycznych – od standardowej czarnej, przez różową, aż po zieloną.

Niestety (co jest widoczne na zdjęciach), niektóre serie BT posiadają dość wyraźną wadę – nie posiadają otworu na mikrofon, który jest w tym wypadku częściowo… zasłonięty! Producent na swojej stronie oficjalnie przyznał się do błędu i nowe serie mają już odpowiedni ‚dodatek’ (ubytek). Na szczęście nawet w przypadku ‚felernych’ edycji, problem nie jest tak dotkliwy, na jaki mógłby wyglądać.

„W praniu”

Oprócz samej ochrony, niesamowicie istotne jest także to, jak założony pokrowiec wpływa na łatwość i przyjemność korzystania z samego telefonu. Pod tym względem producentowi udało się osiągnąć doskonały kompromis pomiędzy ochroną, a zachowaniem pełnej funkcjonalności. Dodatkowa warstwa jest praktycznie nieodczuwalna i nie powiększa w wyraźny sposób naszego telefonu, dzięki czemu nie musimy na nowo ‚uczyć się’ korzystać z klawiatury. Różnica w masie też nie jest wyraźnie odczuwalna – telefon robi się wprawdzie nieco cięższy, ale w przypadku tak kompaktowego urządzenia jakim są modele z serii 97xx, można to zaliczyć praktycznie wyłącznie na plus.

Naszym (skromnym) zdaniem

Musimy szczerze przyznać, że polubiliśmy tę serię pokrowców C-M, nawet pomimo tego, że i tak nie zwalniają nas one z troski o nasz telefon. Prezentują się całkiem solidnie i efektownie, jednocześnie zapewniając ochronę przynajmniej przed drobnymi zarysowaniami i uszkodzeniami tyłu i boków telefonów. Grubością i ciężarem nie przewyższają także sylikonowych pokrowców (skinów), a są od nich o wiele ładniejsze i wytrzymalsze.

W skrócie: ładny i wytrzymały (ale bez przesady) 🙂

Cena? 19$.

ZALETY WADY
  • Wiele wersji kolorystycznych
  • Dobra ochrona w ‚lżejszych’ warunkach
  • Dobrze przylega do telefonu
  • Lekka i nie powiększa wyraźnie urządzenia
  • Wysoka jakość wykonania
  • Jest po prostu ładny 🙂


  • Częściowo zakryty otwór mikrofonu
  • Zapewnia jedynie umiarkowaną ochronę
  • Nasza wersja testowa była różowa 🙁