Krajobraz po konferencji, czyli wrażenia programistów po BlackBerry 10 Jam Warsaw

Avatar
Piotr Barycki
10.07.2012

Od zakończenia polskiej edycji BlackBerry 10 Jam minęło już kilka dni, podczas których postaraliśmy się dotrzeć do jak największej liczby programistów, którzy uczestniczyli w jednym z najistotniejszych wydarzeń związanych z BlackBerry w ciągu ostatnich miesięcy. Spotkanie to miało jednak wydźwięk nie tylko lokalny, ale i globalny – deweloperzy wielokrotnie potwierdzili już bowiem fakt, że niezależnie od tego z jakiego kraju pochodzą i w jakim tworzą aplikacje, ich sukces może często stać się sukcesem na skalę światową.

Research In Motion nie ukrywa nawet, że to właśnie od zaangażowania twórców gier i aplikacji zależeć będzie ewentualny sukces jego nowej platformy, przyznając jednocześnie, że niestety fenomen ten został przez niego w poprzednich latach zlekceważony i częściowo właśnie to przyczyniło się do obecnej sytuacji firmy. Skoro więc od deweloperów – w tym obecnym kilka dni temu w Warszawie – zależy to, czy BlackBerry 10 pozwoli RIM wrócić na szczyt czy nie, zobaczmy, co oni sami myślą o nowej platformie RIM i o tym, jak Research In Motion traktuje swoich najcenniejszych klientów.

Samego spotkania nie trzeba zbyt dokładnie opisać – prezentowało się jak wszystkie podobne z tej serii, obejmując m.in. ogólną prezentację wprowadzającą, mającą na celu m.in. obalenie mitów związanych z tworzeniem i sprzedażą aplikacji na platformę BlackBerry oraz przedstawieniem podstawowych możliwości – zarówno skierowanych do deweloperów, jak i użytkowników – BlackBerry 10. Później drogi programistów delikatnie się rozeszły – część z nich zdecydowała się na tzw. „ścieżkę natywną”, natomiast pozostali, zainteresowani bardziej WebWorks, udali się na wykłady z tzw. „ścieżki webowej”. Na samą organizację – choć oczywiście nie uniknięto kilku drobniejszych wpadek – nikt szczególnie nie narzekał.

O wiele ciekawsze było jednak (przynajmniej z naszej perspektywy) nie to, czego dowiadywali się programiści podczas prezentacji w klimatyzowanych salach, a obserwacje, którymi dzielili się ze sobą (i z nami) podczas przerw w konferencji.

Pierwsze pozytywne informacje dotarły do nas jeszcze podczas pierwszego, głównego wykładu poświęconego możliwości zarabiania na aplikacjach i statystykom związanym z AppWorld. Spora część uczestników, na co dzień nie do końca zainteresowanych BlackBerry, miała dość spore problemy z uwierzeniem w fakt, że AppWorld jest tak dobrym miejscem dla programistów, zwłaszcza w obliczu wszystkich negatywnych wiadomości na temat RIM, którymi jesteśmy dosłownie bombardowani każdego dnia. I choć część z obecnych na sali z pewnością doskonale zna już przywołane wtedy statystki, z całą pewnością Ci, którzy zobaczyli je po raz pierwszy, są ogromnym zyskiem dla RIM, tym większym, im większej liczbie osób przekażą faktyczne osiągnięcia AppWorld, nie zaburzone przez zbędne medialne komentarze.

Na wszelki wypadek porozmawialiśmy po głównej sesji i po zakończeniu konferencji z kilkoma osobami i faktycznie udało nam się potwierdzić, że w większości nie byli oni świadomi tego, jak atrakcyjną ofertę ma dla nich AppWorld. Fakt – nie każdy odniesie sukces i nikt nie gwarantuje, że każdy kto zgłosi aplikację do sklepu RIM stanie się w ciągu miesiąca milionerem, ale do tego także odniósł się podczas konferencji Research In Motion w sposób, w który spodobał się większości programistów. Wiadomość była jasna – wiemy, że jesteście programistami i waszym celem jest zarabianie na aplikacjach, a nie tylko i wyłącznie tworzenie ich dla samej sztuki. Chcemy, abyście tworzyli dla naszej platformy, ale jednocześnie nie ograniczamy Was tylko do niej, bo wiemy, że nie ma to dla Was sensu z biznesowego punktu widzenia. Nie chcemy być też dla Was zimną, niedostępną korporacją – chcemy być przedstawicielami „platformy z ludzką twarzą” – platformy atrakcyjnej, łatwej do zagospodarowania z perspektywy programistów i łatwą w użytkowaniu z perspektywy klienta końcowego. Oferujemy więc nie tylko zestaw narzędzi natywnych, ale i międzyplatformowych, z zachowaniem natywnego wyglądu i obsługi sprzętu oraz możliwość niemal bezpośredniego przenoszenia aplikacji z Androida.

Ostatnia część tego przekazu trafiła szczególnie do deweloperów do tej pory tworzących oprogramowanie dla niezwykle w naszym kraju popularnego systemu Google. Programiści, z którymi mieliśmy przyjemność porozmawiać, nie zawsze byli wcześniej świadomi, że cały proces konwersji aplikacji z Androida jest tak prosty i zajmuje to najczęściej nie kilka godzin, a kilka minut, wliczając w to zgłoszenie gotowego produktu do BlackBerry AppWorld. Biorąc pod uwagę ogromną przepaść, jaka dzieli ilość lokalnie przydatnych aplikacji w Google Play a BlackBerry AppWorld, przeniesienie na BlackBerry 10 przynajmniej części z nich jest niesamowicie istotne. Wiadomo dobrze, że nikt (przykładowo) w Polsce nie kupi telefonu z BB10, jeśli nie będzie mógł na nim za pomocą aplikacji chociażby sprawdzić programu TV czy rozkładu komunikacji miejskiej, co bez większego wysiłku może zrobić na urządzeniach z Androidem czy iOS. Zamknięcie (lub przynajmniej zawężenie w jak największym stopniu i jak najkrótszym czasie) tej przepaści w rozumieniu lokalnym jest jednym z największych wyzwań dla RIM i… programistów. Sądząc po wypowiedziach deweloperów, plan ten został podczas BlackBerry 10 Jam Warsaw zrealizowany, przynajmniej w takim stopniu, w jakim było to możliwe podczas jednodniowej konferencji. Programiści wiedzą już co i jak, mają urządzenia do testów, mają narzędzia – często wystarczy już tylko kilka minut, aby korzyść z tego miał użytkownik końcowy.

Sam poziom prezentacji i wykładów, sposób ich prowadzenia oraz kadra RIM, również wzbudziły bardzo pozytywne emocje, umacniające więź pomiędzy deweloperami a Research In Motion (swoje zrobił też pewnie darmowy obiad), któremu w obecnej chwili musi (bo nie ma żadnego wyboru) zależeć na tym, aby czuli się oni w jego „towarzystwie” jak najbardziej komfortowo. I nie chodzi w tym przypadku tylko o programistów zaawansowanych, którzy swoją pracę znają praktycznie od podszewki, ale nawet początkujących, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z tworzeniem aplikacji dla BlackBerry:

Osobiście wybrałem ścieżkę Webworks prowadzoną przez Luca Sale. Dla mnie jako początkującego informacje uzyskane podczas czterech części były jak najbardziej przydatne. Wiedza prelegenta, umiejętność kontaktu ze słuchaczami, odpowiedzi na indywidualne pytania – to wszystko złożyło się na naprawdę dobrze spędzony czas.

To była świetna konferencja. Widać, że organizacyjnie w pewnych miejscach mogłoby być lepiej, ale chętnie wybrałbym się na pozostałe Jam. Naprawdę było warto przylecieć do Warszawy na ten jeden dzień.

Konferencję uważam za udaną 🙂 Większość informacji, które były, były co prawda na witrynach BlackBerry, ale to świadczy bardziej o jakości suporty, a nie kiepskiej jakości konferencji 🙂

Powyższe cytaty są jedynie częścią przemyśleń, którymi podzielili się z nami po konferencji uczestnicy BlackBerry 10 Jam Warsaw na Twitterze, Facebooku czy w prywatnych rozmowach i nawet pomimo tego, że część z nich nie tyle nie programowała wcześniej dla BlackBerry, co nawet nie posiadała urządzenia BlackBerry, większość z nich wydaje się być niemal całkowicie przekonana do tego, ze przynajmniej na to pierwsze nadszedł nareszcie czas.

Co ciekawe, nawet pomimo ogłoszonego nieco wcześniej przesunięcia o dwa miesiące premiery BlackBerry 10, stawiającego programistów w niezbyt ciekawej sytuacji, większość z nich wcale nie zrażała się do wizji tworzenia aplikacji dla tego systemu. Podpytywani przez nas deweloperzy w najgorszym przypadku deklarowali, że „może zaczną prace nieco później, ale i tak bardzo niedługo”, choć takie odpowiedzi były raczej spotykane bardzo, bardzo rzadko. Większość z obecnych na miejscu deklarowała, że opóźnienie ze strony RIM nie ma żadnego wpływu na ich pracę, czego najlepszym dowodem były zdjęcia gotowych już aplikacji (choć we wczesnych wersjach), pracujących na rozdawanych przez RIM BlackBerry 10 Dev Alpha, już w kilka godzin po zakończeniu spotkań. Wraz z upływem czasu pojawiały się kolejne i kolejne i choć trudno jest nam jednoznacznie określić ile tego typu produkcji już powstało, zapał ze strony twórców wydaje się wcale nie przygasać.

Oczywiście jest to również efektem gigantycznej akcji zachęcającej do programowania dla BlackBerry zorganizowanej przez RIM. Darmowy terminal do testów dla większości odwiedzających, oferta wymiany na finalne urządzenie z limitowanej edycji przy niezbyt wygórowanych warunkach oraz gwarantowane 10 000$ przy odpowiednio dopracowanych aplikacjach potrafi zadziałać na wyobraźnię każdego. Paradoksalnie, 10 000$ może być w tym momencie nie tyle gwarancją sporej liczby aplikacji dla BB10 w momencie startu (jeden z warunków – dostępność w AppWorld w momencie premiery), ale zapewnieniem podtrzymania ich uwagi, która w tym momencie mogłaby nieco osłabnąć (aaa, zrobimy to kiedyś, później, może, zobaczymy…). RIM oferuje bowiem coś, czego nie jest w stanie zaoferować żaden inny dostawca systemu i urządzeń – minimalny próg zarobku, który każda wartościowa aplikacja osiągnie w ciągu jednego roku. Zaczynając tworzenie jej już teraz, możemy być pewni, że za pół roku, w momencie premiery BlackBerry 10, RIM nie odmówimy nam przyznania odpowiedniego certyfikatu i nasze ponad 30 000 złotych mamy już praktycznie w kieszeni. Przygotowanie aplikacji dla BlackBerry 10 już teraz nie jest więc przejawem zbytniego przywiązania do marki czy zbytniej w nią wiary – jest niczym innym niż inwestycją, która na pewno się zwróci. I nie jest to wyłącznie nasze zdanie, a zdanie wielu osób, z którymi rozmawialiśmy na miejscu (i później), choć praktycznie każdy z nich zgadzał się z tezą, że jeżeli aplikacja będzie naprawdę dobra, można liczyć na to, że 10 000$ w ciągu roku nie będzie wszystkim, co można zarobić i pułap ten będzie o wiele wyższy.

Nie będziemy jednak nawet próbować przekonywać kogokolwiek, że wspomniane wcześniej opóźnienie nie ma absolutnie żadnego wpływu na programistów. Prawdopodobnie w momencie ogłoszenia kolejnego poślizgu, większość z nich straci całkowicie cierpliwości i odwróci się plecami do RIM, niezależnie od tego, co obiecał lub co obieca im producent BlackBerry. Dlatego bardzo często powtarzanym w „kuluarach” stwierdzeniem w odniesieniu do ogólnej sytuacji RIM było „jeśli” i „kiedy”. Research In Motion bez wątpienia ma dobrą wizję tworzenia systemu przyjaznego dla użytkowników i programistów, doskonałą bazę ekspertów i prawdopodobnie jeszcze lepszy kontakt z programistami, którzy obecnie nadal wierzą w jego obietnice trzymają się wizji ogromnych pieniędzy, jakie można zarobić na tworzeniu właśnie dla tej platformy. Tyle, że jeśli coś znów pójdzie nie po myśli RIM lub programistów, wszystko to będzie niesamowicie łatwo zburzyć i stracić to, co udało się zbudować praktycznie od podstaw w rekordowo krótkim czasie.