BlackBerry Z10 – wygląd, budowa zewnętrzna, jakość wykonania

Avatar
Piotr Barycki
01.02.2013

Premiera BlackBerry Z10, co dość naturalne, wzbudziła wiele emocji, w tym związanych z jego budową i jakością wykonania. Przed rozpoczęciem przygotowywania pełnej recenzji postanowiliśmy więc bliżej przyjrzeć się temu jaki jest Z10, z czego i jak jest zbudowany i czy ma szanse dobrze spisywać się pod tymi względami na co dzień.

Budowa ogólna

Tutaj nie powinno być większych zaskoczeń – Z10 jest dość standardowo wyglądającym smartfonem z dotykowym ekranem, który zajmuje zdecydowaną część jego przedniego panelu. Nad wyświetlaczem oraz pod nim znajdują się dwie około centymetrowe powierzchnie czułe na dotyk. Idą w kierunku górnej części urządzenia, jeszcze pod szybką wykonaną z hartowanego szkła (technologia Touch on Lens), odnajdziemy czujnik światła, przednią kamerę (2MPX, 720p) oraz diodę LED. Ponad nimi znajduje się wyłącznie maskownica głośnika oraz wykonane z plastiku „zakończenie” obudowy.

Niemal dokładnie tak samo wygląda urządzenie z dołu. Brakuje tu tylko (z oczywistych powodów) kamery, diody i czujnika – w ich miejscu odnajdziemy stosunkowo duże logo BlackBerry, poniżej którego umieszczono otwór jednego z dwóch mikrofonów i plastikową ramkę. Na zdjęciach można dodatkowo zobaczyć, że szkło chroniące wyświetlacz jest nieco zanurzone w drobnej, metalowej ramce ochronnej.

Najbardziej kontrowersyjne okazało się dla wielu osób… logo, którego rozmiar faktycznie nie należy do najmniejszych. Nam jednak nie przeszkadza ani trochę, ale to już kwestia gustu każdego z użytkowników, więc nie uznajemy tego ani za wadę, ani za zaletę.

Boczne krawędzi urządzenia również nie zaskakują niczym szczególnym, być może z wyjątkiem grubości samego urządzenia, która nie przekracza 1 cm (9mm w najgrubszym miejscu). Składają się przy tym aż z trzech elementów – ramki ekranu, plastiku pokrywającego metalową ramkę oraz fragmentu tylnej klapki. Co ciekawe, podczas normalnego użytkowania przeważnie trzymamy telefon tak, że „wrażenia solidności” wynikają głównie z kontaktu z ramką ekranu, a nie z plastikową krawędzią (o której jeszcze za chwilę).

Z lewej strony BlackBerry zdecydowało się umieścić dwa złącza – microUSB oraz microHDMI, przy czym wbrew obawom niektórych, nie wyglądają one wcale tak tragicznie jak mogłoby się wydawać na podstawie zdjęć. Po prostu tam są – w niczym nie przeszkadzają i nie mamy wewnętrznego przymusu, aby zawsze odwracać leżący na biurku telefon inną stroną. Brak zaślepek umożliwia natomiast szybki dostęp do każdego z nich.

Prawa strona „otrzymała” tylko trzy przyciski – regulacji głośności oraz Play/Pause i aktywacji głosowego wybierania. Pomimo pozornego podobieństwa do tych z tabletu BlackBerry PlayBook, praktycznie nic ich nie łączy. Są większe, dłuższe, bardziej wypukłe i o wiele łatwiej je znaleźć i wiedzieć, że zostały wciśnięte.

Tył to już natomiast praktycznie wyłącznie aparat, lampa błyskowa i logo BlackBerry, czyl absolutny standard. Posiadacze tabletu BlackBerry PlayBook powinni ucieszyć się na wiadomość, że pokrywa baterii wykonana jest z bardzo podobnego do „tabletowego” materiału, nawet pomimo tego, że już na pierwszy rzut oka nie można powiedzieć, że jest on dokładnie taki sam.

Klapka jest bowiem wykonana z plastiku z dość wyraźnymi zagłębieniami, który pokryto delikatną warstwą gumy, dzięki czemu urządzenie w dotyku jest bardzo zbliżone do tabletu BlackBerry PlayBook, natomiast o wiele lepiej trzyma się w ręce, a dodatkowo ślady odcisków palców nie są tak wyraźne jak w przypadku tabletu BlackBerry. Można nawet zaryzykować tezę, że są to „plecki tabletu PlayBook v2”.

Pokrywa baterii ma przy tym dość magiczne właściwości i wcale nie mówimy tu o wbudowanej antenie NFC. W momencie kiedy jest ona założona na urządzenie, prezentuje się solidnie, elegancko i „stabilnie”, natomiast po zdjęciu jej z telefonu okazuje się być niewiele grubsza niż kartka papieru i praktycznie tak samo elastyczna. Mówiąc w skrócie – wydaje się strasznie tandetna. Zakładamy ją jednak ponownie na urządzenie (10 miejsc „zaczepu”) i… zły czar znika, klapka znowu staje się jedną bryłą z urządzeniem. Owszem, w dalszym ciągu nie jest szklana, stalowa czy nawet aluminiowa, ale jest taka, jaka powinna być – solidna, niesamowicie wygodna podczas użytkowania telefonu (szanse na wyślizgnięcie się z rąk są praktycznie zerowe), a do tego… można ją zdejmować, np. po to, aby wymienić baterię albo kartę pamięci.

Pod pokrywą odnajdziemy natomiast baterię (LS-1 1800mAh), złącze na karty pamięci (do 64GB) i złącze na kartę SIM (microSIM, nasza jest wycięta nożyczkami). Tą pierwszą można oczywiście wymieniać bez wyciągania baterii i restartowania telefonu, natomiast w drugim przypadku nie jest to możliwe chociażby z powodu tego, że bateria fizycznie blokuje dostęp do złącza SIM. Dwie „kropki” w kolorze miedzianym widoczne po prawej stronie wejścia na karty SIM to oczywiście wyjścia anteny NFC, łączące się z odpowiednimi punktami na klapce urządzenia.

Dół telefonu nie zawiera absolutnie żadnych złącz – zalazło się tam jedynie miejsce dla głośnika. Na górze natomiast umieszczono przycisk włączania/wyłączania/blokady ekranu, drugi mikrofon i standardowe gniazdo słuchawkowe miniJack 3,5mm.

Podsumowanie budowy i ergonomia użytkowania

Całość urządzenia można by podsumować prostymi słowami – jest z zewnątrz jak najbardziej standardowa i oferuje nam dokładnie to, czego powinniśmy spodziewać się od każdego telefonu z dotykowym wyświetlaczem. Zrezygnowano przy tym praktycznie ze wszystkich przycisków, pozostawiając jedynie te niezbędne do komfortowej obsługi podstawowych funkcji, natomiast cała reszta interakcji z systemem obywa się już bezpośrednio na ekranie. Czyli dokładnie tak, jak powinno być. Jeśli więc nawet po raz pierwszy weźmiemy Z10 do ręki, w ciągu kilku sekund powinniśmy już praktycznie na pamięć znać całą budowę nowego smartfonu BlackBerry.

Do tego nie da się zaprzeczyć jednemu – niezależnie od rozmiaru naszych dłoni, zawsze jesteśmy w stanie znaleźć doskonały „chwyt” dla niego i korzystać z niego komfortowo zarówno jedną, jak i dwoma rękoma. Duży udział ma w tym klapka, która ułatwia trzymanie telefonu bez konieczności dbania o to, aby przypadkiem nie wyślizgną się z dłoni.

Drobne zastrzeżenia w kwestii ergonomii można mieć tylko do umieszczenia przycisku blokady telefonu – pomimo tego, że sam ekran 4,2″ da się wygodnie obsługiwać jedną ręką bez zmiany ułożenia dłoni, akurat aktywacja tego guzika jest już nieco bardziej problematyczna. Przesunięcie go nieco w bok lub nawet na górną krawędź telefonu mogłoby być naprawdę dobrym posunięciem. Nie oznacza to oczywiście, że nie da się z niego korzystać – da się i to całkiem wygodnie, ale nie wpisuje się on szczególnie w ogólne „Flow” Z10.

W skrócie? Nam się bardzo, bardzo podoba. Jest prosty, elegancki, doskonale leży w ręce i po kilku chwilach możemy już przyzwyczaić się do tego, że wcale nie jest telefonem tak kompaktowym jak 9700 czy nawet… 9900. Czy spodoba się wszystkim? Prawdopodobnie nie, choć jego projekt jest tak prosty, że z całą pewnością bardzo sporej części osób powinien przypaść do gustu.

Jakość wykonania

Tak, Z10 z zewnątrz (bo wewnątrz to już inna historia) wykonany jest głównie z plastiku (pomijając hartowane szkło kryjące większą część przedniej części telefonu), ale… plastik plastikowi zdecydowanie nierówny. Równie dobrze można powiedzieć, że kokpit Skody jest dokładnie taki sam jak kokpit Mercedesa – w końcu tu i tu jest plastik!

Oczywiście nic bardziej mylnego i Z10 nie sprawia ani przez chwilę wrażenie „średniopółkowego”, ani tym bardziej „niskopółkowego”, tym bardziej, że – jak już wspomnieliśmy – głównie trzymamy telefon dotykając krawędzi ekranu, a jeśli już nawet dotkniemy plastikowej (och!) ramki, to sprawia ona właściwie wrażenie metalowej. Osoby, którym do tej pory pokazywaliśmy Z10 miały spore problemy z określeniem materiału, z którego ramka ta została wykonana, co chyba świadczy dobrze o tym elemencie. Wszystkie też oceniły jakość na „bardzo dobrą” lub wręcz „doskonałą”, a posiadacze starszych modeli BlackBerry, np. 9700 uznali, że o wiele lepsze wrażenie w dotyku sprawia gumowany tył Z10, niż pseudo-skórzana tylna klapka.

Trudno też dostrzec na razie jakiekolwiek wady w budowie, czy w spasowaniu materiałów – wszystko przylega do siebie niemal idealnie, nic nie trzeszczy, nie puka, klapka (o dziwo) nie ugina się i nie rusza nawet o milimetr. Jedyne co może nieco drażnić w tym kontekście jest delikatne brzęczenie przy trącaniu górnej części urządzenia, ale to już niestety przypadłość wszystkich telefonów z AF. Kto wie, może dlatego w 9900 go zabrakło?

Nasza ocena? Na razie w szkolnej skali dalibyśmy mu 4+ lub 5-, za to, że możemy przyczepić się do tego, że obudowa faktycznie nie jest wykończona metalem, tak jak chociażby w 9900. Jest to jednak czepianie się nieco na wyrost, bo naprawdę poza tym Z10 nie można nic zarzucić.

Oczywiście nie jest to pełna recenzja – urządzenie mamy w rękach zaledwie kilkadziesiąt godzin i powyższy tekst należy traktować głównie jako obszerne pierwsze wrażenia.