BlackBerry PlayBook – najlepszy przyjaciel podróżnika

Avatar
Piotr Barycki
29.02.2012

Powoli dobiegają (przynajmniej dla mnie) końca targi Mobile World Congress 2012, podczas których niestety Research In Motion nie zaskoczył nas zbyt wielka ilością nowinek. Wyjazd ten, zwłaszcza w porównaniu do zeszłorocznego, był jednak doskonałą okazją do przekonania się o tym, jak doskonałym i… ekonomicznym rozwiązaniem na takie sytuacje jest BlackBerry Bridge.

Przyznaję się – w zeszłym roku moim zestawem podstawowym „w roamingu” (głównie z ciekawości) był iPhone 4 oraz iPad 3G, które wprawdzie zapewniały mi łączność ze światem, ale wymagały przy tym sporych nakładów finansowych. Wynikało to głównie z faktu ograniczenia funkcjonalności iPhone poprzez zablokowanie wszelkich form udostępniania internetu poza telefon. Każda z kart SIM kosztowała mnie więc dziennie 3,5 Euro, co w trakcie około tygodniowego pobytu okazało się łącznie dość sporym wydatkiem, nie wspominając już o tym, że konieczne było również dokupienie osobnej karty do laptopa.

W tym roku, pozbawiony „obcych elementów”, przybywając jedynie z laptopem i tabletem oraz smartfonem BlackBerry, zdecydowałem się na wykupienie usługi BIS w lokalnym oddziale sieci Vodafone. Koszt? 4,5 Euro za tydzień (karta kosztowała 9 Euro, więc teoretycznie mógłbym spędzić w Hiszpanii aż dwa tygodnie, nie odłączając się od internetu). Uznałem, że jeśli wrażenia z użytkowania na co dzień, jako głównego sprzętu (z wyjątkiem samej obecności na targach) do przeglądania internetu, tabletu PlayBook i BB (9900) okażą się niespecjalnie satysfakcjonujące, nie będę miał wyboru i do wieczornego surfowania będę musiał kupić oddzielną kartę SIM dla laptopa.

Nie musiałem.

Korzystając z takiego połączenia, otrzymałem dostęp do praktycznie wszystkich materiałów, jakich potrzebowałem. Bez większych problemów uruchamiały się wszystkie strony, w tym i te, zawierające sporą ilość materiałów Flash, filmy z YouTube i innych podobnych storn internetowych również działały jak najbardziej poprawnie i nawet oglądnięcie kilku krótkich filmów (kilka-kilkanaście minut) nie sprawiło, że na moim prepaidowym koncie pojawił się wynoszący kilkadziesiąt Euro dług. Przy tym wszystkim, za te 4 Euro miałem internet jednocześnie i w tablecie i w smartfonie, na których jednocześnie wykonywać mogłem zupełnie inne operacje, jednocześnie korzystając nawet z… dwóch przeglądarek na raz, a w momencie, gdy chciałem przenieść pracę z małego ekranu na duży, wystarczyło po prostu wybrać z rozwijanego menu „Otwórz w BlackBerry PlayBook”.

O dokupieniu karty SIM do laptopa nie pomyślałem nawet przez chwilę po przekonaniu się, jak przyjemne może być korzystanie z przeglądarki w tablecie BlackBerry PlayBook, pomimo tego, że połączenie BlackBerry Bridge odbywa się przecież za pośrednictwem Bluetooth, a nie teoretycznie szybszego (choć o wiele bardziej wymagającego dla baterii) WiFi. Na przeglądarce się jednak nie skończyło – bez ograniczeń przeglądałem także wpisy znajomych na Facebooku (oficjalna aplikacja), Twitterze (Blaq), sprawdzałem pogodę, itd., itp. Oczywiście nie wszystkie aplikacje wspierają takie rozwiązanie i oprócz BlackBerry AppWorld (co jest nieco bolesne) z internetem przez Bridge nie połączył się również żaden z programów przeniesionych z Androida. Tyle, że zapłaciłem przecież za cały tydzień mniej niż 5 Euro, więc z pełnym zrozumieniem posiłkowałem się w tych przypadkach przeglądarką, która nie zawiodła mnie praktycznie nigdy.

Jako bonus, udało mi się skonfigurować we wbudowanej aplikacji pocztowej nową skrzynkę (Gmail) oraz zapełnić moją książkę adresową (LinkedIn, Facebook, Twitter) i wysłać kilka wiadomości za pomocą tych serwisów.
Niestety nie ma rozwiązań idealnych i również i w tym przypadku pojawiły się drobne komplikacje, zwłaszcza jeśli chcielibyśmy korzystać z naszego tabletu jako pełnoprawnego zastępstwa dla komputera. Po pierwsze, przeglądarka nie zawsze jest na tyle stabilna, na ile byśmy chcieli i mieli prawo oczekiwać. Po otwarciu kliku wymagających stron (skoro wyglądają jak na komputerze, czemu nie korzystać z tabletu PB jak z komputera?) czasami lubi się niestety nieoczekiwanie po prostu zamknąć (na szczęście zapamiętuje otwarte wcześniej strony).

Drugim problemem jest paradoksalnie sam BlackBerry Bridge, a właściwie jego nieznajomość języka polskiego w trybie zdalnego sterowania tabletem z telefonu. Uznałem, że skoro planuję tak go pochwalić, cały ten tekst, zamiast na komputerze, napiszę na klawiaturze mojego telefonu, korzystając przy tym z PlayBooka w roli dużego ekranu. Niestety, nic z tego. Żadne prośby ani groźby nie zmusiły Bridge do przyjęcia polskich znaków, choć są one dostępne zarówno na tablecie, jak i smartfonie. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że RIM jest świadom tego problemu i postara się go jak najszybciej zlikwidować. Inaczej zawsze już chyba będę musiał targać ze sobą mojego wysłużonego ThinkPada.

Oczywiście wszystko byłoby prostsze, gdyby Kanadyjczykom mniej niż rok zajęło przygotowywanie jednego z najbardziej niezbędnych w przypadku komunikatorów (a tym właśnie powinien być przecież PlayBook, jak na BlackBerry przystało) dodatku – klawiatury. Na nieszczęście dla RIM wszyscy doskonale już wiedzą, że taka klawiatura (będąca jednocześnie pokrowcem) ma powstać (a właściwie już powstała) i „zadebiutować już wkrótce”, ale miesiące mijają, a klawiatury w dalszym ciągu w sklepach nie ma. Jeśli mam być szczery, teraz Research In Motion musi zaprezentować coś naprawdę „ekstra”, coś co będzie potrafiło wytłumaczyć tak ogromne opóźnienie. W przeciwnym przypadku będzie to (przynajmniej dla mnie) jedno z największych rozczarowań tego roku, a łatwo nie będzie – w kwestii klawiatur jestem niezwykle wybredny.

Te wszystkie wady nie zmienią jednak jednego – jeśli jesteśmy w stanie przełożyć na czas wyjazdu kartę SIM i kupić za kilka euro kartę prepaid z BIS, a jako duży ekran wykorzystywać nasz tablet, zapewniający przecież niemal identyczne z „komputerowymi” wrażenia z przeglądania internetu, PlayBook i telefon BlackBerry wydaje się być idealnym i najbardziej ekonomicznym rozwiązaniem.

Kilka euro za tydzień korzystania z internetu bez żadnych limitów i to na dwóch urządzeniach? Lepszej oferty nie da się chyba znaleźć nigdzie.