[RECENZJA] BlackBerry HS-500

Avatar
Piotr Barycki
08.06.2011

Czasem zdarza się, że nawet pomimo pełnej satysfakcji z posiadanego przez nas aktualnie urządzenia, w wyniku niekorzystnego zbiegu okoliczności zmuszeni jesteśmy do zmiany. Tak stało się i w moim przypadku, kiedy mój ulubiony zestaw słuchawkowy (BlackBerry HS-665) zaginął i nie pomogły nawet rozklejane po całym mieście listy gończe. Nadszedł więc czas na zakup nowej słuchawki – po krótkich poszukiwaniach padło na „średnio-budżetową” HS-500, oczywiście także od RIM.

Zawartość pudełka

Okazało się, że pomimo dość niepozornego opakowania, w środku odnalazłem całkiem ciekawy zestaw, na który składały się:

  • Słuchawka BlackBerry HS-500
  • Zestaw 3 nakładek różnej wielkości
  • Zestaw 2 „pałąków”
  • Zestaw kilku instrukcji (PL brak)
  • Ładowarka samochodowa microUSB

Ucieszyła mnie zwłaszcza ładowarka i wymienne nakładki – zamontowana domyślnie nieszczególnie chciała pasować.

Wygląd zewnętrzny

Słuchawka już na pierwszy rzut oka robi całkiem dobre wrażenie. Być może nie aż tak dobre jak HS-700 (którego niestety prawdopodobnie nie da się zdobyć na naszym rynku), ale jednak prezentuje się całkiem elegancko, solidnie i jednocześnie nie rzuca się zbytnio w oczy.

Z przodu, zatopione w matowym plastiku (zbierającym niestety odciski palców), możemy odnaleźć wyłącznie mikrofon i dość efektowne logo BlackBerry, będące jednocześnie jednym z dwóch przycisków, które zastosowano w całym urządzeniu. W tym przypadku odpowiada on za uruchamianie trybu parowania, wywoływanie, odrzucanie i kończenie połączeń oraz aktywację trybu wybierania głosowego. Drugi z dostępnych w urządzeniu klawiszy (a właściwie… klasyczny „suwak”) pozwala nam włączyć i wyłączyć urządzenie:

Aby jednak i klasyce dodać nieco nowoczesności, tło znajdujące się pod tym suwakiem jest w rzeczywistości ukrytą diodą LED, informującą nas o trybie urządzenia (włączone/parowanie) i o stanie baterii (rozładowana/naładowana/ładowanie). Kolorów są trzy i potrafią powiadomić nas o:

  • Zielony (migający) – włączony/ładowane
  • Zielony (pojedynczy błysk) – włączone, niski poziom baterii
  • Zielony (dwa błyski) – włączony/ładowanie, poziom baterii około 50%
  • Zielony (trzy błyski) – włączony/ładowanie, poziom baterii wysoki, ale nie 100%
  • Zielony (ciągły) – pełne naładowanie
  • Niebieski i czerwony – tryb parowania
  • Niebieski (pojedynczy) – urządzenie połączone z terminalem
  • Niebieski (trzy szybkie mignięcia) – połączenie przychodzące
  • Niebieski (pięć szybkich mignięć) – ponowne łączenie z terminalem
  • Niebieski (migający) – trwające połączenie
  • Czerwony (migający) – mikrofon jest wyciszony
  • Czerwony (szybko migający) – rozłączony z terminalem
  • Czerwony (szybko migający, z przerwami) – niski poziom baterii

Może wydawać się to dość skomplikowane, ale w rzeczywistości sprawa sprowadza się wyłącznie do wychwycenia samego koloru diody (czerwony – jest źle, zielony – jest dobrze, niebieski – ktoś dzwoni). Sama dioda umieszczona jest na tyle przyjemnie, że idąc po ulicy nie świecimy nią ludziom po oczach, a jeśli nie chcemy trzymać słuchawki cały czas w uchu, szybko powinniśmy zauważyć np. przychodzące połączenie.

Ostatnim elementem wartym jakiejkolwiek wzmianki jest port micro-USB umiejscowiony w tylnej części urządzenia. W porównaniu do mojego wcześniejszego HS-665 był to ogromny „przeskok technologiczny”, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę wymagał on… dodatkowego modułu, aby naładować go w ten sposób.

Jeśli ktoś chciałby zapytać gdzie w takim razie znalazło się miejsce dla klawiszy regulacji głośności, odpowiadam: nigdzie. Urządzenie automatycznie dostosowuje głośność do naszego „tła” i trzeba przyznać, że wychodzi mu to bardziej niż przyzwoicie.

 

Codzienne użytkowanie

Muszę przyznać, że biorąc pod uwagę niezbyt wysoką cenę, prosty design i niewielkie rozmiary urządzenia, byłem naprawdę pozytywnie zaskoczony jej funkcjonowaniem. Jakość dźwięku stoi na naprawdę wysokim poziomie, zarówno jeśli chodzi o dźwięk „nadawany” i odbierany przez nas. W niektórych przypadkach miałem nawet wrażenie, że o wiele przyjemniej (jakość+głośność) rozmawia się właśnie przez HS-500 niż przez 9300 czy 9700. Oczywiście nie można powiedzieć wprost, że HS-500 zapewnia najlepszą na świecie jakość dźwięku – jest ona po prostu bardzo dobra, choć od czasu do czasu mogą zdarzyć się drobne szumy i zaburzenia – są to jednak wyjątkowe przypadki.

Po raz pierwszy nie musiałem też decydować się na zamykanie okna w samochodzie podczas rozmowy przez słuchawkę – rozmówca nie był praktycznie w stanie odróżnić sytuacji, kiedy rozmowę prowadziłem z rozpędzonego (oczywiście bez przesady…) samochodu, a kiedy dzwoniłem z mojego mieszkania. Jakąkolwiek technologię zastosował w tym przypadku RIM (w specyfikacji podana jest redukcja szumów i echa, bez „izolacji głosu”) – sprawdza się doskonale. Nie doskwiera też ani trochę brak możliwości regulacji głośności – z wyjątkiem pojedynczych sytuacji, kiedy słuchawka działa zdecydowanie zbyt głośno (zdarzyło się to raz czy dwa), nie mamy żadnych problemów z usłyszeniem naszego rozmówcy. Niezależnie więc od tego gdzie się znajdujemy, HS500 będzie praktycznie zawsze działa tak dobrze, jak tylko potrafi.

Nieco niewygodne okazało się za to samo „mocowanie” do ucha i nie bez powodu do zestawu dołączany jest „pałąk”, umożliwiający zabezpieczenie przed „ucieczką” urządzenia. Być może moje uszy są nietypowe, ale z żadną z czterech „wkładek” nie udało mi się dojść do pełnego porozumienia (co udało się bez problemów np. z HS-665) i kilkukrotnie zmuszony byłem do poszukiwania 500-tki pod nogami, w momencie, kiedy powinienem jednak skupić się na prowadzeniu samochodu. Wygląda więc na to, że bez dodatkowego „uchwytu” się nie obejdzie, chociaż osobiście w żaden sposób nie potrafię się do nich przekonać – być może inni nie będą mieli takich problemów.

Powyższą wadę HS-500 nadrabia jednak swoimi wymiarami, masą i kształtem – urządzenie jest bowiem niezwykle lekkie i po prostu wygodne w użytkowaniu, nie powodując uczucia dyskomfortu, nawet jeśli spędzamy z nim więcej czasu.

Na plus należy także zaliczyć „moc” urządzenia, które znów pomimo swojej „niepozorności” spisało się bardzo dobrze i nie były mu straszne betonowe, ceglane i drewniane ściany. Bez wyraźnej utraty jakości połączenia mogłem się przemieszczać pomiędzy praktycznie wszystkimi pomieszczeniami w moim domu. Oczywiście nie próbuję powiedzieć, że mogłem odejść na kilometr od telefonu i nadal mogłem rozmawiać – zasięg jest całkowicie standardowy. W przypadku zerwania połączenia, ponowne nawiązanie po zbliżeniu się do telefonu jest praktycznie natychmiastowe – tylko raz zdarzyło mi się, że urządzenie za nic nie chciało się połączyć ponownie ze sparowanym wcześniej BB (w końcu wystarczył restart telefonu).

Parowanie z wieloma urządzeniami

BlackBerry HS-500 umożliwia jednoczesne bierne parowanie z dwoma urządzeniami. Oznacza to po prostu tyle, że jeśli na jeden z podłączonych telefonów przyjdzie połączenie, które zostanie przez nas odebrane, w przypadku nadejścia drugiego (na drugi telefon), słuchawka nie poinformuje nas o tym fakcie. Takie przypadki nie były jednak u mnie zbyt częste i niezależnie od tego, jaki telefon towarzyszył 500-tce, wszystko działało sprawnie i bez większych problemów.

Bateria

Producent podaje nam następujące parametry dotyczące wytrzymałości baterii:

  • 5,5 godziny rozmów
  • 120 godzin czuwania

W moim przypadku wyniki były nieco niższe, zwłaszcza jeśli chodzi o czas czuwania – zakładając, że średnio rozmawiałem mniej niż 1 godzinę dziennie i nie zawsze pamiętałem, aby wyłączyć urządzenie (ok, w ogóle nie wyłączałem), urządzenie przeważnie wytrzymywało około 2 dni. Na szczęście słuchawka nadrabia szybkim czasem ładowania – około godziny „pod prądem” powinno wystarczyć, aby odzyskała pełnię sił.

Cena i dostępność

Urządzenie kosztuje obecnie 159zł i jest dostępne w BBSklep.pl (w zestawie z ładowarką samochodową).

Podsumowanie

Pomimo tego, że nie spodziewałem się, aby cokolwiek było w stanie zastąpić moją ukochaną HS-665, nieco skromniejsza 500tka okazała się jej godnym następcą. Redukcja szumów oraz automatyczna regulacja głośności pozwoliły na prowadzenie rozmów w praktycznie każdych warunkach. Jedynym co wyraźnie dało mi się we znaki była konieczność korzystania z „pałąków” do utrzymania urządzenia w uchu, oraz niespecjalnie długi czas pracy na pojedynczym ładowaniu.

Zalety:

  • Rozmiar i masa
  • Solidne wykonanie
  • Niewielka ilość przycisków (wygodne w użytkowaniu)
  • Funkcjonalna dioda LED
  • Dobra jakość dźwięku i mikrofonu
  • Redukcja szumów
  • Szybki czas ładowania

Wady:

  • Niezbyt długi czas pracy na pojedynczym ładowaniu
  • Nieszczególnie wygodne żelowe końcówki (konieczny „pałąk”)