Nowe terminale BlackBerry okiem BBNews.pl

Avatar
Piotr Barycki
04.08.2011

Wczoraj Research In Motion, podczas londyńskiej prezentacji zachował się zupełnie inaczej niż przyzwyczaił nas do tej pory. Zazwyczaj skromne ilościowo debiuty zastąpione zostały w tym roku przez gigantyczną premierę pięciu urządzeń jednocześnie (z czego trzy trafią do Europy, a dwa dodatkowe to ich amerykańskie odpowiedniki). Kanadyjczycy nie kłamali – bez wątpienia jest to największe tego typu przedsięwzięcie w ich historii. Jak jednak spodobało nam się to, co mogliśmy wczoraj zobaczyć na własne oczy?

BlackBerry 9810 Torch 2 jest praktycznie pod każdym względem bezpośrednim następcą modelu 9800. Zmianom uległy w tym przypadku zarówno parametry jak i (w o wiele mniejszym stopniu) sam wygląd zewnętrzny urządzenia i trzeba przyznać, że w obydwu przypadkach jest to zmiana zdecydowanie na lepsze. Bardzo dobre wrażenie sprawia zmatowiona ramka otaczająca urządzenie, dzięki czemu terminal wygląda na solidniejszy i lepiej wykonany. Tylna klapka uległa już nieco poważniejszej metamorfozie – zamiast gumowanej pokrywy, pokrytej poziomymi wgłębieniami, otrzymujemy rozwiązanie podobne do tego, które moglismy zaobserwować np. w modelu 9300. Z pewnością miłośnicy pierwszego Torcha będą musieli przyzwyczaić się do nowej klapki lub spróbować zamiany na tą z poprzedniego modelu. Sam nie byłem szczególnie zachwycony jej połyskliwą barwą, jednak trzeba przyznać, że przy pierwszym kontakcie wygląda na nieco bardziej wytrzmymałą niż w 9800 (być może pomoże to w wyeliminowaniu „trzeszczącego” problemu).

Poza tymi kosmetycznymi zmianami nie odnajdziemy raczej z zewnątrz więcej nowości. Klawiatura i układ przcisków funkcyjnych pozostały bez zmian. Co ciekawe, przy krótkim kontakcie terminal „w ręce” robi wrażenie wyraźnie lepiej (i mniej „plasitkowo”) wykonanego od swojego poprzednika. Ciężko jest jednak stwierdzić jak ostatecznie urządzenie będzie sprawować się po dłuższym czasie użytkowania – mamy jedynie nadzieję, że RIM wysłuchał swoich klientów, borykających się czasem w swoich Torchach z dość irytującymi (choć nie przesadnie poważnymi) problemami.

Pierwszy szok przeżyjemy prawdopodobnie już przy uruchomieniu urządzenia i zerknięciu na ekran. Różnica w stosunku do poprzednika jest kolosalna. Pomimo zachowania rozmiaru (3,2”), wyraźnie zwiększona została rozdzielczość, która wynosi obecnie 640×460 (poprzednio: 480×360). Jeśli same cyferki nie robią na was większego wrażenia – musicie uwierzyć mi na słowo. Obie moje „Pochodnie” zupełnie przygasły przy nowym produkcie RIM. Doskonałym dodatkiem do ekranu o podwyższonej rozdzielczości jest wspominany już wcześniej system Liquid Graphics – trzeba przyznać, że w takim wydaniu BlackBerry OS jest w stanie przekonać nawet największych estetów, którzy do tej pory zarzucali mu całkowity brak atrakcyjności i jakiegokolwiek polotu.

Wsparciem dla coraz przyjemniejszego dla oka sytemu BB ma zapewniać jednordzeniowy procesor Qualcomm o taktowaniu ponad 1GHz i trzeba przyznać, że spełnia swoją rolę znakomicie. Po raz kolejny, moje „pierwsze” Torche wypadają w porównaniu do swojego młodszego brata o wiele słabiej. W 9810 (nawet z oprogramowaniem w wersji beta) nie udało nam się wygenerować praktycznie żadnego „zegarka” – system działał stabilnie, szybko i efektowanie. Czy nie na to właśnie czekamy?

Osobną sprawą jest nowa przeglądarka, będąca elementem systemu operacyjnego BlackBerry 7 (przez co dostępna będzie wyłącznie dla nowych urządzeń). Nie zagłębiając się w szczegółowe parametry, wyniki testów czy statystyki prezentowane przez RIM, trzeba przyznać jedno – jest naprawdę szybsza, nawet od całkiem dobrej przegłądki z BlackBerry 6. Tam jednak, nawet pomimo silnika WebKit i skomplikowanym zabiegom programistów RIM, w dalszym ciągu po załadowaniu większej strony i próbach powiększania/przewijania tekstu, dość często mogliśmy spotkać się ze znienawidzoną przez wszystkich szachownicą. Aż do teraz. Wydajne podzespoły drzemiące pod maskami najnowszych terminali, w połączeniu ze sprzętową akceleracją grafiki i o wiele lepszym ekranem Torcha 2, sprawiają fantastyczne wrażenie. Niestety podczas prezentacji przeciążona została sieć WiFi i kiedy można było nagrywać już demonstracje urządzeń na wideo… praktycznie nie dało się załadować „pokazowo” żadnej strony. Na szczęście będzie jeszcze ku temu okazaja.

Na wzmiankę zasługuje również nowa klawiatura ekranowa, która w końcu nadaje się do pisania, nie zmuszając nas każdorazowo do rozsuwania urządzenia w celu napisania kilkunastu słów. Delikatna reorganizacja wyraźnie pozytywnie wpłynęła na ten element systemu.

Jaki jest więc pierwszy z zaprezentowanych dzisiaj terminali z serii Torch? Wydaje się być pod każdym względem aktualizacją, której niezwykle potrzebowaliśmy. Nowy procesor, więcej pamięci i nowy system operacyjny sprawiają, że znika problem „braku mocy” obecny w jego bezpośrednim poprzedniku – 9800. Odpowiedni chip i wsparcie dla OpenGL dają nam również nadzieję na to, że w końcu uzyskamy dostęp do co najmniej kilkunastu atrakcyjnych gier w 3D (jedną z nich można zobaczyć na naszej prezentacji wideo 9860).

Kilka elementów nadal pozostaje jednak mocno dyskusyjnych – do głównych zalicza się bez wątpienia „dyskotekowa” klapka (choć jest to oczywiście kwestia grustu) i (również naszym zdaniem) brak NFC, które podczas tegorocznych targów w Barcelonie RIM obiecał montować w praktycznie wszystkich nowych smartfonach. Dziś ostatecznie potwierdzone zostało, że NFC odnajdziemy wyłącznie w modelu 9900 Bold, co wyraźnie ograniczy nam w przyszłości zabawę w (bez)zstykanie, np. w celu wymiany numerów PIN, zdjęć czy innych informacji.

Dużo większe zainteresowanie wzbudził jednak inny członek rodziny Torch – nie wpisujacy się zbytnio w dotychczasową definicję „Torcha” 9860, wyposażony wyłącznie w ekran dotykowy. Urządzenie ma do zaoferowania parametry praktycznie identyczne z opisywanym wcześniej 9810, jednak tym, co różni go najbardziej jest ekran. W niezwykle cienką i specyficznie wyprofilowaną obudowę, kanadyjskim projektantom udało się zmieścić ekran o przekątnej 3,7” i rozdzielczości 800×480. Podobnie jak w przypadku Torcha 9810, również i jego „bezklawiaturowy” siostrzeniec pozwala nam dzięki temu elementowi poczuć się (wreszcie) naprawdę dobrze, korzystając z połączenia „duży ekran dotykowy” + „BlackBerry OS”. Cała efektowność, atrakcyjne przejścia i animacje wyglądają na tym wyświetlaczy po prostu o wiele lepiej, niż wyglądały na jakimkolwiek sprzedawanym do tej pory BlackBerry. „Odbiór” multimediów (filmów, zdjęć, internetu) jest na 9860 prawdziwą przyjemnością (choć pytanie jeszcze co z grami?) Na prędkość reakcji i czułość ekranu nie można narzekać – terminal reaguje nawet na najlżejsze muśnięcia (podobnie jak 9810).

Jedyny problem mogą mieć osoby przyzwyczajone do bardziej klasycznych wymiarów ekranów – ten z 9860 jest chyba tak panoramiczny jak tylko to możliwe i początkowo po dłuższym obcowaniu z 9800 zaczynało… brakować mi miejsza po bokach. Prawdopodobnie jest to jednak wyłącznie kwestia przyzwyczajenia.

Równie ciekawie co ekran, wykonano całe urządzenie, zwracając niezwykła uwagę na detale i na jak największą przyjemność płynącą z użytkowania telefonu. Smukła i praktycznie całkowicie (z wyjątkiem aparatu) symetryczna sylwetka jest wyraźnie pogrubiona na końcach, ułatwiając nam trzymanie urządzenia zarówno dwoma rękoma (w pozycji poziomej) jak i jedną (pionwo). Z daleka tył urządzenia przypomina bardzo mocno… 9100/9105, z którym udało mi się go nawet kilkukrotnie pomylić, „polując” na wolny egzemplarz (na szczęście w porę dostrzegłem mój błąd i nie bedzie kolejnej recenzji Pearl 3G).

Niestety nie mogliśmy nie ponarzekać. Doskonałe wrażenie sprawiane przez całą bryłę dotykowego Torcha psują klawisze funkcyjne umieszczone pod ekranem. Nie chodzi nawet o to, że nie podoba nam się ich wygląd (nie zwracają na siebie aż takiej uwagi), a o to, że są o wiele mniej funkcjonalne niż to, do czego przyzwyczaił nas do tej pory RIM. W praktycznie wszystkich modelach od pewnego czasu klawisze wypełniają dokładnie całą przestrzeń pod wyświetlaczem, dzięki czemu ich obsługa jest całkowicie intuicyjna i nie wymaga od nas żadnego skupienia. Moje pierwsze podejście w ten sposób do nieszczęsnych przycisków zakończyło się jednak namiętnym klikaniem w obudowę. Prawdopodobnie da się do tego przyzwyczaić, jednak po co zmieniać nawyki, zwłaszcza tych osób, dla których nie jest to pierwsze BlackBerry? Oczywiście jeśli już trafi się w odpowiedni przycisk to działa bez najmniejszych zarzutów.

Podobnie jak w przypadku 9810 zabrakło niestety modułu NFC, starając się jednak ubytek ten wynagrodzić nam m.in. obecnością WiFi, GPS i cyfrowego kompasu współpracującego z instalowaną fabrycznie na wszystkich terminalach z BlackBerry 7, przeglądarką Wikitude.

Wiemy już, że kupując jeden z dwóch (lub trzech, jeśli pod uwagę weźmiemy również przedstawionego dziś po raz drugi Bolda 9900) otrzymamy to, czego mogło nam do tej pory najbardziej brakować – wydajną przeglądarkę, procesor o taktowaniu 1GHz, większe ekrany dotykowe o wyższych rozdzielczościach, doskonałą jakość wykonania i zalety płynące z użytkowania rozwiazań bezprzewodowych BlackBerry. Czy jest to jednak przełom, na który czekaliśmy?

Przede wszystkim należy pamiętać, że BlackBerry OS 7 pozostaje w dalszym ciagu „BlackBerry OS” i z QNX, znanym z BlackBerry PlayBooka, w dalszym ciągu ma niewiele wspólnego. W ten sposób nie likwiduje więc problemów, z którymi borykamy się od dawna (np. brak możliwości instalacji aplikacji na kartach pamieci), jednak wrażenia, których dostarcza nam podczas użytkowania, z pewnoscią usprawiedliwiają tak drastyczny przeskok (6.1 zostało przemianowane na 7.0). Systemowi w końcu udało się dogonić resztę stawki pod względem estetyki i płynności (bo funkcjonalność od dawna stoi na wysokim poziomie), a i przeglądarka – będąca od lat najsłabszym punktem BlackBerry – jest jeszcze lepsza niz w przełomowym pod tym względem BlackBerry 6.

BlackBerry 7 nie jest więc raczej rewolucją, ale bardzo okazałą ewolucją, której bardzo potrzebowaliśmy i którą przyjmiemy z otwartymi rękoma. Być może za kilka miesięcy okaże się, że w portfolio Research In Motion jest miejsce zaróno dla modeli z wciąż rozwijanym BlackBerry OS i super-smartfonów z QNX. W ten sposób zadowoleni będą zaróno miłośnicy noszenia pelnoprawnego „kieszonkowego komputera”, jak i Ci, którzy oczekują od urządzenia nieco mniej (co nie znaczy, że mało!).

Jeśli mielibyśmy odpowiedzieć na pytanie „czy warto kupić terminal z BlackBerry 7?” raczej nie zastanawialibyśmy się długo. O ile bowiem nie wprowadzają one rewolucji totalnej, o tyle wnoszą powiew świeżości i nowoczesności, której było nam bardzo potrzeba.

BlackBerry Torch 9810, Torch 9860 i Bold 9900 powinny trafić do ofert operatorów na całym świecie w ciągu najbliższych tygodni.

PS: Mam szczerą nadzieję, że jest to ostatnia premiera 9900, bo kolejna możliwość dłuższego obcowania z urzadzeniem, bez możliwości powrotu do domu i natychmiastowego udania się do sklepu w celu jego zakupu jest moim skromnym zdaniem okrucieństwem…