[RECENZJA] BlackBerry PlayBook

Piotr Barycki
11.05.2011

W końcu doczekaliśmy się tego dnia – pierwszy, zapowiadany i wyczekiwany od wielu miesięcy tablet stworzony przez producenta terminali BlackBerry trafił na rynek 19 kwietnia, odnosząc przy okazji większy sukces, niż przewidywali nawet najwięksi optymiści, a niedługo później trafił do naszej redakcji i został poddany szczegółowym testom.

Jak sprawdził się BlackBerry PlayBook w naszych rękach i do kogo tak naprawdę skierowany jest ten produkt? Przekonajcie się sami!

(Uwaga: Dużo czytania!)

SPIS TREŚCI

Z ZEWNĄTRZ

PARAMETRY

Przed przystąpieniem do lektury właściwej recenzji warto przynajmniej na chwilę przyjrzeć się „suchym” parametrom, aby wiedzieć, z czy naprawdę mamy do czynienia:

  • Dwurdzeniowy procesor o taktowaniu 1GHz (Cortex A9)
  • 1GB RAM
  • Ekran o przekątnej 7 cali, rozdzielczości 1024 x 600, WSVGA i obsłudze gestów
  • 9,7 mm grubości
  • System przygotowany przez QNX – BlackBerry Tablet OS
  • Dwie kamery – z przodu 3MPX, z tyłu 5MPX z obsługą rejestracji wideo w 1080p
  • Odtwarzanie wideo 1080p
  • Wyjścia microHDMI, microUSB, port ładowania
  • WiFi b/g/n
  • Bluetooth 2.1 + EDR
  • Pełne wsparcie dla HTML5 i Flash 10.2
  • Pamięć wbudowana 32GB i 16GB
  • Wsparcie OpenGL
  • Wymiary 130mm x 193mm x 10mm
  • Masa: 400g

[fot: iFixit]

Jeśli poszukujemy bardziej szczegółowych informacji, oraz dokładnej wyceny podzespołów to mamy szczęście – tablet BlackBerry trafił ‘pod śrubokręty’ redakcji iFixitTechInsight, oraz Chipworks. Wszyscy recenzenci byli zgodni – PlayBook jest wykonany niezwykle solidnie, a przestrzeń, której w 7″ tablecie jest o wiele mniej niż w przypadku 10″, została wykorzystana do granic możliwości. Według iFixit, PB jest również niezbyt trudny w naprawie – jedynie wymiana ekranu może nam sprawdzić nieco problemów.

TechInsight pokusił się nawet o wycenienie wszystkich podzespołów:

  • 7″ ekran pojemnościowy – 45$
  • Obie kamery – w sumie 15$
  • Procesor 1Ghz – 17$
  • Moduły GPS, WiFi, FM, BT – 6$
  • Pamięć 16/32/64GB – 18/33/68$
  • Czujniki (akcelerometr i żyroskop) – 2,5$
  • Bateria: 15$

Łącznie więc, części PlayBooka kosztują (w zależności od wersji) od 190$, przez 205$, po 235$. Należy jednak pamiętać, że są to wyłącznie koszty podzespołów, bez uwzględnienia oprogramowania, projektowania, promocji i dystrybucji, a nawet kosztów montażu. Wygląda więc na to, że marża RIM i dostawców jest naprawdę niezbyt wysoka.

Teraz możemy już z odpowiednią wiedzą przystąpić do pełnego rozrachunku z najnowszym produktem kanadyjskiego Research In Motion.

ZAWARTOŚĆ PUDEŁKA


Zestaw, który odnajdziemy przy rozpakowywaniu naszego tabletu jest dość skromny – w zestawie oprócz samego urządzenia odnajdziemy bowiem wyłącznie:

  • Szmatkę do wycierania ekranu
  • Specjalną ładowarkę microUSB
  • Zestaw skróconych instrukcji
  • Kabel microUSB
  • Pokrowiec

Nie spodziewajmy się więc odnaleźć np. słuchawek, kabla HDMI lub stacji dokującej. Nie zmienia to jednak faktu, że dość spore czarne pudełko z efektownym logo BlackBerry zawiera praktycznie wszystko, co jest nam niezbędne do rozpoczęcia naszej przygody z PlayBookiem (resztę dokupimy lub ściągniemy z internetu).

PS: Szmatka (podobnie jak pokrowiec) sprawują się znakomicie!
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY, WYMIARY, MASA I JAKOŚĆ WYKONANIA

Pierwsze co z pewnością pomyślimy po otwarciu opakowania z PB to „jaki on mały”, a po wzięciu do ręki „jaki on ciężki!” (zwłaszcza jeśli ktoś wcześniej nie posiadał urządzenia podobnego typu).

Przede wszystkim (co oczywiste) PlayBook swoim rozmiarem wielokrotnie przewyższa wszystkie dostępne na rynku modele BlackBerry, ale w świecie tabletów jest prawdziwą „miniaturką”, co dla jednych może być zaletą, a dla drugich wadą. Z jednej strony otrzymujemy bowiem ekran o wiele mniejszy od jego 10″ calowych konkurentów, natomiast z drugiej strony, możemy go przenosić (naprawdę!) w kieszeni:

Model: Redaktor / Modela ubrał: [model ubrał się sam]

Wbrew początkowo dziwnemu uczuciu „ciężkości” urządzenia, PlayBook bez większych problemów zmieści się także w naszej teczce i prawdopodobnie nie odczujemy nawet, że nosimy ze sobą cały czas dwurdzeniową potęgę:

Debaty nad tym, czy tablet RIM powinien mieć 7″ czy 10″ zakończą się najprawdopodobniej dopiero w momencie, kiedy (prawdopodobnie jeszcze w tym roku) na rynek trafi druga, większa wersja PlayBook’a. Na chwilę obecną możemy dostrzec jednak całkiem sporo zalet takiej, a nie większej przekątnej ekranu. Przede wszystkim, użytkowanie „w biegu” jest o wiele wygodniejsze – na siłę możemy obsługiwać go nawet jedną dłonią (choć nie polecamy), a długotrwałe użytkowanie bez żadnego podparcia nie jest tak męczące jak w przypadku urządzeń niemal dwukrotnie większych. Naturalniejsze (i zdecydowanie lepiej wyglądające „w tłumie”) jest również korzystanie np. z aparatu czy kamery, a 7″ ekran w przyszłości zmieści się na desce rozdzielczej każdego samochodu, pełniąc rolę nawigacji (10″ to już pewien problem…).

Z pamiętnika redaktora: Moim zdaniem RIM dobrze zrobił wybierając na początek bardziej kompaktowe wymiary i masę urządzenia – dzięki temu mogę zabrać PlayBook’a ze sobą w o wiele więcej miejsc bez konieczności noszenia większej torby, a także częściej korzystać z niego – odpada bowiem konieczność wyszukiwania miejsca, gdzie można by na chwilę przystanąć/usiąść, aby całość była w miarę kompaktowa. Wymiary posiadanego przeze mnie wcześniej iPada sprawiały, że oczywiście lepiej nadawał się do przeglądania internetu czy dokumentów, jednak po pewnym czasie został sprowadzony do roli „domowego” czytnika – w biegu nie chciało mi się go po prostu wyjmować z powodu jego wymiarów. Z PlayBookiem sprawa prezentuje się już zupełnie inaczej – w domu używam głównie laptopa (choć kiedy miałem iPada wyglądało to nieco inaczej), natomiast poza nim praktycznie bez przerwy korzystam z PB – bo jest mały, poręczny i np. w torbie może być włożony do bocznej kieszeni, a nie do głównej 🙂 PB wygrywa więc z konkurencją przede wszystkim swoją mobilnością, a gdy ukaże się wersja 10″, system operacyjny będzie najprawdopodobniej na tyle dojrzały, aby móc powalczyć z nią na każdym froncie.

Jeśli chodzi o samą jakość wykonania, nie mamy praktycznie zastrzeżeń – przód w całości pokryty jest przyjemną w dotyku i wytrzymałą na upadki (przetestowane…) warstwą szkła, natomiast tył – co jest już nieco bardziej kontrowersyjne – pokrywa gładka guma. Spasowanie całości nie pozostawia najmniejszych zastrzeżeń – trzymając PlayBook’a w ręce mamy wrażenie trzymania niemal jednolitej bryły, bez wyraźnych szczelin (o trzeszczeniu nie ma nawet mowy).

W teorii, gumowana tylna pokrywa „nie jest zła”, jednak praktyka pokazuje co innego. Przede wszystkim, powierzchnia ta po prostu uwielbia ‚zbierać’ nasze odciski palców, przez co oprócz przedniej szybki (która również wymaga okresowego czyszczenia), musimy przecierać również tę część. Po drugie, o ile przód jest odporny na upadki, o tyle zastosowana guma już po pierwszym zetknięciu z nierównym podłożem (czego oczywiście Wam i Waszym PlayBook’om nie życzymy), aż prosi się o wymianę. Wygląda to niezbyt estetycznie i zastanawiam się, czy nie wolałbym już wgniecenia w metalowej pokrywie niż odłażącej drobnymi płatami gumy. Pamiętajcie więc, aby szanować Wasze PlayBooki, bo wymiana nie będzie w tym przypadku tak łatwa jak w przypadku terminali!

Jedynym miejscem, gdzie w niemal litej obudowie PB może znaleźć się miejsce na kurz są dwa otwory głośników umiejscowione przy krótszych krawędziach ekranu. Nie widzimy jednak możliwości, aby zostało to rozwiązane inaczej, dlatego też nie będziemy traktować tego jako wyraźnej wady (zwłaszcza wiedząc, jak potężne są te głośniki).

PROCESOR

Pod „maską” pierwszego tabletu Research In Motion znajduje się procesor produkcji Texas Instruments – model OMAP 4430, należący do serii OMAP 4 i posiadający dwa rdzenie o taktowaniu równym 1Ghz (ARM Cortex-A9), oraz zintegrowany moduł odpowiadający za akcelerację graficzną – PowerVR SGX540.

Taka konfiguracja pozwalai m.in. na wyświetlanie trójwymiarowego obrazu w rozdzielczości 1080p na 42 calowym ekranie (kinomaniacy powinni mieć z PlayBook’a niezłą pociechę!). Kolejnym imponującym osiągnięciem tego układu, jest ‘zasilenie’ wideorozmowy czterech urządzeń jednocześnie w rozdzielczości 720p (oczywiście każde z nich posiadało swój procesor). O części z możliwości procesora kryjącego w PlayBooku mieliśmy już okazję przekonać się podczas niezliczonych prezentacji – trzeba sobie jednak uświadomić, że to dopiero początki (i to dość nieśmiałe) i tak wyposażone urządzenie, wraz z niesamowitym wsparciem RIM i programistów może być pewną inwestycją na kilka następnych lat, nawet w tak szybko rozwijającym się świecie, jakim jest świat urządzeń mobilnych.

Prawdziwą potęgę PlayBook’a zaczniemy odkrywać prawdopodobnie dopiero w momencie, kiedy światło dzienne ujrzy zestaw natywnych SDK, umożliwiających pełne wykorzystanie niemal całego potencjału podzespołów BlackBerry PlayBook’a.

Z pewnością jest to ogromny przeskok w stosunku do poprzednich procesorów, które mogliśmy odnaleźć w terminalach BlackBerry – nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni możemy powiedzieć, że pod tym względem PlayBook jest zupełnie jak „nie-BlackBerry” – szybki, wydajny, niezawodny i gotowy przyjąć praktycznie każde wyzwanie jakie zostanie przedstawione mu w ciągu najbliższych miesięcy, a być może i nawet lat.

Jako ciekawostkę można potraktować pogłoski, według których PlayBook miał zostać początkowo wypuszczony na rynek z procesorem Marvella, którego projektanci nie byli jednak w stanie zoptymalizować swojego produktu tak, aby zaspokoić wyśrubowane zachcianki RIM. Tym lepiej dla nas!

Więcej informacji na temat platformy OMAP 4 można odnaleźć w tym artykule.

PAMIĘĆ RAM

[fot: iFixit]

Za poprawną i wydajną pracę systemu operacyjnego BlackBerry Tablet OS odpowiada kość pamięci Elpida B8064B2PB-8D-F z 1GB DRAM. W momencie uruchomienia niemal czystego systemu, do naszej dyspozycji przekazanych zostaje około połowa tego zasobu, którą wcale nie tak łatwo jest wyczerpać. Jednocześnie możemy uruchomić nawet do kilkunastu programów o nieco mniejszych wymaganiach, lub nieco mniej, jeśli postanowimy jednocześnie oglądać wideo w rozdzielczości 1080p i grać w Need For Speed (jeśli ktoś ma w ogóle taką potrzebę).

Do „codziennych zastosowań” taka ilość pamięci wydaje się być optymalna, jednak naprawdę nie mielibyśmy nic przeciwko temu, gdyby w drugiej wersji PlayBooka pojawiło jej się nieco więcej. Wydaje się też, że Research In Motion w każdej kolejnej poprawce optymalizuje zużycie pamięci – miejmy nadzieję, że będzie już tylko lepiej. Więcej na temat pamięci i wydajności PlayBook’a w przypadku różnych zastosowań można odnaleźć w kolejnych częściach artykułu.

POJEMNOŚĆ DYSKU

BlackBerry PlayBook dostępny jest w chwili obecnej na rynku w trzech wersjach pojemnościowych – 16GB, 32GB oraz 64GB. W ramach najmniejszej (testowanej przez nas) wersji, po uruchomieniu mamy do swojej dyspozycji około 12GB (efektywna pojemność PlayBooka 16GB to 14,7GB). Za przechowywanie naszych danych odpowiada dysk Flash NAND produkcji SanDiska.

Niestety, nie ma żadnej możliwości rozszerzenia pamięci, którą wybraliśmy przy zakupie – tablet RIM nie posiada bowiem wejścia na kartę microSD/SD, ani (na chwilę obecną) nie obsługuje dysków zewnętrznych ani pendrive’ów. Niezwykle jednak prawdopodobne, że taką opcję otrzymamy już w bardzo niedalekiej przyszłości, dzięki czemu zgrywanie danych np. z dysków USB będzie możliwe bez pośrednictwa komputera. Sprzętowo bowiem złącze USB w PlayBooku posiada funkcję hosta-USB i jedyne co pozostaje niezbędne do jego aktywacji to odpowiednie oprogramowanie od Research In Motion. Taka funkcja została praktycznie w 100% potwierdzona oficjalnie przez przedstawicieli kanadyjskiego producenta BlackBerry.

[fot: iFixit]

Czym powinniśmy się kierować przy wyborze rozmiaru dysku w naszym PlayBooku? Aplikacje dostępne obecnie w AppWorld są wyraźnie większe niż te, pisane z myślą o klasycznych terminalach BlackBerry, jednak w tym przypadku mamy ogromną przewagę – nie musimy instalować ich w pamięci RAM urządzenia – mamy na nie całe 16/32/64GB. Biorąc pod uwagę fakt, że nawet przy 16GB pamięci, oraz przeciętnym rozmiarze dostępnych aplikacji (średnio około 5-10MB), możemy ich zainstalować prawdopodobnie i tak więcej niż jest w AppWorld, wydaje się, że powinniśmy wybrać wersję, która będzie odpowiadała wyłącznie naszym zapotrzebowaniom multimedialnym (wideo, zdjęcia, muzyka, etc), oraz ‚biznesowym’ (dokumenty, etc). Przyszłość może jednak wyglądać zupełnie inaczej – wraz z nadchodzącym momentem udostępnienia nowych narzędzi programistycznych, które umożliwią tworzenie aplikacji zbliżonych możliwościami do pre-instalowanego Need For Speed, wielkość programów może ulec wyraźnemu wzrostowi. Warto bowiem zauważyć, że NFS zajmuje prawie… 400MB, czyli niemal 100 razy więcej niż pozostałe aplikacje. Nawet Tetris, nie wymagający przecież wielkich „nakładów” graficznych, ani programistycznych zajmuje prawie 70MB.

Jeśli planujemy więc zakup PlayBook’a, powinniśmy poważnie zastanowić się do jakich celów będziemy go wykorzystywać – jeśli będziemy mieli zamiar skopiować na niego całą naszą bibliotekę muzyczną, a przy tym pograć w najatrakcyjniejsze gry – musimy rozważyć wersję większą niż 16GB. Jeśli jednak wybierzemy włącznie aplikacje, lub wyłącznie muzykę, albo zamierzamy wybrać zastosowanie wyłącznie biznesowe (z wyjątkiem PDF po 200MB), najmniejsza opcja może być najbardziej opłacalną.

EKRAN

Można wprawdzie powiedzieć, że jest mały, ale z pewnością trzeba przyznać, że RIM w wybranej przez siebie opcji stanął naprawdę na wysokości zadania. Ekran (podobnie jak wiele innych elementów samego PlayBook’a i jego systemu operacyjnego) nie przypomina niczego, z czym mieliśmy do tej pory do czynienia w całej historii RIM.

Znakomite wrażenie odniesiemy już po pierwszym kontakcie z nim – rozdzielczość (1024×600) i proporcje ekranu  (16:9) odpowiadają najnowszym standardom HD i takie też mamy wrażenie patrząc się na ekran PlayBooka. Wszystkie wyświetlane na nim obrazy są wyraźne, ostre i zachowują maksymalną ilość detali, a oglądnie filmów w rozdzielczości HD i ogólna „konsumpcja multimediów” to czysta przyjemność.

Czułość ekranu również zasługuje na uznanie i nie znajduje odpowiedników wśród poprzednich modeli BlackBerry. Wszystkie nasze ruchy, w tym nawet najdrobniejsze muśnięcia, odczytywane są z wysoką precyzją i niemal bez opóźnień, niezależnie od tego, którym palcem wykonamy daną akcję. Jeśli dodać do tego czułą na dotyk ramkę, otrzymujemy jedno z najbardziej „dotykowych” urządzeń tego typu na rynku.

RIM zdecydował się także na obranie innej drogi niż jego największy konkurent – Apple, który wykorzystał w swoim tablecie ekran o proporcjach 4:3. Czy był to dobry wybór? W niektórych przypadkach tak, natomiast w niektórych – już nieco mniej. Zdecydowanie pomaga to przy przeglądaniu wspomnianych filmów czy zdjęć, natomiast może być nieco uciążliwe podczas przeglądania internetu, zwłaszcza w połączeniu z niewielką przekątną ekranu i pokaźnych rozmiarów klawiaturą ekranową:

Jak widać, zajmuje ona niemal równo połowę całej dostępnej przestrzeni, powodując że korzystanie z for internetowych może być utrudnione – nie będziemy w stanie na jednym ekranie zobaczyć wypowiedzi naszego poprzednika i będziemy zmuszeni do ciągłego przewijania treści. Podobnie sytuacja wyglądać będzie przy wypełnianiu przeróżnych formularzy on-line, lub logowaniu się do niektórych serwisów – po prostu będzie nam wyraźnie brakować miejsca.

Nawet bez wysuniętej klawiatury może się wydawać, że czasem jest „zbyt panoramicznie”. W przypadku wielu serwisów internetowych jedyne co zobaczymy po pierwszym otwarciu pełnej strony WWW będzie… banner, podczas gdy po bokach pozostanie całkiem spora ilość wolnej przestrzeni:

Dość dziwne były także nasze pierwsze spotkania z książkami na PlayBook’u, gdzie w rzeczywistości raczej nikt nie decyduje się na publikację tak „spionizowanych” dzieł. Na szczęście w tym przypadku nie wpływa to w żaden sposób niekorzystanie na przyjemność płynącą z czytania naszych ulubionych pozycji – po prostu trzeba się do tego przyzwyczaić.

Czy więc tak, a nie inny wybór był błędem? Po kilku dobrych dniach użytkowania na co dzień PlayBook’a jesteśmy coraz dalsi od potwierdzenia tej tezy. Nie istnieje po prostu rozwiązanie idealne, zwłaszcza jeśli do dyspozycji projektantów oddana zostaje tak niewielka przekątna, mająca zapewnić urządzeniu jak największą mobilność. Jeśli nie posiadaliśmy wcześniej tabletu, wszystkie powyższe wady mogą nie robić nam większej różnicy – po przejściu z klasycznego, niewielkiego ekranu BlackBerry, dostaniemy do naszych rąk przestrzeń kilkukrotnie większą i z radością rozpoczniemy korzystanie z jej dobrodziejstw.

Jednym z ciekawszych rozwiązań dotyczących ekranu jest sposób jego odblokowywania – wystarczy (nawet przy wygaszonym urządzeniu) przeciągnąć palcem od jednej przeciwległej krawędzi do drugiej, aby wybudzić nasze urządzenie:

 

PRZYCISKI I ZŁĄCZA

BlackBerry PlayBook został wyposażony w praktycznie cały komplet niezbędnych złączy, z czego znakomita większość umiejscowiona jest w dolnej części obudowy. Tam odnajdziemy bowiem, umieszczone obok siebie, gniazdo stacji dokującej (po lewej), microUSB (na środku), oraz microHDMI (po prawej). Pomimo swojej bliskości, nie ma problemu z jednoczesnym podłączeniem PB do ładowarki i np. telewizora. Wtyczki po włożeniu trzymają się dobrze i nie widać większych luzów, chociaż mamy wrażenie, że mogłyby wejść jeszcze o co najmniej przysłowiowy „kawałeczek” dalej. Nie przeszkadza to jednak w żadnym przypadku w użytkowaniu.

Oprócz wspomnianych powyżej złącz odnajdziemy już wyłącznie dodatki „multimedialne” – standardowe pod każdym względem gniazdo miniJack 3,5mm, oraz dwa (!) mikrofony, umieszczone po prawej i lewej stronie górnej części obudowy, zapewniające nam naprawdę czysty, głośny i wyraźny dźwięk stereo, nawet w sytuacji, kiedy oprócz rejestrowanych dźwięków, w okół nas nie panuje idealna cisza.

Żadne ze wspomnianych wcześniej wejść i złączy nie jest w żaden sposób zabezpieczone przed dostawaniem się do niego kurzu lub innych cząstek.

Wszystkie (i w zasadzie jedyne) przyciski (w liczbie 4) znajdują się w centralnej części górnej krawędzi urządzenia i odpowiadają za włączanie i wyłączanie urządzenia oraz obsługę multimediów – play/pauza, głośniej/ciszej. O ile przyciski multimedialne wykonane są solidnie, a korzystanie z nich nie sprawia większych trudności, o tyle guzik „Power” nadaje się co najmniej do wymiany – jest mały, zagłębiony w obudowie i nie posiada praktycznie żadnego wyczuwalnego skoku. Aby wyłączyć nasze urządzenie musimy w większości przypadków naprawdę się postarać.

Na szczęście dzięki gestom wybudzania ekranu nie musimy korzystać z niego zbyt często. Nie zmienia to jednak faktu, że przed premierą urządzenia ktoś mógł chociaż spróbować wcisnąć ten przycisk…

Po lewej i prawej stronie urządzenia, przy samej krawędzi, znajdują się dość pokaźnych rozmiarów głośniki, których moc i jakość po raz kolejny potwierdzają, że tablet RIM nie bez powodu posiada w swojej nazwie „Play”. Prawdopodobnie nie zasilimy za ich pomocą koncertu, ale do oglądania filmów czy słuchania muzyki nawet w kilka osób nadają się idealnie – dźwięk jest czysty, wyraźny i (przede wszystkim) niesamowicie głośny.

APARAT I KAMERA

PlayBook, jako najprawdopodobniej jedyny tablet dostępny na rynku wyposażony został w dwie kamery (przednią i tylną) umożliwiające oprócz wykonywania zdjęć (w rozdzielczości 3MPX i 5MPX) rejestrację wideo w pełnym HD (1080p). O ile nie dają nam obrazu aż takiej jakości jak dedykowane kamery i aparaty, o tyle spokojnie możemy rozważyć pozostawienie swojego aparatu w domu i korzystanie z PlayBook’a jako kamery i aparatu podczas wakacji czy innych wyjazdów nie wymagających od nas profesjonalnego sprzętu fotograficznego.

Sama kamera i aparat nie posiadają zbyt dużej ilości trybów (w OS 6.0 było ich około 10) – dostępne są jedynie Auto, Sport i Białe tło (co ciekawe, to naprawdę działa). W przypadku zdjęć możemy ustawić jeszcze stosunek długości krawędzi (16:9 lub 4:3) oraz włączyć lub wyłączyć cyfrową stabilizację obrazu. Dostępny jest także dość płynny cyfrowy zoom.

Jakość zdjęć jest dość standardowa, zważywszy na fakt, że PlayBook’owy aparat nie potrafi zbytnio złapać ostrości, przynajmniej nie w takim stopniu, w jakim potrafią to chociażby 9780 czy 9800. Podobny problem możemy zaobserwować przy nagrywaniu filmów w dowolnej rozdzielczości (od 480p do 1080p) – obrazy rejestrowane są bardzo płasko, przez co nie możemy liczyć na uchwycenie detali.

Poniżej znajduje się kilka przykładowych zdjęć i nagrań wideo:

GPS

Pomimo braku modułu 3G (zazwyczaj moduł GPS występuje wyłącznie w tabletach z takim właśnie modułem), PlayBook w wersji WiFi posiada w pełni funkcjonalny i „prawdziwy” GPS. Problemem jest tylko brak jakichkolwiek przydatnych aplikacji do nawigacji, lub chociażby map. Zamiast znanego i lubianego Google Maps otrzymujemy mapy Bing, które nawet nieszczególnie potrafią uzyskać naszą lokalizację.

Czekamy…

BATERIA I ŁADOWANIE

Na kilkanaście tygodni przed premierą w sieci zaczęły pojawiać się plotki, według których Research In Motion boryka się z ogromnymi problemami dotyczącymi długości czasu pracy PlayBook’a na pojedynczym ładowaniu. W związku z tym postanowiliśmy przekonać się sami jak spisuje się kanadyjski tablet, zarówno w testach „laboratoryjnych”, jak i podczas codziennej, zróżnicowanej pracy.

Testy laboratoryjne:

W pierwszym przypadku przeprowadziliśmy kilka prostych testów (każdy trwający przynajmniej godzinę bez przerwy przy maksymalnym podświetleniu ekranu) i udało nam się ustalić, że: w przypadku intensywnego grania w dość wymagającą grę (Need For Speed) bateria powinna wytrzymać około 4:30. Lepszy wynik osiągnięty został gdy postanowiliśmy oglądnąć film – bez większego problemu udało nam się osiągnąć około 5:00 (maksymalna głośność i podświetlenie). Następnego dnia, gdy zrezygnowaliśmy z maksymalnego podświetlenia (2/3) i głośności (1/2), PlayBook osiągnął już wynik prawie 7 godzin. Powinno to zapewnić podróżującym graczom i kinomaniakom wystarczająco dużo „energii”, aby np. przelecieć z Frankfurtu do Orlando 🙂

Nieco gorzej wypadają testy na filmach oglądanych bezpośrednio z internetu, np. z kanały YouTube (Flash), w tym przypadku może się zdarzyć, że przy pełnym podświetleniu nie przekroczymy wyraźnie 3 godzin, co i tak można mimo wszystko uznać za wynik całkiem przyzwoity, zwłaszcza biorąc pod uwagę ewentualne kolejne aktualizacje.

Testy „codzienne”:

Ze sobą PlayBook’a braliśmy już z nieco przyciemnionym ekranem (jest i tak wystarczająco jasny, nawet przy 2/3), oraz na stałe uruchomionym połączeniem BlackBerry Bridge z wykorzystaniem Bluetooth w obydwu urządzeniach (testowane na 9780). Musimy przyznać, że wbrew wcześniejszym uprzedzeniom, byliśmy niezwykle pozytywnie zaskoczeni – przy dość intensywnym obciążeniu (około godzina internetu WiFi, średnio 80 maili, sporo BBM), PlayBook pod koniec dnia w dalszym posiadał jeszcze całkiem przyjemny zapas energii. Bez większych problemów przeleżał jeszcze wyłączony całą noc i poddał się przy (dość intensywnym według nas) użytkowaniu dopiero w okolicach godziny 10 dnia następnego. Dla bezpieczeństwa wolimy założyć, że PlayBook przy poważnym użytkowaniu powinien przetrwać około jeden dzień roboczy – tak na wszelki wypadek.

Jeszcze lepiej wypadły testy w przypadku, kiedy mieliśmy stosunkowo mało czasu na zabawę PB w trakcie dnia – sporadyczne sprawdzanie maili i przeglądanie internetu z wykorzystaniem opcji udostępniania połączenia WiFi (kilkanaście minut) spowodowały, że tablet RIM wytrzymał ponad dwa dni (a wytrzymałby pewnie i dłużej, gdyby nie to, że potem nagle znalazł się czas na użytkowanie).

Jeśli więc ktoś planuje intensywną zabawę z PlayBookiem, prawdopodobnie zmuszony będzie co noc (lub, jeśli praca będzie jeszcze intensywniejsza – wcześniej) podłączać go do ładowarki (podobnie jak większość nowoczesnych… smartfonów). Ci, którzy będą z niego korzystać „w drodze” jedynie od czasu do czasu mogą spodziewać się bez większych problemów kilku dni pracy bez zmartwień o rozładowanie baterii.

Osobną sprawą jest oczywiście długość pracy na baterii terminala podłączonego za pomocą Birdge, lub udostępniającego połączenie internetowe poza BIS. W przypadku, kiedy korzystamy z PlayBook’a wyłącznie jako „większego ekranu do emaili”, zużycie baterii wzrasta praktycznie niezauważalnie. Nieco większy problem możemy mieć gdy postanowimy intensywnie korzystać z telefonu jako modemu/współdzielić BIS – tutaj już spadek poziomu baterii był o wiele wyraźniejszy, jednak terminal naładowany rano, po intensywnym przeglądaniu około kilkudziesięciu stron w ciągu dnia, doczekał do około godziny 22 zanim pasek baterii zmienił swój kolor na żółty. W tym momencie wydaje się, że dobrym pomysłem jest nie umieszczanie na razie w BlackBerry funkcjonalności routera WiFi – pozostawienie telefonu w tym trybie sprawiło by, że do wieczora nie mielibyśmy ani telefonu, ani tabletu 🙂

Jak na urządzenie tych rozmiarów i o takich parametrach  i możliwościach jesteśmy bardziej niż zadowoleni z długości pracy na pojedynczym ładowaniu – bez problemu przetrwa z nami dzień roboczy (od 7 do 18), a jeśli nie będzie go zbytnio „męczyć”, powinien pozwolić na dalszą pracę bez konieczności ładowania również w dniu następnym (choć z tym bywa już różnie). PlayBook powinien sprawdzić się również jako towarzysz krótszych podróży – oglądnięcie 2 filmów i godzina gry w NFS powinna nam wtedy wystarczyć na zabicie nudy. Wpływ połączenia Bridge na sparowany terminal jest niestety (choć jest to oczywiste) widoczny i trzeba się z nim pogodzić. Nie jest on jednak na tyle wyraźny, aby włączać Bridge wyłącznie od czasu do czasu – redakcyjny 9780 (przy standardowym użytkowaniu 1,5-2 dni) pracował na pojedynczym ładowaniu zaledwie o kilka godzin krócej niż zazwyczaj.

Ładowanie

Nie bez powodu do PlayBook’a dołączona jest o wiele mocniejsza bateria niż do zwykłych terminali BlackBerry. Jeśli mieliście w planach ładowanie go z wykorzystaniem ładowarki, którą posiadaliście już wcześniej – przyznajemy szczerze, że nie zazdrościmy. O ile przy dedykowanej ładowarce dla PlayBook’a czas ładowania od 0% do 100% wynosi od około 3h o tyle w naszym przypadku pełne naładowanie PB zwykła ładowarką było praktycznie niemożliwe (nie mieliśmy tyle cierpliwości). Nie należy również liczyć, że skutecznie doładujemy tablet za pomocą komputera i połączenia USB. Jedynym słusznym rozwiązaniem jest znajdująca się w zestawie ładowarka, którą można przy okazji kilkukrotnie szybciej naładować także nasz telefon.

Uwaga: PlayBook nie ładuje się w momencie kiedy jest wyłączony – trzeba go zawsze w tym celu uruchomić.

TEMPERATURA

Zmieszczenie tak wydajnych podzespołów na tak małej powierzchni z pewnością było nie lada wyzwaniem dla techników RIM (co widać wyraźnie na zdjęciach z rozbiórki PB), dlatego też najprawdopodobniej uniknięcie wyczuwalnej emisji ciepła nie było do końca możliwe. Nie należy się jednak obawiać – nie oparzymy sobie rąk korzystając z naszego najnowszego tabletu.

Praktycznie całe urządzenie, nawet podczas intensywnego użytkowania pozostaje chłodne, z wyjątkiem centralnej części tyłu PlayBook’a, poniżej logo BlackBerry. Tam, po np. kilkudziesięciu minutach oglądania wideo Flash, lub grania w NFS można dość wyraźnie wyczuć nagrzewanie się elementów skrywanych pod gumowaną obudową, które delikatnie rozchodzi się nawet nieco dalej. Nie powinno nam to jednak bardziej przeszkadzać – przez znakomitą część czasu nasze dłonie nie dotykają tego obszaru i jedynie osoby sprawdzające każdy detal swojego PB w każdym możliwym momencie powinny zanotować tą drobną niedogodność.

Co ciekawe, podczas oglądania nawet dłuższych filmów wideo, urządzenie pozostaje niemal niezmiennie chłodne i tylko naprawdę poważne obciążenie potrafi dać o sobie znać podniesieniem temperatury, które jednak (jak wspomnieliśmy) nie powinno utrudniać nam życia (nie trzeba nosić przy sobie zapasowej gaśnicy). Dodatkowym atutem PB jest fakt, że po zaprzestaniu czynności powodujących nagrzewanie się, tablet w bardzo szybkim tempie wracał do prawidłowej temperatury.

Z pamiętnika redaktora: Kwestia grzania się PlayBook’a w porównaniu z nagrzewaniem się ThinkPada x61s jest praktycznie do całkowitego pominięcia. Jak widać, niektórzy producenci potrafią upchnąć „więcej” w „mniej”, bez aż takich kompromisów 😉

GDY 7 CALI TO ZA MAŁO (JEST HDMI)

Jedną z ciekawszych funkcji (zarówno biznesowych, jak i rozrywkowych) tabletu BlackBerry jest możliwość przekazywania obrazu z małego ekranu na duży za pomocą standardowego kabla microHDMI. Jeśli to nie byłoby dla nas wystarczające, dostępne są dwa tryby: standardowy i prezentacji. W pierwszym z nich (zademonstrowanym na powyższym nagraniu wideo), przesyłany na podłączony monitor obraz jest dokładnym odzwierciedleniem akcji podejmowanych na naszym urządzeniu. Oczywiście oprócz obrazu możemy przekazywać także dźwięk, dzięki czemu oglądanie filmów może być jeszcze większą rozrywką (zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę pełną obsługę filmów w rozdzielczości 1080p).

Drugi z trybów może szczególnie przydać nam się podczas wszelkiego rodzaju prezentacji – od konferencji, aż po pokaz zdjęć z rodzinnej wycieczki. Wystarczy zmienić jedną drobną opcję, aby PlayBook kontynuował nadawanie aktualnego obrazu i… jednocześnie pozwalał nam na swobodne korzystanie z niego, bez ujawniania pozostałym zebranym czym się tak naprawdę w tej chwili zajmujemy. Przykładowo możemy podczas pokazu slajdów na chwilę „uciec”, aby sprawdzić kiedy mamy następny autobus, albo jaka będzie jutro pogoda – nasi widzowie nie będą nawet świadomi tego, co dzieje się obecnie na ekranie PlayBook’a.

Bardzo jednak prawdopodobne, że już wkrótce i kabel HDMI nie będzie PlayBookowi zbytnio potrzebny ponieważ doskonale wiemy, że wygodniej jest ‘nadawać’ obraz lub muzykę do naszego telewizora (lub innego zgodnego urządzenia) bez plątaniny zbędnych kabli. Z pomocą może przyjść nam technologia DLNA, której imprementacji powinniśmy się spodziewać już w najbliższym czasie.

Według słów Mike’a Lazaridisa, wprowadzenie tej technologii opóźniane jest już wyłącznie przez oczekiwanie na certyfikacje tego rozwiązania w przypadku BlackBerry PlayBook’a. Dzięki temu nasz tablet będzie w stanie pracować w DLNA jako DMS (Digital Media Server), przesyłając wybrany przez nas typ plików multimedialnych do zgodnego urządzenia. W efekcie, jeśli posiadamy np. telewizor zgodny z DLNA, filmy czy zdjęcia z wakacji będziemy mogli oglądać bez konieczności podłączania jakichkolwiek kabli.

Do tej pory DLNA nie gościło w terminalach BlackBerry, jednak całkiem udanie sprawdzało się w smartfonach innych producentów – po to rozwiązanie sięgnął m.in. Samsung czy LG.

 

BLACKBERRY TABLET OS
PIERWSZA KONFIGURACJA

Jeśli prawdą jest to, że najważniejsze jest pierwsze wrażenie, to niestety tablet produkcji RIM traci ogromnie dużo już na starcie. W momencie, kiedy wyciągamy nasze (zakupione za ciężkie pieniądze*) urządzenie, pierwsze co chcielibyśmy zrobić to zacząć się nim od razu bawić, nie zważając na wszystko inne. Okazuje się jednak, że w przypadku PlayBook’a wygląda to zupełnie inaczej…

Pierwsze co musimy zrobić po wciśnięciu przycisku „Power” to… pobranie oraz instalacja nowej wersji urządzenia – nie ma innej możliwości. W tym celu musimy połączyć się z siecią WiFi i pobrać ważącą niemal 300 MB nową wersję OS, oraz odczekać około 20 minut na przeprowadzenie kompletnego procesu instalacji. W ten sposób, nasz tablet nadaje się do użytku nawet dopiero po godzinie. Być może nie dało się tego przygotować inaczej i „tak musi być”, ale traci się najlepszy moment ekscytacji nowym gadgetem (na szczęście potem ekscytacja wraca, w miarę użytkowania).

Kolejną istotną informacją jest konieczność posiadania konta BlackBerry ID w celu uruchomienia urządzenia, co będzie już od BlackBerry 7 standardem również w przypadku mniejszych terminali. Jeśli więc nie posiadamy konta – stwórzmy je jak najszybciej.

Potem wystarczy już tylko oglądnąć kilka nudnych instrukcji i już możemy przystąpić do zabawy!

W przypadku, kiedy chcielibyśmy jednak pozbyć się naszych wszystkich danych, PlayBook (podobnie jak telefony BlackBerry) posiada opcję bezpiecznego czyszczenia, po którym wszystkie dane i aplikacje z naszego urządzenia zostaną całkowicie usunięte:

*) Albo i nie 😉

EKRAN GŁÓWNY

Po pierwszym uruchomieniu i wstępnej konfiguracji naszym oczom ukazuje się ekran główny, wyglądający niesamowicie znajomo. Niech was jednak nie zmyli pozorna „bliźniaczość’ z OS 6 – RIM postarał się stworzyć system przyjazny dla nowych użytkowników i ‚znajomy’ dla dotychczasowych, jednak tak naprawdę wszystko co kryje się pod atrakcyjną powłoką graficzną zostało zmienione.

Główny ekran dzieli się na 6 zasadniczych części – ekran powiadomień, na którym wyświetlane są powiadomienia dotyczące stanu baterii, BlackBerry Bridge, etc, zegar, który po kliknięciu wyświetla kalendarz, zestaw ikon funkcyjnych (odpowiedzialnych m.in. za szybkie włączanie WiFi, Bluetooth czy sprawdzanie stanu baterii), rozwijany obszar ikon wraz z zakładkami kategorii, oraz obszar centralny, na którym wyświetlają się zminimalizowane, ale działające w tle programy (na powyższym zdjęciu brak).

Szczegółową prezentację ekranu głównego i jego obsługi można zobaczyć na poniższym nagraniu wideo:

Po kilkunastu dniach z PlayBook’iem ciężko nam wskazać bardziej intuicyjny interface ekranu głównego – wszystko jest niezwykle przejrzyste i czytelne, nawet dla osoby, która po raz pierwszy ma styczność z tabletem RIM, a po opanowaniu kilku podstawowych gestów wszystko staje się jeszcze przyjemniejsze. Dodatkowym atutem jest system wyświetlania zminimalizowanych (i wciąż działających!) aplikacji w formie okien, przybliżając nas jeszcze bardziej do systemów znanych z klasycznych komputerów. Możliwość podglądu wszystkich uruchomionych programów, szybkie przewijanie i błyskawiczne wybieranie tego, którego aktualnie potrzebujemy jest naprawdę nie do przecenienia i wyprzedza o kilka długości dotychczasowe rozwiązania z BlackBerry OS i innych najpopularniejszych systemów, gdzie działające w tle aplikacje obrazowane są wyłącznie przez statyczną ikonę.

Nie można zapomnieć również o tym, że w interfejsie PlayBook’a od pewnego czasu macza swoje „magiczne” palce zakupiony przez RIM zespół TAT, słynący z niesamowicie pomysłowych i funkcjonalnych rozwiązań. Nie wiadomo jeszcze jak długo będziemy musieli poczekać na pierwsze efekty ich pracy, ale jedno jest pewne – zdecydowanie warto poczekać, bo ich pierwsze projekty naprawdę zapierają dech w piersiach.

 

OBSZAR POWIADOMIEŃ

Pierwszym co bez wątpienia zauważymy po dokładnych oględzinach PlayBook’a jest absolutny brak tego, co przez lata stało się symbolem BlackBerry (i naszego od nich uzależnienia) – diody powiadamiającej LED. Problem ten został jednak rozwiązany w dość subtelny sposób, który może jednak nie do końca spełnić oczekiwania w przypadku PlayBook’a 3G, umożliwiającego niezależny dostęp do naszej poczty email.

Za powiadomienia odpowiedzialny jest cały lewy górny róg ekranu głównego, wyświetlający najważniejsze informacje systemowe (niski poziom naładowania baterii, utracone połączenie BlackBerry Bridge, etc) oraz o nowych wiadomościach email czy BBM (przy połączeniu z BlackBerry Bridge). Co ciekawe, biały „wykrzyknik” wyświetla się zawsze, niezależnie od typu odebranej informacji, dzięki czemu, jeśli otrzymamy maila, informować o nim będą dwie ikonki. Taka forma notyfikacji jest przydatna wyłącznie w momencie, kiedy powiadomień/maili jest więcej – wtedy kliknięcie na ikonkę wiadomości prowadzi nas bezpośrednio do najnowszego odebranego maila, natomiast biała ikona wykrzyknika po kliknięciu na nią wyświetla wszystkie pozostałe maile i zdarzenia.

Wszystko wydaje się dość standardowe i w dalszym ciągu nie widać w jaki sposób spróbowano zastąpić migającą bez przerwy na czerwono diodę LED. Okazuje się, że w momencie gdy wyświetlony zostanie odpowiedni komunikat, czerwonym światłem zaczynają pulsować dwie granice lewego górnego rogu (widoczne na powyższym zdjęciu i na poniższym nagraniu wideo).


W momencie, kiedy ekran jest wygaszony, powiadomienie w ten sposób nie będzie widoczne, jest natomiast wyraźne w przypadku kiedy korzystamy z jakiejkolwiek aplikacji – wystarczy wtedy przeciągnąć palcem na skos przez lewy róg ekranu, aby rozwinąć „znikąd” obszar notyfikacji, nie przerywając jednocześnie dotychczas wykonywanych przez nas czynności.

Czy taki sposób informowania o nowych wydarzeniach przypadł nam do gustu? Można powiedzieć, że i tak i nie – z jednej strony jest to naprawdę przyjemne rozwiązanie, po raz kolejny przybliżający wrażenia z użytkowania PlayBook’a do wrażeń użytkowania klasycznego komputera, jednak z drugiej powoduje konieczność ciągłej aktywacji ekranu w celu sprawdzenia czy przypadkiem nie dostaliśmy nowego maila, lub po prostu – patrzenia na telefon. A wystarczyłaby jedna malutka dioda.

 

GESTY

PlayBook jest urządzeniem wyjątkowym zarówno wśród BlackBerry, jak i innych podobnych urządzeń. Po pierwsze, posiada więcej „gestów” ekranowych niż wszystkie dotychczasowe urządzenia produkcji RIM (uwaga: battery-pull to nie gest, chyba że rozpaczy), po drugie, jest pierwszym tabletem (i BlackBerry) z „aktywną” ramką. Co oznacza takie określenie? Że gesty uruchamiające odpowiednie funkcje nie są wyłącznie ograniczone do powierzchni, która wyświetla obraz, ale możemy (a nawet musimy) wykonywać je na obszarze zajmującym pozostałą część przodu PlayBooka (na szczęście nie wprowadzono jeszcze gestów wykorzystujących pokrywę baterii :-)).

Skoro więc mamy tyle gestów, warto by było przyjrzeć się im wszystkim „na sucho”, tak aby w momencie uruchomienia PlayBooka wiedzieć „co i jak”:

Powrót do ekranu głównego

Niezależnie w jakiej aplikacji obecnie się znajdujemy, przeciągając palcem z dolnej krawędzi ramki w kierunku ekranu, program zostanie zminimalizowany (jednak nie zamknięty), a my uzyskamy dostęp do ekranu głównego.

Menu aplikacji

Aby wywołać menu dowolnej otwartej aplikacji (o ile aplikacja je posiada) wystarczy przeciągnąć palcem z górnej części ramki w kierunku ekranu.

Przełączanie aplikacji

Aby przełączać się pomiędzy uruchomionymi aplikacjami należy przesunąć palcem z lewej lub prawej strony ramki w kierunku środka ekranu.

Pasek statusu i obszar powiadomień

Aby bez zamykania otwartej aktualnie aplikacji sprawdzić datę, godzinę, podejrzeć ilość nowych wiadomości, etc, wystarczy przesunąć palcem od lewego górnego rogu ramki, w kierunku ekranu. Aby ponownie ukryć pasek statusu wystarczy przesunąć palcem po ekranie w górę.

Zamkanie aplikacji

Aby zamknąć aplikację, należy po jej zminimalizowaniu przeciągnąć jej miniaturkę w kierunku górnej krawędzi ekranu.

Do tego dochodzą jeszcze w późniejszych częściach recenzji m.in. gesty aktywacji klawiatury (analogiczne do pasku statusu, tylko z dolnego lewego rogu) czy aktywacji ekranu (przeciągnięcie palcem od krawędzi do krawędzi), oraz bardziej standardowe – przeciąganie elementów, powiększanie przez rozciąganie dwoma palcami wybranego fragmentu, etc. Trzeba przyznać, że rozwiązanie to spisuje się wyśmienicie (jedynie do wywoływania menu nieco trudno jest się na początku przyzwyczaić) i po kilkudziesięciu minutach praca z urządzeniem jest czystą przyjemnością, nawet jeśli zabrakło tutaj uwielbianego przez wielu przycisku „Menu” (i w ogóle jakichkolwiek przycisków).

Oczywiście, nie ma rozwiązania idealnego i w tym przypadku od czasu do czasu zdarzy nam się przypadkowo wykorzystać aktywną ramkę. Zdarza się to szczególnie na początku, kiedy np. prezentujemy zdjęcia i „z rozmachu” zahaczymy o boczną część ramki, tym samym zamiast zdjęcia zmieniając aplikację. Wpływ na to ma także niewielka (w porównaniu do innych tabletów) przekątna ekranu – czasem trzeba się naprawdę dobrze kontrolować, żeby przypadkowo nie wykonać nie-do-końca-zamierzonej akcji.

 

KLAWIATURA I WPROWADZANIE TEKSTU

W tym przypadku Research In Motion musiał po raz kolejny zmierzyć się ze swoją własną legendą – producenta najlepszych klawiatur na świecie – pozbawiony jednocześnie swojej największej broni – fizycznej klawiatury QWERTY. Doskonale widzieliśmy, że poprzednie próby stworzenia wydajnych klawiatur ekranowych nie były koniecznie zbyt udane (9500, 9800). Jak jednak jest teraz?

Aby nie nadużywać waszej cierpliwości, już na początku napiszemy, że jest dobrze, ale w dalszym ciągu jest jeszcze sporo do zrobienia, zwłaszcza jeśli użytkownikiem końcowym PlayBook’a ma być również osoba, która faktycznie chce korzystać z PlayBook’a zamiast laptopa.

Pierwsze spotkanie z klawiaturą (wywoływaną za pomocą gestu przeciągnięcia palca z lewej krawędzi ramki na ekran) jest naprawdę pozytywne – klawisze są oddzielone od siebie wyraźnymi przerwami i charakteryzują się sporym rozmiarem (nawet w przypadku, kiedy korzysta z nich osoba o dość dużych dłoniach – taka jak ja). Oprócz (niemal) standardowego układu liter (jedynie „A” z niezrozumiałych powodów przesunięte jest na równo z „Q”, w przeciwieństwie do klawiatur komputerowych), otrzymujemy przycisk backspace (całkiem słusznych rozmiarów), dwa shifty (po lewej i prawej stronie), potężną spację, przycisk uruchamiający klawiaturę numeryczną (z dwiema zakładkami – dla cyfr i symboli specjalnych), przecinek, kropkę, enter, ikonkę globusa umożliwiającą zmianę języka klawiatury, oraz (w lewym dolnym rogu) ikonę chowania klawiatury (która, przy obecności gestów, jest całkowicie zbędną). Dokładną prezentację klawiatury można zobaczyć na poniższym nagraniu wideo:

Wprowadzanie tekstu jest zaskakująco wygodne, niezależnie od tego czy trzymamy urządzenie poziomo, czy pionowo w dwóch dłoniach. W obydwu z tych przypadków klawiaturę obsługujemy kciukami, choć w pierwszym z nich, osoby o nieco mniejszych dłoniach mogą mieć pewne problemy z dosięgnięciem środkowych klawiszy. Jeśli jednak chwycimy PlayBook’a pionowo, wrażenie jest zbliżone do pisania na smartfonie z dość dużym ekranem – nie czujemy, że trzymamy w dłoniach tablet – pisanie jest szybkie i niemal bezproblemowe. Osobiście zdecydowanie bardziej wolę właśnie taką metodę wprowadzania tekstu. Całkiem dobre rezultaty można też osiągnąć przy pisaniu palcami wskazującymi po położeniu PB na kolanach lub stole czy innej płaskiej powierzchni. Taki sposób pisania jest jednak o wiele wygodniejszy w przypadku tabletów o większej przekątnej ekranu, gdzie do „zabawy” możemy włączyć większą ilość palców – tutaj możemy mieć z tym pewne problemy (koordynacja).

RIM pokazał również, że uczy się na swoich błędach i po „niemej” klawiaturze ekranowej z modelu BlackBerry Torch, w przypadku BlackBerry OS, kliknięcie w każdy klawisz powoduje nie tylko wyświetlenie „dymku” z przypisaną mu literą, ale również (konfigurowalny) odgłos wciśnięcia. Rzecz być może mała, ale zdecydowanie poprawia komfort pisania.

W zależności od uruchomionej aplikacji klawisze na klawiaturze mogą ulegać drobnym zmianom ułatwiającym nam jej użytkowanie – przykładowo, w otwartej przeglądarce otrzymujemy dodatkowo do dyspozycji klawisz „.com”.

Oczywiście w standardzie znalazło się również kopiuj-wklej – opcję tę wywołujemy przez przytrzymanie palca w wybranej przez nas części ekranu, zaznaczenie odpowiedniego fragmenu, a następnie wybranie opcji (kopiuj, wytnij, etc):

Skoro więc jest dobrze, to dlaczego jest… źle? Powodów jest co najmniej kilka (na szczęście prawdopodobnie zostaną już wkrótce rozwiązane).

Po pierwsze (co dotknie wszystkich użytkowników BlackBerry PlayBook’a w naszym kraju), urządzenie nie oferuje nam żadnego sposobu wprowadzania polskich znaków diakrytycznych (ą, ę, ć, ź, ń, etc) w żadnej z aplikacji. Wywołując menu dodatkowych znaków specjalnych dla danej litery (dłuższe przytrzymanie jej klawisza), nie odnajdziemy wspomnianych wcześniej literek. W ten sposób nie możemy jeszcze traktować PlayBook’a jako urządzenia w pełni przydatnego w naszym kraju – jak bowiem napisać „poważnego” maila, jesli bedzie on wygladal wlasnie mniej wiecej tak? Odpowiednia poprawka powinna jednak pojawić się w ciągu najbliższych tygodni, kiedy to tablet RIM trafi na wszystkie europejskie rynki.

Po drugie (co dotknie osoby, które nie posiadają terminali BlackBerry), PlayBook sam w sobie nie posiada automatycznej korekty wyrazów, ani nawet najprostszego słownika. Wprawdzie potrafi podkreślić niepoprawnie napisane słowa, jednak nie proponuje w ich miejsce poprawnych form – jedynie zaznacza błędy (a w przypadku polskich wyrazów – są to same błędy). Autotekst jest dostępny dopiero po… sparowaniu tabletu z terminalem BlackBerry – wtedy podkreślone słowa będziemy mogli zastąpić jednym kliknięciem, a skróty takie jak „Id” zostaną automatycznie zmienione na „I’d”. Problem tylko w tym, że na chwilę obecną rozwiązanie to działa wyłącznie z językiem angielskim, niezależnie od tego co ustawimy na naszym telefonie.

Co ciekawe, pre-instalowana aplikacja do tworzenia i edycji plików Worda… posiada swój słownik.

Trzeci problem z wprowadzaniem tekstu wiąże się pośrednio z zaznaczaniem wybranych partii tekstu – o ile samo zaznaczanie jest całkiem w porządku (wyświetlają się odpowiednie znaczniki łatwe do trafienia, przesunięcia i umiejscowienia w odpowiednim punkcie), o tyle (z wyjątkiem Word To Go), trafienie palcem w określone miejsce w wyrazie, np. w celu poprawienia literówki, jest praktycznie niemożliwe. Dodatkowo, np. w aplikacji email nie ma (albo uwielbia znikać) migający kursor wyświetlający miejsce, gdzie wpisana zostanie następna wprowadzona z klawiatury litera, tak więc w wielu przypadkach musimy skasować cały wyraz (o ile uda nam się trafić na jego koniec), zamiast poprawić pojedynczą literę.

Klawiatura PlayBook’a jest więc w tej chwili dość trudna do jednoznacznej oceny – z jednej strony technicznie jest przygotowana bez zarzutu, natomiast z drugiej jest całkowicie niedostosowana do polskich warunków i wyraźnie ogranicza możliwości całego urządzenia. Czekamy więc z niecierpliwością na aktualizację, aby sprawdzić, czy można wychodzić z domu z PlayBookiem w kieszeni, zamiast z laptopem w torbie.

WIELOZADANIOWOŚĆ I WYDAJNOŚĆ

„Obsługa „prawdziwej wielozadaniowości była jednym z głównych punktów kampanii promocyjnej RIM – dwurdzeniowy procesor, 1GB pamięci, oraz całkowicie nowa platforma miały zapewnić nam wrażenia, jakich jeszcze do tej pory nie doświadczyliśmy w przypadku urządzeń tego typu. Jak jest naprawdę?

Nie musimy nikogo oszukiwać – jest bardzo dobrze i większość zapowiedzi potwierdza się w codziennym użytkowaniu. Całe rozwiązanie wraz z gestami i charakterystycznym sposobem wyświetlania zminimalizowanych aplikacji  sprawia, że czujemy się praktycznie jak przed klasycznym komputerem (tylko o wiele, wiele mniejszym). Jedyną drobną niedogodnością w stosunku do znanego nam BlackBerry OS może być brak pytania o potwierdzenie opuszczenia aplikacji w momencie, kiedy wykonaliśmy w niej jakąś akcję – w ten sposób możemy się dwoma ruchami palca pozbyć się efektów naszej długotrwałej pracy.

W przeciwieństwie do poprzednich wersji oprogramowania, w naszym przypadku (1.0.3) przy standardowej obsłudze nie zauważyliśmy żadnych problemów. System działał stabilnie, szybko, aplikacje uruchamiały się praktycznie natychmiastowo, a jednoczesne otwarcie przeglądarki, edytora dokumentów, odtwarzacza muzycznego i maili oraz BBM (przez Bridge) nie zdawały się robić na PlayBook’u większego wrażenia. Powtórzymy się, ale taka jest prawda – przy PlayBooku czujemy się jak przy komputerze, gdzie jednocześnie otwarte mamy okna kilku niezbędnych aplikacji, w których aktualnie pracujemy.

Oczywiście tryb „wszystko działa w tle” jest dość ciężki do przyjęcia przez naszą baterię i dlatego użytkownikowi dano możliwość wybrania trybu, w jakim pracować ma mechanizm wielozadaniowości. Do wyboru są aż trzy opcje – „Showcase” (wszystko działa bez przerwy, niezależnie od wszystkiego), „Default” (aplikacja działa w tle i jest pauzowana dopiero gdy inna aplikacja zostanie wyświetlona na pełnym ekranie) oraz „Paused” (aplikacje są automatycznie zatrzymywane po zminimalizowaniu). Oczywiście wybór zależy tylko od nas (i np. od tego jak długo chcemy pracować na pojedynczym ładowaniu).

Nieco gorzej w stosunku do zapowiedzi (i co ciekawe – modeli, które testowaliśmy wcześniej) wypadł test maksymalnego obciążenia. Tym razem udało nam się jednocześnie uruchomić jedynie nieco ponad 10 programów, po czym ilość wolnej pamięci spadła wyraźnie poniżej 100MB, powodując jednocześnie zamykanie kolejnych aplikacji (w kolejności ich uruchamiania). Nie wiemy więc, gdzie podziała się wydajność obserwowana przez nas chociażby podczas MWC, gdzie PlayBook pozostawał niewzruszony uruchomioną grą, dwoma filmami 1080p i kilkoma specjalnie przygotowanymi aplikacjami „obciążającymi”.

Warto wspomnieć o tym, że od samego początku dość intensywnego testowania PlayBook’a nie byliśmy ani razu zmuszeniu zrestartować urządzenie – zdarzały się wprawdzie pojedyncze niekontrolowane zamknięcia aplikacji (trudno powiedzieć czy z winy aplikacji, czy z winy systemu), jednak system działał nadal sprawnie. Stosunkowo szybko odzyskuje również pamięć RAM po zamknięciu nieużywanych programów.

PERSONALIZACJA

W tym przypadku RIM niestety nie rozpieszcza zbytnio swoich użytkowników i możliwości odróżnienia naszego PlayBook’a od tabletów BlackBerry innych osób są mocno ograniczone. Jedyne co jesteśmy w stanie zrobić to zmienić tapetę, oraz rozmieszczenie ikon (w tym, pomiędzy zakładkami). Nie uświadczymy więc niezwykle popularnych w przypadku terminali BlackBerry kompozycji – wszystko, z wyjątkiem wspomnianych detali będzie wyglądać dokładnie tak samo na każdym PlayBook’u.

Doskwiera również brak opcji, która w BlackBerry OS wydaje się być standardem – folderów. Oprócz domyślnych 5 zakładek nie mamy innej możliwości porządkowania naszych aplikacji czy skrótów. Nie zdziwimy się jednak, jeśli właśnie ta funkcjonalność będzie jednym z głównych elementów nachodzących aktualizacji.

Jeszcze przed premierą opisywanego tabletu, RIM zapowiedział, że jeśli będzie wyraźne zapotrzebowanie, rozważy udostępnienie BlackBerry Theme Studio dla PlayBook’a. Zapotrzebowanie już jest, prosimy więc o BB TS!

OPCJE

W przypadku PlayBook’a i BlackBerry Tablet OS, RIM zdecydował się na maksymalne uproszczenie menu opcji, mając prawdopodobnie wciąż w pamięci wielopoziomowe i niekoniecznie uwielbiane przez użytkowników menu klasycznego systemu BlackBerry. Wszystko wydaje się być rozmieszczone logicznie i intuicyjnie, a ilość opcji nie powinna przytłoczyć nawet średnio rozgarniętego użytkownika.

W pełni wykorzystany został także potencjał dużego ekranu – po lewej wyświetlana jest lista dostępnych zakładek, natomiast na o wiele większej powierzchni po prawej, otrzymujemy dostęp do szczegółowych pod-opcji. Wszystkie ikony, oraz rozwijane menu są duże i dostosowane do obsługi palcem (co nie zawsze wychodziło RIM).

Pełny przegląd opcji BlackBerry Tablet OS można znaleźć na poniższym nagraniu wideo.

 

AKTUALIZACJE

BlackBerry PlayBook (przynajmniej w wersji WiFi) posiada pod względem możliwości korzystania z aktualizacji oprogramowania ogromną przewagę nad terminalami, których używamy na co dzień – jest całkowicie niezależny od operatorów. Oznacza to, że w momencie, kiedy Research In Motion zdecyduje się udostępnić nową wersję software, jest ona momentalnie dostępna dla wszystkich – bez konieczności zatwierdzania przez operatorów, podziału na regiony świata, czy innego typu losowania.

Drugą zaletą jest dbałość kanadyjskiej korporacji o informowanie użytkowników o nowościach pojawiających się w kolejnych odsłonach OS – informacje na ten temat pojawiają się wraz z pojawieniem powiadomienia o aktualizacji, dzięki czemu użytkownik jest w stanie sam wybrać, czy chce przeprowadzić proces instalacji, czy nie jest mu on do końca potrzebny. Dokładna analiza nowości pojawia się również na oficjalnym blogu BlackBerry. Koniec więc instalowania oprogramowania, które od poprzedniego różni się w widoczny sposób wyłącznie numerkiem wersji (przynajmniej na razie!).

Aktualizacje (z wyjątkiem pierwszej) można przeprowadzić na dwa sposoby – za pomocą Desktop Software i naszego komputera, gdzie pliki zostaną najpierw pobrane na dysk twardy, a dopiero potem zainstalowane, lub też całkowicie „w locie”, gdzie wszystko odbywa się wyłącznie na naszym urządzeniu podłączonym do sieci WiFi. Komunikat o dostępności nowego oprogramowania wyświetli się na naszym urządzeniu i/lub po podłączeniu pod oprogramowanie BlackBerry Desktop. Nie ma chyba prostszej możliwości instalacji i lepszego sposobu dystrybucji – miejmy nadzieję, że RIM pozostanie przy nim jak najdłużej.

Przeciętna aktualizacja (do tej pory przeszliśmy dwie) trwa około 30 minut (wraz z pobieraniem, w zależności od wielkości pliku – przeważnie około 300MB) i wymaga od użytkownika wyłącznie zgody na przeprowadzenie całego procesu. Podobnie jak w przypadku terminali BlackBerry, po dokonaniu update nie tracimy żadnych danych ani zainstalowanych aplikacji. Urządzenie po przeprowadzanym automatycznie restarcie wygląda jak poprzednio (tylko posiada nowe funkcje/poprawki).

Według zapowiedzi Research In Motion, w związku z intensywnym rozwojem platformy BlackBerry Tablet OS i dużą ilością nowych funkcji, które mają pojawić się w najbliższym czasie, kolejne aktualizacje pojawiać się będą najprawdopodobniej w odstępie mniej więcej dwóch tygodni od siebie. Nie wiadomo przez jaki czas utrzyma się taka częstotliwość, ale miejmy nadzieję, że przez jak najdłuższy.

POŁĄCZENIE Z KOMPUTEREM

W związku z tym, że mamy XXI wiek, sposoby podłączenia PlayBooka do komputera i wymiany danych są dwa – przewodowy i bezprzewodowy.

W pierwszym ze wspomnianych przypadków całość wygląda niemal identycznie jak w przypadku telefonów BlackBerry – instalujemy najnowszą wersję Desktop Software (dokładnie tę samą, którą instalowaliśmy dla naszego terminala), podłączamy tablet przez USB, czekamy chwilę, po czym możemy rozpocząć synchronizację naszych plików multimedialnych – muzyki, filmów oraz zdjęć, oraz zainstalować (o ile są dostępne) aktualizację (z wyjątkiem pierwszej). W związku z tym, że PlayBook nie posiada żadnych niezależnych aplikacji PIM, nie jest dostępna opcja jakiejkolwiek synchronizacji danych. Podczas synchronizacji naszych plików multimedialnych możemy oczywiście korzystać z tabletu bez żadnych ograniczeń.

Jeszcze prostszym sposobem jest klasyczne podłączenie PlayBook’a jako dysku wymiennego, czyli tak jak klasycznego pendrive, lub dysk na USB.

O wiele ciekawsza jest opcja trzecia – bezprzewodowa wymiana plików z komputerem po podłączeniu do tej samej sieci WiFi. Konfiguracja jest banalnie prosta (wystarczy uruchomić jednym kliknięciem odpowiednią opcję), aby móc z poziomu komputera dodawać, kopiować i usuwać pliki z naszego PlayBook’a, który zostanie wyświetlony jako dysk sieciowy. Aby zachować pełne bezpieczeństwo naszych danych, możemy skorzystać z opcji założenia hasła, wymaganego przy każdorazowym dostępie do naszego urządzenia za pośrednictwem tego rozwiązania.

W ten sposób możemy uzyskać dostęp do m.in. zakładek, notatek głosowych, zdjęć, muzyki, pobranych plików, dokumentów i wielu innych blików, bez konieczności podłączania żadnych kabli. Niestety nie mamy możliwości przeglądania komputera z poziomu PlayBooka, więc synchronizacja jest jedynie pozornie dwukierunkowa. Niezależnie jednak od tych ograniczeń, przyznajemy się, że PlayBooka do komputera podpięliśmy dzięki temu tylko raz – z czystej ciekawości.

UDOSTĘPNIANIE INTERNETU

Jak dobrze wiadomo, PlayBook dostępny obecnie na rynku nie posiada modułu 3G, „4G” ani też prawdziwego 4G, w związku z czym prowadzi „pasożytniczy” tryb życia, korzystając z internetu udostępnianego z innych urządzeń. Poza standardowym połączeniem WiFi (z klasycznego lub mobilnego routera WiFi), Research In Motion zdecydował się na fabryczną instalację aplikacji umożliwiającej w kilku krokach konfigurację i aktywację połączenia z internetem za pośrednictwem Bluetooth z dowolnego telefonu komórkowego (nie tylko BlackBerry).

W przeciwieństwie do Bridge Browser takie rozwiązanie jest o wiele wydajniejsze (przepustowość BT z EDR wynosi do 3Mb/s), jednak po pierwsze nie jest darmowe, a po drugie zmusza nas do zakupu osobnego pakietu danych poza BIS. Taka sytuacja była jednak dość prosta do przewidzenia i nie powinniśmy zbytnio narzekać – samo rozwiązanie jest bardzo wydajne i jeśli tylko nasz operator oferuje paczki danych w przystępnych cenach, w celu zapewnienia sobie najlepszego komfortu przeglądania internetu na PlayBooku WiFi bez połączenia z WiFi – powinniśmy się juz teraz na nią zdecydować.

UWAGA: Rozwiązanie to nie jest w żaden sposób powiązane z BlackBerry Bridge, BIS, ani BES – jest to ten sam sposób udostępniania internetu, jak np. komputerowi za pośrednictwem Desktop Software.

 

APLIKACJE FABRYCZNE

Wbrew pozorom, BlackBerry PlayBook trafia do nas z naprawdę licznym zbiorem niezwykle przydatnych aplikacji, od pogodynki, zaawansowanego kalkulatora, przez rejestrator notatek głosowych, aż po niezwykle zaawansowany i na dodatek w pełni darmowy pakiet Documents To Go, umożliwiający przeglądanie, tworzenie i edycję plików Worda, Power Pointa i Excela. Oprócz tego odnajdziemy m.in. sklep muzyczny 7digital (o dziwo działa w Polsce!), radio internetowe Slacker (które zgodnie z przewidywaniami nie działa), NFB (ogromny zbiór bezpłatnych filmów online – głównie dokumentalne i animacje) oraz YouTube (bez rewelacji – standardowa aplikacja/przeglądarka).

Poniżej znajdują się (dłuższe i krótsze) prezentacje najciekawszych z nich.

PS: Nie dajcie się oszukać powyższemu obrazkowi – Twitter, Hotmail czy Yahoo to jedynie skróty przeglądarki do stron, które według RIM powinniśmy najczęściej odwiedzać. Nie są to w żadnym przypadku (na dzień dzisiejszy) aplikacje.

KALKULATOR

POGODA

Po raz pierwszy w swojej historii, Research In Motion postanowił wyposażyć swój produkt we wbudowaną aplikację pogodową. Trzeba przyznać, że pierwsze podejście jest naprawdę udane – program, korzystając z bazy danych AccuWeather, oprócz niezwykle przyjemnego interfejsu oferuje nam dokładne prognozy na najbliższe dni, czy nawet godziny. Na ekranie głównym wyświetlone zostają dodatkowe dane, takie jak m.in. prędkość wiatru, najniższa i najwyższa temperatura, a także godziny wschodu i zachodu słońca. Wyłącznie od naszych preferencji zależy również jednostka, w której wyświetlana jest temperatura – dostępne są oczywiście stopnie Farenheita oraz Celsjusza.

W przypadku, kiedy interesuje nas pogoda w większej niż jedna liczbie lokalizacji, również nie ma większego problemu – dodawanie nowych lokalizacji odbywa się z pomocą rozwijanego z góry menu, w którym widać również domyślnie podgląd wszystkich dodanych przez nas miejsc:

Jeśli ktoś rozumie/dodatkowo potrzebuje map pogodowych, dostęp do nich odbywa się bezpośrednio z ekranu głównego aplikacji lub danej lokalizacji (ikonka map). Nie otwierają się one jednak w programie, a w przeglądarce internetowej, dzięki czemu możemy od razu przeglądać zawartość całego serwisu:

Pełny przegląd możliwości aplikacji „Pogoda” można zobaczyć na poniższym nagraniu wideo:

NOTATKI GŁOSOWE

ZEGAR

 

FACEBOOK

Na oficjalnego klienta Facebook’a dla BlackBerry Tablet OS nie musieliśmy czekać zbyt długo – niecałe dwa tygodnie po premierze został on udostępniony całkowicie za darmo za pośrednictwem BlackBerry AppWorld.

Facebook dla BlackBerry PlayBooka umożliwi nam:

  • Obsługę chatu Facebook’a
  • Przeglądanie listy nowości
  • Wysyłanie, komentowanie i ‘lubienie’ wpisów
  • Przesyłanie prywatnych wiadomości
  • Umieszczanie zdjęć
  • Przeglądanie listy znajomych
  • Wyszukiwanie osób i stron

Aplikacja (jak widać na powyższym nagraniu wideo) działa szybko i sprawnie, zapewniając nam stały dostęp do naszego kanału FB, posiadając przy tym tylko jedną wadę – brak „ogólnosystemowych” powiadomień, za które tak lubiliśmy aplikację w wersji dla BlackBerry.

Pomimo niewielkich niedociągnięć, jesteśmy pod wielkim wrażeniem tego, że RIM w tak krótkim czasie przygotował dla nas tak dobrą aplikację, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że np. iPad w dalszym ciągu jej nie ma (oczywiście posiada kilka nieoficjalnych, ale to jednak nie to samo).

WIDEOROZMOWY

Ostatnia, przeprowadzona zaledwie przed kilkoma dniami aktualizacja do wersji 1.0.3 umożliwiła wszystkim przeprowadzanie za pomocą PlayBook’a połączeń wideokonferencyjnych. Całość odbywa się wyłącznie w zasięgu sieci WiFi, a naszym „numerem” jest po raz kolejny BlackBerry ID.

Dodawanie znajomych, oraz inicjowanie połączenia jest niezwykle proste – wystarczy znać ich BBID, a następnie poczekać na akceptację naszego zaproszenia, po czym wybrać z naszej listy ikonę reprezentującą daną osobę. Oprócz tego, do dyspozycji mamy kilka dodatkowych, przydatnych opcji i funkcji:

  • Powiadomienia o połączeniach przychodzących – w przypadku połączenia przychodzącego, na ekranie zostanie wyświetlone odpowiednie powiadomienie, które umożliwi nam odebranie lub odrzucenie połączenia.
  • „Nie przeszkadzać” – w przypadku, kiedy chcemy np. w spokoju oglądnąć film, możemy ustawić status „Nie przeszkadzać”.
  • Przełączanie pomiędzy przednią a tylną kamerą
  • Wyciszanie połączenia
  • Wyłączanie kamery przy zachowaniu dźwięku

Sama jakość prowadzonych rozmów stoi na stosunkowo wysokim poziomie, chociaż ciężko powiedzieć, aby było to faktycznie „pełne HD”. Może to być potencjalnie kolejne niezwykle popularne rozwiązanie, zbliżone nawet do BBM – w tym przypadku, zamiast bezpłatnych wiadomości tekstowych, możemy znając wyłącznie BBID danej osoby (czyli w rzeczywistości – jej email) skontaktować się z nią w ciągu kilku sekund i to zarówno „klasycznie” – wyłącznie głosowo, jak i nieco nowocześniej – wraz z obrazem na żywo.

Spore możliwości otwiera przed wideo-czatem hardware PlayBook’a, umożliwiający m.in. jednoczesną obsługę wideokonferencji w HD (720p) dla aż 4 osób. Po raz kolejny przyszłość wydaje się zapowiadać naprawdę wyjątkowo.

PAKIET APLIKACJI BIUROWYCH

Doskonała wiadomość dla wszystkich, którym do tej pory szkoda było płacić za pełną wersję Documents To Go dla BlackBerry (która nie była tania) – BlackBerry PlayBook od samego początku wyposażony jest w kompletny zestaw aplikacji biurowych, składający się z: Word To Go (.doc), Sheet To Go (.xls), Slideshow to Go (.ppt), oraz tego na co wszyscy czekali – pełnoprawnego czytnika PDF (który radzi sobie doskonale nawet z większymi plikami)!

Wszystkie aplikacje obsługują również pliki utworzone w najnowszych wersjach pakietu Office. Nie ma także problemu z poprawnym odczytaniem utworzonych przez nas na tablecie dokumentów na komputerze stacjonarnym/laptopie.

Wszystkie aplikacje są dość rozbudowane i powinny zaspokoić potrzeby osób chcących stworzyć podstawowe dokumenty, lub edytować je „w biegu”. Word To Go oferuje nam najbogatszy zestaw narzędzi – od opcji dotyczących czcionek (rodzaj, rozmiar, kolor, tło, pogrubienie, podkreślenie, przekreślenie, kursywę, etc), przez formatowanie (do lewej, do prawej, wcięcie, etc), aż po szczegółowe podsumowanie naszego dokumentu w liczbach. Gdyby nie to, że klawiatura nie umożliwia nam wprowadzania w żaden sposób polskich znaków, taki edytor mógłby w wielu przypadkach zastąpić nam komputer.

Równie profesjonalnie prezentuje się Sheet To Go, umożliwiający obsługę arkuszy kalkulacyjnych. Oprócz opcji formatowania tekstu, o których pisaliśmy przy okazji WtG, aplikacja posiada również szereg narzędzi ułatwiających pracę z tego typu dokumentami (szybkie formatowanie w zależności od typu wprowadzanych danych, zaznaczanie wielu komórek, szybkie przełączanie się pomiędzy arkuszami i komórkami czy edycja formuł).

Slideshow To Go umożliwia nam wyłącznie przeglądanie przygotowanych wcześniej prezentacji, co jest szczególnie wygodne po podłączenia urządzenia do większego ekranu lub projektora z wykorzystaniem kabla HDMI.

Poniżej przetestowaliśmy jak PlayBook odtwarza pliki PDF różnej wielkości:


 

PRZEGLĄDARKA

Jeśli mielibyśmy wymienić jeden element, co do którego nie mamy najmniejszych zastrzeżeń to z pewnością była by nim wbudowana w BlackBerry Tablet OS przeglądarka. Pomijając niewielki ekran, obietnice RIM o „wrażeniach identycznych z przeglądarkami komputerowymi” są jak najszczerszą prawdą.

Wszystko to dzięki potężnym podzespołom i wydajnemu silnikowi przeglądarki, bez problemu radzącej sobie nawet z bardziej zaawansowanymi elementami HTML5, oraz obsługą Adobe Flash. Okazuje się, że nawet na tak małym urządzeniu internet może faktycznie wyglądać tak samo, jak w przypadku kiedy siedzimy przed komputerem – możemy oglądnąć niemal każde wideo umieszczone w internecie, pograć w gry oparte na Flashu, czy też porozmawiać na czacie Facebook’a:

W stosunku do prędkości i wydajności przeglądarki również nie mamy najmniejszych zastrzeżeń – nawet przy uruchomieniu niemal 30 stron WWW, urządzenie oraz wszystkie aplikacje zachowywały się nad wyraz stabilnie. Musimy przyznać, że o ile przez nasze ręce przewinęło się już całkiem sporo tabletów i smartfonów, nigdy nie mieliśmy (do tej pory) kontaktu z urządzeniem tak doskonale radzącym sobie z praktycznie dowolną zawartością stron internetowych. Nawet w przypadku opisywanych wcześniej nagrań wideo we Flashu, podczas ich odtwarzania możemy bez problemu nadal przeglądać stronę, np. przybliżając lub oddalając obraz – wszystko odbywa się bez widocznych spowolnień.

MULTIMEDIA
BlackBerry PlayBook nie zawdzięcza swojej nazwy wyłącznie swoim możliwościom w zakresie gier – „play” w nazwie odnosi się do praktycznie całej gamy aktywności pojmowanych jako „mobilna rozrywka”. W rezultacie otrzymujemy produkt, który jak jeszcze żaden BlackBerry w historii nadaje się do oglądania i wykonywania filmów, zdjęć, słuchania muzyki czy nawet czytania książek.

Sporą zasługę ma w tym oczywiście ekran o wysokiej rozdzielczości i wydajne podzespoły, jednak RIM postanowił udostępnić nam na starcie całkiem przyjemny zestaw aplikacji multimedialnych – zaczynając od podstawowych, odpowiadających za obsługę wykonanych zdjęć i nagrań wideo, przez program BlackBerry Podcast, aż po sklep z utworami muzycznymi – 7digital.

Wszystkie z nich można określić w jeden sposób: proste, intuicyjne i przejrzyste. Dodatkowym atutem może być ujednolicenie wyglądu – aplikacje Podcast i 7digital wyglądają niemal identycznie jak inny sklep dostępny na naszym urządzeniu – BlackBerry AppWorld (choć 7digital wymaga osobnego konta). Dzięki takiemu zabiegowi nie musimy od nowa uczyć się obsługi każdego programu z osobna – już na pierwszy rzut oka wiemy, że „już tu byliśmy”. Być może w przyszłości RIM rozwinie BlackBerry ID do tego stopnia, że w okół niego zbudowany zostanie cały „ekosystem”, zawierający m.in. sklepy z muzyką, filmami, piosenkami, aplikacjami, etc?

Poniżej znajdują się prezentacje wybranych aplikacji multimedialnych:

 

GRY

Skoro już RIM zdecydował się na nazwanie swojego pierwszego tabletu dość przewrotnie – PlayBook, nie mogło zabraknąć na nim pre-instalowanych gier. Mieliśmy szczęście, ponieważ za ich przygotowanie zabrało się samo EA, dzięki czemu otrzymujemy od razu po wyciągnięciu z pudełka dwa tytuły – Need For Speed: Undercover, oraz… Tetris.

O ile o drugiej z nich nie będziemy się specjalnie rozpisywać (w końcu każdy wie czym jest Tetris i niekoniecznie jest to najlepszy sposób na pokazanie potęgi tabletu), o tyle Need For Speed dla PlayBook’a to gra, która potrafi zająć nas na naprawdę długi czas. Wrażenie jest dość specyficzne, ponieważ po raz pierwszy od lat mamy okazję oglądać tak dobrze wyglądającą grę na urządzeniu z logo BlackBerry.


NFS sprawia nam o tyle większą przyjemność, że wersja, którą otrzymujemy wraz z PlayBook’iem jest wersją pełną, posiadającą co najmniej 20 zadań specjalnych i tras, kilkanaście samochodów, oraz (uwaga!) fabułę (oczywiście na tyle skomplikowaną, na ile może być skomplikowana fabuła w grach samochodowych).

Słowem – pełny odjazd!

Cieszy również to, że wraz ze zbliżającym się udostępnieniem natywnego SDK, aplikacji podobnych poziomem zaawansowania do NFS będzie jeszcze więcej (nie możemy się doczekać, bo NFS już dawno przeszliśmy i obecnie pozostało nam bicie własnych rekordów…).

APLIKACJE NATYWNE

Niestety, wszystko co do tej pory napisano o wbudowanych aplikacjach do obsługi email, kalendarza, kontaktów czy nawet prostych notatek jest prawdą – bez podłączenia terminala BlackBerry nie mamy do nich absolutnie żadnego dostępu. Ikony za nie odpowiedzialne są oczywiście w menu, jednak bez BlackBerry Bridge są całkowicie nieaktywne.

O ile dla właścicieli telefonów RIM nie powinien być to żaden problem (w końcu Bridge jest jednym z głównych powodów, dla których kupuje się PlayBook’a), o tyle osoby, które posiadają telefony innych producentów, a chciałyby skorzystać z nieprzeciętnych możliwości systemu i hardware PB, może być to dość istotne ograniczenie, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że nawet autorzy dodatkowego oprogramowania nie kwapią się szczególnie z przygotowaniem własnych odpowiedników. Pomimo szumnych zapowiedzi, na dzień dzisiejszy w AppWorld nie odnajdziemy żadnej aplikacji do obsługi poczty email!

Wybory mamy więc dwa: oczekiwanie na aktualizację zawierająca natywne aplikacje, która będzie miała miejsce w ciągu najbliższych tygodni, lub też korzystanie z przeglądarki internetowej, co wbrew pozorom nie jest aż takie nieprzyjemne, zwłaszcza w przypadku portali specjalnie do tego zoptymalizowanych:

Więcej o natywnych aplikacjach pisaliśmy m.in. w tym wpisie.

APLIKACJE Z ANDROIDA

Wydawało nam się to niemożliwe, byliśmy przeciw, broniliśmy się jak mogliśmy, ale w końcu stało się i kto wie, czy nie będzie to jednak strzał w dziesiątkę. Research In Motion, na krótko przed rynkową premierą BlackBerry PlayBook’a oficjalnie potwierdził wcześniejsze nieprawdopodobne plotki – BlackBerry PlayBook będzie w stanie obsługiwać aplikacje pisane pierwotnie z myślą o systemie operacyjnym Android w wersji 2.3.

Nie jest jednak tak jak można myśleć i:

1) Nie będzie żadnej możliwości korzystania z Android Marketu na BlackBerry PlayBooku

2) Nie będzie wystarczyło posiadać np. pliku instalacyjnego w formacie APK, aby zainstalować aplikację na PlayBook’u.

Wszystkie aplikacje będą musiały zostać (w bardzo łatwy sposób) ‚przerobione’ dla PlayBook’a, zgłoszone do BlackBerry AppWorld, zaakceptowane, a następnie pobrane z jego poziomu.

Wszystkie programy tego typu uruchamiane są w specjalnych „app-playerach’. Co warto wiedzieć poza tym?

  • Aplikacje instaluje się tak samo jak wszystkie inne – z poziomu AppWorld
  • Aplikacje po instalacji wyglądają praktycznie tak samo jak zainstalowane aplikacje dla PB (mają tylko inny cień pod ikonką)
  • Po uruchomieniu nie musimy robić nic więcej – ‘app-player’ zostanie uruchomiony całkowicie automatycznie
  • Na dotychczasowych prezentacjach nie było widać jakiegokolwiek spadku wydajności urządzenia
  • Nie ma problemu z tym, że Androidowe urządzenia mają przyciski, a PB nie – dostępne są gesty i przyciski programowe
  • Nie widać większych ograniczeń appplayerów

Poniżej znajduje się krótka prezentacja przykładowych aplikacji z Androida pracujących na PlayBooku:


RIM zapowiedział udostępnienie wsparcia dla takiego rozwiązania w lecie 2011 roku.

 

APLIKACJE Z BLACKBERRY OS

BlackBerry AppWorld nigdy nie słynął z nadmiaru aplikacji, jednak ponad 25 000 pozycji nie może zostać po prostu porzucone przy zmianie platformy, o czym doskonale wiedzieli odpowiedni ludzie w siedzibie Research In Motion. W związku z tym, w najbliższej przyszłości (jeszcze tego lata) powinniśmy spodziewać się udostępnienia narzędzi umożliwiających proste przeniesienie aplikacji pisanych dla terminali BlackBerry na BlackBerry PlayBook’a.

Zasada działania programów będzie najprawdopodobniej niemal identyczna jak w przypadku aplikacji z Androida i będą one uruchamiane w specjalnym app-playerze, emulującym środowisko BlackBerry OS.

Dzięki temu zabiegowi (oraz m.in. „przyswojeniu” aplikacji z Androida), w najbliższym czasie PlayBook może stać się tabletem posiadającym najobszerniejszą bazę aplikacji spośród wszystkich produktów tego typu. Wygląda więc na to, że runie jeden z głównych argumentów przeciwko urządzeniom BlackBerry. Zwłaszcza w przyszłym roku, kiedy najprawdopodobniej do klasycznych telefonów BlackBerry zawita system operaty na QNX.

Czekamy.

 

BLACKBERRY APPWORLD



Podobnie jak w przypadku terminali BlackBerry, również i tablet tego samego producenta wyposażony został w dedykowany sklep z aplikacjami. Pomimo pozornego podobieństwa istnieje jednak całkiem sporo dość istotnych różnic, zarówno w obsłudze sklepu, jak i samej instalacji programów.

Pierwsze różnice widać już po naszym debiutanckim otwarciu AppWorld – cały ekran główny został przeorganizowany i przystosowany do obsługi na dużym ekranie. Na górze odnajdziemy trzy ikony prowadzące do listy polecanych aplikacji (ekran główny), kategorii, oraz wszystkich aplikacji, które zostały kiedykolwiek zakupione lub pobrane przez nas na nasze konto BlackBerry ID. Po prawej stronie odnajdziemy standardowe pole wyszukiwania.

Dolną część zajmują kolejne zakładki – najnowsze aplikacje, najlepsze darmowe, płatne i ostatnio zaktualizowane, oraz 5 ikon aplikacji z aktualnie wybranej przez nas zakładki, którą możemy bez problemu rozwinąć (mała ikonka w prawym rogu), aby wywołać obszerniejszą listę programów. Jedynym co nieco razi jest bardzo ograniczona ilość aplikacji wyświetlanych w konkretnych zakładkach – w przypadku najczęściej pobieranych lub kupowanych, dobrze byłoby móc przeglądać więcej pozycji niż zaledwie pierwszych 25 – późniejsze mozolne przekopywanie się przez kategorie w poszukiwaniu wartościowych aplikacji (które ktoś już przecież mógł odkryć wcześniej) nie jest wcale takie przyjemne.

Dostosowanie do nowej rozdzielczości i przekątnej ekranu nie ominęło również ekranu kategorii, które wyglądają teraz o wiele przyjemniej i nowocześniej niż standardowa tekstowa lista z BlackBerry.

Co ciekawe, przy pobieraniu (przynajmniej darmowych) aplikacji, nie jest już konieczne praktycznie każdorazowe wprowadzanie naszego hasła BlackBerry ID (płatności trzeba oczywiście dodatkowo potwierdzać) – jednokrotne zalogowanie się w BBID przy pierwszej konfiguracji urządzenia całkowicie wystarczy. Teraz trzeba już tylko klikać i pobierać, bez żadnych dodatkowych haseł, kodów i loginów.

Nie odpowiedzieliśmy jednak jeszcze na jedno z najważniejszych pytań – jak prezentuje się oferta BlackBerry AppWorld dla PlayBook’a. Trzeba przyznać, że początki są… obiecujące (wystarczająco dyplomatyczna wypowiedź?). Część kategorii posiada wprawdzie całkiem sporo aplikacji, jednak duża część z nich dosłownie świeci pustkami, zwłaszcza jeśli chodzi o np. sieci społecznościowe, czy komunikatory. Z tych kategorii praktycznie jedyną wartą wzmianki aplikacją jest Facebook wydany oficjalnie przez RIM kilka dni temu. Nie ma za to praktycznie ani jednej aplikacji, która zapewniłaby nam bezproblemowy dostęp do Twitter’a – przeglądanie serwisu za pomocą przeglądarki WWW nadal pozostaje najlepszym wyborem.

Aby jednak nie powstał po raz kolejny mit, że „dla BlackBerry nie ma aplikacji”, postaraliśmy się wybrać kilka (według nas) najciekawszych i przy tym całkowicie bezpłatnych:

  • GeeReader – czytnik RSS z dwukierunkową synchronizacją z Czytnikiem Google
  • FourPlay – w związku z tym, że PlayBook posiada GPS, warto pograć sobie w Foursquare
  • Navita Translator – znany z terminali BlackBerry słownik
  • Guitar – idealny dla gitarzystów, z obszerną bazą akordów (dźwięki oraz rysunki), oraz możliwością nastrojenia gitary według kilku wzorców
  • Scrapbook – fantastyczna zabawa w tworzenie albumów z wykonanych przez siebie zdjęć. Przy okazji można sprawdzić w ilu punktach reaguje multitouch ekranu PB
  • Automaton 2015 – prosta, ale wciągająca zabawa w pilota samolotu walczącego z obcymi 😉
  • The Visitor – krótka, ale miejmy nadzieję – zwiastująca dopiero piękne czasy – gra przygodowa w starym, dobrym stylu „point&click”
  • aVNC – klient VNC do zdalnego zarządzania naszym komputerem
  • Sketch Book – dla kogoś, komu brakuje Painta 🙂

Oczywiście są to tylko nasze wybory i prawdopodobnie każdy znajdzie przynajmniej kilka aplikacji, które przypadną mu do gustu. Jeśli dla kogoś jednak najważniejszym elementem systemu operacyjnego jest bogaty wybór aplikacji – radzimy jeszcze nieco zaczekać i zobaczyć, jak rozwinie się sytuacja, zwłaszcza w związku z udostępnieniem natywnego SDK, oraz „wpuszczeniem” aplikacji z Androida. Na chwilę obecną możemy mieć bowiem problem nawet z wyszukaniem programów zapewniających nam dostęp nawet do najpopularniejszych serwisów, takich jak wspomniany Twitter, Skype, czy Dropbox. Nie zachwycają również (choć widać wyraźny postęp) gry, których autorzy również czekają na ‚uwolnienie’ przez RIM właściwych narzędzi.

W związku z brakiem wbudowanych aplikacji email i PIM, nie powinniśmy raczej spodziewać się odnalezienia prawdziwych „Super-Aplikacji”, zgodnych z dotychczasową definicją Research In Motion. Każdy z zainstalowanych programów ma „swój własny świat” i nie wchodzi w praktycznie żadną interakcję z innymi, ani nawet naszym telefonem. Jedynym chlubnym wyjątkiem jest Poynt, który wykorzystując technologię push pozwala nam zainicjować z poziomu PlayBook’a połączenie telefoniczne. Niestety Poynt nie działa w Polsce, więc nie będziemy mieć z tej funkcji zbytniego pożytku.

Instalacja aplikacji

Pierwsze co powinni zrobić dotychczasowi ‚wyjadacze’ BlackBerry to zapomnieć o formach instalacji innych niż AppWorld. Wgrywanie nowych programów przez Desktop Software, z karty pamięci, czy bezpośrednio OTA nie jest tutaj możliwe i nie wiadomo jak wygląda pod tym względem przyszłość PlayBook’a. Z jednej strony powoduje to centralizację i nie będziemy musieli już przeglądać dziesiątek sklepów w poszukiwaniu najnowszej wersji naszej ulubionej aplikacji, z drugiej natomiast strony ogranicza to użytkownikom korzystanie z programów, które z jakiegoś powodu nie znalazły się w AW, oraz pomagania programistom w testowaniu ich produktów.

Podsumowanie AppWorld

RIM i całe otaczające go środowisko programistyczne ma przed sobą naprawdę dużo do zrobienia, zanim BlackBerry AppWorld dla PlayBook’a stanie się magnesem przyciągającym do nowego tabletu kolejnych użytkowników. Na szczęście nie jest to niemożliwe – kolejne aplikacje zapowiedziała już EA, oraz inni potężni producenci, wśród dzieł których możemy odnaleźć m.in. takie perełki jak Machinarium, itp. Podczas BBWorld swój wkład w „grywalność” PB zapowiedział również Unity oraz Rovio, dzięki czemu już za kilka tygodni nie powinniśmy się zbytnio nudzić z naszym „dużym BlackBerry”.

Parametry sprzętowe PlayBook’a oraz jego system oferujący ogromną ilość możliwości przygotowywania programów (od C++, przez Adobe Air, aż po portowanie z Androida) powinny w najbliższym czasie przyciągnąć większą niż dotychczas ilość autorów gotowych na stworzenie naprawdę wartościowych aplikacji, których w tym momencie jest niestety jak na lekarstwo.  Musimy jednak pamiętać, że od premiery PlayBook’a minęło zaledwie kilkanaście dni i ci najpotężniejsi najprawdopodobniej z ciekawością przyglądali się sukcesowi tego debiutu, na podstawie którego zdecydują o ewentualnym rozpoczęciu prac.

 

BLACKBERRY BRIDGE

BlackBerry Bridge jest z pewnością rozwiązaniem, dla którego większość z posiadaczy terminali BlackBerry myśli o zakupie PlayBook’a. Dzięki niemu jesteśmy w stanie przeglądać m.in. naszą pocztę, kalendarz, kontakty czy zadania na ekranie o wiele większym, niż oferują nam telefony, które bez problemu możemy schować do każdej kieszeni.

UWAGA: Aplikacja BlackBerry Bridge dostępna jest wyłącznie dla terminali BlackBerry pracujących pod kontrolą OS 5.0+!

Sama konfiguracja jest banalnie prosta – po aktywacji odpowiedniej opcji w głównym menu, zostaniemy zapytani czy posiadamy już aplikację Bridge zainstalowaną na naszym telefonie. W przypadku kiedy jeszcze tego nie zrobiliśmy, wyświetlony zostanie do zeskanowania kod kreskowy, który zaprowadzi nas do odpowiedniego miejsca w AppWorld. Jeśli jednak pobraliśmy Bridge wcześniej, możemy przejść bezpośrednio do łączenia, które również wykorzystuje kod 2D.

Jeśli nasze urządzenie nie posiada aparatu lub też jego funkcjonalność została ograniczona regułami IT, możemy przeprowadzić ręczną konfiguracje.

Po poprawnym sparowaniu, w zakładce BlackBerry Bridge na naszym tablecie wyświetlone zostaną dodatkowe ikony, odpowiadające za pocztę email, kalendarz, notatki, zadania, BBM oraz przeglądarkę Bridge. W momencie rozłączenia zostaną one „wygaszone” i nie tylko nie będziemy mogli z nich skorzystać, ale również nie będą zawierać dosłownie żadnych danych – nic nie jest przechowywane bezpośrednio w pamięci PlayBook’a, dzięki czemu bez obawy możemy pożyczać swój tablet innym osobom – po sparowaniu swojego urządzenia będą posiadać oni wyłącznie swoje informacje. Oczywiście nie można w trybie Bridge sparować PlayBook’a z więcej niż jednym urządzeniem.

Po utraceniu połączenia i ponownym znalezieniu się w zasięgu Bluetooth, połączenie jest przywracane automatycznie.

Funkcjonalność samego BlackBerry Bridge, poza nieco zmienionym interfejsem (bardzo dobrze dostosowanym do większego ekranu PlayBook’a) jest (oczywiście) identyczna jak w przypadku terminali BlackBerry. Ciężko byłoby oczekiwać, aby „lustro” dla naszych informacji pokazywało więcej danych niż jesteśmy mu w stanie dostarczyć.

Jedną z niewątpliwych zalet BB Bridge jest pełna dwukierunkowa synchronizacja w ramach wymienionych aplikacji z naszym terminalem. Potwierdzamy, że działa to praktycznie tak samo idealnie jak na filmach reklamowych, włącznie z BlackBerry Messengerem. Niezależnie od tego, w którym miejscu wprowadzimy tekst w naszej rozmowie, w ciągu ułamka sekundy pojawi się również na drugim z urządzeń. Jedynym, czego mogłoby nam brakować jest możliwość wprowadzania tekstu z BlackBerry bezpośrednio na PlayBook’a, wykorzystując do tego naszą ulubioną fizyczną klawiaturę QWERTY. Istnieje jednak prawdopodobieństwo, że taka opcja pojawi się w przyszłości.

BlackBerry Bridge zapewnia nam również obsługę wybranych typów załączników bez konieczności pobierania ich najpierw na BlackBerry, a następnie przenoszenia na tablet. Oczywiście z wiadomych względów nie otworzymy załącznika większego niż kilka megabajtów. Lista obsługiwanych załączników znajduje się w tym miejscu.

Ciekawostka: Przy aktywnym połączeniu Bridge, podczas przychodzącego połączenia telefonicznego, odpowiednia informacja zostaje wyświetlona na ekranie i jeśli jesteśmy zbyt zajęci naszą pracą na PlayBooku, możemy za pomocą jednego kliknięcia wyciszyć zdalnie nasz telefon. Niestety poza tą funkcją, Bridge nie umożliwia żadnej interakcji z połączeniami telefonicznymi (brak możliwości np. inicjacji takiego połączenia) ani wiadomościami SMS.

Niestety nie możemy stwierdzić, że Bridge jest niezawodny – zwłaszcza często zdarzają się pomyłki w kwestii ilości powiadomień, a od czasu do czasu ich ilość po prostu „zawiesza się” i pomimo aktywnego połączenia nie zostają one usunięte wraz z ich odczytywaniem. Problem ten dotyczy głównie BBM’a, którego obsługa została dodana zaledwie kilka dni temu, więc powinniśmy się spodziewać, że problem ten zostanie poprawiony w ciągu… kilku najbliższych dni. Żeby nie było jednak, że BBM na PlayBook’a jest bezużyteczny (bo nie jest!) dodamy tylko, że charakteryzuje się dość rozbudowaną funkcjonalnością i oprócz standardowego przeprowadzania rozmów możemy również dodawać/usuwać znajomych, prowadzić rozmowy z wieloma znajomymi na raz (nie mylić z grupami – ich na chwilę obecną nie ma), oraz przesyłać i odbierać zdjęcia zlokalizowane w pamięci PlayBook’a, lub wykonane właśnie jednym z wbudowanych aparatów.

Powyższe zastrzeżenia nie zmieniają jednak faktu, że Bridge jest rozwiązaniem, które zdecydowanie trzyma nas przy PlayBook’u. Nie odczuwamy też najmniejszej potrzeby posiadania niezależnych aplikacji do obsługi kontaktów czy maili. W końcu kto z użytkowników BlackBerry (i telefonów w ogóle) nie posiada go praktycznie zawsze przy sobie?

Za udostępnienie kota dziękujemy Kosiorowi. Wszelkie prawa do kota oraz do jego zdjęć należą do jego właściciela (i kota).

Przyszłość BlackBerry Bridge

Według deklaracji osób odpowiedzialnych w RIM za środowisko programistyczne, już wkrótce do wszystkich zainteresowanych trafią narzędzia umożliwiające integrację Bridge z tworzonymi przez niezależnych deweloperów aplikacjami.

Początkowo udostępniona zostanie jedynie niewielka część możliwości, umożliwiając autorom aplikacji przesyłanie m.in. linków do stron WWW pomiędzy urządzeniami, lub też inicjowanie połączenia telefonicznego z poziomu tabletu. Prawdziwa rewolucja szykuje się jednak później, kiedy dostępne dla wszystkich staną się narzędzia umożliwiające korzystanie z odpowiednich elementów QNX i połączenia Bluetooth, do tego stopnia, że praktycznie każda aplikacja będzie mogła posiadać swój odpowiednik BlackBerry Bridge.

Co oznacza to dla nas, użytkowników końcowych? Jeszcze większą niż do tej pory synchronizację i powiązanie naszych dwóch urządzeń z logo BlackBerry – telefonu i tabletu. Wszystkie dane wprowadzone na jednym urządzeniu będą automatycznie aktualizowane na drugim, za pomocą bezpiecznego połączenia Bluetooth. Możliwości i zastosowania mogą być ograniczone wyłącznie pomysłowością autorów rozwiązań.

PRZEGLĄDARKA BRIDGE

Wbrew wcześniejszym plotkom, BlackBerry PlayBook umożliwia nam bezpłatne korzystanie z przeglądarki w ramach usługi BIS/BES aktywowanej na podłączonym przez Bluetooth terminalu BlackBerry. Warto jednak pamiętać o kilku ograniczeniach.

Przede wszystkim przeglądarka, z której możemy w ten sposób korzystać nie jest tą samą przeglądarką, z której korzystamy przy aktywnym połączeniu WiFi, lub po udostępnieniu internetu przez Bluetooth. Jest to osobna aplikacja „Bridge Browser”, którą możemy odnaleźć w zakładce „BlackBerry Bridge”. Nie możemy więc liczyć na to, że po odłączeniu się od WiFi będziemy w stanie kontynuować naszą pracę w przeglądarce po sparowaniu z naszym terminalem – obydwa programy są od siebie całkowicie niezależne (co widać na powyższym zdjęciu).

Po drugie, praktycznie niezależnie od prędkości transmisji danych na naszym telefonie, Bridge Browser jest… wolny, momentami wręcz niesamowicie. Przeglądanie internetu jest oczywiście możliwe, ale musimy uzbroić się w cierpliwość, oraz pogodzić z tym, że niektóre strony (nie znaleźliśmy reguły) nie renderują się do końca poprawnie. Teoretycznie w ramach takiego połączenia bez dodatkowych opłat powinny działać wideo i reklamy Flash, jednak jest z tym różnie – czasem działają, czasem w ich miejscu wyświetlają się wyłącznie czarne prostokąty, a czasem wyświetli się ikona z wykrzyknikiem, bez dodatkowej informacji o błędach.

Po trzecie, udostępnienie internetu w ramach BIS na chwilę obecną obejmuje wyłącznie przeglądarkę (oraz oczywiście aplikacje poczty, BBM, etc), w związku z czym nie możemy korzystać w ten sposób z innych aplikacji wymagających połączenia z internetem – w tym m.in. oficjalnej aplikacji Facebooka. Czy ta sytuacja zmieni się w przyszłości? Ciężko jest na chwilę obecną stwierdzić to z całą pewnością, jednak trzymamy kciuki za to, aby programy, które na terminalach BlackBerry działają po BIS, były w stanie działać po BIS-Bridge.

Czy jednak przeglądarka Bridge jest po prostu zła i nie nadaje się do niczego? Biorąc pod uwagę fakt, że korzystanie z niej jest całkowicie bezpłatne i w dużej części przypadków działa ona po prostu poprawnie (choć wolno), sami łapiemy się na tym, że korzystamy z niej o wiele częściej niż wynikałoby z naszych zastrzeżeń w stosunku do niej.

 

BLACKBERRY BRIDGE – WYMIANA PLIKÓW

W ramach BlackBerry Bridge, oprócz danych PIM i wiadomości email, pomiędzy naszym tabletem a terminalem mogą być również bezprzewodowo transferowane dokumenty. W tym celu wystarczy uruchomić aplikację „Browser Files”, aby uzyskać dostęp do wszystkich katalogów znajdujących się w naszym telefonie.

Na chwilę obecną obsługiwane są wyłącznie pliki .doc, .ppt, .pdf oraz .xls, ale i tak rozwiązanie to bardzo przypadło nam do gustu. Niestety, brakuje możliwości przeglądania plików z PlayBook’a z poziomu naszego telefonu.

CENA I DOSTĘPNOŚĆ

BlackBerry PlayBook jest dostępny w tym momencie oficjalnie wyłącznie na terenie Stanów Zjednoczonych i Kanady, w trzech wersjach pojemnościowych – 16GB, 32GB i 64GB. Żaden z oferowanych modeli nie posiada modemu umożliwiającego łączność z siecią komórkową – taka wersja powinna zostać zaprezentowana i wprowadzona do sprzedaży jeszcze latem (lub najpóźniej jesienią) tego roku.

Ceny zaczynają się już od 499$ za wydanie najmniejsze, aż do 699$ za urządzenie z dyskiem flash o rozmiarze 64GB.

Polska premiera przewidywana jest mniej więcej na koniec lata tego roku.

PODSUMOWANIE

Kto powinien poważnie zacząć rozważać zakup PlayBook’a, a kto powinien się wstrzymać na co najmniej kilka najbliższych tygodni? Zachwyceni będą z pewnością miłośnicy przeglądania internetu „w biegu” (jeśli jesteśmy o wiele mniej mobilni, 10″ może okazać się nieco lepszym rozwiązaniem) – przeglądarka jest naprawdę rewelacyjna, przenosząc możliwości naszego komputera na urządzenie mieszczące się w naszej kieszeni. Miłośnicy oglądania filmów w każdej sytuacji – na dużym i małym ekranie, z pewnością docenią panoramiczny ekran o wysokiej rozdzielczości, oraz możliwość podłączenia kabla HDMI, dzięki któremu oglądanie filmu rozpoczętego w podróży możemy kontynuować niemal od razu po wejściu do domu. BlackBerry PlayBook może być też wartościowym dodatkiem dla wszystkich obecnych posiadaczy BlackBerry, rozszerzając możliwości terminala pod niemal każdym względem – od wygody przeglądania wiadomości, przez edycję dokumentów, aż po czystą rozrywkę.

Doskonałe wrażenie sprawia zarówno hardware – rewelacyjny ekran, wydajny procesor, duża ilość pamięci RAM, doskonałe głośniki, wydajna bateria, oraz dwie kamery wideo, a także system operacyjny – niezawodny, szybki i już na starcie wyposażony w całkiem pokaźny zestaw przydatnych narzędzi (w tym rozbudowany i w pełni darmowy pakiet do obsługi dokumentów).

Na rozwój sytuacji (która zmienia się praktycznie z tygodnia na tydzień) powinni poczekać przede wszystkim właściciele innych telefonów niż BlackBerry, wymagający od swojego tabletu stałego dostępu do poczty email w sposób inny niż przez przeglądarkę, oraz zaawansowanych narzędzi PIM, których na chwilę obecną po prostu nie ma. Również  osoby poszukujące sporej liczby gier i aplikacji wszelkiego rodzaju, powinny bacznie przyglądać się PlayBook’owi na wciągu najbliższych miesięcy, kiedy to po udostępnieniu natywnego SDK spodziewany jest prawdziwy „zalew” wartościowych aplikacji. Na chwilę obecną, pomimo rekordowej ilości aplikacji w momencie startu, programów wartych uwagi jest stosunkowo niewiele – nie mamy nawet możliwości skorzystania z przynajmniej jednego porządnego klienta Twitter’a czy też Dropbox’a.

Martwi też brak „Super-Aplikacji”, które stanowiły o sile terminali BlackBerry, dzięki głębokiej integracji z systemem operacyjnym. Rozwiązanie polegające na separacji każdej działającej i zainstalowanej aplikacji zupełnie nie przypomina tego, z czym mieliśmy do czynienia z BlackBerry OS. Problem tkwi jednak w tym, że w związku z brakiem wbudowanych aplikacji np. do obsługi kalendarza czy kontaktów, programy nie mają „z czym” się synchronizować. Pozostaje nam więc czekać.

Po długich dniach testów i obserwacji jesteśmy przekonani, że BlackBerry PlayBook nie pokazał nam jeszcze nawet połowy swoich możliwości. Kolejne aktualizacje, których możemy spodziewać się w ciągu kilku- kilkunastu dni najprawdopodobniej przyniosą kolejne rozwiązania, na których brak narzekamy dziś. Najlepszym przykładem mogą być wykonane na niecały tydzień przed premierą recenzje, które już w dniu premiery stały się w dużej części nieaktualne ze względu na udostępnienie nowej wersji orpogramowania. Można wręcz założyć, że do końca tego roku, BlackBerry Tablet OS, którego obecnie trzymamy w rękach, będzie zupełnie inny…

Czy warto kupić BlackBerry PlayBook’a? Jeśli posiadamy BlackBerry i nie chcemy się z nim rozstawać, a poszukujemy dodatku, który wyraźnie zwiększy jego możliwości pod każdym względem – zdecydowanie tak. Jeśli natomiast oczekujemy produktu całkowicie gotowego (choć pod wieloma względami jest to już produkt dojrzały), z ustabilizowanym ekosystemem (m.in. obszernym sklepem z aplikacjami), lub też nie posiadamy BlackBerry – powinniśmy się poważnie zastanowić.

Pamiętajmy, że minęło zaledwie kilkanaście dni od premiery i kierunek, w którym poprowadzi go Research In Motion w dalszym ciągu stoi pod znakiem zapytania. Wierzymy jednak w to, że system ten w najbliższym czasie wyewoluuje do momentu, kiedy bez obaw i kompromisów będzie w stanie w pełni zastąpić wysłużony już klasyczny BlackBerry OS. Na razie jeszcze sporo drogi przed nim.

Wady:

  • Zupełnie nieprzystosowanie do polskiego rynku (brak języka polskiego i polskich znaków przy wprowadzaniu tekstu, brak autokorekty)
  • Słaba oferta BlackBerry AppWorld
  • Ekran o przekątnej 7″ może nie wszystkim przypaść do gustu
  • Tragiczny guzik wł./wył.
  • Brak standardowych dla BlackBerry aplikacji społecznościowych (z wyjątkiem Facebook)
  • Brak „super-aplikacji”
  • Gumowana tylna obudowa jest zdecydowania niespecjalna
  • Brak wbudowanych aplikacji email i PIM może niektórym przeszkadzać
  • Przeglądarka Bridge działa okropnie wolno
  • Nie zawsze można polegać na BlackBerry Bridge
  • Brak wersji 3G

Zalety:

  • „Kieszonkowy” rozmiar
  • Fantastyczny ekran
  • Bardzo dobra jakość wykonania
  • Fantastyczna przeglądarka ze wsparciem Flash
  • Dobry czas pracy na pojedynczym ładowaniu
  • Potężne możliwości sprzętowe
  • Potężne możliwości nowego, atrakcyjnego i prostego w obsłudze systemu
  • Ogromne możliwości dla programistów (C++, Air, HTML5, Android, etc)
  • Częste aktualizacje

Z pamiętnika redaktora: Zanim jeszcze dowiedziałem się, że tak szybko otrzymamy nasz egzemplarz testowy, stanąłem przed poważnym wyborem – kupić PlayBook’a czy iPada 2, które w USA kosztowały dokładnie tyle samo w przypadku najtańszych wersji. Zdecydowałem się jednak na PlayBook’a i pomimo tego, że ostatecznie i tak dostałem swój dodatkowy egzemplarz – nie żałuję mojego wyboru. Po doświadczeniach z iPad’em wiem, że po początkowym okresie fascynacji, ostatecznie pozostałby w domu i służył wyłącznie (do czego nadaje się bardzo dobrze) do przeglądania kanałów RSS, itp, bez zabierania go ze sobą w trasę. PlayBook, ze względu na swojego rozmiary, prawdopodobnie nie opuści mnie ani na chwilę, zapewniając mi całkiem udaną rozrywkę (chociaż gier mogło by być więcej…) i to, czego oczekiwałem od tabletu – praktycznie pełnego dostępu i natychmiastowej synchronizacji z danymi znajdującymi się na moim BlackBerry. Wiem jednak, że jeszcze trochę czasu minie, zanim będę mógł z pełną satysfakcją przeglądać i dokonywać zakupu w BlackBerry AppWorld (na razie nie znalazłem nic wartego wydania pieniędzy). Tak czy inaczej – osobiście jestem bardzo zadowolony z mojego nowego zakupu i z tego, że mój iPad (1) znalazł nowego właściciela. W ten sposób wszyscy są zadowoleni 🙂 Przed zakupem radziłbym jednak dokładnie rozważyć „do czego jest mi potrzebny tablet” i dobrać go niezależnie od marki, a zależnie od swoich osobistych preferencji.

  • RBuzz

    Zacny tekst! PlayBook ładny, ale za jeszcze nie czas na niego, w AppWorldzie bida, aż piszczy… :p

  • krzeku

    Szacunek! Kawał dobrej roboty, z resztą jak zawsze.

    PS. Czy ten kot to czasami nie Maine Coon bo tak coś po uszach i sierści mi się wydaje.

    • sethai

      tak to maine coon 🙂

  • Piotrze, faktycznie kawał porządnej recenzji! Gratulacje!!

  • maciekmouse

    Piotrze, przesadziłeś:-)… gratuluję wytrwałości. Naprawdę kawał dobrej roboty.

  • Ekstra recenzja! Tylko mam dwa pytania.
    1. Czy połączenie BB Bridge wymaga wykupionego BIS?BES?
    2. Nie wie ktoś może czy w przyszłości będzie (albo już teraz) synchronizować go z zewnętrzną klawiaturą bluetooth?
    Pełen podziw i gratulacje za wytrwałość!

    • 1. Nie wiem, ale w sumie jaki sens (chociaż pytanie ciekawe)? Z ciekawości przetestowałem na terminalu bez jakiejkolwek karty SIM ani połączenia WiFi i… działa wszystko oprócz BBM i Mail (co oczywiste).
      2. Dla PlayBook'a będzie specjalna dedykowana klawiatura, ale działa też z innymi (np. od Apple), ale tego akurat nie mieliśmy jak przetestować.

      • Czyli na dzień dzisiejszy jak kupie PB i podłącze do niego klawiaturę appla to zadziała?! Sens – z ciekawości czystej:) a no i jeszcze jedno pytanko, czy jak przychodzi załóżmy sms na BB to wyświetla sie on na PB i mogę odp. na niego na tablecie? Zakładając oczywiście, że mam włączonego Bridgea.

        • 1. Zadziała, ale pewnie bez polskich znaków
          2. Nie. Na chwilę obecną PlayBook nie współpracuje w żaden sposób z aplikacją SMS, chociaż prawdopodobnie niedługo się to zmieni.

  • Wpisz tekst tutaj!

  • Robinho

    super sie to czyta, ps. znalzlem kilka literowek:
    konfiguracja pozwalai
    Czy więc tak, a nie inny
    z kanały YouTube (Flash),
    za pomocą Birdge

    • Robinho

      ani razu zmuszeniu zrestartować urządzenie

  • Marcin Błaszczak

    Jak coś co wychodzi tylko na rynek USA i Kanada ma mieć język PL ? Jak będzie wersja na europę to napewno będzie miała 🙂 moduł 3g? A jak z tego zadzwonić? Do ucha nie przyłozysz chyba 🙂 Poza tym masz BB i PB z modułem 3G i … kupujesz dwie karty z dwoma aktywacjami BIS/BES (bo czemu przekładać). Ja jak tylko się uda załatwię sobie takie cudo 😀

  • robert77

    Naprawdę recenzja robi wrażenie. A jak to cudo sprzedaje się za wielką wodą?

  • Lewski

    Czyli jak podłączymy klawiaturę BT problem przesłaniania treści klawiaturą ekranową znika i z netu będzie można korzystać z przyjemnością. Git!

    Dzięki za recenzję

  • Piotr

    Świetna, solidna recenzja, z niecierpliwością wyczekuję mojego PB, a to już tylko kwestia dni… 🙂

  • Bartosz

    brak słów !!! recenzja godna podziwu 🙂

  • Tak po recenzji może wróce do niego po poznaniu paru gestów.
    Wrażenie z osobistego "obmacania" sprzętu to "nie powala".
    Urzadzenie naprawde ciezkie, a gruba ramka "przytłacza" wyglądem.
    Bridge tez jakoś tak szybko nie chodzi.
    W stosunku do np Samsunga Tab-a nie ma juz tego efektu WOOW.
    Mam dziwne przeczucie , przy całej sympatii dla Rimu ze przy takim tempie wprowadzania tego produktu na rynek "szału" nie będzie.

    • Sethai

      hmm a ja i znajomi mamy odwrotne wrażenie – jest wielkie wow i jeszcze bardziej widoczne jest to, że samsung pierwszego galaxy taba wypuścił od tak – jest hype na tablety, to dajmy galaxy S większy ekran to może ktoś to kupi.
      Gruba ramka prawda – powoduje, ze ekran wydaje się mniejszy ale np wczoraj przez pół dnia używałem sporo PB ("ciekawa" konferencja 😀 ) i dziś biorę andka (galaxy s) do ręki i się wkurzam, ze nie działają gesty "wychodzące" z ramki 😛

    • osaka

      Nie jest tak źle. Jak stoisz przed półką z różnymi tabletami , i weżmiesz każdy z nich do ręki , to PB naprawdę robi wrażenie jakością wykonania. Żandego WOOW pewnie nie będzie , ze względu na wrażenie i opinie zbyt szybkiego wypuszczenia go na rynek. Brak opgrogramowania naprawdę odstrasza ludzików od wydania kasy. Oglądają , podziwiają ale idą w stronę iPada 2 , którego oczywiście nie ma bo brakło …

  • Arek

    Kawał dobrej roboty, Piotrze tak trzymać 🙂

  • A ja mam pytanko .
    jakie formaty wideo obsługuje ?
    bez problemu poradzi sobie z divx xvid .mkv ?

    • .3gp,.mov,.avi,.asf,.wmv,.mp4,.m4A,.mpeg4,.m4v,.3g p2,.f4v,.3gpp
      Pliki:
      AVC1,DAVC,DIVX,XVID,FMP4,MP4V,MP4S,H264,WMV1,WMV2, WMV3,WVC1,YV12,YUY2,DX50

  • ewagriusz

    Panie Piotrze, doskonała recenzja. Tak właśnie powinny wyglądać rzetelne opracowania tematu. Gratulacje!

  • Dziadek

    Fism, piszesz ,że korzystanie z Bridge Browser'a jest bezpłatne. BIS-a dostajesz za damo?

    • fism

      To + „w ramach wykupionej przez nas u naszego dostawcy usług telekomunikacyjnych usługi BlackBerry Internet Service lub BES”.

      Na szczęście ta przeglądarka jest idioto-odporna – bez BIS się nie uruchomi, a niczego innego niż BB nie podłączymy, żeby się w ogóle pokazała, więc łatwo się domyślić 🙂

  • Dziadek

    darmo miało być

  • Gosciu

    A propos formatów video – informacja, że obsluguje DivX jest prawdziwa tylko w polowie, tzn. obsluguje video ale nie obsluguje audio 🙂 Audio jest obslugiwane tylko w formacie Mp3. Wiekszosc filmow, np, tych z audio AC3 trzeba przekonwertowac przed przeniesieniem na PB. Ale to to jest problem wiekszosci producentow….

    P.S. Znakomita, solidna recenzja + instrukcja obslugi w jednym, szacunek.

  • swojak

    Kupiłem tego cuda w Anglii. Dodali za friko do telefonu Blackberry curve w kontrakcie 2-letnim za 37 funtów. Pytanie mam jedno; Jak na boga zainstalować tu Skype, czy jest to w ogóle możliwe, a jeśli nie jest możliwe, to kiedy może być możliwe? Recenzja wybitna, pozdrawiam serdecznie. swojak.

    • na razie nie ma, ale powinien być bardzo niedługo. Do tej pory można próbować walczyć z imo.im w przeglądarce.

  • czy da sie zamówić PB z http://store.shopblackberry.com do Polski? czy ktoś zamawiał? sa jakie ukryte koszty, jak podatek, albo cło? na stronie jes napisane ze wysyłka free:)

  • zbyszek_koncewicz

    a czy da się podpiąć do PB dysk usb, lub jakiś pendrive i zgrać coś bez poziomu komputera?? jeżeli tak to jakie są największe obsługiwane pojemności?? (będę wdzięczny za odp)

  • ANDRZEJ

    GDZIE MOGĘ ZNALEŚĆ PROGRAMY NA TABLET BLACKBERRY

    • W BlackBerry AppWorld – jest zainstalowany domyślnie na urządzeniu.

  • bobea

    Na początku myślałem, że brak wersji 3G, cena i mała rozdzielczość ekranu przekreślają ten produkt na starcie, jednak recenzja dała mi do myślenia.
    Mam pytanie, czy urządzenie pod stanem technicznym i softwarowym nadaje się dla studenta i dobrze może zastępować laptopa?

    Jednak ciągle zastanawiam się nad iPadem, który wg mnie jeśli chodzi o cenę i przede wszystkim ilość aplikacji zdecydowanie góruje nad Playbookiem. Gdyby tylko najtańsza wersja Playbooka była na granicy 1200-1500 zł to zdecydowałbym się na niego bez namysłu.
    A takie absolutne marzenie to to, żeby terminal BB mógł być hotspotem dla Playbooka oddając mu pełną obsługę i dostęp do internetu, a nie tylko synchronizację danych między urządzeniami 🙂

    • Na pewno mała rozdzielczość? Jest praktycznie taka sama jak iPada, a dodatkowo na dwukrotnie mniejszym ekranie – to iPad niestety przegrywa w kwestii realnego PPI 🙂

      Zależy czego student potrzebuje – jeśli możliwości edycji/tworzenia dokumentów w wordzie i ex., przeglądaniu prezentacji i PDF a do tego przeglądarka – nie ma żadnego problemu, wszystko jest w standardzie. Nie wiem czego może student więcej potrzebować (co jest w stanie mu dostarczyć elektronika ;-)) – mi jako studentowi wystarczało. W sumie to nawet robiłem na nim praktycznie te same rzeczy co na notebooku – brakowało jedynie klawiatury.

      A terminal może być hotspotem, choć na kilka różnych sposobów:

      1) Klasyczny (niższe wersje OS 1.x) – przeglądarka i maile przez BIS, reszta przez Bluetooth
      2) Mniej klasycznych (najnowsze wersje OS 1.x) – wszystko śmiga po BIS, niezależnie od tego „czym jest”
      3) „Standardowy” – taki hostpot przez bluetooth. Może nie urywa głowy pod względem prędkości, ale jest bardzo dobrze. Wada? Nie działa z BIS:(

      • bobea

        Dokładnie, chodziło mi o możliwość przeglądania, edycji i tworzenia dokumentów z poziomu Playbooka. Oczywiście cały proces na bank wymaga dokupienia bezprzewodowej klawiatury, ale absolutnie nie traktuje tego jako minus, po prostu nie wyobrażam sobie szybkiego notowania na dotykowej klawiaturze Playbooka, czy iPada 🙂

        Właśnie gdyby zrobiliby taki hotspot, który śmiga po BIS (app world, gry internetowe, chaty, aplikacje społecznościowe) to na bank konkurencja by wysiadłą 😉

        Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź 🙂

        • To tak właśnie działa w późniejszych wersjach 1.x 🙂 Wszystko idzie po bis 🙂

  • Przemo

    Nie kumam do końca.
    Mam BB9700 z bis`em orange.
    dla pewności wyłaczyłem pakiet danych przez call center bo cały czas BB coś tam pobierał .
    I teraz mając Playbooka mogę go połaczyć z BB i korzystać z internetu tam gdzie nie bedzie WiFi?
    Czy może trzeba wykupic jeszcze jeden pakiet BIS dla playbooka i karte sim?

  • Jajo

    "… złącze USB w PlayBooku posiada funkcję hosta-USB i jedyne co pozostaje niezbędne do jego aktywacji to odpowiednie oprogramowanie od Research In Motion. Taka funkcja została praktycznie w 100% potwierdzona oficjalnie przez przedstawicieli kanadyjskiego producenta BlackBerry."

    Skoro przedstawiciele RIM potwierdzili aktywacje w/w funkcji, to czy zostanie to zrobione wraz z wprowadzeniem OS2, bo jesli nie, to kiedy miałoby to nastąpić? W wersji z 16GB robi sie troszke ciasno na dysku biorac pod uwage chocby ostatnio wydane gierki – o czym i autor wspominal tez w tekscie. A zakup urzadzenia za taka kaske chyba bylby marnym interesem, gdyby mialo sie okazac, ze pamieci mamy tyle tylko co zostalo wbudowane, a nowy system a zatem i nowe aplikacjenie oferuja znacznie wiecej i wprawiaja wszystkich w ach i och ale niestety nie mamy gdzie tego "zapakowac", nie mowiac juz o przechowywaniu swoich danych.
    Tak wiec OS2 cos w tym temacie zmieni, czy niestety nie?
    Wdzieczny bylbym za zglebienie tematu i odpowiedz.
    Pozdrawiam.

  • Jajo

    Mam jeszcze jedno pytanko zwiazane ze zlaczem USB – jesli byloby aktywowane (a mam nadzieje ze tak sie stanie) to czy po podlaczeniu dysku USB lub pendriva bedzie mozliwe instalowanie programow (gier czy innych urzytkowych programow) na te zewnetrzne nosniki? A jak bedzie przedstawiala sie tez sprawa z przerzuceniem juz zainstalowanego na PB oprobramowania na takie nosniki pamieci – czy bedzie to mozliwe (pewnie tak), ale czy nadal taki program po przeniesieniu z PB na np zewnetrzny dysk bedzie dalej funkcjonowal?

  • vincec

    nie wiem czy może nie doczytałem , albo może tego nie ma , ale czy podłączając BB do Playbooka przez BlackBerry Bridge wymagana jest usługa BIS ? czy możemy to zrobić gdy mamy podłączonego naszego BB tylko do WIFI ?

  • Bat

    Trzeba trochę odświeżyć recenzję. Przycisk włączania/wyłączania urządzenia w nowych partiach PB działa wyśmienicie (mam porównanie starego i nowego PB – różnica jest ogromna).

  • marko

    wiecie coś może o większych formatach playbooka? Np 9-10-11 cali?