BlackBerry 9320 Curve – wrażenia po pierwszych dniach użytkowania

Avatar
Piotr Barycki
13.07.2012

Bez wątpienia najnowszy model z serii Curve nie wstrząśnie rynkiem, ale istnieje spore prawdopodobieństwo, że – zwłaszcza wśród osób dopiero rozpoczynających swoją przygodę ze smartfonami – stanie się wyborem całkiem popularnym. W związku z tym, że urządzenie to zagościło już kilka dni temu w naszej redakcji i od tej pory stało się moim podstawowym telefonem, możemy opublikować prawdziwe „pierwsze wrażenia”. Tym prawdziwsze, że musiałem przesiąść się na niego z tandemu 9900 + 9860.

Jakość wykonania

Biorąc pod uwagę, że urządzenie to celuje raczej w średnią-niższą półkę cenową, na jakość wykonania nie można praktycznie wcale narzekać. Urządzenie prezentuje się całkiem solidnie i efektownie, a wszystkie elementy spasowane są satysfakcjonująco. Oczywiście nie uświadczymy tutaj metalowych elementów – ramka, choć łudząco podobna do tej z 9810 (co jest bez wątpienia zaletą) – jest wykonana z dość miękkiego, lekko matowego i posrebrzanego (jeśli chodzi o kolor) plastiku, który jak na razie nie zdążył się zarysować, nawet pomimo noszenia w kieszeni z kluczami innymi niebezpiecznymi dla życia urządzeń mobilnych przedmiotami.

Trochę obawiać można się natomiast o tylną klapkę, która podobnie jak w większości modeli z serii Curve wykonana jest z cienkiego, połyskliwego plastiku, na którym błyskawicznie widać odciski palców, a wkrótce pewnie pojawią się pierwsze ryski. Dodatkowo, przynajmniej w naszym modelu, klapka nie była idealnie spasowana z pozostałą częścią obudowy, co przy użytkowaniu telefonu sprawiało niezbyt przyjemne wrażenie (aczkolwiek trudno uznać to za gigantyczną wadę). Z plastiku wykonano również warstwę osłaniającą ekran, i choć jest to raczej standardem w tym przedziale cenowym, powinniśmy pamiętać, że jest to potencjalnie jeden z najwrażliwszych elementów urządzenia i dobrze będzie chociażby z tego powodu wyposażyć się w pokrowiec (brak w zestawie).

Poza tym trudno przyczepić się do czegokolwiek, mając w pamięci niezbyt wygórowaną cenę tego telefonu. Nie jest to 9900, nie jest to 9810, ale modelom takim jak 9790 czy 9360 wcale nie ustępuje pod względem wykonania tak bardzo, jak można by się spodziewać, choć oczywiście drobna różnica jest. W porównaniu do 8520 czy 8900 również wielkiej różnicy na korzyść nie ma – ot, po prostu solidnie wykonany telefon, bez żadnych stalowych/aluminiowych wodotrysków.

Całość uzupełnia chropowata guma otaczająca boczną i tylną część urządzenia, choć trzeba przyznać, że ze względu na wyprofilowanie posrebrzanej części ramki, kontakt z tymi elementami jest praktycznie niewyczuwalny.

Wygoda użytkowania

Jeśli ktoś miał w ręce 8520 lub 9300, biorąc do ręki 9320 praktycznie nie odczuje żadnej różnicy. Masa wszystkich tych urządzeń jest praktycznie idealna, podobnie jak wymiary czy rozmieszczenie większości przycisków. Wyjątkami może być górny przycisk (dwa zostały zastąpione jednym, wygodnym i umieszczonym centralnie, z wyraźnym i przyjemnym klikiem) oraz przyciski regulacji głośności, które rozdzielono teraz przeniesionym z góry przyciskiem wyciszania/odtwarzania. Nie da się przy tym nie odnieść wrażenia, że został on tam wciśnięty nieco na siłę, aby dopasować się do obecnych standardów BlackBerry, ale trzeba mu przyznać tyle, że działa tak jak powinien i nie można mieć do niego szczególnych zarzutów.

Złącza i pozostałe przyciski

W tym przypadku aż chciałoby się zacytować: Move along, nothing to see here – 9320 nie oferuje bowiem żadnych przełomowych nowości pod tym względem i oprócz przycisku BBM (o którym poniżej), jego oferta jest niesamowicie standardowa – miniJack na górze, przycisk funkcyjny (jednostopniowy) po prawej, microUSB po lewej, tuż nad nim uchwyt na smycz, z dołu mikrofon i potężna „krata” głośnika, z tyłu aparat, lampa błyskowa i logo – serii oraz producenta.

Ostrzegaliśmy – nic ciekawego.

Przycisk BBM

Jeden z najciekawszych, a przynajmniej najbardziej widocznych na pierwszy rzut oka, dodatków w 9320 – dedykowany przycisk BBM, niestety trochę rozczarowuje. Jego funkcja jest bowiem tak uproszczona, że gdyby nie przyjemny napis „BBM” w jego okolicy, właściwie nie byłoby o czym mówić. Jego jedyną funkcją jest bowiem… uruchamianie aplikacji BBM. To tyle. Niezależnie od tego w jakim miejscu systemu jesteśmy – przycisk wywoła BBM. Ekran główny lub np. ostatnią rozmowę – w zależności od tego w jakim stanie zminimalizowaliśmy poprzednio BBM. Nic więcej.

Szkoda, bo oferując dedykowany klawisz właśnie dla tego komunikatora, wokół którego RIM chce m.in. budować potęgę BlackBerry 10, aż prosi się o wiele ciekawsze zastosowania, mogące w o wiele większym stopniu wpłynąć na zwiększenie jego wykorzystania, a co za tym idzie – oczekiwaną popularyzację.

Wystarczyłoby zastosować rozwiązanie znane chociażby z tzw. ”facebookofonów”, gdzie naciśnięcie dedykowanego przycisku w przeglądarce od razu interpretuje tą akcję jako chęć wysłania odnośnika do niej na naszą tablicę lub do znajomego. Gdzie wciśnięcie go przy otwartym zdjęciu również powoduje wywołanie podobnych opcji. Niestety, nawet pomimo tak lubianej przez nas głębokiej integracji aplikacji zewnętrznych z samym BlackBerry OS, RIM nie był w stanie wykorzystać tego potencjału.

Szkoda, bardzo szkoda, bo jeśli byłoby właśnie tak, nie mógłbym się doczekać pierwszego telefonu z BB10 i właśnie dedykowanym przyciskiem do opisanej powyżej przykładowo obsługi BBM.

Na szczęście aplikację przypisaną do tego przycisku można bez problemu zmienić.

Klawiatura

W porównaniu do 8520, klawiatura w 9320 uległa drobnym zmianom. Klawisze wprawdzie nadal są wyraźnie oddzielone od siebie i charakteryzują się wyraźnym (i niezwykle głośnym) klikiem, ale doczekały się nieco innego wyprofilowania i zostały osadzone nieco głębiej w obudowie (lub są po prostu niższe).

Najwyraźniej zmianę w profilowaniu widać na przykładzie klawisza spacji, który zamiast „spływać” w dół, jak miało to miejsce w 8520, pochylony jest do góry/przodu, sprawiając że podczas pisania, nasze kciuki zawsze „wracają” na poziom klawiatury, zamiast być wypychane poza nią.

Można powiedzieć, że tak właśnie da się opisać doskonałość klawiatur RIM i dbałość o nie – są one na tyle dobre, że wystarczą minimalne zmiany, aby stały się jeszcze lepsze, nawet jeśli zmian tych nie widać na pierwszy rzut oka.

Oczywiście nie będziemy udawać, że klawiatura w 9320 jest lepsza niż w 9900. Nie jest. Jest też (subiektywnie) nieco gorsza niż w 9360 czy 9790, ale za to przyjemniejsza niż w 9800 czy 9810. Jeśli ktoś miał kontakt z poprzednimi modelami z tej serii – 99% swoich doświadczeń może odnieść do 9320.

Wydajność

Jak to mówią – szału nie ma. Owszem, w zdecydowanej większości przypadków urządzenie działa szybko, nawet bardzo szybko, ale zdarzają się dość irytujące momenty, w których okazuje się, że 512MB to jednak trochę mało dla BlackBerry 7.1 w pełnym wydaniu. Sytuacje takie mają miejsce szczególnie w przypadku ładowania większych stron internetowych – w takich momentach terminal potrafi bardzo poważnie się zamyślić, choć na szczęście nie kończy się to komunikatem o braku pamięci i konieczności zamknięcia wszystkich otwartych kart.

Ekran

Co tu dużo mówić – jest taki sobie, zwłaszcza jeśli porównamy go do innych modeli z tą samą przekątną (2,44”) i wyraźnie wyższą rozdzielczością (9320: 320×240, 8900: 480×360). Dla osób przeglądających na co dzień setki rozbudowanych stron internetowy – raczej nieszczególnie, aczkolwiek wersje mobilne sprawdzają się bardzo dobrze.

Bateria

Na pierwszym ładowaniu, przy bardzo intensywnej pracy (6 skrzynek mailowych, Twitter, Facebook, kilkanaście krótkich rozmów telefonicznych, 3G, WiFi, sporo przeglądarki, etc) udało nam się przekroczyć granicę 40 godzin na oryginalnej wersji oprogramowania (7.1.0.3xx). Na weryfikację tego wyniku przyjdzie jeszcze czas, więc na razie prosimy nie traktować tego wyniku jako ostatecznego.

Łączność i dodatki

9320 ma właściwie wszystko, czego możemy wymagać od niezbyt drogiego telefony – 3G, WiFi, GPS z aGPS, Bluetooth i radio FM (konieczne są słuchawki w roli anteny) oraz możliwość udostępniania internetu za pomocą WiFi (mobilny hotspot). Zabrakło może NFC, co byłoby ciekawą drogą do popularyzacji tej technologii w tańszych modelach, ale… to w końcu tylko tańszy model.

Jakość rozmów można określić jako bardzo zadowalającą, podobnie jak jej głośność.

Oczywiście to tylko pierwsze wrażenia – więcej w pełnej wersji recenzji za około dwa tygodnie!