[RECENZJA] BlackBerry 9900 Bold

Avatar
Piotr Barycki
24.08.2011

Na prawdziwego następcę 9000 czekaliśmy długo – trzy lata w technologii to czas, w którym powstają i upadają nie tylko pojedyncze projekty, ale i całe firmy i ogromne korporacje. Research In Motion bez większych problemów przetrwał jednak ten okres, podobnie jak przetrwała idea „prawdziwego” Bolda – połączenie nieśmiertelnej klasycznej elegancji i najnowszych zdobyczy technologicznych. Czy podobnie jak w przypadku 9000 kanadyjskiemu producentowi udało się dostarczyć produkt z najwyższej półki, prawdziwego króla smartfonów?

Zaczynamy od podstaw!

1. Historia serii

[Tekst pochodzi z artykułu „Jak zmieniał się BlackBerry Bold?”]

BlackBerry Bold 9000 z powodzeniem zastąpił nieco już wysłużony, uważany wtedy za najbardziej „biznesowy” ze wszystkich w ofercie RIM, 8800 (oraz jego odmianę wyposażoną w moduł WiFi – 8820) i ciężko nie było nazwać go urządzeniem rewolucyjnym. Po raz pierwszy w historii kanadyjskiej korporacji pojawiło się urządzenie łączące w sobie wszystkie najnowsze technologie – WiFi, GPS, Bluetooth, 3G, wspierane przez niezwykle wydajne podzespoły – procesor 624 Mhz, 128 MB pamięci operacyjnej i 1 GB wbudowanej przestrzeni na pliki multimedialne (z możliwością rozszerzenia o karty pamięci microSD). Całość zamknięto w niezwykle stylowej obudowie, ozdobionej z przodu sporym (2,6″) panoramicznym ekranem o wysokiej rozdzielczości (480×320) a z tyłu klapką, pokrytą materiałem przypominającym skórę. Niezwykle ważnym uzupełnieniem była pełna klawiatura QWERTY o nieprzeciętnym rozmiarze i specjalnym wyprofilowaniu, dzięki czemu w krótkim czasie uzyskała niemal legendarny status. Również i miłośnicy multimediów oraz osoby prowadzące wielogodzinne rozmowy telefoniczne były zachwycone – głośniki stereo potrafiły grać głośno, czysto i wyraźnie.

Wydajność i elegancja na najwyższym poziomie – tylko w ten sposób można było określić najnowszy terminal w ofercie Bold, rozpoczynający równocześnie nową, najwyższą klasę w portfolio RIM – Bold.

Nie obyło się jednak bez drobnych problemów, a i upływający czas odcisnął na pierwszym Boldzie swoje piętno. Terminal borykał się na początku z problemami z oprogramowaniem (pierwsze wersje potrafiły restartować się przy przejściu z 2G na 3G), przeglądarka w dalszym ciągu była niezwykle powolna i mocno ograniczona, a system w wydaniu oznaczonym numerem 4.6 był jedynie niewielkim przeskokiem w stosunku do coraz bardziej archaicznych (pod wieloma względami) poprzednich edycji. Zaczęto dostrzegać również pewne niedociągnięcia związane z wykonaniem – klapka z biegiem czasu stawała się nieco zbyt luźna, a z posrebrzanej ramki w niezbyt ładny sposób schodziła farba.

Z pomocą systemową przyszedł wkrótce OS 5.0, wprowadzając nieco lepszą przeglądarkę, o wiele atrakcyjniejszy interfejs użytkownika oraz całą gamę drobniejszy udogodnień, które jednak w znaczący sposób ułatwiały nam pracę z telefonem. Niestety już wkrótce ujawniony został kolejny dość poważny problem – 128 MB pamięci RAM nie było w pełni wystarczające, aby bez problemu poradzić sobie z dużą ilością zainstalowanych aplikacji i szybko zaczęło jej brakować. Terminal stawał się coraz powolniejszy i mniej wydajny, przez co nawet wierni użytkownicy zaczęli z coraz większym pożądaniem spoglądać na model, który według wielu niekoniecznie powinien znaleźć się w tej samej rodzinie – BlackBerry 9700.

Terminal ten, wprowadzony na rynek w pod koniec 2009 roku zaskoczył niemal wszystkich. Research In Motion niemal całkowicie zmienił bowiem całe urządzenie, w którym zakochały się bez pamięci miliony osób na świecie – od prezesów światowych korporacji, aż po zwykłych nastolatków. BlackBerry 9700 został wyraźnie zmniejszony (łącznie z „legendarną” klawiaturą i ekranem), a jego linie i sylwetka uległa wyraźnemu „zaostrzeniu”, zgodnie z panującymi na rynku standardami i modą. Zwiększona została za to nieznacznie rozdzielczość wyświetlacza (480×360 przy przekątnej 2,44″), aparat fotograficzny (3,2 MPX z AF, zamiast 2MPX bez AF) oraz ilość RAM (ze 128 na 256MB). Również od premiery zainstalowany był najnowszy system operacyjny – BlackBerry 5.0, nie sprawiający już więcej problemów z brakiem dostępnych zasobów. Wraz z nabyciem 9700 pozbywaliśmy się też kilku mniejszych i większych problemów 9000. Bateria pozwalała na o wiele dłuższą pracę na pojedynczym naładowaniu, TrackBall, z czasem brudzący się i zacinający, zastąpiony został przez nowoczesny i praktycznie niezawodny TrackPad, a ramka otaczająca „młodszego” Bolda była wyraźnie trwalsza.

Pomimo „pomniejszenia”, urządzenie powtórzyło sukces swojego poprzednika i w krótkim czasie stało się jednym z najpopularniejszych i najlepiej rozpoznawanych modeli w ofercie RIM. Wszyscy byli jednak przekonani, że gdzieś „za rogiem” czai się prawdziwy następca Bolda 9000. Oczekiwania te nie były oparte wyłącznie na naszych zachciankach – co jakiś czas do internetu dostawały się zdjęcia i filmy prezentujące prototyp urządzenia, które mogło by stać się „drugim 9000″ – „Magnum”. Niestety prace nad nim zostały czasowo wstrzymane (lub ewoluowały w 9800) i w rok później do mediów na całym świecie trafił komunikat prasowy ogłaszający premierę BlackBerry 9780.

Tym razem nie doczekaliśmy się większych zmian w wyglądzie (przyciemniono jedynie nieco ramkę otaczającą urządzenie) a jedyne warte wspomnienia nowości to lepszy aparat, po raz kolejny zwiększona ilość RAM (512MB) oraz aparat (5MPX z AF) i system operacyjny BlackBerry 6.0, wraz z którym na pokłady telefonów z jeżynką w logo trafiła obszerna paleta nowych funkcji oraz przeglądarka, pozwalająca na o wiele przyjemniejsze przeglądanie internetu.

Z roku na rok Kanadyjczycy dostarczali nam więc terminale coraz bardziej wydajne i coraz bardziej dopracowane (łącznie z oprogramowaniem), jednak coraz bardziej zaczynało nam brakować prawdziwego przełomu. Nie mieliśmy wątpliwości – jeśli RIM chce na nowo rozpalićnamiętność swoich fanów (nawet tych najwierniejszych), potrzebny jest przełom na miarę 9000. I doczekaliśmy się go niemal na rok po premierze drugiego „malutkiego” Bolda, a trzy lata od premiery pierwszego modelu z tego rodu.

Bolda w najnowszym wydaniu nie można do końca rozpatrywać jako następcę serii 97xx (która na razie wygląda na „uśpioną”, przynajmniej jeśli na rynek nie trafi 9790), a raczej bezpośredniego kontynuatora prawdziwych tradycji zapoczątkowanych przez 9000. Zmianom uległo praktycznie wszystko, co mogło uprzykrzać nam życie, a to, co kochaliśmy od 2008 roku, zostało zachowane w najlepszym wydaniu.

Terminal odziedziczył po swoim przodku przede wszystkim rozmiar i klawiaturę, która wydaje się być jeszcze wygodniejsza (nieco zmieniła się „twardość” klawiszy i ich wyprofilowanie). Umiejętne wykorzystanie przestrzeni użytkowej (m.in. zmniejszenie ramki) spowodowało, że przy tych samych wymiarach, na przednim panelu zmieścił się wyraźnie większy ekran – 2,6″ zastąpiło bowiem 2,8″. Różnica jest widoczna gołym okiem, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę dwukrotnie zwiększenie (i tak już wysokiej) rozdzielczości – 480×320 zastąpiło 640×480 (VGA). Jeśli już wystarczająco napatrzyliśmy się na wyświetlacz 9900, możemy dać się zaskoczyć po raz kolejny – wystarczy go dotknąć, aby cały system zacząć działać tak, jak tylko pokierujemy go palcem. RIM uległ bowiem w końcu prośbom użytkowników i w 9900 do dyspozycji oddany został pojemnościowy ekran dotykowy.

O ile jednak z przodu rozmiar telefonu jest identyczny, o tyle z profilu 9900 wygląda jakby 9000 przez ostatnie 3 lata intensywnie pracował na siłowni, zmniejszając swoją grubość aż o ponad 30% (przyznaję, zazdroszczę). W efekcie terminal, wyposażony w pełną klawiaturę QWERTY jest najcieńszym tego typu urządzeniem, dorównując pod tym względem również telefonom innych producentów, posiadających wyłącznie ekran dotykowy.

Przyglądając się bliżej bocznym krawędziom 9900 możemy odnaleźć kolejną nowość w stosunku do 9000. Materiał, z którego wykonana jest ta część nie jest już zwyczajnym plastikiem a w całości tworzy go szczotkowana stal nierdzewna, o wiele bardziej odporna na czynniki zewnętrzne niż w przypadku jego poprzednika.

Na pierwszy rzut oka otrzymujemy więc terminal wykonany z o wiele lepszych materiałów, z większym ekranem, który możemy obsługiwać również za pomocą dotyku oraz wygodniejszą klawiaturę. Jakie zmiany zaszły jednak w jego wnętrzu?

Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście procesor, który od debiutu pierwszego Bolda nie ulegał praktycznie zmianom – coraz mniej wydajne 624Mhz zastąpiono (po raz pierwszy) układem o taktowaniu 1,2GHz, 128 MB (256/512) pamięci RAM wydaje się już mało okazałe przy 768MB. Konsekwencją zastosowania procesora Qualcomm jest dodanie niezwykle istotnego rozwiązania – pełnego wsparcia dla Open GL i sprzętowej akceleracji grafiki. Pozwala to nie tylko na obsługę „podkolorowanego” systemu, ale również o wiele szybszą pracę przeglądarki i coś, o czym do tej pory mogliśmy tylko pomarzyć – gry 3D. Do uzupełnieniamultimedialnego charakteru nowego Bolda potrzebny był już praktycznie wyłącznie aparat, umożliwiający rejestrację zdjęć z rozdzielczością 5MPX i nagrań wideo w HD 720p.

Małe zestawienie tego, co zmieniło się od czasów 9000 (vs 9900):

  • Grubość (z 15 mm na 10mm)
  • Ramka (z plastikowej na aluminiową)
  • Wielkość ekranu (z 2,6″ na 2,8″)
  • Obsługa ekranu (ekran dotykowy w 9900)
  • Nawigacja (z TrackBalla na TrackPad)
  • Rozdzielczość (z 480×320 na 640×480)
  • Masa (ze 136 gram na 130g)
  • Prędkość połączenia z siecią (z 3,6 na 14,4)
  • System operacyjny wraz z przeglądarką (z 4.6/5.0 na 7.0)
  • Procesor (z 624Mhz na 1,2Ghz)
  • Pamięć operacyjna (ze 128 MB na 768)
  • Wsparcie OpenGL = gry 3D (z „brak” na „tak”)
  • Rozdzielczość zdjęć (z 2 MPX na 5MPX)
  • Rozdzielczość wideo (720p w 9900)
  • NFC (z „brak” na „tak”)
  • Cyfrowy kompas (z „brak” na „tak”)
  • Rozszerzona rzeczywistość (z „brak” na „tak”)
  • Port USB (z mini na micro)

2. Parametry BlackBerry 9900 Bold

  • Wymiary: 115 x 66 x 10.5 mm
  • Masa: 130g
  • Ekran dotykowy multitouch 2,8” o rozdzielczości VGA (640×480)
  • Procesor 1,2Ghz Qualcomm Snapdragon
  • Pamięć RAM: 768 MB
  • 8 GB wbudowanej pamięci
  • NFC
  • Aparat 5MPX z możliwością nagrywania wideo w HD
  • Czujnik położenia
  • Cyfrowy kompas
  • Czujnik zbliżenia
  • Bluetooth
  • Wbudowany GPS (z aGPS)
  • WiFi b/g/n 2.4 i 5 Ghz
  • Bateria 1230 mAh
  • OS 7.0

3. Wygląd zewnętrzny

BlackBerry 9900 niemal całkowicie zerwał z wyglądem swoich bezpośrednich poprzedników – 9700 i 9780, powracają do klasycznej formy 9000 praktycznie pod każdym względem. Kanciastą (zwłaszcza w górnych partiach urządzenia) sylwetkę wyraźnie zaokrąglono, zastępując agresywne linie eleganckimi i subtelnymi łukami, sprawiając przy okazji, że terminal z przodu jest praktycznie idealnie symetryczny.

Na przednim panelu największe wrażenie zrobią na nas przede wszystkim dwa elementy – spory ekran dotykowy o przekątnej 2,8″ oraz ogromna jak na urządzenie tego typu, specjalnie wyprofilowana klawiatura QWERTY, większa nawet niż w oryginalnym 9000. Wyświetlacz od klawiatury oddziela doskonale znany nam z innych modeli rząd klawiszy funkcyjnych (odbieranie/odrzucanie połączeń, menu i powrót) oraz TrackPad, ułożonych praktycznie w jednej płaszczyźnie z ekranem, a nieco poniżej poziomu klawiatury. Niestety zabrakło tutaj „beleczki”, która wyraźnie oddzielała ekran 9000 od klawiszy funkcyjnych – rozwiązanie to mogło by być niezwykle przydatne w momencie, kiedy otrzymaliśmy do dyspozycji jednocześnie ekran dotykowy i TrackPad.

Nieco powyżej pokrytego hartowanym szkłem ekranu znalazło się również miejsce dla głośnika oraz nieśmiertelnej diody LED, informująca nas swoim miganiem o nieodebranych połączeniach, wiadomościach email i innych alarmach systemowych. W porównaniu do poprzedników, dość wyraźnie zmieniła swój kształt i rozmiar – zamiast podłużnego paska jest teraz okrągła i o wiele mniejsza, co nie zmienia jednak faktu, że w dalszym ciągu jest doskonale widoczna.

Poniżej klawiatury znajdziemy dość sporą pustą przestrzeń, na której w przypadku terminali kupowanych od operatorów najprawdopodobniej znajdzie się logo naszej sieci. Z nieznanych nam powodów powierzchnia ta jest wyraźnie większa niż w 9000, jednak w codziennym użytkowaniu nie rzuca się to aż tak bardzo w oczy.

W prawym dolnym rogu, praktycznie zupełnie niezauważalne zadomowiło się niewielkie wycięcie, będące otworem mikrofonu, który został w tym przypadku przesunięty z dolnej krawędzi urządzenia na jego przód.

W przeciwieństwie do poprzednika, którego bryłę otaczała niesamowicie podatna na uszkodzenia i obdrapania plastikowa ramka, materiał z którego wykonany jest analogiczny element w 9900, już przy pierwszym dotyku przywodzi na myśl o wiele lepsze skojarzenia. Szczotkowana stal nierdzewna w doskonały sposób podkreśla z jakiej półki pochodzi najnowszy Bold – najwyższej. Wrażenia z trzymania go w ręce są naprawdę doskonałe – czujemy, że do naszych zadań oddelegowany został produkt pod wieloma względami ekskluzywny i dopracowany.

Przyglądając się bliżej ramce dostrzeżemy z pewnością dwie nowości w stosunku do 9000 – jedną nieco drobniejszą i drugą o wiele poważniejszą. Po pierwsze, otoczka urządzenia nie nachodzi już tak bardzo na przednią część terminala, czemu zawdzięczamy m.in. odrobinę większą klawiaturę oraz część dodatkowej powierzchni ekranu. Patrząc na 9900 idealnie z przodu dostrzeżemy, że ramka z tego punktu widzenia stanowi wyłącznie delikatny, doskonale spasowany obrys. Dzięki temu urządzenie zyskuje wiele w kwestii wyglądu i nie jest już tak „bulwiaste” jak oryginalny Bold, zachowując przy tym identyczne rozmiary.

Drugą, o wiele istotniejszą zmianę zaobserwujemy w chwili gdy obrócimy 9900 bokiem do nas (choć prawdopodobnie odczujemy ją już przy pierwszym kontakcie z telefonem). Jeśli 9900 jest bezpośrednim następcą 9000, to z pewnością dbał o siebie wiele lepiej i oprócz wewnętrznej „cudowności” zadbał także o swoją sylwetkę. Najnowszy terminal jest bowiem najcieńszym urządzeniem, jakie kiedykolwiek zeszło z linii produkcyjnych Research In Motion. Niecałe 11mm grubości sprawia, że telefon jest o wiele ładniejszy i poręczniejszy niż można by oceniać po jego pozostałych rozmiarach i masie. Jeśli kolejne „papierowe” porównanie nieszczególnie do Was przemawia, weźcie do ręki swoje 97xx lub 9800 i „odejmijcie” od nich prawie pół centymetra. Różnica jest ogromna i wręcz imponująca. Smukły, szczupły, a przy tym postawny i twardy – taki właśnie jest z wyglądu najnowszy Bold.

Jeśli będziemy kontynuować nasze zwiedzanie zewnętrznych partii Bolda, bez problemów odnajdziemy praktycznie standardowy zestaw złącz i klawiszy funkcyjnych. Po lewej stronie czeka na nas złącze microUSB, służące do synchronizacji danych z komputerem oraz ładowania, zarówno przez kabel USB podpięty do komputera, jak i zwykłą ładowarkę. Powyżej trafimy na wejście słuchawkowe mini Jack.

Z prawej strony od razu rzucają się w oczy cztery przyciski – jeden, będący definiowalnym przez użytkownika skrótem do wybranej aplikacji (domyślnie aparat) i zestaw trzech odpowiedzialnych za funkcje multimedialne. Domyślną ich funkcją jest oczywiście regulacja głośności, zarówno podczas rozmowy jak i odtwarzania multimediów (dwa skrajne) oraz pauzowanie/wznawianie odtwarzania (centralny), jednak każdy, kto miał już styczność z BlackBerry wie, że za ich pomocą można też… „przeskakiwać” piosenki (przez dłuższe przytrzymanie).

Doskonale widać, że w tym momencie nieco zaburzone zostało klasyczne ułożenie przycisków głośności, które do tej pory znajdowały się tuż obok siebie, zmuszając projektantów do umieszczenia trzeciego ze wspomnianych klawiszy w innej części urządzenia (na górze). Przyjęty w 9900 układ jest praktycznie identyczny z tym, który możemy znaleźć w… BlackBerry PlayBooku. Również i tutaj skrajne krawędzie klawiszy „+” i „-” są wyraźnie uniesione ku górze, podczas gdy środkowy jest całkowicie płaski. Dzięki temu ich wyczucie bez patrzenia jest bardzo łatwe, a palec przyjemnie przesuwa się po charakterystycznym obniżeniu.

Rozwiązanie to jest całkiem dobre, ale niestety wymaga od nas pewnej zmiany przyzwyczajeń. Przyzwyczajony do dwóch klawiszy regulacji głośności, często podczas rozmowy, chcąc zmienić jej głośność, trafiałem na… przycisk środkowy, wyciszając całkowicie mikrofon (bo i taką ma funkcję). A nie o to mi chodziło. Po dwóch dniach intensywnego użytkowania okazało się, że jest to jednak wyłącznie kwestia przyzwyczajenia i teraz na moim Torchu szukam zawsze trzeciego przycisku.

W górnej części terminal wyposażono wyłącznie w jeden, umieszczony centralnie przycisk służący do blokowania ekranu i klawiatury. Nie wystaje wprawdzie zbyt wyraźnie poza obrys obudowy, ale jego obsługa jest prosta i wygodna i bez problemu da się wyczuć go bez patrzenia. Nie zdarzyło mi się też nigdy wcisnąć go przypadkiem, np. wkładając do kieszeni, co zdarzało się nagminnie w przypadku modelu 9800 czy nawet 9700.

Na spodzie czekają na nas dwa punktowe złącza umożliwiające montaż urządzenia w ładowarce biurkowej (wystarczy go na niej położyć), zatopione w… plastikowym fragmencie ramki. Tak, delikatnie odróżniający się od całości fragment dolnej części obudowy jest wykonany z plastiku (inaczej prawdopodobnie nie działała by ładowarka biurkowa). Na szczęście jest on wykonany i zamontowany solidnie, a dzięki swojej fakturze, na pierwszy rzut oka byliśmy przekonani, że jest wykonany z tego samego materiału co pozostałe części.

W dalszej części urządzenia zanika już całkowicie aluminiowa ramka, zastąpiona wytrzymałą gumą, podobną do tej, którą mieliśmy już okazję oglądać w modelach takich jak 9800. Po kilku milimetrach, kiedy stanowi jeszcze jednolitą płaszczyznę z obramowaniem, rozpoczyna się wyraźnie wyczuwalny „spadek”, zwieńczony ostatecznie klapką baterii. Taka „płaskowyżowa” budowa zdobyła moją sympatię już od samego początku. Przede wszystkim, jest ona odpowiednio wyprofilowana (wbrew pozorom nie jest linią prostą) specjalnie tak, aby zapewnić naszym palcom idealne podparcie w czasie wykonywania naszej ulubionej czynności – pisania. Dzięki takiemu nie innemu wykończeniu, terminal, nawet pomimo swojej niewielkiej grubości, trzyma się pewnie i nie musimy obawiać się o jego upuszczenie (np. po zbyt mocnym naciśnięciu klawisza). Także i podczas wykonywania rozmów telefonicznych, głównie ze względu na dość sporą szerokość telefonu, w to miejsce dokładnie trafia końcówka naszego palca wskazującego. Rzecz może i mała, ale trzeba przyznać, że genialna w swojej prostocie i projektantom RIM należą się za ten element słowa uznania.

Gumowy fragment tylnej części obudowy zakłóca jedynie dość wyraźnie wystające z obudowy wyjście słuchawkowe, które prawdopodobnie z powodu niewielkiej grubości terminala nie dało się „upchnąć” gdzie indziej. Trzeba jednak przyznać, że jego ocena jest wyłącznie kwestią gustu i po krótkim zastanowieniu musiałem przyznać, że nieszczególnie mi ono przeszkadzało.

Dominującą, centralną część tyłu urządzenia stanowi standardowo klapka pokrywająca baterię. Niestety, zwłaszcza dla miłośników całej serii Bold (ze szczególnym uwzględnieniem 9000) została ona pozbawiona w tym przypadku klasycznej elegancji, będącej efektem zastosowania do jej wykończenia materiałów skóropodobnych. Do obdartej z godności klapki daje się jednak niezwykle szybko przyzwyczaić. Wykonana z włókien węglowych, połyskliwa pokrywa ozdobiona oryginalnym wzorem wydaje się nadawać nowemu Boldowi wygląd nowoczesny, by nie powiedzieć wręcz futurystyczny, zachowując przy tym elegancję i doskonale wpisując się w cały design produktu.

Co ciekawe, klapka nie jest w tym przypadku wyłącznie „klapką”, a dodatkowo otrzymała funkcję anteny wbudowanego modułu NFC, widoczną w postaci dość szerokiego „prostokąta” od wewnętrznej strony pokrywy.

Wbrew pozorom, o ile klapka jest niezwykle podatna na wszelkie smugi i zabrudzenia (niestety, trzeba ją często „pucować”), o tyle nie udało nam się jej jeszcze zarysować, a przyznajemy, że nie zawsze obnosiliśmy się z urządzeniem „jak z jajkiem”. Domyślamy się jednak, że po pewnym czasie istnieje prawdopodobieństwo powstania mikrorysek, ale nie martwcie się – będziemy się temu przyglądać. Najwyraźniejszą wadą jest jednak jej „śliskość” – nie zawsze czułem się pewnie trzymając telefon (w różnych dziwnych pozycjach, ale jednak).

Ogólnie klapka zaskoczyła nas bardzo pozytywnie – zamocowana jest niesamowicie solidnie (nawet lepiej niż w 9000 i 97xx), a po wyjęciu wydaje się o wiele mniej podatna na wyginanie niż w przypadku poprzednich modeli. Pomimo więc utraty „skóry”, zyskaliśmy naprawdę solidny element urządzenia.

Poniżej pokrywy widoczny jest otwór dodatkowego głośnika, odpowiadającego za obsługę trybu głośnomówiącego. Teoretycznie mogło by się wydawać, że telefon leżąc na płaskiej powierzchni będzie niesłyszalny, jednak ma to miejsce jedynie w niektórych przypadkach. Ponownie bowiem daje o sobie znać charakterystyczne profilowanie gumowanej części, dzięki któremu – jeśli urządzenie leży na powierzchni takiej jak np. blat biurka, dźwięk wydobywający się z głośnika ma „miejsce” i nie jest tłumiony. Nieco gorzej, jeśli położymy go np. na kocu lub kołdrze – wtedy jest już praktycznie całkiem blokowany.

Otwór głośnika jest jednocześnie punktem,w którym podważamy paznokciem klapkę baterii (nie musimy się martwić – nie uszkodzimy głośnika). Jeśli ktoś tak jak ja posiada raczej krótkie paznokcie (albo bardzo krótkie) może to być dla niego swojego rodzaju wyzwaniem, ale ostatecznie powinien dostać się do środka urządzenia. Pod pokrywą znajdziemy oczywiście baterię i wejście na kartę pamięci. Niestety w fazie projektowanie gdzieś zagubiło się charakterystyczne skośne wyprofilowanie tego wejścia i jeśli nie mamy w rękach zegarmistrzowskiej precyzji, możemy praktycznie zapomnieć o wymianie naszego microSD bez wyciągania baterii. Drobny szczegół, ale potrafi być naprawdę irytujący.

Nad baterią odnajdziemy jeszcze dwie niewielkie „wypustki”, będące złączami, dzięki którym nasza antena NFC wbudowana w klapkę jest w stanie poprawnie działać – starajmy się więc ich nie uszkodzić.

Jeśli pozbawimy urządzenie baterii, naszym oczom ukaże się wejście na kartę SIM i zestaw nikomu niepotrzebnych naklejek. W tym miejscu nie ma naprawdę nic ciekawego, dlatego nie będziemy poświęcać mu ani odrobiny czasu więcej.

Po złożeniu naszego Bolda z powrotem w całość, zobaczymy że nad klapką znajduje się delikatny aluminiowy ozdobnik (pasek) oraz obiektyw aparatu, lampa błyskowa i oczywiście logo serii. Wszystkie te elementy pokryte są materiałem identycznym z tym, który chroni tylną klapkę. W porównaniu do 9000 takie rozwiązanie jest o wiele łatwiejsze do „zachowania w czystości” – we wklęsłej otoczce obiektywu 9000 uwielbiał gromadzić się kurz i trzeba było zdejmować obudowę aby się go pozbyć.

Jak przypadł nam do gustu wygląd i jakość wykonania 9900 Bold? Musimy przyznać, że nie mamy praktycznie żadnych zastrzeżeń, a jakość wykonania stoi na niesamowicie wysokim poziomie. Wrażenie to oczywiście potęguje aluminiowa ramka i szklana osłona wyświetlacza, jednak wszystkie pozostałe elementy również zostały przygotowane i umieszczone w urządzeniu tak, jak tylko mogli byśmy sobie tego zażyczyć. Nawet tylna klapka, choć nie taka jak przewidywaliśmy jeszcze w czasach, kiedy niewiele było o tym modelu wiadomo, nie jest w stanie negatywnie wpłynąć na naszą ocenę. Nowy Bold jest po prostu piękny i co chwila łapię się na tym, że zamiast skupiać się na aktualnej pracy, dyskretnie zerkam na 9900. A to przecież tylko telefon…

4. Ekran

Zmiana, która do tej pory była wyłącznie marzeniem, stała się rzeczywistością – Bold otrzymał w końcu ekran dotykowy. Research In Motion nie tylko „dodał dotyk” do ekranu znanego z 9000, ale poszedł o krok dalej – zwiększając jego przekątną, podwyższając rozdzielczość i poprawiając bezpieczeństwo. W ten sposób otrzymujemy przepiękny 2,8″ ekran o rozdzielczości VGA (640×480), pokryty wytrzymałym szkłem, będący zdecydowanie jedną z największych zalet tego urządzenia.

Dobór rozdzielczości do przekątnej ekranu wypadł w tym miejscu rewelacyjnie – obraz jest ostry jak jeszcze nigdy dotąd i doskonale prezentuje się nawet na tle „wyznacznikowej” konkurencji (iPhone 4). Niezależnie od tego, czy przeglądamy maile, strony internetowe, portale społecznościowe, zdjęcia czy nagrania wideo, wszystko jest wyraźne, gładkie i estetyczne – ciężko jest w jakimkolwiek miejscu dostrzec pojedyncze piksele. Patrząc na ekran 9900 mamy wrażenie podobne do tego, jakie towarzyszyło patrzeniu 3 lata temu na ekran 9000 – obraz wygląda jak wydrukowany na kartce w wysokiej rozdzielczości i przyklejony do wyświetlacza, nawet pomimo dodania szklanej warstwy ochronnej (w 9000 nie chroniło go nic).

Dla porównania, ekran Samsunga Galaxy S 2 charakteryzuje się PPI (ilość pikseli na cal) około 233, podczas gdy Bold 9900 wyprzedza go o całą długość, zdobywając w tej klasyfikacji prawie 290 punktów.

Bold 9900 nie byłby jednak takim przełomem, gdyby nie wzbogacenie wyświetlacza o obsługę dotyku. Standardowa „pojemnościówka” spisuje się w tym przypadku doskonale, reagując nawet na najdrobniejsze (zamierzone) muśnięcie. Nawigacja po systemie i stronach internetowych w ten sposób jest niezwykle płynna, a funkcje takie jak „pinch-to-zoom” są zaskakująco wygodne na tak małym  (jak na tego typu obsługę) ekranie.

Na pochwałę zasługują także kąty, kąty, pod którymi bez przekłamań widoczny jest wyświetlany na ekranie obraz. W przypadku niezwykle popularnego 97xx, przy nieco większym wychyleniu dochodzi nawet do całkowitego obrócenia kolorów, podczas gdy 9900 i jego ekran można obracać w dowolną stronę pod dowolnym kątem.

Odwzorowanie kolorów jest nieco inne niż w przypadku 9000 i 9700 – ten sam obraz wydaje się nieco jaśniejszy (miejscami może trochę zbyt jasny), nadal zachowując jednak bardzo przyjemne nasycenie barw (których wydaje się być więcej, chociaż nie potwierdza tego specyfikacja). Podświetlenie na „100%” może być jednak miejscami zbyt inensywne- przyda się więc w miarę płynna (co 10%) regulacja jasności ekranu (podczas testów podświetlenie było ustawione pomiędzy 40% a 60% co było całkowicie wystarczające).

Widoczność w słońcu jest niestety nieco niższa niż w przypadku poprzednich modeli pozbawionych dotykowego ekranu, ale jest to oczywiście całkowicie zrozumiałe i byłem szczerze zaskoczony tym, jak funkcjonuje nawet przy silnym słońcu. Przydatną funkcją może okazja się jednak opcja automatycznej regulacji jasności (odpowiedni czujnik znajduje się w okolicach przedniej diody LED), która pozwala na niema całkowicie komfortową pracę w warunkach wysokiego oświetlenia. Oczywiście zdarzają się sytuacje, kiedy światło odbija się na ekranie w ten sposób, że nie widać absolutnie nic, ale nie zdarzało się to częściej niż np. na porównywanym 9700.

Osobiście nie miałem większych problemów z pracą z terminalem poza domem, więc nie podejrzewam, aby wiele osób mogło narzekać na ten element.

PS: Oczywiście ekran dotykowy nie oferuje nam klawiatury wirtualnej, ani nie reaguje na obracanie (tzn. ekran się obraca – obraz już nie…).

4.1. Ekran dotykowy – pomaga czy przeszkadza?

Osobiście byłem zwolennikiem dodania ekranu dotykowego do Bolda praktycznie od momentu, kiedy oryginalny 9000 trafił w moje ręce i z niecierpliwością patrzyłem na kolejne odsłony serii Bold, które nie dość, że były coraz mniejsze, to w dalszym ciągu były pozbawione tego udogodnienia. Na szczęście wraz z nadejściem 9900 moje marzenia się spełniły i…

… jestem bardziej niż zadowolony z rozwiązania, jakie w najnowszym flagowym modelu zaserwował nam Research In Motion. Połączenie doskonałej klawiatury (do wprowadzania tekstu), TrackPada (do precyzyjnej nawigacji, np. w dokumentach czy na stronach WWW) i ekranu dotykowego (do szybszej nawigacji po menu, przewijania stron internetowych, dokumentów, maili, etc) doskonale wpływa na przyjemność i wydajność pracy z urządzeniem. Przykłady zastosowań można by oczywiście mnożyć, ale wystarczy wymienić chociażby prostą obsługę menedżera aplikacji pracujących w tle – bez ekranu dotykowego musielibyśmy przewijać kursorem po kolei po wszystkich ikonach, aby trafić w upragnioną. Teraz wystarczy jeden klik. I tych „pojedynczych klików”, zastępujących przewijanie jest naprawdę wiele i o ile raczej nie pozwoli nam to wprawdzie zaoszczędzić całych godzin w ujęciu dziennym, o tyle obsługa terminala jest teraz po prostu wygodniejsza. Jest przyjemniej, jest nowocześniej, jest efektowniej – na to właśnie czekaliśmy od dawna.

Wbrew obawom niektórych, dotykowy ekran nie jest też poważnym utrudnieniem dla tych, którzy wcale go nie potrzebują i choć nie da się wyłączyć obsługi „dotykowej” to można bez najmniejszych problemów „zignorować” ten dodatek i poruszać się po systemie jak w klasycznym BlackBerry. Jeśli mamy być jednak szczerzy, nie sądzimy, aby ktokolwiek oparł się pokusie dotknięcia (przynajmniej z ciekawości) ekranu, a jeśli zrobi to już raz – z dnia na dzień będzie to robił częściej i częściej, aż w końcu nie będzie w stanie wyobrazić sobie czasów, kiedy obchodził się bez niego. To uzależnia, naprawdę.

Czy jednak takie rozwiązanie jest całkowicie idealne? Wydaje nam się, że (przynajmniej na początek) nie zawsze. Od czasu do czasu zdarzało mi się przypadkiem musnąć ekran palcem przy dynamicznym przesuwaniu TrackPada w górę, co w niektórych sytuacjach kończyło się dość dziwnym zachowaniem ekranu (w końcu TrackPad w górę = w górę, natomiast ekran w górę = w dół). Na szczęście wystarczy nieco opanować swoje palce, aby już po kilkudziesięciu godzinach z urządzeniem nie popełniać takich błędów. Zastanawiam się jednak, czy nie było by dobrym pomysłem przywrócenie charakterystycznej „beleczki” z 9000. W tamtym modelu nie była ona przydatna praktycznie do niczego, podczas gdy tutaj mogła by odpowiednio „wybić” nasz palec „nad” ekran, minimalizując częstotliwość przypadkowych dotknięć.

Jaka jest moja ocena? Zdecydowanie kocham to połączenie mimo malutkich wad i każdy, absolutnie każdy, powinien go spróbować!

5. Klawiatura

Fantastyczna, rewelacyjna, genialna – zdecydowanie tymi słowami powinno określać się najlepszą klawiaturę, jaka kiedykolwiek trafiła do telefonu komórkowego i z którą mamy przyjemność obcować w najnowszym Boldzie. O wiele większa niż w 9300, 97xx czy 9800, a nawet… 9000! Tak, dzięki wspomnianemu już wcześniej uszczupleniu ramki, nie zachodzącej już tak bardzo na przedni panel, projektantom RIM udało się o kilka procent powiększyć i tak już ogromną klawiaturę QWERTY.

Układ samych klawiszy pozostał oczywiście całkowicie standardowy i uległ jedynie nieznacznym poprawkom. W ten sposób, klawiatura została delikatnie spłaszczona (klawisze są teraz nieco mniej „zaokrąglone” z wierzchu), zachowując jednak swoje charakterystyczne wyprofilowanie i miękki (nieco bardziej niż w 97xx) skok. Rzędy klawiszy oddzielają od siebie zatopione pomiędzy nimi plastikowe (raczej) srebrne beleczki, podkreślające prestiżowy wygląd urządzenia.

Jak można opisać pisanie na klawiaturze 9900? Bajka. Na świecie są tylko dwie rzeczy, które są w stanie skłonić mnie do pisania, nawet jeśli nie mam szczególnie o czym pisać – ot dla samej przyjemności pisania. Pierwszą z nich są ThinkPady, natomiast drugą jest właśnie Bold 9900. Po krótkim przyzwyczajeniu (w końcu mój poprzedni terminal – Torch, posiadał nieco inną klawiaturę) wprowadzanie tekstu było prawie tak samo szybkie jak na laptopie i o wiele szybsze niż na urządzeniach wyposażonych wyłącznie w ekran dotykowy. Palce poruszają się po klawiaturze płynnie – nie trzeba ich podnosić zbyt wysoko* (co jest zasługą „spłaszczania”) i bez problemu (dzięki wyprofilowaniu) trafiają w odpowiednie przyciski, które wyraźnie, choć bez konieczności przykładania większej siły, wciskają się z przyjemnym, miękkim kliknięciem.

Wszystkie klawisze podświetlone są równomiernie białym, delikatnym światłem. Żaden z nich nie doczekał się dodatkowych kolorów, przez co klawiatura prezentuje się o wiele bardziej „spójnie” niż w 9000.

Moja opinia? Niech każdy, kto zachwala ekrany dotykowe i/lub narzekał, że klawiatura 97xx jest dla niego zbyt mała, spróbuje choć przez kilka chwil popróbować tej z 9900. To coś więcej niż zbiór klawiszy – to idealne narzędzie do pisania.

*) Ba, złapałem się nawet na tym, że praktycznie w ogóle nie odrywam ich od powierzchni klawiatury, a mimo to mogę niesamowicie szybko pisać bez konieczności patrzenia na przyciski. Magia, prawda?

6. Klawisze funkcyjne i TrackPad

W przeciwieństwie do poprzedników, w tym modelu zastosowano rozwiązanie podobne do znanego z 9800 i klawisze funkcyjne pod ekranem są teraz wykonane z pojedynczego kawałka plastiku. Zarzucony został również pomysł kolorowania „słuchawek” i teraz wszystkie klawisze są całkowicie bezbarwne. Pomimo dość wyraźnego zmniejszenia ich rozmiaru w stosunku do 9000, korzystanie z nich nie sprawia żadnych problemów, a ich wciskanie powoduje cichy (choć wciąż wyraźny) klik, potwierdzający operację. Całość prezentuje się niezwykle solidnie, a dzięki delikatnemu (około 1mm) obniżeniu w stosunku do klawiatury, trafianie w nie jest jeszcze łatwiejsze.

Jedynym, co możemy zarzucić tak „połyskliwemu” rozwiązaniu jest zamiłowanie do łapania odcisków naszych palców. O ile (co ciekawe) nie kolekcjonuje ich praktycznie w ogóle ekran, o tyle cztery klawisze pod nim będziemy musieli prawdopodobnie czyścić jeszcze częściej niż tylną klapkę.

Po środku „pasa” z klawiszami funkcyjnymi znalazło się miejsce dla TrackPada, który teoretycznie niczym nie różni się od swoich odpowiedników w innych modelach, jednak wystarczy zgasić światło, aby zobaczyć co w nim takiego „specjalnego”. Research In Moion zdecydował się bowiem na podświetlenie ramki go okalającej, przez co „namierzenie” go w ciemności jest o wiele łatwiejsze, a do tego wygląda zdecydowanie efektowniej. Poza tym jednak, jak już wspominaliśmy, nieszczególnie odróżnia się od innych, spotykanych w terminalach BlackBerry – nie jest ani większy, ani mniejszy, ani wygodniejszy, ani mniej wygodny.

Jedyne co może zwrócić na siebie uwagę w przypadku estetów to sposób, w jaki wygaszane jest całe urządzenie. Na początku gaśnie bowiem ekran, potem delikatnie wygaszana jest klawiatura, w dalszej kolejności gasną stopniowo klawisze pod wyświetlaczem w kierunku TrackPada, który jako ostatni zostaje jeszcze podświetlony przez kilka chwil, po czym dołącza do swoich „ciemnych” sąsiadów. Przyznajemy, że bardzo podoba nam się taka doskonała dbałość o detale i chcielibyśmy zobaczyć ja wszędzie – od hardware aż po software.

7. Pamięć i procesor

Aż chciało by się znów powiedzieć: w końcu! RIM dał czadu, pozbył się starszych „600-tek” i przygarnął pod swoje skrzydła nowoczesne procesory o taktowaniu powyżej jednego GHz i z pełnym wsparciem dla grafiki 3D. Do tego zwiększył jeszcze ilość dostępnej pamięci RAM i w ten sposób otrzymaliśmy zdecydowanie najlepsze i najszybsze BlackBerry w historii, którego serce stanowi procesor Qualcomm Snapdragon 1,2GHz wsparty 768MB pamięci operacyjnej.

Jaki jest tego efekt? Dość prosty do przewidzenia. Można wprawdzie snuć (prawdopodobnie słuszne) teorie o tym, że procesor 2x szybszy nie oznacza wcale dwukrotnego zwiększenia wydajności, ale… tak jest, a nawet jeszcze lepiej. Pierwsze wrażenia zmuszają nas do refleksji, czy na pewno wzięliśmy do ręki telefon z dość ociężałym do tej pory, wieloletnim systemem BlackBerry OS – jest po prostu przerażająco szybki i reaguje na każdą komendę w ułamku sekundy. Nawet samo otwarcie prostej skrzynki pełnej wiadomości jest zauważalnie szybsze niż w moim 9800, nie mówiąc już o sytuacjach, w których mamy uruchomioną w tle znaczącą ilość aplikacji. Na palcach jednej ręk mogłem policzyć sytuacje, w których urządzenie choć minimalnie zwolniło lub moim oczom ukazał się znienawidzony „zegarek”. Musze przyznać, że jedyną sytuacją, kiedy Bold „dostał w kość”, była ta, gdy zapragnąłem (w celach testowych) dołączyć do grupy BBM skupiającej ponad 20 osób. Niestety proces ten jest składową tak wielu czynników, że nawet 9900 dostał w tym momencie zadyszki, po której wyleczył się dopiero po około 20 minutach. Poza tym wszystko było piękne, szybkie i takie, jak chciałby każdy użytkownik.

Skoro więc zmiana procesora faktycznie przekłada się na wydajność samego urządzenia, to jak wpływa na nią pamięć operacyjna? W tym przypadku jednak możemy być nieco zaskoczeni przy pierwszym uruchomieniu terminala, który jest w stanie zaoferować nam zaledwie nieco ponad 200MB miejsca na instalację aplikacji (które w dalszym ciągu upychane są we „wspólnej pamięci”), w momencie kiedy mój Torch ma jej około 300MB, a przecież posiada jej „na starcie” zaledwie 512, w porównaniu do 768MB Bolda. Oczywiście łatwo się domyślić, że ogromną część dodatkowej pamięci zajął nam sam o wiele bardziej rozbudowany pod wieloma względami system operacyjny.

W praktyce okazuje się jednak, że nie mamy większych powodów do zmartwień – aplikacje pisane z myślą o BlackBerry OS rzadko kiedy przekraczają 2MB, a dodatkowe dane programów mogą być przechowywane na karach pamięci czy we wbudowanej pamięci urządzenia [czytaj]. W ten sposób, bez najmniejszych problemów, spowolnień czy blokad systemu zainstalowałem około 30 aplikacji i w dalszym ciągu pozostało mi sporo ponad 100 MB (około 120MB) wolnej przestrzeni na instalację).

W tym samym czasie ilość wolnej pamięci przeznaczonej na poprawne funkcjonowanie wszystkich aplikacji i systemu wahała się w granicach 220-300MB, potęgując wrażenie szybkości, płynności i niezawodności urządzenia. Co istotne, RIM chyba w końcu pożegnał się na dobre z „wyciekami pamięci” – średni wyciek rejestrowany w ciągu 24h od ostatniego restartu wynosił nie więcej niż 0,5MB.

Oprócz wspomnianych 200MB przestrzeni na aplikacje, BlackBerry 9900 Bold oferuje nam również 8 GB miejsca na nasze pliki multimedialne, dokumenty i cokolwiek tylko zapragniemy. Jeśli i to okaże się niewystarczające, w odwodzie zawsze czeka gniazdo microSD, które z przyjemnością przyjmie karty pamięci o rozmiarze do 32 GB.

Uwaga osobista: O ile ilość dostępnej pamięci do instalacji aplikacji jest całkowicie wystarczająca, o tyle RIM chyba zapomniał dostosować zakładkę „My World” do nowych terminali i już przy około 130MB pokazuje tę informację w kolorze żółtym, kojarzącym się raczej ze stanem alarmowym. Mała rzecz, a mimo wszystko może jednak zniechęcić do instalacji kolejnych programów, których jak wiemy dobrze – zmieści się jeszcze całe mnóstwo.

8. Aparat i kamera

Skupienie się na stworzeniu jak najcieńszego urządzenia zaowocowało niestety dwoma dość poważnymi kompromisami, z których pierwszym jest bez wątpienia brak mechanizmu umożliwiającego automatyczne ustawienie ostrości przy wykonywaniu zdjęć. Tak, dobrze czytacie – nowy Bold ma aparat bez AutoFocusa i nic tego nie zmieni. AF został tutaj zastąpiony rozwiązaniem o nazwie EDoF (Extended Depth of Field), którego obecność oznacza mniej więcej tyle, że wykonanie ostrego zdjęcia konkretnego przedmiotu z odległości mniejszej niż około 20-30cm będzie niezwykle trudne lub nawet wręcz niemożliwe. Nie oznacza to jednak, że aparat w tym urządzeniu jest całkowicie bezużyteczny.

O ile bowiem nie planujemy wykonywać szczegółowych zdjęć, a zamierzamy po prostu od czasu do czasu „pstryknąć fotkę” z wakacji, imprezy lub po prostu z… większej odległości, fotografie o rozdzielczości 5MPX (2560×1920) będą prezentować się naprawdę atrakcyjnie. Dodatkowo, w związku z tym, że aparat nie musi „łapać” ostrości, obraz przechwytywany jest praktycznie natychmiastowo, co szczególnie pomaga przy wykonywaniu bardziej „dynamicznych” zdjęć.

W zmaganiach z aparatem może pomóc nam czterokrotny zoom cyfrowy (nigdy nie rozumiałem po co w ogóle jest), stabilizacja obrazu i aż 11 trybów dedykowanych różnym sytuacjom i warunkom oświetleniowym. We wbudowanej pamięci zmieści się około 5500 zdjęć, więc jeśli nie zamierzamy zapełnić jej muzyką, możemy fotografować i fotografować tak długo, jak tylko będziemy mieć na to ochotę.

O ile zdjęcia mogą nie robić na nas większego wrażenia, o tyle w końcu doczekaliśmy się możliwości nagrywania filmów wideo w rozdzielczości HD 720p i trzeba przyznać, że wypadają naprawdę bardzo dobrze. Obraz (pod warunkiem, że nie próbujemy robić zbliżeń – co widać na poniższych filmach) jest zaskakująco ostry, barwy są odwzorowane poprawnie, a przechwytywanie dźwięku jest niemal doskonałe. Spokojnie możemy zdecydować się na zostawienie naszej kamerki w domu i nagranie filmu z wakacji naszym Boldem.

Oczywiście nie będziemy nikogo przekonywać o tym, że EDoF jest lepszy od AutoFocusa, bo w wielu przypadkach (zwłaszcza jeśli chodzi o zbliżenia), przegrywa z kretesem. Warto za to zwrócić uwagę na bardzo dobrą jakość zdjęć z większej odległości oraz dobrą jakość wideo HD (w końcu!).

PS: Aby uspokoić fanów kodów 2D – bezproblemowo działają, nawet pomimo braku AutoFocusa.

Przykładowe zdjęcia z 9900 w różnych warunkach oświetleniowych (zdjęcia pomniejszone na potrzeby recenzji do rozdzielczości 1200×900):

    

    

    

9. Dostępne połączenia, zasięg i jakość

** Testowany egzemplarz wyposażony był w najnowszy na chwilę testów system operacyjny w wersji 7.0.0.296. Przyszłe aktualizacje mogą wyraźnie zmienić poniższe wyniki! **

BlackBerry 9900 Bold, jak na flagowy model przystało, został wyposażony praktycznie we wszystkie najnowsze technologiczne zdobycze dotyczące komunikacji bezprzewodowej. Na pokładzie znajdziemy więc zarówno moduł GSM/GPRS/EDGE/HSPA (i HSPA+, którego niestety nie dane mi było doświadczyć) o prędkości do 14,4 Mb/s, dwuzakresowy moduł WiFi (b/g/n), Bluetooth, GPS (wsparty aGPS) oraz technologię będącą raczej melodią przyszłości – NFC. Zarządzanie wszystkimi tymi usługami odbywa się w sposób jak najbardziej standardowy dla ostatnich wersji BlackBerry OS.

O ile z NFC nie miałem okazji przetestować, a GPS, Bluetooth i WiFi zdają się pracować odrobinę lepiej niż w porównywanych 9800 i 9700, o tyle mogę mieć drobne zastrzeżenia co do uzyskiwanego przez telefon zasięgu sieci komórkowej. Przez większą część dnia znajduję się w dość „tragicznej” pod względem dostępności sieci lokalizacji – zasięg waha się bowiem od absolutnego „0” przez „SOS”, EDGE aż po pełny zasięg 3G. W takich warunkach dało się zaobserwować, że 9900 radzi sobie… rożnie. O ile odzyskiwanie zasięgu jest praktycznie natychmiastowe (o wiele szybsze niż w 9800), o tyle niejednokrotnie zdarzała się sytuacja, w której Torch wysilał się i pokazywał jeszcze przynajmniej 2 kreski EDGE, a Bold, leżący kilka centymetrów dalej, z drwiącym uśmieszkiem wyświetlał „X” (brak zasięgu). Wiele wskazuje jednak na to, że jest to w dużej mierze usterka programowa – po wykonaniu aktualizacji oprogramowania problem został nieco zmniejszony. Trzymam kciuki, aby udało się poprawić to jeszcze troszkę – wtedy będzie już całkiem dobrze.

Oczywiście nie oznacza to, że zasięg 9900 jest po prostu zły – w nawet nieco normalniejszych warunkach radził sobie tak samo, albo i nawet lepiej niż Torch. Szczegółowe rejestry zasięgu były tak porównywalne, że zdecydowałem się nawet nie umieszczać ich w tej recenzji.

Na szczęście nie utraciliśmy tego, z czego seria Bold słynęła od samego początku – doskonałej jakości połączeń. Dźwięk dobywający się z głośnika jest niezwykle czysty, wyraźny i głośny (przy najwyższych ustawieniach nie da się już trzymać telefonu przy uchu), a nasz odbiorca słyszy nas w bardzo podobny sposób. Dobrym ruchem okazało się przesunięcie otworu mikrofonu na przedni panel, dzięki czemu przestałem w końcu… zasłaniać go palcem. Oprócz tego jest oczywiście nieco bliżej ust, dzięki czemu nie musimy szczególnie wysilać się podczas rozmowy w trudnych warunkach.

Głośnik, znajdujący się w tylnej części urządzenia nie może niestety aspirować do miana następcy systemu stereo, który rozkochał w sobie użytkowników pierwszego Bolda, ale zdecydowanie nadaje się do prowadzenia rozmów. Nawet podczas jazdy nie miałem większych problemów z porozumieniem się z moim rozmówcą (choć przyznaję, że nie jestem fanem „krzyczenia” do telefonu).

Terminal był testowany z kartami dwóch operatorów – Orange i Play i w żadnym z przypadków nie napotkaliśmy większych problemów z działaniem zarówno samego telefonu, internetu, jak i usługi BlackBerry Internet Service.

10. Bateria

** Testowany egzemplarz wyposażony był w najnowszy na chwilę testów system operacyjny w wersji 7.0.0.296. Przyszłe aktualizacje mogą wyraźnie zmienić poniższe wyniki! **

W tym przypadku mamy do czynienia z drugim ze wspomnianych kompromisów wymuszonych przez kompaktową budowę urządzenia. Baterię z poprzednich modeli, o pojemności 1500 mAh, pomimo wyraźnego poprawienia parametrów takich jak procesor czy ekran, zdecydowano się zmniejszyć do zaledwie 1230 mAh. I już na wstępie trzeba zaznaczyć jedno – to czuć.

Terminal staraliśmy się przetestować w różnych warunkach, odpowiadających jak największemu „przekrojowi” użytkowników BlackBerry i w ten sposób otrzymaliśmy następujące wyniki:

** UWAGA: Przy przeglądaniu poniższych wyników należy brać pod uwagę, że testy odbywały się w większości w słabym zasięgu sieci komórkowej (pomiędzy pełnym EDGE/pełnym HSDPA i pełnym… brakiem zasięgu niemal w jednej lokalizacji) **

Profil  Aplikacje  używane i  działające  w tle Ilośćrozmów telefonicznych Ilośćwiadomości email Jasnośćekranu GPS BBM/ Grupa  Bateria  po 10h
Ekstremalny
  • BeReader (r)
  • Facebook (30min/b.cz)
  • Twitter (30min/b.cz)
  • BeWeather (2h/ś)
  • Foursquare (cz)
  • Gry (ś)
  • Wikitude (ś)
  • Google Maps (ś)
  • Przeglądarka (b.cz.)
  • WiFi (ns)
  • około 1,5h
  • ok. 180 (8 kont email)
  • 80%
+/- 500/Tak  20%
Intensywny
  • BeReader (r)
  • Facebook (30min/b.cz)
  • Twitter (30min/b.cz)
  • Przeglądarka (cz)
  • WiFi (ns)
  •  około 1hmin
  •  ok 70 (4 konta)
  •  70%
 +/—  250/Nie  39%
 Normalny
  • BeReader (r)
  • Facebook (1h/cz)
  • Twitter (1h/cz)
  • Przeglądarka (ś)
  • WiFi (ns)
  •  około 40min
  •  ok 50 (3 konta)
  •  60%
 –  150/nie  54%
Oszczędny
  • BeReader (r)
  • Facebook (ś)
  • Twitter (ś)
  • Przeglądarka (r)
  • około 20 min
  • ok 30 (2 konta)
  • 50%
100/nie 70%

Oznaczenia do tabeli:

  • (x/y) – częstotliwość automatycznego odświeżania / częstotliwość otwierania aplikacji:
    • ns – non stop
    • b.cz. – bardzo często: więcej niż 5x godzinę
    • cz. – często: więcej niż 1x na godzinę
    • ś. – ok. 10x dziennie
    • r. – rzadko, kilka razy dziennie
  • GPS:
    • +/- – więcej niż 1h
    • +/— – mniej niż 30 minut
    • – – w ogóle nie włączany

Prognozowane czasy pracy na baterii dla określonych profili (potwierdzone w testach zaznaczone gwiazdką):

  • Ekstremalny* – 12,5h
  • Intensywny* – 16,5h
  • Normalny* – 22h
  • Oszczędny – 33h

Oznacza to więc mniej więcej tyle (nawet przy dodaniu kilku godzin ze względu na słaby zasięg, wpływający dość mocno na baterię), że tym razem z baterią trzeba się liczyć i należy pamiętać o tym, że w większości przypadków przed pójściem spać musimy podłączyć nasz telefon do ładowarki lub mniej więcej w połowie następnego dnia spotka nas rozczarowanie.

Według informacji od RIM, celem było zapewnienie co najmniej jednego pełnego dnia pracy i nasze testy potwierdzają, że w 99% przypadków tak właśnie jest. Pytanie jednak, jak zareagują na to osoby przenoszące się na 9900 ze swoich 9700, 9780 czy nawet 8900, które potrafiły wytrzymać na pojedynczym ładowaniu wyraźnie dłużej? Na szczęście większoścz nas powinna bez problemu przetrwać cały dzień (mi się zawsze udawało), jednak widok żółtego wskaźnika baterii podczas wieczornego powrotu do domu wcale nie napawa optymizmem.

Zaletą może być jednak krótki czas ładowania – na „napełnienie” naszej baterii nie potrzebowaliśmy więcej niż 1-1,5h.

W tym przypadku jednak liczymy na programistów RIM, którzy już nie raz pokazali, że aktualizacją oprogramowania systemowego można zarówno zabić, jak i podtrzymać życie baterii. Oczywiście nie da się pominąć fizycznych ograniczeń (rozmiar baterii), ale czujemy, że w 9900 siedzi jeszcze trochę więcej mocy, którą można wykorzystać w dobrym celu.

11. BlackBerry 7

11.1. Nowości i nasze wrażenia


BlackBerry 9900 jest dostarczany do klientów wraz z nowym systemem operacyjnym – BlackBerry 7, oferującym m.in. o wiele atrakcyjniejszy interfejs, wsparty akceleracją sprzętową i Liquid Graphics. Oprócz tego jednak, w codziennym użytkowaniu tej wersji OS odkryjemy kilka ciekawych zmian i dodatków, które większość z nas przywita z radością (lub westchnieniem „nareszcie”).

Przede wszystkich powinna ucieszyć nas:

  • O wiele lepsze opcje zarządzania pulpitami – to, co w 6.0 było przekleństwem wielu użytkowników – panele ekranu głównego, bez praktycznie żadnych opcji konfiguracyjnych, zostało w 7.0 znacznie poprawione. Przede wszystkim możemy dowolnie włączać i wyłączać wybrane przez nas pulpity (z wyjątkiem „Wszystko”), dzięki czemu bez dodatkowych kompozycji możemy powrócić do „standardowego” wyglądu i układu, znanego z wcześniejszych niż 6.0 wersji oprogramowania. Rozwiązano także problem oddzielnej konfiguracji każdego z paneli – wcześniej, jeśli ukryliśmy ikonę na jednym z nich, znikała ona ze wszystkich (co nie miało większego sensu). Teraz możemy dla każdej z takich operacji zdefiniować, czy ikona ma zniknąć całkowicie z naszego systemu, czy też tylko z panelu, w którym się obecnie znajdujemy. Mała rzecz, ale niezwykle pomaga w organizacji, zwłaszcza że po długich miesiącach z OS 6.0 poddałem się i przyzwyczaiłem do paneli, których wcale nie zamierzam już wyłączać. Cóż, RIM – wygrałeś.
  • Uniwersalne wyszukiwanie głosowe – jeśli zastanawiacie się co by było gdybyście nie musieli za każdym razem wyszukiwać dosłownie czegokolwiek (bo tak potężne jest uniwersalne wyszukiwanie) za pomocą klawiatury, a wystarczyło by o tym powiedzieć telefonowi, to już dziś możecie się o tym prawie przekonać. Dlaczego prawie? Niestety Uniwersalne Wyszukiwanie Głosowe nie działa obecnie w języku polskim. Z angielskim radzi sobie doskonale i możemy np. powiedzieć po prostu „Twitter”, aby przejść do odpowiedniej aplikacji, albo „bold 9900″ aby rozpocząć wyszukiwanie w Google, ale co z tego, kiedy na hasło „Notatnik” całkowicie już wariuje. Czekamy.
  • Własne silniki wyszukiwania w przeglądarce – niesamowicie przydatna opcja, jeśli często przeszukujemy określone strony (np. z poradnikami, recenzjami czy instrukcjami) i chcemy zaoszczędzić Google pracy nad przeszukiwaniem całego internetu. W bardzo prostu sposób możemy zdefiniować wyszukiwanie na konkretnej stronie z wykorzystaniem jej mechanizmu przeszukiwania. Przykład? Jeśli ustawimy wyszukiwanie na (przykładowo!) BBNews.pl, po wpisaniu hasła „bold” zostaniemy przekierowani do wyników z naszej strony. Proste zarówno w konfiguracji, jak i w obsłudze.
  • Dodawanie informacji do istniejących kontaktów – ciężko powiedzieć co zajęło RIM tak dużo czasu, ale możemy już powiedzieć: wreszcie! Od teraz, po wykonaniu/odebraniu połączenia od nieznanego nam wcześniej numeru, wysłaniu/odebraniu maila, etc, będziemy mieć (poprawnie działającą…) możliwość dodania tych danych do jednego z kontaktów w naszej książce telefonicznej.
  • Dodawanie multimediów do ekranu głównego – skoro już możemy lepiej zarządzać panelami i dodatkowo lepiej organizować znajdujące się na nich ikony aplikacji, dlaczego nie dodać do nich także… skrótów do multimediów. Wystarczy wybrać np. naszą ulubioną piosenkę lub album i zaznaczyć odpowiednią opcję, a już będziemy mieć do nich dostęp z poziomu ekranu głównego. To samo tyczy się oczywiście filmów wideo i obrazów, dzięki czemu oprócz skrótów do kontaktów i stron internetowych, nasz pulpit mogą zapełnić również bardziej multimedialne ikony.
  • Rozszerzona rzeczywistość – dzięki wyposażeniu najnowszego 9900 w cyfrowy kompas, urządzenie jest w stanie poprawnie funkcjonować z aplikacjami umożliwiającymi przeglądanie tzw. „Rozszerzonej rzeczywistości”. Rzecz może brzmieć banalnie i większość z nas zaledwie prychnie „gadżet”, ale jest to coś, co naprawdę może przydać się w codziennym użytkowaniu!

A jakie są „wrażenia użytkownika”? Przede wszystkim system jest zawrotnie szybki (powtarzamy się, prawda?), atrakcyjny graficznie i daje nam nieco większe możliwości personalizacji niektórych elementów. Jest więc ładnie, przyjemnie, szybko – co znów nam nie pasuje? Prawda jest taka, że Research In Motion robi co może, aby BlackBerry OS uciekł jak najdalej od swojej przeszłości, co jest jednak w wielu przypadkach niemożliwe. Najlepszym przykładem jest chociażby fakt, że wiele aplikacji w dalszym ciągu wymaga przy instalacji/dezinstalacji/aktualizacji restartu urządzenia, który nie dość, że konsumuje ogromne ilości baterii (której mamy przecież niezbyt wiele) to na dodatek zajmuje praktycznie tyle samo czasu co w przypadku starszych modeli – około 2 minuty przy niezbyt zaśmieconym systemie.

RIM mógłby również nieco bardziej przyłożyć się do dostosowania systemu do obsługi dotykiem – niektóre elementy są w dalszym ciągu niezbyt wielkie, a w niektórych miejscach aż prosi się o dodanie dużych przycisków ze skrótami.

Pomimo tych wad muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolony z BlackBerry 7. Z poczciwego staruszka udało się tutaj wycisnąć już chyba wszystko, co w jego mocy i dodatkowo atrakcyjnie umalowano. W rezultacie dostajemy wyraźnie przyspieszony, w wielu miejscach poprawiony i dopracowany system operacyjny, który znamy bardzo dobrze z naszych poprzednich terminali.

11.2. Pakiet Documents To Go

BlackBerry od dawna funkcjonuje w naszej świadomości jako terminal idealnie nadający się dla biznesu. Od samego początku brakowało mu jednak jednego – pakietu biurowego z prawdziwego zdarzenia, instalowanego fabrycznie i nie kosztującego nas ani złotówki. Na szczęście doczekaliśmy się go w wydaniu BlackBerry OS oznaczonym numerem 7.

W tym przypadku, podobnie jak w przypadku BlackBerry PlayBooka, wraz z urządzeniem do naszych rąk dostarczana jest pełna wersja (zamiast ograniczonego „demo”, jak w starszych systemach) pakietu Documents To Go, zawierająca aplikacje umożliwiające podgląd, edycję i tworzenie plików:

  • .doc (Word)
  • .xls (Excel)
  • .ppt (Power Point)
  • .pdf (tylko podgląd)

Jeśli mieliśmy wcześniej kontakt z pełną wersją DtG, kosztującą do tej pory około 40$, doskonale będziemy wiedzieć, jakie oferuje nam możliwości.

Niestety nic nie wiadomo o ewentualnych planach udostępnienia tego pakietu bezpłatnie również użytkownikom starszych terminali BlackBerry.

11.3. Multimedia

Pomimo tego, że 9900 nie jest raczej skierowany do użytkowników nastawionych na tworzenie i odbiór multimediów, pod wieloma względami doskonale się do tego nadaje. Dla mniej wymagających z pewnością będzie satysfakcjonującym substytutem aparatu fotograficznego, natomiast jakość wideo (które możemy prosto z telefonu umieszczać w serwisie YouTube z pomocą wbudowanej aplikacji) powinna zadowolić naprawdę wielu z nas (warto też zwrócić uwagę na bardzo dobrą jakość rejestrowanego przy nagraniach wideo dźwięku).

Spory ekran Bolda aż prosi się o wyświetlenie na nim kilku filmów i o ile przyznam, że nie jest to może przyjemność porównywalna do oglądania ich na prawdziwym telewizorze, to jednak w czasie podroży 9900 może być całkiem przyzwoitym przenośnym centrum filmowym. O ile przy okazji testowania filmów nie zdziwiła mnie wydajność (pliki bez żadnej konwersji działały bez najmniejszego zająknięcia) ani jakość, o tyle zdziwił mnie… dobry czas pracy przy takim wykorzystaniu telefonu. Jestem w stanie nawet przyznać, że (w odpowiednich warunkach) deklarowany przez producenta czas pracy pod tym względem sprawdza się co do joty.

Dźwięk wydobywający się z urządzenia przez tylni głośnik jest całkowicie do przyjęcia, choć podobnie jak w przypadku rozmów telefonicznych, niestety nie może konkurować z analogicznym rozwiązaniem z 9000. Nie zmienia to jednak faktu, że jest na tyle głośny, że małą imprezę dla osób, które nie wymagają szczególnie wiele od muzyki może bez większych problemów „zasilić”.

Domyślnie w urządzeniu zainstalowane są standardowe aplikacje do obsługi plików multimedialnych, wsparte m.in. znaną z BlackBerry 6 możliwością bezprzewodowej synchronizacji naszych danych z bibliotekami iTunes lub Windows Media Player. Wszystko wydaje się działać bez zarzutu pod każdym względem – ikony obsługi są spore i przystosowane do obsługi za pomocą ekranu dotykowego (przeszły też drobny „facelifting”), „cover flow” sprawia bardzo przyjemne wrażenie, a nowa opcja dodawania plików multimedialnych w postaci skrótów na pulpicie znacznie ułatwia nam dostęp do ulubionych albumów i zdjęć. Nie zabrakło też oczywiście popularnego „szczypania” umożliwiającego powiększanie wybranych elementów zdjęć (niestety w wideo to nie działa).

Oczywiście nie byłbym w pełni zadowolony, gdyby potencjał podzespołów 9900 nie został w pełni wykorzystany i nie miałbym możliwości nagrzać do czerwoności obecnego układu odpowiedzialnego za wsparcie grafiki trójwymiarowej. Na chwilę obecną nie ma wprawdzie zbyt wielu dostępnych w tej kategorii tytułów, ale już te, które możemy pobrać (większość za darmo) sprawiają, że możemy patrzeć w przyszłość tego elementu platformy BlackBerry z o wiele większym optymizmem.

W  tym przypadku jednak nie było dodatkowego pozytywnego zaskoczenia – rozbudowane gry potrafią (czemu się raczej nie dziwię) dosłownie „zabić” baterię i kilkunastoprocentowa utrata baterii podczas niecałej grania nie jest czymś, czego nie powinniśmy się spodziewać.

11.4. Przeglądarka

Opisując niedawno nasze pierwsze wrażenia z dłuższego użytkowania przeglądarki wspomnieliśmy o tym, że wrażenia z jej użytkowania przywodzą na myśl raczej najbardziej zaawansowane urządzenia innych producentów, niż to, z czym mieliśmy do czynienia do tej pory w BlackBerry. Pomimo faktu, że nawet według danych producenta przeglądarka została przyspieszona o „zaledwie” 40%, różnica jest gigantyczna.

Przede wszystkim, niezależnie od tego czy jesteśmy podłączeni do internetu przez BIS czy przez WiFi, wszystkie strony ładują się faktycznie szybciej i (z wyjątkiem stron mobilnych, na których nie ma większego pola do popisu) jest to widoczne nawet gołym okiem. Jeśli już załadujemy stronę, znowu przeżyjemy kolejny szok – poruszanie się po niej jest czystą poezją. Przewijanie i powiększanie jest płynne, praktycznie niezależnie od wielkości serwisu, co najlepiej widać na poniższym nagraniu wideo:

Muszę przyznać, że przeglądarka w BlackBerry 7 praktycznie całkowicie zmieniła sposób, w jaki korzystam z telefonu. Do tej pory używałem go do przeglądania internetu prawie wyłącznie wtedy, kiedy nie miałem dostępu do innego sprzętu. W przeciwnym przypadku wybierałem komputer lub tablet i to nie tylko ze względu na wielkość ekranu i rozdzielczość, ale i niewydolność przeglądarki przy większych stronach. Dochodziło nawet do tego, że odwiedzając moje ulubione portale nie posiadające wersji mobilnych, jeszcze przed wprowadzeniem adresu wyłączałem w opcjach obsługę JavaScript i obrazki. Jeśli bowiem nawet udało się bez tego załadować odpowiedni portal, nawigacja po nim była koszmarem.

Przynajmniej do teraz.

Poprawiony silnik, większa ilość pamięci operacyjnej i sprzętowe wsparcie grafiki tchnęły w w końcu niezbędną ilość życia w przeglądarkę, która jak nigdy dotąd nadaje się nie tylko do przeglądania internetu, ale do prawdziwego „surfowania„. Być może przeglądarka nie bije jeszcze pod względem szybkości innych systemów, ale wygląda na to, że już w praktycznie żaden sposób nie odstaje. Od momentu, kiedy nowy Bold trafił w moje ręce i uwierzyłem w to co widzę, praktycznie nie uruchamiam już nawet mobilnych wersji stron – po co, skoro wersje pełne są ładniejsze, „pełniejsze” i… obsługuje się je tak samo komfortowo.

Dodatkowym plusem jest w przypadku 9900 spory, jak na tego typu urządzenie, ekran o wysokiej rozdzielczości. Nawet obsługa za pomocą dotyku nie jest taka niewygodna, jak mogło by się wydawać – pomimo swojego „pojemnościowego charakteru” wyświetlacz dość precyzyjnie wykrywa nasze dotknięcia. Złapałem się jednak na tym, że nieustannie, niemal bezwiednie, „wędruję” pomiędzy ekranem dotykowym, który wykorzystuję do przewijania, a TrackPadem, zatrudnianym do bardziej precyzyjnych czynności. O dziwo, cały proces jest praktycznie całkowicie intuicyjny i bogactwo wyboru w tym momencie jest zdecydowanym plusem.

Nie obyło się niestety bez drobnych wad lub być może raczej „zapomnień”:

  • Na dobre zniknął „tryb kolumny”, który mógłby jednak czasem się jeszcze przydać
  • Podobny los spotkał tryby emulacji (FireFox, BlackBerry, Internet Explorer)
  • W dalszym ciągu przeglądarka nie identyfikuje automatycznie numerów telefonów na stronach internetowych – kiedyś wystarczyło w nie kliknąć (OS 5.0), a teraz trzeba je kopiować i wklejać do aplikacji „Telefon”.

Przeglądarka nie umożliwia nam również obsługi elementów stworzonych we Flashu, jednak bardzo skutecznie nadrabia to (przynajmniej w przypadku filmów z YouTube) rewelacyjną obsługą HTML5. Ta została poprawiona wyraźnie nawet w stosunku do poprzedniej, osiągających ponadprzeciętne wyniki, przeglądarki z BlackBerry 6. W teście internetowym osiąga w tej kategorii 260 punktów (+3 bonusowe), podczas gdy np. iOS 4.3.3 kończy zabawę z wynikiem około 220 punktów (wliczając bonusowe). Kolejnym witanym z otwartymi ramionami dodatkiem jest poprawa dotychczasowej bolączki BBOS – prędkości ładowania JavaScript (jak wspominałem, zdarzało mi się go nawet wyłączać, żeby przeglądać z jakąkolwiek przyjemnością internet).

12. Aplikacje innych producentów

[Tekst pochodzi z artykułu pt.: „Czy aplikacje ze starszych OS działają na BlackBerry 7?”]

Niestety na to pytanie nie da się odpowiedzieć ani „tak”, ani (na szczęście) „nie”. Odpowiedź prawidłowa brzmi: „nie wszystkie”. Pytanie więc: z czym zostajemy, kupując terminal z systemem operacyjnym BlackBerry 7?

Na samym wstępie należy zaznaczyć, że fakt braku dostępności określonych aplikacji nie oznacza, że już nigdy nie będą one dostępne – wymagają one jedynie drobnych poprawek i większość z nich już wkrótce ponownie pojawi się w BlackBerry AppWorld.

Nie zmienia to jednak tego, że na chwilę obecną w internetowym sklepie z aplikacjami odnajdziemy nieco ponad 4000 (4203 w przypadku nowego Bolda) zgodnych programów, podczas gdy np. dla BlackBerry 6 wynik ten oscyluje w granicach 13 000. Do tego należy jeszcze doliczyć 309 gier, dzięki czemu przekroczymy pułap 4500 pozycji. Z niewiadomych powodów wyświetlane są dodatkowo… kompozycje, które oczywiście do momentu udostępnienia BlackBerry Theme Studio w wersji 7.0 nie mają raczej prawa działać na nowych urządzeniach.

Na szczęście większość programów (w tym oczywiście te od Research In Motion) działają poprawnie, dzięki czemu udało mi się zainstalować bez najmniejszych problemów na moim Boldzie następujące dodatki:

  • Facebook
  • Twitter
  • Foursquare
  • Endomondo
  • Photo Editor Ultimate
  • Wisepilot
  • Tiny Meter
  • Aces 3D BrickBreaker
  • Google Maps
  • WordPress
  • BeReader
  • Screen Capture
  • Biznes
  • Demotywatory
  • Allegro
  • 3D Rollercoaster
  • BatteryWatch
  • Weather Channel
  • BeWeather
  • Wikitude
  • Qype
  • Google Talk
  • ZSL Screen Capture
  • Wyborcza

Jak więc widać, całkiem sporo udało mi się pobrać w ciągu niecałych 24 godzin, przy czym zaobserwowałem kilka ciekawostek:

  • W przypadku Tiny Meter pobrałem wersję OTA ze strony producenta, przygotowaną dla…OS 5.0 – działa bez najmniejszego zarzutu, więc bardzo możliwe, że w wielu przypadkach twórcy nie zaznaczyli po prostu w AppWorld OS 7.0 jako zgodnego, pomimo tego, że nie ma z nim najmniejszych problemów
  • Pomimo niestandardowej jak na BB przekątnej i rozdzielczości ekranu, żadna z aplikacji nie była przycięta lub nieelegancko doskalowana – wszystko wyglądało tak, jak powinno
  • Liquid Graphics jest naprawdę „wszechogarniające”  i nie potrzebuje dodatkowego uwzględnienia w ‘kodzie’ (nazwijmy to tak, dla potrzeb opisu), tak więc aplikacje, które zainstalujecie, nawet bez dodatkowej optymalizacji będzie o wiele ładniejsze (płynniejsze przewijanie, etc).
  • Po instalacji wszystkich powyższych programów w moim Boldzie pozostało 83MB wolnej przestrzeni, przy czym w nowym systemie prawdopodobnie zupełnie inaczej rozdzielana jest pamięć – operacyjnej w dalszym ciągu jest około 200-230MB (w zależności od wykonywanej czynności).

Niestety znajdzie się oczywiście kilku „wielkich nieobecnych”, jak np. UbiNav, którego nie udało mi się odnaleźć w AppWorld. Miejmy jednak nadzieję, że odpowiednie aktualizacje pojawią się w ciągu nadchodzących dni/tygodni.

13. Podsumowanie

Przyznaję bez bicia – Bold 9900, pomimo swojego niewątpliwie królewskiego rodowodu nie został przeze mnie potraktowany podczas testów z odpowiednim szacunkiem. Zmuszany był przez cały czas do nieludzkiej (niekomórkowej?) pracy, niezależnie od warunków i jego „widzimisię”. Służył m.in. jako maszynka do maili, klasyczny telefon (SMS i połączenia głosowe), mobilne centrum rozrywki „wszelakiej”, przeglądarka internetowe, nawigator i przewodnik, notatnik, przenośny pakiet biurowy, pogodynka, multi-multikomunikator, czytnik gazet i na dodatek nieustannie porównywany był do swojego szlachetnego poprzednika. Do tego wszystkiego nie przemieszczał się karetą – lądował w kieszeni, teczce, torbie, samochodowym schowku i on-sam-wie-jeszcze-gdzie.

Mimo wszystko, jak na króla przystało, nie załamał się i ze wszystkich powierzonych mu zadań wywiązał się praktycznie idealnie. Zaczynając od wykonania z materiałów najwyższej klasy, doskonałej jakości wykonania i budowy sprzyjającej wygodnemu użytkowaniu, przez niesamowity ekran dotykowy, genialną klawiaturę, aż po zaktualizowany system BlackBerry 7, wsparty m.in. Liquid Graphics i nowymi podzespołami oraz nową przeglądarkę. Wszystko to sprawia, że jeśli przy pierwszym kontakcie nie odrzuci nas dość spory rozmiar, nie będziemy w stanie przestać o nim myśleć.

Oczywiście nie obyło się od drobnych problemów, które postaraliśmy się jak najbardziej szczegółowo opisać (stąd tyle ich wyszło), które nie rzucają się jednak tak bardzo w oczy jak dwa najistotniejsze. Niestety przyznajemy szczerze, że bateria mimo wszystko rozczarowuje i pomimo tego, że w większości przypadków starczy nam od rana do (wczesnego) wieczora, nie jest to czymś, do czego przyzwyczaił nas Research In Motion. Nieco mniej we znaki, ale wciąż dość mocno, daje się brak Autofocusa – uchwycenie czytelnego obrazu kartki papieru A4 z tekstem praktycznie graniczy z cudem lub wymaga od nas nieludzkiej cierpliwości i sporych umiejętności. Czekamy również na aktualizacje oprogramowania, które jeszcze troszkę „podciągną” zasięg.

Czy Bold 9900 jest godnym następcą swojego pierwowzoru, urządzenia, które pomimo upływu 3 lat, w dalszym ciągu poleca się użytkownikom na całym świecie? Jeśli założymy, że nie istnieje telefon bez wad to tak – BlackBerry Bold 9900 jest zdecydowanie jednym z najlepszych smartfonów spośród wszystkich, z którymi miałem do czynienia i bez najmniejszych wątpliwości najlepszym terminalem BlackBerry, jaki kiedykolwiek trafił na rynek.

Panie, Panowie, czapki z głów! Bold 9000 może spokojnie odejść na spoczynek (czytaj: do szuflady), a jego miejsce zajmuje teraz na długie lata BlackBerry Bold 9900 – nowy król BlackBerry!

Co nam się podoba?

  • Ekran (!)
  • Klawiatura (!!!)
  • Doskonała jakość wykonania
  • Aluminiowa ramka
  • Nowy procesor
  • Więcej RAM
  • Wbudowane 8 GB przestrzeni na multimedia
  • Usunięcie większości niedociągnięć z 9000
  • Powrót do oryginalnego rozmiaru i wyglądu
  • Niesamowicie mała grubość
  • Niemal nieodczuwalna masa
  • Bogactwo opcji połączeń – od GSM po NFC
  • Rejestracja wideo w HD
  • Całkiem przyzwoite zdjęcia z większej odległości
  • Rozszerzona rzeczywistość (na razie Wikitude)
  • Szybki i atrakcyjny system
  • Przydatne dodatki w BlackBerry OS
  • O wiele lepsza przeglądarka

Co nam się nie podoba?

  • Czas pracy na baterii
  • Aparat bez AF
  • Słaby zasięg w niektórych sytuacjach
  • „Palcowanie” się niektórych elementów urządzenia
  • Niewygodne wejście microSD
  • Niektóre wady BlackBerry OS są chyba wieczne

Od autora: Jeśli mam w zaledwie kilku słowach wyrazić swoją opinię na temat testowanego modelu, to niech czytelnikom wystarczy fakt, że pomimo wciąż obecnych ograniczeń BlackBerry OS, mając w ręku 9900 jestem o wiele mniej podekscytowany QNX. Ba, nie jestem nawet pewien czy chciałbym jakimkolwiek innym, nawet najpotężniejszym telefonem zastąpić 9900.