BlackBerry PlayBook 3G – pierwsze wrażenia z (dłuższego) użytkowania

Avatar
Piotr Barycki
08.01.2013

Tablet BlackBerry PlayBook w wersji nieco usprawnionej i wyposażonej w moduł do transmisji danych w ramach sieci operatora znajduje się w naszych rękach już od pewnego czasu i prawdopodobnie już wkrótce doczeka się recenzji i ostatecznego podsumowania. Dziś jednak postanowiliśmy podzielić się zbiorem częściowych obserwacji i wniosków z użytkowania na co dzień tego właśnie urządzenia.

  • Rozmiar i masa – nie ma praktycznie żadnych różnic w porównaniu do wersji WiFi – dwa tablety zarówno leżąc obok siebie, jak i trzymane w rękach, sprawiają dokładnie takie samo wrażenie. W związku z tym cała charakterystyka dotyczą m.in. mobilności w przypadku tabletu BlackBerry PlayBook WiFi w pełni odnosi się również do wersji 3G.
  • Wygląd zewnętrzny – z wyjątkiem kosmetycznych zmian przy porcie szybkiego ładowania, dodatkowych oznaczeń na obudowie oraz złącza na kartę SIM, brak jakichkolwiek różnic.
  • Jakość wykonania – Identyczna z tabletem BlackBerry PlayBook w wersji WiFi, czyli (naszym zdaniem) bardzo wysoka. Wszystkie elementy spasowane są idealnie, nic nie trzeszczy, a ekran nadal jest tak odporny na ewentualne zarysowania jak wcześniej.
  • Czas uruchamiania – nieznacznie krótszy niż w przypadku tabletu w wersji WiFi, ale w dalszym ciągu nieco zbyt długi.
  • Złącze na karty SIM – Pomimo braku jakiegokolwiek dodatkowego mechanizmu pomagającego nam otwierać tackę na kartę SIM, jej wyjmowanie i ponowne wkładanie jest całkowicie bezproblemowe, a w trakcie przenoszenia nie musimy obawiać się o to, że nagle np. wypadnie. Sama tacka jest przy tym metalowa, więc nie ma powodów do dodatkowych zmartwień związanych z jakością wykonania czy trwałością tego elementu.
  • Czas pracy na baterii – niestety w modelu 3G zastosowano baterię o wyraźnie mniejszej pojemności, przez co czas pracy na pojedynczym ładowaniu również uległ redukcji. W związku z tym, że faktyczny czas pracy zależy o wielu czynników, osoby które do tej pory posiadały tablet w wersji WiFi mogą spokojnie odjąć od uzyskiwanego czasu około godziny lub nawet nieco więcej. W naszym przypadku, przy niezbyt intensywnym użytkowaniu (3 konta pocztowe, WiFi włączone bez przerwy, około godzina 3G, pobieranie kilku plików, kilka krótkich partyjek w Tomb Escape, etc), tablet odłączony od ładowania około godziny 9 rano wytrzymał bez problemu do nocy, kiedy to po cichu dokonał swojego żywota, nie mogąc doczekać się ładowarki.
  • Temperatura pracy – Przy intensywnym obciążeniu procesora (gry, filmy przez dłuższy czas) PlayBook WiFi potrafił dość wyczuwalnie nagrzać się w środkowej części tylnej obudowy i nie inaczej jest w tym przypadku. Nie jest to wprawdzie temperatura uniemożliwiająca pracę, ani nawet w jakikolwiek sposób nieprzyjemna, ale warto pamiętać o tym, że… tak już jest. Wzrost temperatury (choć do nieco niższych poziomów niż w przypadku grania) powoduje także stała transmisja danych (np. przy pobieraniu większych plików – oczywiście w tym przypadku nie ma żadnych limitów).
  • Prędkość – Tak, PlayBook 3G jest zauważalnie szybszy niż wersja WiFi i to w zdecydowanej większości sytuacji, jednak jest to różnica zauważalna głównie w przypadku, kiedy… obok PB 3G położymy PB WiFi. Mając jednocześnie dostęp do obydwu modeli nie staraliśmy się za wszelką cenę „wylosować” nowszej odsłony i ewentualny powrót do starszej z nich nie byłby dla nas katorgą. Owszem, płynność pracy systemu, przeglądarki czy aplikacji na PB 3G jest zachwycająca, ale nie jest to różnica, która mogłaby uzasadniać chociażby różnicę w cenie.
  • Połączenie 3G – jeśli szukamy powodu, dla którego warto kupić tablet w najnowszej wersji, to jest to właśnie moduł 3G. Pod względem prędkości bije on na głowę każdą dostępną transmisję danych z wykorzystaniem Bluetooth (czy to Bridge czy zwykły Tethering) i nie zmusza nas do marnowania baterii w telefonie na tworzenie hotspotu WiFi. To właśnie „na wolnym powietrzu” PlayBook 3G rozwija skrzyła i pokazuje swoją największą przewagę nad poprzednikiem. Trzeba się jednak poważnie zastanowić nad tym, czy częściej przebywamy w zasięgu WiFi, a Bridge jako rozwiązanie pomocnicze wystarcza nam całkowicie, czy też potrzebujemy zawsze i wszędzie naprawdę szybkiego dostępu do sieci. W tym drugim przypadku PlayBook 3G zdecydowanie pokonuje tablet z WiFi.
  • BIS – BIS, jako usługa dostarczana przez operatora, nie jest w żadnym przypadku wspierany przez tablet w wersji 3G, podobnie jak usługa BES. Wymagany jest natomiast najzwyklejszy pakiet internetowy z transmisją danych, taki jak np. w laptopie czy jakimkolwiek innym tablecie.
  • Aktualizacje – Niestety, pomimo dość obiecujących zapowiedzi, aktualizacje tabletu w wersji 3G są nadal ograniczone w podobny sposób, jak miało to miejsce w przypadku smartfonów BlackBerry poprzednich generacji. Musimy więc czekać nie tylko na udostępnienie aktualizacji przez RIM, ale także zatwierdzenie jej przez operatora. W rezultacie nasz model testowy nie posiadał jeszcze dostępnej od miesięcy dla posiadaczy wersji WiFi odsłony PlayBook OS 2.1, przez co nie mogliśmy chociażby korzystać z poczty i aplikacji PIM w trybie poziomym…

Oczywiście już wkrótce przyjdzie czas na nieco dłuższą i dokładniejszą recenzję, ale będzie to miało miejsce nie wcześniej, niż na naszym tablecie zawita wersja 2.1 PlayBook OS. Do tego czasu będziemy testować wszystkie pozostałe elementy oprogramowania.

Jeśli macie jakiekolwiek pytania przed recenzją – komentarze są do Waszej dyspozycji 🙂