W sprawie sprzedaży RIM… nic się nie zmieniło

Avatar
Piotr Barycki
21.01.2013

Informacje publikowane w sieci mają do siebie to, że (z niewiadomych powodów), po pewnym (bliżej nieokreślonym) czasie, jeśli tylko zostaną przez kogoś powtórzone (nawet w tej samej formie) znów stają się nowościami i znów można na ich temat dyskutować, podczas gdy… praktycznie nie ma ku temu żadnej potrzeby. Tak było i dziś, kiedy Thorsten Heins w wywiadzie udzielonym Die Welt, zapowiedział możliwość licencjonowania swojego najnowszego systemu operacyjnego – BlackBerry 10, lub nawet sprzedaż całej dywizji zajmującej się produkcją smartfonów i skupieniu się na dostarczaniu samego oprogramowania systemowego. Prawdopodobnie brzmi to całkiem sensacyjnie, ale jak zwykle musi być w tym wszystkim pewien haczyk…

Problem polega bowiem na tym, że w żadnym przypadku nie jest to nowa wiadomość i każdy, kto w ciągu ostatnich kilku miesięcy potraktowałby ją jako „świeżą”, powinien co najmniej jeszcze raz zweryfikować swoje metody odszukiwania informacji na określony temat. Wszystkie te kwestie były już bowiem omawiane w (całkiem odległej) przeszłości i jedyną nową informacją jest tu w rzeczywistości fakt, że Research In Motion… trzyma się swoich deklaracji sprzed kilku lub nawet kilkunastu miesięcy.

Pierwsze informacje na ten temat, praktycznie w identycznej formie, pochodzą jeszcze… z kwietnia zeszłego roku, a prawdopodobnie nie byłoby większym problemem, aby odnaleźć je z datą jeszcze wcześniejszą (i to w całkowicie oficjalnej formie!). Już od samego początku swojej pracy na stanowisku CEO Thorsten Heins wyraźnie zaznaczał, że do momentu ostatecznego rozwiązania wszystkich problemów RIM priorytetem jest BlackBerry 10, natomiast równolegle cały czas rozważane będą opcje związane (uwaga) ze sprzedażą części lub całości firmy, sprzedażą patentów, licencjonowaniem systemu, podziałem firmy na kilka oddziałów, z uwzględnieniem sprzedaży działu odpowiedzialnego za produkcję telefonów.

Tak, te informacje mają prawie rok i trudno było oczekiwać, że cokolwiek zmieni się w tej kwestii. BlackBerry 10 nie trafił jeszcze bowiem na rynek, nie ma więc sposobu na to, aby określić czy jest on w stanie zapewnić firmie stabilną przyszłość, czy też trzeba będzie szukać rozwiązań awaryjnych. Wiadomość o tym, że w pierwszej kolejności rozważane będzie udostępnienie systemu innym producentom, a dopiero potem sprzedaż działu telefonów komórkowych wskazuje raczej wyłącznie na to, że RIM za wszelką cenę będzie chciał utrzymać się na rynku mobilnym – w tej lub innej formie.

Owszem, taka deklaracja w obliczu nadchodzącej premiery systemu, który z dnia na dzień robi coraz większe wrażenie na coraz większej ilości osób jest nieco sensacyjna, ale w rzeczywistości nie jest niczym nowym. My możemy wierzyć w sukces BlackBerry 10, RIM może wierzyć w sukces BlackBerry, ale to nie na wierze i tzw. przedpremierowym „hype” trzeba oprzeć firmę, która planuje w najbliższym czasie – mniejszymi lub większymi krokami – wyjść z poważnego kryzysu. Środki, jakimi obecnie dysponuje RIM z całą pewnością zostaną w dużej części pochłonięte przez wzmożoną promocję i działania podejmowane wraz z premierą nowego systemu. Nie wiemy dokładnie o ile uszczupli się budżet Kanadyjczyków, ale możemy być pewni, że będzie to kwota idąca w setki milionów, jeśli nie miliardy dolarów, jeszcze zanim BlackBerry 10 zacznie przynosić realne zyski. Czy nie lepiej więc być przygotowanym wcześniej na wszystkie możliwe rozwiązania?

A w skrócie? W skrócie mogłoby to wyglądać tak: Nic nowego, prosimy iść dalej…