RIM, nie zbliżaj się do Androida – lecz się sam!

Avatar
Piotr Barycki
04.03.2011

Doniesienia z ostatnich tygodni (co ciekawe, publikowane przez jeden serwis) wydają się jednoznacznie wskazywać na niesamowite zainteresowaniem RIM systemem operacyjnym konkurencji – Androidem. Umożliwienie nam korzystania z aplikacji dla platformy Google, udostępnienie dla niej BlackBerry Messengera, mają (teoretycznie) zwiększyć atrakcyjność oprogramowania systemowego BlackBerry, skazywanego przez wielu na stagnację lub nawet powolną śmierć.

Jeśli faktycznie wcześniejsze plotki okażą się prawdą, a nie jedynie nadinterpretacją (w co szczerze wierzymy), rodzi się pytanie: dlaczego RIM nie może zacząć naprawy, dzięki której jego OS będzie znowu konkurencyjny, od siebie, zamiast niemal dosłownie „wystawiać się” konkurencji?

Użytkownicy BlackBerry niemal od lat borykają się z tymi samymi problemami i niedogodnościami, które w tym czasie zostały jedynie częściowo rozwiązane. Co więc należałoby zmienić, zanim podjęta zostanie decyzja o rzuceniu się w paszczę zielonego robota?

Ułatwienie życia użytkownikom przy pobieraniu oprogramowania

Od niepamiętnych czasów RIM wymaga od nas podawania swoich szczegółowych danych podczas pobierania praktycznie każdego pliku z jego strony – niezależnie od tego, czy to nowy OS, czy symulator terminala, użytkownik musi wypełnić co najmniej 10 rubryk i dodatkowo potwierdzić, że przypadkiem się nie pomylił, lub wprost okłamał producenta. W efekcie baza Research In Motion jest zapewne wypełniona użytkownikami „aa”, mieszkającymi w Afganistanie. Po co?

Centralizacja i zmiana modelu dystrybucji oprogramowania systemowego

Aktualizować i tracić gwarancję, czy nie aktualizować i pozostać na archaicznym OS? Takie pytanie ma zapewne wielu użytkowników korzystających z terminali zakupionych w polskich sieciach, gdzie (z małymi wyjątkami) nikt nie zwraca uwagi na aktualizacje oprogramowania. Dodatkowo niemal NIKT nie udostępnia listy zmian, które wprowadza nowe oprogramowanie – właściciel BlackBerry nie ma więc najmniejszego pojęcia, czy warto spędzić kilkadziesiąt minut przy komputerze, licząc na to, że cokolwiek z jego dotychczasowych problemów zostanie rozwiązane.

Także określanie wersji OS jako x.x.x.xxxx jest dobre dla geeków (takich jak my), a nie dla regularnych użytkowników. Bardziej szczegółowe testy oprogramowania po stronie RIM i wypuszczanie od razu wersji dopracowanych byłoby rozwiązaniem o wiele lepszym, niż np. pokonywanie przez usera po kolei drogi np. od OS 5.0.0.411 do 5.0.0.1036…

Ułatwienie życia programistom

Programów dla BlackBerry jest mało i prawdopodobnie będzie mało, dopóki RIM będzie bardziej skrupulatny niż Urząd Skarbowy, wymagając wielokrotnych rejestracji, notarialnego potwierdzania swojej tożsamości, czy pobierania dziesiątków plików z różnych miejsc. Do tego programiści wielokrotnie wytykają RIM’owi błedy w jego własnej dokumentacji. Czy można ich jeszcze bardziej zniechęcić? Wątpimy.

Ostatni głośny list sfrustrowanego początkującego autora aplikacji dla BlackBerry wypunktował część błędów RIM, doczekując się przy tym nawet odpowiedzi ze strony kanadyjskiej korporacji. Co jednak z tego, kiedy duża część odpowiedzi brzmiała „wiemy, pracujemy nad tym”, skoro wiele zastrzeżeń dotyczy spraw, które nie zmieniają się od dłuższego czasu?

Umożliwić łatwe przenoszenie aplikacji z Androida na BlackBerry…

…, ale nie użytkownikom, tylko programistom, który w prosty sposób mogliby dostosować stworzone już przez siebie aplikacje do specyfikacji systemów BlackBerry. W ten sposób AppWorld rozwija się niemal niezależnie od Android Market, jednocześnie ‚podbierając’ mu to co najlepsze i zyskując na pracy ‚własnych’ programistów.

Dostosowanie BIS do XXI w.

O ile BES pozostaje nadal jednym z najdoskonalszych systemów korporacyjnych, o tyle BIS, w dobie niesamowicie taniego mobilnego internetu, traci już wyraźnie w oczach obecnych i potencjalnych użytkowników. Push email lub częsty pull-email, dostępny w różnych odmianach na wszystkich konkurencyjnych platformach, wydaje się zaspokajać potrzeby właścicieli. Do tego bez ograniczeń mogą oni pobierać załączniki, korzystać ze wszystkich aplikacji czy też oglądać internetowe nagrania na YT, etc. BIS, kosztujący tyle co spory pakiet internetowy nie zapewnia nam aż takiej swobody, a ograniczenie wielkości załączników email do niecałych 3MB wydaje się przekleństwem zeszłego stulecia.

Wykorzystanie wszelkich technologii służących do kompresji danych i ograniczenia nakładane na użytkowników leżą wprawdzie w ogólnie pojętym dobrym interesie producenta i operatorów, ale dlaczego cierpieć na tym (w tak wyraźny sposób) mają także abonenci?

Słuchanie użytkowników (i szybsze premiery aplikacji)

W tym przypadku wystarczą tylko dwa przykłady -chat w Facebooku dla BlackBerry i BlackBerry Protect. W przypadku tego pierwszego, użytkownicy nie mogą doprosić się tej funkcji i otrzymają ją (prawdopodobnie) dopiero w maju tego roku. Jest to o tyle ciekawsze (i smutniejsze), że jeśli pominąć czat, Facebook dla BlackBerry jest jedną z najlepszych i najbardziej niezawodnych aplikacji tego typu…

BlackBerry Protect jest natomiast dobrym przykładem tego, jak ogłaszając coś zbyt wcześnie można sprawić, że użytkownicy nawet nie tyle stracą zapał, co niemal w ogóle o nim zapomną. Usługa, która w przypadku telefonów słynących z tak wysokiego poziomu oferowanego bezpieczeństwa powinna trafić do nas już dawno temu. Tymczasem od ogłoszenia planów jej wprowadzenia minęło już kilka długich miesięcy, a planowana na marzec wersja została określona jako… Open Beta.

Zacieśnienie współpracy z Google (ale na innej zasadzie)

Czyli w największym uproszczeniu – niech ktoś zabierze się za poprawę obsługi kont pocztowych Gmail i dodatkowych usług Google. Synchronizacja z pocztą Gmail woła o pomstę do nieba, a z dedykowanych aplikacji dla BB uświadczymy praktycznie wyłącznie Mail, Sync i Apps (gdzie nie ma zbyt wiele ciekawego). A chociażby coraz ciekawsze Goggles?

Poprawa jakości udostępnianej dokumentacji

Wspomniane już błędy w dokumentacji dla programistów nie są niestety jedynymi, jakie można odnaleźć w bogatych zasobach RIM. Jeden z naszych znajomych, instalując ostatnio BESX powiedział, że co prawda BESX jest rozwiązaniem fantastycznym, ale udostępnione instrukcje instalacji i nie mają zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością (nie uwzględnia np. wszystkich wymagań niezbędnych do uruchomienia BESX)…

Rozwój BlackBerry Messenger’a i zachowanie go ‚dla siebie’

BBM jest jednym z najsilniejszych atutów RIM – jego sukces najprawdopodobniej przerósł nawet oczekiwania jego twórców. Udostępnienie go dla innych platform rozwiązałoby zasadniczy problem osób zastanawiających się nad przejściem na inną platformę. W końcu (według plotek) ograniczenia będą dotyczyć jego bardziej zaawansowanych funkcji, takich jak np. przesyłanie plików, zachowując jednak podstawowy atut – możliwość komunikacji. Ze strony użytkownika jest to rozwiązanie niemal doskonałe – od tej pory będzie mógł „trzymać” wszystkich znajomych, niezależnie od posiadanego przez nich sprzętu, w jednym miejscu BBM’ie. Jeśli jednak BBM działa na każdej platformie, to po co w ogóle wybierać BlackBerry? Możliwość rozmowy ze znajomymi, który zostaną z BB i tak zachowamy…

BBM, podobnie jak BIS, potrzebuje dogonić XXI wiek i zaoferować nam coś więcej – bardziej rozbudowane i liczniejsze grupy, portal, na którym swoje grupy można ogłaszać i gdzie można do innych grup dołączać, wideo-chat, czat głosowy (?), silniejsza integracja (co akurat niedługo nastąpi). Zamiast więc rozdrabniać BBM’a na inne platformy, lepiej dodać do istniejącego już rozwiązania więcej unikalnych możliwości. Może ktoś wreszcie pomyślałby również o wersji na PC, której domagają się użytkownicy dosłownie od lat?


Oczywiście powyższe pomysły nie wyczerpują wszystkich ‚usterek’, które należy koniecznie poprawić i które prawdopodobnie nie wymagają aż taki ogromnego nakładu sił. RIM musi jednak pamiętać, że już jakiś czas temu „wyszedł do ludzi” i instalacją oprogramowania, jego aktualizacją czy tworzeniem aplikacji, nie zajmują się już wyłącznie osoby z wieloletnim stażem, BES-admini, hardcore’owi użytkownicy, czy geek’owie (?) – BB trafia „pod strzechy” i z jego licznych zalet korzystać chce każdy.

Jeśli jednak RIM nie zdecyduje się na naprawę ‚od wewnątrz’ i potwierdzą się wszystkie plotki, to będzie to strzał we własną stopę.

Z wyrzutni rakiet.