BlackBerry 10 okiem BBNews

Avatar
Piotr Barycki
04.07.2012

Do premiery końcowej wersji BlackBerry 10 pozostało jeszcze niestety bardzo dużo czasu. W najlepszym przypadku pierwszych urządzeń z tym systemem operacyjnym możemy spodziewać się w styczniu, w najgorszym – teoretycznie w marcu. Nawet tak długi czas oczekiwania nie powinien jednak wpłynąć negatywnie na sam system, ani funkcje które oferuje (mogą być przecież tylko jeszcze bardziej dopracowane), z których niektórym mieliśmy okazję przyjrzeć się nieco bliżej. Jakie wrażenie sprawia wczesna, prezentowana na razie głównie dziennikarzom, wersja nowej platformy RIM?

Ekran główny

Research In Motion wziął sobie najwyraźniej do serca dość wyraźny przeskok w numeracji (z 7.1 na 10) i w porównaniu do poprzednich wydań BlackBerry OS drastycznej wręcz zmianie uległ praktycznie cały interfejs użytkownika. Owszem, ekran z ikonami-skrótami do aplikacji w dalszym ciągu egzystuje, ale stanowi zaledwie jeden z trzech dostępnych ekranów. Głównym, widocznym chociażby po minimalizacji aplikacji czy odblokowaniu wyświetlacza jest ten, na którym odnajdziemy dość charakterystyczne „kafelki”, reprezentujące działające w tle aplikacje.

Trzeci ekran główny (!) jest tym, co użytkownicy BlackBerry cenią sobie najbardziej – skrzynką wiadomości. W ten sposób możemy zminimalizować ilość czynności, które musimy wykonać, aby dostać się do naszych dziesiątek maili, wiadomości z Twittera, Facebooka, nieodebranych połączeń czy informacji z innych aplikacji (zachowane zostanie pełne wsparcie dla integracji aplikacji zewnętrznych ze skrzynką wiadomości. Wystarczy musnąć ekran z prawej do lewej, aby już móc sprawdzić, jakie wiadomości dostaliśmy w ostatnim czasie.

W rezultacie otrzymujemy trzy zakładki ekranu głównego, choć w zupełnie innym sensie „zakładek”, niż w dotychczasowych wersjach BlackBerry OS czy nawet Androida i iOS. Najłatwiej jest chyba porównać to do stacji roboczej z trzema aktywnymi ekranami, gdzie na znajdującym się po lewej mamy nasz pulpit, po prawej otwarty program pocztowy (choć nie odbierający wyłącznie maili, ale praktycznie wszystko co może nas zainteresować), a na centralnym wyświetlane jest to, nad czym aktualnie pracujemy oraz programy, z których korzystaliśmy ostatnio. Efekt robi naprawdę dobre wrażenie, zwłaszcza jeśli dodamy do tego płynność (i nie chodzi tylko o płynność czysto systemową, ale ogólne wrażenie) i naturalność, z jaką poruszamy się pomiędzy tymi trzema ekranami głównymi.

Gesty ekranu głównego i aktywna ramka

BlackBerry PlayBook i jego OS zdecydowanie wyróżniały się na tle konkurencji ilością oraz sposobem obsługi urządzenia za pomocą gestów, przy których wykorzystywana była aktywna na dotyk ramka urządzenia. W BlackBerry 10 nie tylko dopracowano te mechanizmy, ale również wprowadzono zupełnie nowe, choć prawdopodobnie – ze względu na formę urządzenia – będzie trzeba pogodzić się z pewnymi cięciami.

Przede wszystkim, głównym i prawdopodobnie niezwykle często wykorzystywanym gestem będzie tzw. „peek”, wykonywany z prawego dolnego rogu ekranu w kierunku środka. Z jednej strony jest on podobny do wykonywanego z ramki gestu minimalizacji aplikacji, ale w przeciwieństwie do niego nie dość, że nie jest „ostateczny” (tj. mamy możliwość cofnięcia palca w dowolnym momencie i przywrócenia aplikacji do pierwotnego rozmiaru), to dodatkowo jest on dwustopniowy. Początkowe „fragmenty” takiego przeciągnięcia wywołują ikony pionowej belki powiadomień – jeśli uznamy je za istotne, możemy przeciągnąć palcem całkowicie do środka ekranu, co spowoduje zminimalizowanie aplikacji i wyświetlenie na pełnym ekranie skrzynki odbiorczej. W ten sposób, niezależnie od tego gdzie jesteśmy i co robimy, jednym ruchem palca możemy przejść do wiadomości.

Zachowane mają być również główne dotychczasowe gesty – minimalizacji (z dolnego fragmentu obudowy), ustawień (z górnego). Nie jest natomiast pewna przyszłość bocznych krawędzi, które najprawdopodobniej znikną, co w przypadku telefonu i dążenia do jak najmniejszych jego wymiarów, jest raczej rozwiązaniem słusznym.

Wielozadaniowość i „kafelki”

Oryginalne podejście do ekranu głównego oraz samych właściwości fizycznych urządzenia (mniejszy rozmiar = mniej poręczne boczne ramki, etc), spowodował bardzo wyraźną zmianę mechanizmu obsługi wielozadaniowości w BlackBerry 10 w porównaniu do PlayBook OS. Nie uświadczymy już więc poziomych, szerokich okien z miniaturkami realnej aktualnej zawartości zminimalizowanych aplikacji, a cztery „bloki” (z możliwością przewijania góra-dół w przypadku większej ilości aktywnych programów), zorientowane pionowo.

Nie oznacza to jednak na szczęście, że obsługa wielozadaniowości z poziomu systemowego będzie w BlackBerry 10 inna, niż w PlayBook OS, gdzie było to jedną z największych zalet. W nowym systemie RIM wszystkie aplikacje również będą mogły działać w tle po zminimalizowaniu, niezależnie od tego, czy uruchomimy w późniejszym czasie inny program czy nie. Przykładowo, jeśli konwertowalibyśmy wideo na BB10 (zakładając, że będą takie aplikacje) i na wyświetlaczu pojawi się czas oczekiwania ponad 1h, nie musimy odkładać telefonu „jak jest” z obawą, żeby nie stracić dotychczasowego postępu (lub z obawą, że nic się nie zmieni po maksymalizacji) – możemy po prostu zminimalizować program, i zacząć korzystać z dowolnych innych. Cały proces pozostanie aktywny i przeprowadzony w tle. Dokładnie tak samo, jak dzieje się to na naszych komputerach.

Co ważniejsze, nawet pomimo tego, że program nie będzie już w momencie zminimalizowania koniecznie wyświetlał realnej zawartości „dużego/pełnego ekranu”, blok aplikacji w menu wielozadaniowości będzie wyświetlał zdefiniowane informacje na całej swojej powierzchni. Przykładowo, zminimalizowana aplikacja pogodowa będzie wyświetlać nadchodzącą pogodę, przywołany wcześniej program wideo pokaże procentowy postęp, a kalendarz pokaże najbliższe spotkania. Oczywiście wyświetlana treść, co doskonale widać na zdjęciach, nie musi zawierać jedynie tekstu. Może wyświetlać też np. grafikę, itp.

W efekcie więc otrzymujemy niezwykle ciekawą mieszankę aktywnych ikon i tapet z BlackBerry OS, widgetów z Androida i LiveTile z Windows Phone, przy czym tak naprawdę rozwiązanie proponowane przez RIM znacząco różni się od każdego z nich.

Oczywiście wiele nadal pozostaje do wyjaśnienia, jak chociażby możliwość „przypinania” wybranych aplikacji do tego ekranu czy „autostartu”, w celu aktywacji chociażby widgetu pogodowego od razu np. po restarcie urządzenia, aby za każdym razem nie trzeba go było aktywować po starcie systemu, tylko wyświetlał się tam automatycznie. Miejmy nadzieję, że w najbliższej przyszłości nasze wątpliwości zostaną w jak największym stopniu rozwiane.

Powiadomienia

O metodzie wywoływania ekranu/paska powiadomień, zastępującego dotychczasową „belkę” pisaliśmy już wcześniej i teoretycznie nie byłoby już nic ciekawego do dodania, gdyby nie jedna niezwykle cenna informacja. Pasek powiadomień będzie miał bowiem (tak samo jak w poprzednich OS) możliwość integracji z aplikacjami innych produktów. Dzięki temu będziemy mogli znaleźć na nim wszystko – od standardowych maili, aż po informacje na temat np. najnowszego wyniku naszej drużyny piłkarskiej. I w końcu pasek powiadomień będzie dostępny z każdego ekranu, a nie tylko z ekranu głównego (nie denerwowało Was to nigdy?).

 

Skrzynka odbiorcza

Bez wątpienia największa chluba Research In Motion i całego BlackBerry OS. Niedoceniona przez użytkowników konkurencji i uwielbiana przez niektórych miłośników BlackBerry do tego stopnia, że właśnie przez ten element nie są w stanie nawet myśleć o zmianie platformy. Oczywiście takie dopracowanie poprzedniego OS wiąże się z ogromnymi wymaganiami w stosunku do nowego, ale wszystko wskazuje na to, że i tutaj RIM poradził sobie bardzo dobrze.

Skrzynka bowiem, podobnie jak powiadomienia, wspierają nie tylko standardowe sposoby komunikacji, ale również informacje pochodzące z programów zewnętrznych, a dostęp do poszczególnych źródeł wiadomości (jeśli nie chcemy mieć w danym momencie wszystkiego w jednym miejscu) jest jeszcze łatwiejszy niż wcześniej – wystarczy kliknięcie jednej ikony w dolnej części ekranu, aby przejść do widocznej na zdjęciach listy wspomnianych źródeł.

Niezwykle przyjemny jest również sposób obsługi załączników i przechodzenia pomiędzy listą wiadomości a treścią wiadomości. Wszystkie te trzy elementy otwierają się „jeden na drugim” w jednym oknie, dzięki czemu nie jesteśmy przerzucani pomiędzy dodatkowymi aplikacjami (np. czytnikami PDF) i nie musimy przełączać się ponownie do skrzynki, aby kontynuować czytanie maila – wystarczy delikatny poziomy ruch po wyświetlaczu w prawo, aby nawet z poziomu dokumentu/załącznika (czyli teoretycznie „trzecia warstwa”) podejrzeć naszą listę wiadomości i sprawdzić np. czy nie przyszło do nas przed chwilą coś nowego, ważniejszego niż to, co robiliśmy do tej pory.

Dolny pasek

Dolny pasek ekranu głównego wyświetla trzy ikony – skrótu do aplikacji telefonu, uniwersalnego wyszukiwania oraz aparatu. Choć na razie z żadnej z tych funkcji nie udało nam się przetestować, ciekawą informacją może być fakt, że przedstawiciel RIM, na pytanie, czy będzie możliwość personalizacji przycisków znajdujących się na dolnym pasku stwierdził, że byliby bardzo nierozsądni, jeśli nie pozwoliliby na to użytkownikowi. W związku z tym możemy się spodziewać, że w to miejsce (teoretycznie) będą mogły trafić skróty do najczęściej wykorzystywanych przez nas aplikacji czy innych funkcji systemu.

Jedna ręka zamiast dwóch

Gigantyczna zmiana przy projektowaniu całego UI BlackBerry 10 zaszła również w kwestii wygody obsługi za pomocą jednej ręki. W dotychczasowych wersjach BlackBerry OS, tworzonych w czasach, kiedy o wyświetlaczach dotykowych w telefonach komórkowych prawdopodobnie nikt nie myślał jeszcze całkowicie poważnie, obsługa przewidziana była wybitnie dla dwóch rąk, co przyniosło tragiczne skutki w przypadku niektórych modeli BB z dotykowym ekranem. Wiele rzeczy było tam po prostu zorganizowanych w sposób absolutnie niewygodny, elementy rozlokowane były „to tu, to tam”, w sposób, który prawdopodobnie TrackPadem/TrackBallem czy TrackWheelem obsługiwałoby się dobrze, ale sprawiający kłopot przy obsłudze palcem.

W BlackBerry 10 wydaje się natomiast, że… druga ręka (czy nawet drugi kciuk) jest po prostu niepotrzebny do całkowicie płynnej, wygodnej i naturalnej obsługi systemu. Nawet pomimo sporego ekranu 4,2”, obsługa całości jedną ręką nie nastarcza absolutnie żadnych trudności, w czym wybitnie pomagają gesty, nie wymagające od nas klikania w określony punkt ekranu.

Co łączy to wszystko?

Oczywiście nawet najlepsze funkcje systemu, porozrzucane po nim bez większego ładu i składu nie przyniosą z całą pewnością żadnego sukcesu. Z tego też powodu UI tworzone było zgodnie z (nazwijmy to roboczo) regułą „Flow”, definiującą ogromną płynność przechodzenia pomiędzy aplikacjami, menu czy innymi częściami systemu.

Nie chodzi tu jednak (o czym już wspominaliśmy) o prędkość technicznej zmiany zawartości ekranu, a o sposób, w jaki to się obydwa. Jeśli możemy użyć nieco zbyt górnolotnych dla mobilnych systemów (choć w sumie stosowanych przez innych) określeń, zaryzykowalibyśmy stwierdzenie, że „Flow” nie jest jedynie stylem interfejsu, a jego filozofią lub wręcz istotą.

Ładne przejścia pomiędzy ekranami można zrobić wszędzie – nawet w prezentacji Power Pointa, ale wrażenia, jakie pozostawia po sobie użytkowanie z BB10 nie daje właściwie żaden inny system. Teoretycznie poprzednie tysiące znaków opisów zaledwie kilku podstawowych funkcji tego oprogramowania może wskazywać na to, że jest ono skomplikowane – nic podobnego. Owszem, jest zaawansowane, nawet w stopniu o wiele wyższym niż BlackBerry 7 i poprzednie, ale jest przy tym jednocześnie o wiele bardziej intuicyjny, żeby nie powiedzieć wprost – banalnie prosty. I co najważniejsze, nie mamy już wrażenia, że system jest jedynie podstawką do uruchamiania aplikacji, które gdzieś tam sobie istnieją i żyją w osobnych „boxach” – prostota i intuicyjność pozwala nam błyskawicznie przełączać się pomiędzy nimi, obsługiwać wiele aplikacji jednocześnie i wymieniać pomiędzy nimi dane (możliwa będzie głęboka integracja z systemem, tak jak w BB7).

To właśnie to – „Flow”, a nie znajdujące się jeszcze fazie beta (lub alfa?) pokazywane nam do tej pory aplikacje, robi największe wrażenie i sprawiają, że po raz kolejny chce się powiedzieć o telefonie „smartfon”, przy czym „smart” staje się on nie tylko dzięki aplikacjom – zasługuje na określenie „smart” nawet od razu po wyciągnięciu z pudełka i nawet jeśli użytkownik nie jest użytkownikiem z kategorii najbardziej wymagających.

I właśnie dlatego fakt, że RIM niestety opóźnił premierę BlackBerry 10 na pierwszy kwartał 2013, zamiast najbliższych miesięcy, nie ma aż takiego wpływu na ewentualną „aktualność” tego systemu. Jeśli plan zostanie wykonany zgodnie z założeniami i myślą, której efekty obserwujemy obecnie, nie widzę większej przeszkody, aby BlackBerry 10 spokojnie stał się jedną z przewodzących na rynku platform na następną dekadę – podobnie jak obecny BlackBerry OS.