BlackBerry 10 – pierwsze wrażenia

Avatar
Piotr Barycki
31.01.2013

Stworzony zupełnie od podstaw, z myślą nie tylko o smartfonach w różnych formach, ale także tabletach i być może innych urządzeniach BlackBerry 10 zawitał do nas ostatecznie w finalnej wersji. Nowy, lepszy, szybszy, bardziej efektowny, wydajniejszy i nowocześniejszy nie tylko od BlackBerry OS, ale także innych systemów. Zobaczmy, co naprawdę ma nam do zaoferowania BlackBerry 10.

**UWAGA: Nie należy tego traktować jako pełnej recenzji. Ta pojawi się prawdopodobnie za kilka tygodni i ze względu na objętość zostanie wydana w formie książki 🙂 **

Ekran blokady

Tutaj nie ma zbyt wielu niespodzianek, za to… po prostu nie da się nie lubić tego elementu OS. O ile bowiem blokowanie (niestety) odbywa się wyłącznie w standardowy sposób (przyciskiem na obudowie), o tyle odblokować telefon możemy już na kilka. Jeśli przeciągniemy palcem z dolnej ramki na ekran, możemy odsłaniać poszczególne elementy grafiki pełniącej rolę blokady, np. sprawdzając informacje z ostatnio otwartej aplikacji. W zależności od tego, czy uznamy, że chcemy jednak sprawdzić informacje na naszym telefonie czy też nie, możemy palcem przeciągnąć w górę po ekranie (odblokowanie) lub wrócić na ramkę (ekran zostaje ponownie zablokowany). Rozwiązanie proste i rewelacyjne, bo pozwala nam zaoszczędzić czas na szukanie przycisku blokady i jego wielokrotne wciskanie – a takich „smaczków” w BlackBerry 10 jest o wiele więcej. Co ciekawe, gesty te można całkiem wyłączyć, jeśli zbyt często będziemy przypadkowo włączać nasz telefon. Warto też pamiętać, że nie działa tu rozwiązanie z tabletu BlackBerry PlayBook i aktywować ekran możemy jedynie jednym, konkretnym gestem, a nie przeciągnięciem palca pomiędzy dowolnymi przeciwległymi krawędziami.

Nie zabrakło tu dodatkowych rozwiązań na ekranie blokady – i tych bardziej standardowych i tych mniej. Do tych pierwszych można zaliczyć skrót do aplikacji aparatu, który wystarczy długo przytrzymać bez konieczności usuwania samej blokady, aby dostać się do aparatu. Do tej drugiej kategorii dopisać można natomiast Tryb Nocny, wywoływany przez przeciągnięcie palcem z górnej krawędzi ekranu na dół. Tylko tyle wystarczy, aby wyciszyć wszystkie powiadomienia na określony czas.

Niestety ustawienia Trybu Nocnego są dość ograniczone, żeby nie powiedzieć wręcz, że… nie ma ich w ogóle. Aż chciałoby się mieć w tym miejscu możliwość konfiguracji, które powiadomienia będą do nas docierać pomimo aktywacji tego trybu, a które nie są dla nas wcale istotne i powinny zostać wyciszone.

Oczywiście tryb nocny nie blokuje fizycznie dostarczania wiadomości czy połączeń telefonicznych do urządzenia – wyłącza po prostu wszelkie powiadomienia na ich temat.

Ekran główny

Trudno jednoznacznie określić co jest tak naprawdę głównym ekranem BlackBerry 10. Teoretycznie jest nim ekran Aktywnych Ramek, ale gdy nie mamy żadnej aplikacji działającej w tle, staje się nim standardowa siatka aplikacji. Powinniśmy więc traktować jako ekran główny trzy elementy – BlackBerry Hub, Aktywne Ramki oraz siatkę ikon, pomiędzy którymi przemieszczamy się albo gestem muśnięcia ekranu palcem od określonej krawędzi w kierunku środka ekranu, albo za pomocą miniaturek tych paneli widocznych na dole wyświetlacza.

Poniżej, przy Aktywnych Ramkach i siatce ikon znajdują się trzy skróty – do aplikacji telefonu, uniwersalnego wyszukiwania i aparatu. Niestety nie ma żadnej możliwości konfiguracji tych elementów.

Nie zabrakło natomiast standardowych operacji na folderach i ikonach aplikacji, które możemy realizować w sposób identyczny z innymi systemami konkurencji czy BlackBerry PlayBook OS. Nie sam wygląd czy układ elementów na ekranie głównym robi największe wrażenie – największe wrażenie robi bowiem płynność działania i to, jak blisko mamy zawsze do każdego elementu systemu, czy jest to aplikacja czy ustawienie systemowe, nie wspominając nawet o skrzynce odbiorczej. Tak jak w zapowiedziach – wszystko dosłownie płynie, a „życie zaczyna się przy 60 FPS”. Fantastyczne wrażenie, które naprawdę trudno oddać na jakimkolwiek nagraniu wideo..

Niestety ani aktywne ramki ani siatka ikon nie działają w trybie poziomym. Działa w nim natomiast BlackBerry Hub, do którego jednak trudniej dostać się z… aplikacji działających w trybie poziomym. W takim przypadku o wiele trudniej jest wykonać tzw. „Peek”, który musi być realizowany w sposób identyczny jak w trybie pionowym.

BlackBerry Flow

To zdecydowanie jedna z największych zalet tego systemu i jednocześnie jeden z elementów, które… najtrudniej będzie sprzedać potencjalnemu klientowi, bo robi wrażenie dopiero po kilkugodzinnym użytkowaniu. Teoretycznie „Flow” jest tylko hasłem marketingowym – w praktyce jest jednak rozwiązaniem tak fantastycznym, że czasem aż trudno powstrzymać się od zabawy kolejnymi kartami/zakładkami, nawet jeśli nie ma to większego sensu.

Czym w skrócie jest ten tajemniczy „Flow”? Najprostszym wytłumaczeniem byłoby zastąpienie dotychczasowej filozofii standardowych elementów „zewnętrznych” aplikacji (takich jak np. zakładka opcji, filtrowania, wyświetlanie zdjęć czy praktycznie czegokolwiek innego) jak zupełnie osobnych elementów, poprzez wprowadzenie filozofii nakładających się na siebie kartek. W ten sposób zyskuje się efekt „poszerzenia” aplikacji, której główny ekran zawiera praktycznie wszystkie niezbędne elementy. Niestety nie ma pojedynczego prostego przykładu i trzeba dla jasności podać co najmniej dwa.

Jednym z nich jest widoczny powyżej i przedstawia aplikację Hub z otwartą wiadomością email zawierającą zdjęcie. Klikając na nie nie zostajemy jednak przeniesieni poza wiadomość do aplikacji „Zdjęcia” – fotografia otwiera się bowiem w karcie „na” naszym mailu. Chcąc wrócić do treści maila nie musimy (choć oczywiście możemy) wciskać przycisku powrotu – wystarczy gest z lewej krawędzi ekranu, aby karta z obrazem była stopniowo odsuwana aż do całkowitego zamknięcia. Może to wydawać się banalne, ale jeśli ktoś już raz przyzwyczai się (a zajmuje to naprawdę mało czasu) do takiego rozwiązania, to mała szansa, aby nie zakochał się w BlackBerry 10.

Drugim z bardziej widocznych przykładów BlackBerry Flow są chociażby kategorie w BlackBerry World i wielu innych aplikacjach, czyli po prostu… boczny pasek menu. Rozwinięcie go następuje gestem, który przesuwa ekran aplikacji w prawo (pozostawiając ją jednak w sporej części na wyświetlaczu) i w podobny sposób możemy go zwinąć. Nie ma tu żadnych wyskakujących okien czy kolejnych pod-menu. Wszystko odbywa się tak płynnie, jak wszystko znajdowało się praktycznie na jednej płaszczyźnie. Podobnie jest zresztą z menu kontekstowym wyświetlanym z prawej strony ekrany chociażby przy zarządzaniu wiadomościami email czy edycji tekstu.

I to jest właśnie jedna z rzeczy, która podoba się nam najbardziej po kilkunastu godzinach obcowania z BlackBerry 10. Ten system nie ma „przestojów” i nie ma w większości przypadków wyraźnego podziału na „przyciski i menu” – przez niego się po prostu płynie i nic dziwnego, że nie zdecydowano się na wprowadzenie znanych z poprzednich wersji systemu przycisków funkcyjnych umieszczanych pod ekranem. Trzeba się tylko przyzwyczaić do tego nowego podejścia, ale nie powinno to sprawiać większego problemu.

Mapy BlackBerry

Mapy BlackBerry były obecne w BlackBerry OS praktycznie od zawsze. Do tej pory jednak były one wyłącznie… mapami, z funkcją wyznaczania tras, jednak bez prawdziwej nawigacji samochodowej. Zmieniło się to na szczęście w BlackBerry 10, gdzie do naszej dyspozycji oddano klasyczną, tzw. „turn-by-turn” aplikację nawigacyjną, której możliwości powinny być zdecydowanie wystarczające dla większości użytkowników.

Możemy więc wyznaczać trasy z punktu A do B, wyszukiwać określonych POI, zapisywać określone miejsca jako nasze ulubione (tj. np. „Dom”, „Praca”, etc), czy wyszukiwać adresów bezpośrednio z naszej książki adresowej lub konkretnych kontaktów. Nie zabrakło przy tym możliwości wybierania tras najtańszych, najkrótszych, najszybszych czy też omijania autostrad lub odcinków płatnych. Nie mieliśmy zbyt wiele czasu na testy, ale kilka próbnych wyszukiwań i wyznaczeń trasy przebiegło dokładnie tak, jakbyśmy tego chcieli (tj. tak, jak szliśmy tamtędy wcześniej).

Brakuje wprawdzie kilku przydatnych elementów (np. wyznaczania trasy przez określony punkt), ale kto wie – prawdopodobnie pojawią się w najbliższych wydaniach. Tym bardziej, że na razie w Polsce ani z nawigacji ani z map nie skorzystamy – wyglądają one bowiem następująco:

Tak, niestety dobrze widzicie – tak wyglądają mapy dla Europy na wschód od Niemiec. Sytuacja ta ma jednak zmienić się w najbliższej przyszłości.

Na razie też nie polecalibyśmy zagranicznych wyjazdów z nawigacją BlackBerry – wszystkie dane pobiera ona bowiem na bieżąco z internetu.

Wybieranie głosowe

Dobra i zła wiadomość w jednym – BlackBerry ma już prawdziwego asystenta głosowego z rozbudowaną funkcjonalnością, ale… nie obsługuje on języka polskiego. W zestawie „wyróżnionych” języków znalazły się francuski, angielski, niemiecki, hiszpański oraz włoski i z nimi „Sterowanie Głosem” radzi sobie doskonale, pozwalając na:

  • Wykonanie połączenia na wskazany numer/do wskazanego kontaktu
  • Wysłanie wiadomości email
  • Wysłanie wiadomości BBM
  • Wysłanie wiadomości tekstowej
  • Wprowadzenie wydarzenia do kalendarza
  • Tworzenie notatek
  • Przeszukiwanie internetu
  • Przeszukiwanie informacji na urzadzeniu
  • Aktualizacja statusu Facebook
  • Aktualizacja statusu na Twitterze
  • Aktualizacja statusu na LinkedIn

Przy czym udaje mu się zrozumieć nawet mój angielski, co nie zawsze jest proste… nawet dla mnie. W Polsce wolałbym jednak móc mówić do niego po polsku, a nie tylko sprawdzić stan baterii czy wykonać połączenie na wypowiedziany numer.

Pakiet biurowy

Jeśli ktoś śledził informacje na temat RIM/BlackBerry z ostatnich lat to prawdopodobnie doskonale wie, że od czasów PlayBook OS i BlackBerry 7 standardowym wyposażeniem każdego urządzenia jest pełny pakiet aplikacji biurowych Documents To Go i nie inaczej jest w tym przypadku. Jego uzupełnieniem jest również bezpłatny czytnik PDF – Adobe Reader, co niestety nie było standardem chociażby w OS6.

Jak sprawują się te aplikacje „w praniu”, przekonamy się dopiero za jakiś czas.

BlackBerry Remember

Nazywanie BlackBerry Remember „notatnikiem” jest dość niesprawiedliwym uproszczeniem. Ten program jest w rzeczywistości miejscem, gdzie schodzą się wszystkie nasze zadania i pomysły, które nachodzą nas np. w czasie przeszukiwania internetu czy przeglądania zdjęć. Do naszej notatki możemy bowiem załączyć dowolne pliki, notatki głosowe czy zdjęcia, a dodatkowo każde z nich możemy opisać dodatkowym tagiem i umieścić w odpowiednim folderze. Później wszystkie te dane możemy zsynchronizować np. z Outlookiem, czy Evernote, który oferuje nam integrację z całym systemem bez konieczności instalacji jakichkolwiek dodatkowych aplikacji.

Można się śmiać, że BlackBerry jako zaletę BlackBerry 10 podaje taką teoretycznie prostą aplikację, ale nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że będzie to jeden z częściej wykorzystywanych przeze mnie programów.

Personalizacja

Niestety trudno powiedzieć aby coś takiego na razie istniało w BlackBerry 10. Jedynym, na co mamy wpływ z widocznych elementów OS, jest… tapeta oraz rozmiar czcionki. Poza tym praktycznie wszystko znajduje się poza naszym zasięgiem. Czy zmieni się to w przyszłości? Nie wiadomo. Czy przeszkadza mi to w jakikolwiek sposób? Nie.

BlackBerry Protect

Jest jak najbardziej na swoim miejscu i nigdzie nie zamierza się ruszyć. Dodatkowo, w związku z brakiem konieczności posiadania usługi BIS, w końcu rozwiązanie to zaczyna nabierać jakiegoś sensu w przypadku kradzieży, choć i tak oczekujemy chociaż trochę więcej od tego typu aplikacji.

Manager plików i chmura

Osobne aplikacje do zarządzania poszczególnymi dyskami w chmurze i pamięcią lokalną? Bez sensu – w BlackBerry 10 praktycznie nie ma rozróżnienia pomiędzy tym co w chmurze, a tym co na urządzeniu, dzięki w końcu dopracowanej (w przeciwieństwie np. do PlayBook OS) aplikacji managera plików. Wystarczy jedynie wprowadzić nasze dane np. do konta Dropbox czy Box i już wszystko mamy zawsze pod ręką, oczywiście z opcją automatycznej synchronizacji w obie strony, w ramach sieci komórkowej albo WiFi.

Nie jest to może kosmiczna technologia, ale po co mieć 5 aplikacji, skoro można mieć jedną? Do tego pliki i foldery możemy wyświetlać na różne sposoby, przeszukiwać, filtrować, przenosić czy udostępniać dalej – wybór należy tylko do nas.

Klawiatura

W przeciwieństwie do asystenta głosowego czy map, ten element systemu akurat bez problemu jest w stanie porozumieć się z nami po polsku i nawet pomimo tego, że nasz język nie należy do najprostszych, radzi sobie z „inteligentnymi podpowiedziami” całkiem nieźle. Właściwie jedynym problemem klawiatury jest… konieczność przyzwyczajenia się do wszystkich jej zalet i obsługi gestami, co jest po pewnym (krótkim) czasie całkowicie naturalne, natomiast niemal zupełnie odmienne od tego, co w innych systemach. Problem klawiaturze sprawiają też dłuższe słowa na skrajnych klawiszach, które po prostu… nie mieszczą się na ekranie i tak naprawdę nie jesteśmy do końca pewni, co stanie się po muśnięciu odpowiedniego klawisza.

Mimo tych drobnych wad, trzeba przyznać, że nieprzerwanie od pierwszej prezentacji klawiatura BlackBerry 10 robi fantastyczne wrażenie i w użyciu, zaledwie po kilku-kilkunastu godzinach spisuje się świetnie. Nie jest lepsza od tej z 9900 – nie będziemy nawet próbować nikogo do tego przekonać, ale jest zdecydowanie wygodna, funkcjonalna i po prostu pisze się na niej z przyjemnością.

Odmienność

Być może BlackBerry 10 nie wprowadził gigantycznej rewolucji na pierwszy rzut oka, ale może być to jedynie złudzenie. Cały system został bowiem przemyślany praktycznie od początku do końca, a praktycznie każdy „problem” możemy rozwiązać tu na kilka sposobów, z których każdy może wybrać ten wygodniejszy dla niego. Przykładowo klawiaturę możemy ukryć przyciskając długo spację, przeciągając dwoma palcami w dół ekranu lub klikając po prostu na pole „nietekstowe”. I tak jest w naprawdę bardzo wielu miejscach w całym systemie – nikt nas do niczego nie zmusza.

Cała „świeżość” systemu i seria ułatwiających życie rozwiązań może być jednak pewnym problemem – aby wykorzystać w pełni możliwości BlackBerry 10 trzeba o tych rozwiązaniach wiedzieć lub poświecić chwilę na ich poznanie. Przykładem znów może być klawiatura – możemy „klepać” tekst jak na każdym innym telefonie (co jest też bardzo wygodne) lub przyzwyczaić się do podpowiedzi z BlackBerry 10 i po pewnym czasie pisać jeszcze szybciej.

OS 10 daje nam właściwie wybór – rób wszystko po swojemu, tak jak robiłeś to do tej pory, albo przystosuj się do nowych możliwości i rób to jeszcze lepiej/szybciej/wydajniej. Dopóki wybieramy pierwszą opcję, BB10 może być podobny do innych. Po wyborze tej drugiej, prawdopodobnie nie spojrzymy już na inne mobilne systemy.