[RECENZJA] BlackBerry 10

Avatar
Piotr Barycki
25.02.2013

Nie tylko zupełnie nowy telefon, ale także całkowicie nowy system operacyjny zaprezentowało nam BlackBerry pod koniec stycznia tego roku i trzeba koniecznie pamiętać o jednym – nie można mówić o jednym z tych produktów i jego ewentualnych wadach i zaletach, bez zapoznania się z drugim z elementów tworzących całość, którą roboczo możemy nazwać „Nowe BlackBerry”. Przekonajmy się więc, czy BlackBerry 10 w parze z Z10 mają dla nas cokolwiek ciekawego do zaoferowania.

Spis treści:

  • Ogólne:
    • Uruchamianie systemu
    • Pierwsza konfiguracja
    • Obsługa gestami
    • Skróty?
    • BlackBerry 10 a język polski
  • Podstawy
    • BlackBerry Flow i UI ogólnie
    • Dzielenie się plikami
    • Ekran blokady
    • Ekran główny
    • Siatka ikon i foldery
    • Aktywne ramki
    • BlackBerry Hub
    • Wielozadaniowość
    • Klawiatura
    • Uniwersalne Wyszukiwanie
    • Operacje na tekście
  • Ustawienia
    • Połączenia
    • Powiadomienia i głośność systemu
    • Konfiguracja poczty, kalendarzy i książki adresowej
    • Czcionka
    • Branding
    • Personalizacja
    • Metody aktualizacji
    • Obsługa pamięci
  • Jak żyć bez BIS?
    • Bilans zysków i strat
    • Kompresja?
    • Ile danych?
  • Podstawowe aplikacje systemowe:
    • Przeglądarka
    • Telefon
    • Książka adresowa
    • Kalendarz
    • BBM
    • Menedżer plików, integracja Dropbox, Box
    • Sterowanie głosem
    • Mapy BlackBerry
    • Aplikacja „Muzyka” i „Wideo”
    • Aplikacja aparatu
    • BlackBerry Remember
    • Pakiet biurowy
    • Gry, Kalkulator, Zegar, Print To Go, Tagi inteligentne, Kiosk z gazetami
  • Aplikacje dla BlackBerry 10
    • Aplikacje dodatkowe
    • Instalacja aplikacji
    • BlackBerry AppWorld
    • Aplikacje z Androida
    • Ogólnie o aplikacjach dla BlackBerry 10
  • Stabilność i wydajność
  • Poza telefonem
    • BlackBerry Link
    • BlackBerry Protect
    • Przenoszenie danych z poprzedniego smartfonu
  • Podsumowanie

Miłego czytania!

Ogólne

Uruchamianie systemu

Ładowanie

Problemy BlackBerry OS zaczynały się… już w momencie, w którym uruchamialiśmy telefon. O ile bowiem nowy telefon uruchamiał się względnie szybko (około 2 minut), o tyle w przypadku instalacji większej ilości aplikacji, czas ten potrafił wydłużać się nawet kilkukrotnie, zamieniając każdy – często niezbędny – restart w piekło oczekiwania.

Na szczęście w BlackBerry 10 problem ten nie występuje zupełnie – po miesiącu intensywnego użytkowania, zapisywania tysięcy plików, odbiorze tysięcy maili i instalacji ponad 100 aplikacji, pełne uruchomienie telefonu zajmuje zaledwie minutę i dziesięć sekund. Od tego momentu gotowe do pracy są absolutnie wszystkie aplikacje z wyjątkiem BlackBerry Hub, który potrzebuje jeszcze – w przypadku konfiguracji kilku kont pocztowych i społecznościowych – kilkunastu lub kilkudziesięciu sekund do załadowania wszystkich danych.

Sam postęp procesu uruchamiania systemu sygnalizowany jest dość futurystycznie wyglądającym kwadratem o wyraźnie zaokrąglonych rogach, przy czym posiada on dwa faktyczne wskaźniki – graficzny oraz tekstowy. Domyślnie widoczny jest wyłącznie pierwszy z nich – w postaci niebieskiego wypełnienia kwadratu, natomiast po naciśnięciu dowolnego punktu ekranu wyświetlany jest dokładny, procentowy stopień załadowania systemu. Jeśli więc wybitnie nie mamy co ze sobą zrobić w czasie uruchamiania telefonu, możemy np. sprawdzać, czy na podstawie graficznego wskaźnika uda się nam z dokładnością do 1% określić ile procent pozostało do końca.

Na szczęście w tym momencie trzeba zaznaczyć jedno – niezbyt często będziecie mieli okazję oglądać ten ekran.

Pierwsza konfiguracja

Opcje

BlackBerry 10 wita nas ekranem konfiguracyjnym mocno zbliżonym do tego, którzy znają chociażby użytkownicy tabletu BlackBerry PlayBook. Wybór języka, akceptacja umowy, zapoznanie się z podstawowymi gestami i… niezbędne do uruchomienia urządzenia logowanie do BlackBerry ID. Na szczęście konto można także założyć z poziomu urządzenia, więc wystarczy zadbać jedynie o to, aby mieć pod ręką sieć WiFi lub internet operatora.

Jeśli po raz pierwszy będziecie widzieć Z10 czy BlackBerry 10 na oczy, naprawdę polecamy zapoznanie się z krótkimi filmikami instruktażowymi – na pewno zajmie nam to mniej czasu niż nauka na „chybił trafił”.

Obsługa gestami

Hub_bok

Już po budowie Z10 widać, że BlackBerry 10 jest systemem opartym na gestach, a nie na nawet pojedynczym przycisku, i właśnie to może być – o ile nie poświęcimy minuty na przejrzenie podstawowych gestów – pewnym problemem dla nowych użytkowników. W rzeczywistości bowiem do obsługi systemu wystarczy nam wiedza o dwóch lub trzech podstawowych i całkiem intuicyjnych gestach:

gesture_view_notifications_1Wykonanie gestu z dolnej krawędzi aktywnej ramki w kierunku ekranu powoduje najpierw zmniejszenie powierzchni aplikacji i wyświetlenie powiadomień z lewej strony wyświetlacza, natomiast kontynuacja tego gestu w kierunku pionowym i oderwanie palca od ekranu powoduje przeniesienie aplikacji do tzw. „Aktywnych Ramek” (o których później).

gesture_minimize_apps

Drugim podstawowym gestem jest gesty wykonywany z przeciwnej strony ekranu, umożliwiający wyświetlenie opcji aplikacji:

gesture_open_application_menu

Kiedy opanujemy już te gesty, możemy zabrać się za praktycznie ostatni z podstawowych – tzw. BlackBerry Peek. Jest on rozwinięciem pierwszego z gestów i umożliwia szybki pogląd nie tyle samych ikon powiadomień, co ich skróconej treści.

gesture_view_notifications_2Jeśli przesuniemy przy tym palec w prawo i zechcemy otworzyć na całym ekranie naszą zintegrowaną skrzynkę odbiorczą, wystarczy oderwać palec od wyświetlacza. Jeśli jednak nie zobaczymy w niej nic interesującego, wystarczy cofnąć go do punktu wyjścia i nadal cieszyć się dotychczas używaną przez nas aplikacją. Rozwiązanie to jest o tyle przydatne, że pozwala na wyłączenie powiadomienia diody LED bez konieczności opuszczania aktualnego programu i konieczności patrzenia na pojawiający się i znikający czerwony punkt.

I jeśli chodzi o podstawowe gesty, to tak naprawdę wszystko – z wielu innych dodatkowych możemy korzystać, ale nie jest to obowiązkowe. Znacząco jednak ułatwia to korzystanie z BlackBerry 10 i o wiele lepiej wpisuje się w tzw. „BlackBerry Flow” niż standardowe do tej pory klikanie na ikonki.

Skróty?

Do tej pory smartfony BlackBerry słynęły z pokaźnej liczby ułatwiających życie skrótów, wywoływanych jednak za pomocą fizycznej klawiatury QWERTY, której z oczywistych powodów w Z10 zabrakło. Nie oznacza to jednak, że zostaliśmy ich całkowicie pozbawieni.

W dalszym ciągu występują one w niektórych aplikacjach po wywołaniu klawiatury (np. standardowe T i B dla zmiany położenia kursora na liście), jednak nie jest to rozwiązanie szczególnie wygodne – wyświetlenie klawiatury i odnalezienie właściwej litery zajmuje zdecydowanie więcej czasu niż skorzystanie z dostępnych skrótów obsługiwanych nie inaczej niż za pomocą gestów oraz nielicznych zewnętrznych przycisków.

Zaczynają się one przy tym od najbardziej podstawowych – wciśnięcie przycisku regulacji głośności przy połączeniu przychodzącym powoduje jego wyciszenie, natomiast w trybie spoczynku pozwala na wyłączenie powiadomienia za pomocą diody LED, a kończą na całkiem zaawansowanych – przykładowo aby zresetować zawartość BlackBerry Hub (np. w przypadku wystąpienia błędu z pobieraniem poczty), wystarczy… pięciokrotnie przesunąć palcem na ukos z prawego górnego rogu ekranu. Prawdopodobnie z biegiem czasu będziemy odkrywać coraz więcej takich ciekawostek, zwłaszcza że nie wszystkie zostały wyszczególnione w instrukcji.

BlackBerry 10 a język polski

języki

Przed przystąpieniem do właściwiej recenzji (zanim wszyscy przerażą się ilością tekstu znajdującego się poniżej) koniecznie trzeba wspomnieć o jedynym – lokalizacji systemu. Co warto o niej wiedzieć?

  • System dostępny jest w języku polskim od dnia premiery
  • Język polski jest zawsze zainstalowany na telefonie – nie trzeba go odinstalowywać ani doinstalowywać
  • Język polski zainstalowany jest na absolutnie każdym telefonie, niezależnie od jego pochodzenia
  • Lokalizacja dotyczy praktycznie wszystkich elementów systemu, obejmując nie tylko samo menu, ale również wszystkie części UI, słowniki i klawiaturę
  • W języku polskim nie jest dostępne zaawansowane wybieranie głosowe
  • W języku polskim dostępne jest standardowe wybieranie głosowe, znane chociażby z poprzednich wersji BlackBerry OS.

Oczywiście tłumaczenie nie we wszystkich miejscach jest idealne i czasami wyraźnie widać, że dane słowo lub zwrot trafiły w to miejsce tylko dlatego, że w języku angielskim istnieje tylko jedno określenie np. tej akcji, podczas gdy w języku polskim istnieją dwa i dobrano akurat to, które nie ma większego sensu. Na szczęście są to pojedyncze przypadki i nikt, nawet bez najmniejszej znajomości języka angielskiego nie powinien mieć żadnych problemów, ze zrozumieniem o co chodziło autorom.

Skoro więc system mówi do nas w naszym języku, nic nie stoi już na przeszkodzie, aby przyjrzeć mu się bardzo, bardzo dokładnie, przyczepić się do wszystkiego, do czego można się przyczepić i pochwalić za wszystko, za co da się pochwalić.

Podstawy i interfejs

BlackBerry Flow i UI ogólnie

UI

BlackBerry zapowiadało, że wraz z nadejściem BlackBerry 10 nadejdzie również koniec dotychczasowego stylu obsługi systemu i trzeba przyznać, że choć nie jest to być może zmiana na tyle rewolucyjna, że wywróci do góry nogami cały rynek, to jest to zmiana zapewniająca BB10 wyjątkowość, a jego użytkownikom – przewagę nad posiadaczami innych smartfonów.

Teoretycznie „Flow” jest tylko hasłem marketingowym – w praktyce jest jednak rozwiązaniem tak fantastycznym, że czasem aż trudno powstrzymać się od zabawy kolejnymi kartami/zakładkami, nawet jeśli nie ma to większego sensu.

Czym w skrócie jest ten tajemniczy „Flow”? Najprostszym wytłumaczeniem byłoby zastąpienie dotychczasowej filozofii standardowych elementów „zewnętrznych” aplikacji (takich jak np. zakładka opcji, filtrowania, wyświetlanie zdjęć czy praktycznie czegokolwiek innego) jak zupełnie osobnych elementów, poprzez wprowadzenie filozofii nakładających się na siebie kartek. W ten sposób zyskuje się efekt „poszerzenia” aplikacji, której główny ekran zawiera praktycznie wszystkie niezbędne elementy. Niestety nie ma pojedynczego prostego przykładu i trzeba dla jasności podać co najmniej dwa.

Jednym z nich jest widoczny powyżej i przedstawia aplikację Hub z otwartą wiadomością email zawierającą zdjęcie. Klikając na nie nie zostajemy jednak przeniesieni poza wiadomość do aplikacji „Zdjęcia” – fotografia otwiera się bowiem w karcie „na” naszym mailu. Chcąc wrócić do treści maila nie musimy (choć oczywiście możemy) wciskać przycisku powrotu – wystarczy gest z lewej krawędzi ekranu, aby karta z obrazem była stopniowo odsuwana aż do całkowitego zamknięcia. Może to wydawać się banalne, ale jeśli ktoś już raz przyzwyczai się (a zajmuje to naprawdę mało czasu) do takiego rozwiązania, to mała szansa, aby nie zakochał się w BlackBerry 10.

Drugim z bardziej widocznych przykładów BlackBerry Flow są chociażby kategorie w BlackBerry World i wielu innych aplikacjach, czyli po prostu… boczny pasek menu. Rozwinięcie go następuje gestem, który przesuwa ekran aplikacji w prawo (pozostawiając ją jednak w sporej części na wyświetlaczu) i w podobny sposób możemy go zwinąć. Nie ma tu żadnych wyskakujących okien czy kolejnych pod-menu. Wszystko odbywa się tak płynnie, jak wszystko znajdowało się praktycznie na jednej płaszczyźnie. Podobnie jest zresztą z menu kontekstowym wyświetlanym z prawej strony ekrany chociażby przy zarządzaniu wiadomościami email czy edycji tekstu.

Kontekstowe

Rozwiązanie to ma jedną dość drażniącą wadę – rozwinięcie menu następuje przez poziome przeciągnięcie palcem z prawej strony ekranu lub kliknięcie na przycisk rozwijania. Jeśli zdecydujemy się działać zgodnie z Flow, czyli nie klikać, a przeciągać, z poziomu BlackBerry Hub najcześciej… wrócimy na ekran główny.

Tak samo jak BB10 zrywa z „otwieraniem” zbędnych aplikacji, tak samo zrywa z dotychczasową obsługą systemu opartą głównie na przyciskach – powrót, dalej, etc. Tutaj owszem, znajdują się one w wielu aplikacjach, ale wcale nie musimy z nich korzystać. Wystarczy po prostu przeciągnąć palcem w dowolnym miejscu w poziomie w wybranym przez nas kierunki i już, w otoczeniu pięknej choć subtelnej animalcji odsłaniamy kartę, na której nam aktualnie zależało.

Tak, to jest nowe podejście do mobilnego OS. I tak, jest lepsze od wszystkich innych – mogę się pod tym podpisać, choć nie mogę też napisać, że jest idealne i nie wymaga już żadnych udoskonaleń. W niektórych miejscach systemu jest po prostu niekonsekwentne, czasem wygląda, jakby część aplikacji przygotował jeden zespół, a drugą już inni ludzie. Czasem też jest standardowa strzałka, ale działa Flow, czasem jest strzałka, ale nie działa Flow, czasem Flow działa tylko częściowo (tj. daje podgląd, bez możliwości pełnego powrotu), a czasem nie do końca wiadomo o co programiście chodziło. Do poprawki, choć sama idea jest fantastyczna, a obecne wykonanie prawie idealne.

Niektórym w UI może przeszkadzać jeszcze jedno – w większości aplikacji nie jest w ogóle wyświetlana górna belka informacyjna (godzina, zasięg, etc) i zawsze musimy w celu jej wyświetlenia wykonać odpowiedni gest. Z drugiej strony, te kilkanaście cennych pikseli na pewno przyda się programistom.

Dzielenie się plikami i informacjami

Dzielenie

Mieliśmy to wprawdzie praktycznie od zawsze, ale teraz stało się to jeszcze lepsze. Praktycznie z każdej aplikacji do innej aplikacji możemy bezproblemowo przesyłać dane z wykorzystaniem frameworku share, który wykorzystać może bez wielkiego wysiłku każdy programista. Link z przeglądarki/Twittera/Facebooka do aplikacji klienckiej Pocketa? Nie ma problemu. Zdjęcie na Facebooka/maila/Twittera/Bluetooth/NFC czy do notatek? Nie ma problemu. I tak możemy zrobić praktycznie z każdym plikiem i każdą informacją – żadnych ograniczeń.

Ekran blokady

 

Tutaj nie ma zbyt wielu niespodzianek, za to… po prostu nie da się nie lubić tego elementu OS. O ile bowiem blokowanie (niestety) odbywa się wyłącznie w standardowy sposób (przyciskiem na obudowie), o tyle odblokować telefon możemy już na kilka. Jeśli przeciągniemy palcem z dolnej ramki na ekran, możemy odsłaniać poszczególne elementy grafiki pełniącej rolę blokady, np. sprawdzając informacje z ostatnio otwartej aplikacji. W zależności od tego, czy uznamy, że chcemy jednak sprawdzić informacje na naszym telefonie czy też nie, możemy palcem przeciągnąć w górę po ekranie (odblokowanie) lub wrócić na ramkę (ekran zostaje ponownie zablokowany). Rozwiązanie proste i rewelacyjne, bo pozwala nam zaoszczędzić czas na szukanie przycisku blokady i jego wielokrotne wciskanie – a takich „smaczków” w BlackBerry 10 jest o wiele więcej. Co ciekawe, gesty te można całkiem wyłączyć, jeśli zbyt często będziemy przypadkowo włączać nasz telefon. Warto też pamiętać, że nie działa tu rozwiązanie z tabletu BlackBerry PlayBook i aktywować ekran możemy jedynie jednym, konkretnym gestem, a nie przeciągnięciem palca pomiędzy dowolnymi przeciwległymi krawędziami.

Nie zabrakło tu dodatkowych rozwiązań na ekranie blokady – i tych bardziej standardowych i tych mniej. Do tych pierwszych można zaliczyć zegar z datą, podstawowe wskaźniki (zasięg, bateria, aktywne moduły radiowe, etc), skrót do aplikacji aparatu, który wystarczy długo przytrzymać bez konieczności usuwania samej blokady, aby dostać się do aparatu oraz miniaturki powiadomień, informujące nas o tym ile i jakich nieodebranych wiadomości/połączeń trafiło w ostatnim czasie do BlackBerry Hub. Niestety potencjał dostępu do urządzenia bez odblokowywania został nieco ograniczony i oprócz typu/ilości nie możemy sprawdzić niczego. A aż prosi się o udostępnienie możliwości (z której prawdopodobnie nie wszyscy skorzystają) znanej z innych systemów, gdzie możemy bezpośrednio z ekranu blokady przejść do wybranej z nieprzeczytanych wiadomości. Przy obecnym podejściu po prostu nieco marnuje się przestrzeń na ekranie.

Na szczęście przynajmniej częściowo zapełniają ją informacje z kalendarza, a właściwie jedna, dotycząca najbliższego wydarzenia, dostarczająca informacji na temat terminu spotkania (lub czasu, który do niego pozostał), czasu jego trwania oraz ilości pozostałych spotkań zaplanowanych na kolejny dzień. Tak czy inaczej, spora część ekranu pozostaje wolna. Czego zabrakło? Chociażby niezwykle ciekawego sposobu „otwierania” powiadomień, którego zamysł przedstawiono na jednym z nieoficjalnie udostępnionych kilka miesięcy temu slajdów.

blackberry-10-cinnamon-toast-600x425

Do tej drugiej kategorii, czyli rozwiązań bardziej oryginalnych, dopisać można natomiast Tryb Nocny, wywoływany przez przeciągnięcie palcem z górnej krawędzi ekranu blokady na dół. Tylko tyle wystarczy, aby wyciszyć wszystkie powiadomienia na określony czas i zasłonić cały wyświetlacz prostym i czytelnym zegarem.

Pomimo naszych wcześniejszych zastrzeżeń dotyczących braku możliwości konfiguracji Trybu Nocnego okazuje się, że odpowiednie opcje istnieją, jednak aby się do nich dokopać, należy trochę… pogłówkować. Tryb Nocny nie jest bowiem niczym innym niż po prostu profilem „Wyłączony”, którego opcje możemy prawie dowolnie (więcej na ten temat w odpowiednim dziale) zmieniać.

Oczywiście tryb nocny nie blokuje fizycznie dostarczania wiadomości czy połączeń telefonicznych do urządzenia – wyłącza po prostu wszelkie (lub wybrane przez nas) powiadomienia na ich temat.

Ekran blokady da się dodatkowo zabezpieczyć dowolnie skonfigurowanym przez nas hasłem. Nie zabrakło także opcji automatycznego blokowania telefonu po określonym czasie (10 sekund – 5 minut) i wyświetlania wiadomości na zablokowanym ekranie.

Ekran główny

EkranG

Po odblokowaniu urządzenia do naszej dyspozycji zostaje oddany ekran główny, a właściwie… dwa lub trzy ekrany główne, na które składają się BlackBerry Hub (najbardziej po lewej), ekran Aktywnych Ramek (centralnie, niedostępny, jeśli wszystkie aplikacje zostały zamknięte) oraz standardową siatkę ikon w układzie 4×4, przesuwaną w prawo.

Przejscia

Nawigacja pomiędzy nimi odbywa się na kilka różnych sposobów, spośród których możemy wybrać nasz ulubiony lub po prostu najwygodniejszy. Możemy więc przesuwać ekran w dowolnym kierunku w poziomie (przejścia są błyskawiczne i świetnie animowane wraz z dodatkowym cieniowaniem i „nakładaniem się” warstwy, którą chcemy aktywować na poprzednią) lub skorzystać z miniaturowych, powiększających się przy dotyku ikon w dolnej części, a do Hub możemy z każdego miejsca dostać się wspomnianym już wcześniej gestem.

Paski

Dodatkowo, ekran aktywnych ramek i siatki ikon ograniczony jest z góry i z dołu paskami, na których znajdują się przydatne, aczkolwiek całkowicie nie podlegające konfiguracji skróty i ikony systemowe.

Górna część jest nieco podobna do tej znanej z poprzednich wydań BlackBerry OS i odnajdziemy na niej podobny zestaw „nieczułych na dotyk” ikon reprezentujących (od lewej) stan baterii, alarm, aktywny profil powiadomień, godzinę, WiFi, połączenie z siecią BlackBerry oraz zasięg sieci operatora. Niestety klikanie na żadną z tych ikon nie przenosi nas np. do kalendarza czy ekranu zarządzenia połączeniami, ani też nie są na nim wyświetlane powiadomienia. Cały ten pasek jest po prostu za mały na tak precyzyjne operacje, a dodatkowo jest skrótem do skróconych opcji urządzenia, do których możemy dostać się także przez wykonanie gestu „muśnięcia” aktywnej ramki telefonu w dół.

Top

Po wykonaniu tych czynności naszym oczom ukazuje się tym razem nieco większe menu, zawierające 6, niestety również niemożliwych do samodzielnego skonfigurowania ikon – Ustawień, Blokady ekranu, Bluetooth, WiFi, Budzika oraz Profili powiadomień. Dwa z nich są przy tym jednofunkcyjne – Ustawienia prowadzą do Ustawień, a Blokada Ekranu powoduje blokadę ekranu niezależnie od punktu naciśnięcia. Pozostałe zostały jednak rozdzielone na ikonę i napis, gdzie kliknięcie na ikonę powoduje włączenie/wyłączenie danej funkcji lub szybką zmianę profilu (Aktywny/Cichy i na odwrót), natomiast kliknięcie na napis powoduje przekierowanie do zaawansowanych opcji przypisanych do tej kategorii.

Pasek

Co ciekawe (i bardzo niewygodne), rozwinięcie tego menu jest jedynym szybkim sposobem na sprawdzenie… aktualnej daty. Nie ma jej bowiem na zwiniętym górnym pasku, co jest dość kłopotliwe i czasem trudno jest się do tego przyzwyczaić.

Top1

Dolna część ekranu zajęta jest natomiast przez dość wysoki pas z zaledwie trzema ikonami skrótów – aplikacji telefonu, uniwersalnego wyszukiwania oraz aparatu. Podobnie jak w poprzednich przypadkach, również i tutaj nie ma możliwości wprowadzania jakichkolwiek modyfikacji, co niestety musimy uznać za wadę. Owszem, są wygodne w użytkowaniu i zdecydowana większość osób najczęściej korzystałoby właśnie z takiego zestawienia, ale z tymi, którzy nie potrzebują kolejnego systemowego skrótu do aparatu? Skoro już zabrano boczne klawisze funkcyjne, można by oddać chociaż jeden „pseudoklawisz”.

Poza tym małym niedociągnięciem, jest naprawdę ciekawie i wygodnie, nawet przy braku szczególnych możliwości personalizacji tych elementów, które – miejmy nadzieje – pojawią się jednak w jakiejś formie w kolejnych wydaniach systemu. Całość wygląda elegancko, schludnie i, zwłaszcza przy zastosowaniu ciemnej tapety, nie jest aż tak cukierkowe, jak mogłoby się wydawać, a efekty przejść pomiędzy ekranami są tak atrakcyjne, że często możemy łapać się na tym, że zmieniamy kolejne zakładki tylko po to, aby jeszcze raz zobaczyć ten efekt. Jest pięknie i funkcjonalnie – czego chcieć więcej? Oczywiście personalizacji!

Drobna uwaga: Z wyjątkiem BlackBerry Hub wszystkie pozostałe ekrany dostępne są wyłącznie w układzie pionowym i nawet jeśli mamy aplikację działającą właśnie w poziomie, nie skorzystamy chociażby z Peek czy Hub – możemy jedynie zminimalizować aplikację (gest przy dłuższym boku) i… spaść na pionowy ekran aktywnych ramek.

Siatka ikon i foldery

Siatka

 

O tym elemencie systemu można powiedzieć właściwie tyle, że… jest i nieszczególnie różni się w jakikolwiek sposób od tego, co oferuje nam konkurencja. Ot, po prostu 16 ikon na każdym z nieograniczonej ilości ekranów (na powyższym zrzucie znajdujemy się na piątym), którymi możemy w bardzo podstawowym stopniu zarządzać, przy czym aktywacja „zarządzania” odbywa się przez dłuższe przytrzymanie palca na ikonie.

Ikony

Użytkownicy starszych modeli BlackBerry pewnie nieco zdziwią się faktem, że nie zostanie wyświetlone w tym momencie menu kontekstowe, ale tak właśnie ma być – ikony zaczynają nieznacznie pulsować a w ich prawym górnych pojawia się mała ikonka kosza, której kliknięcie jest równoznaczne z usunięciem całego programu z naszego systemu. Oprócz tego możemy ikony przesuwać na dowolne miejsce w obszarze siatki (nie musi być 16 ikon na konkretnym ekranie) lub łączyć w foldery (wystarczy nasunąć jedną ikonę na drugą). Problem? Foldery mogą zawierać jedynie 16 aplikacji i nie mogą zawierać dodatkowych folderów. Szkoda, bo w ten sposób moglibyśmy założyć np. folder Gry, w którym wprowadzilibyśmy podział na Akcję, Wyścigi, Strategie i podobne, oszczędzając przy tym miejsce na ekranie głównym. Przy obecnym rozwiązaniu liczba ekranów może gwałtownie wzrosnąć do poziomu, w którym nie będziemy pewni „co na którym jest”.

I uwaga z innej beczki – pomimo tego, że wszystkie ikony mają teoretycznie takie same wymiary, przez umożliwienie praktycznie całkowitej dowolności przy ich projektowaniu, każda z nich wygląda, jakby była innej wielkości! Faktycznie trudno jest to rozwiązać nie kopiując dokładnie rozwiązania Apple, ale przynajmniej w obrębie własnych aplikacji można by zachować jakąkolwiek spójność.

Aktywne Ramki

AR

O wiele ciekawszym i bardziej oryginalnym rozwiązaniem są tzw. Aktywne Ramki, posiadające swój własny ekran pomiędzy Hub a ikonami i reprezentujące zminimalizowane aplikacje, które cały czas (!), nawet bez najmniejszej pauzy, działają w tle.

Maksymalnie na tym panelu możemy odnaleźć 8 aplikacji układanych zgodnie z czasem ich otwarcia (najstarsza na dole, najnowsza po lewej na górze). Taki jest odgórny limit Aktywnych Ramek i po przekroczeniu tej granicy najstarsza aplikacja zostanie automatycznie zamknięta bez żadnego pytania czy potwierdzenia. Teoretycznie nie jest to szczególnie szczęśliwe rozwiązanie, ale musimy przyznać, że w codziennym użytkowaniu… jeszcze nigdy nie zdarzyło nam się zmierzyć z takim problemem. Zazwyczaj mieliśmy otwarte maksymalnie 3-4 aplikacje, bo tak jest najwygodniej i najbardziej praktycznie.

Wbrew pozornemu podobieństwu AR w znaczący sposób różnią się od tego, co widzieliśmy w PlayBook OS. Przede wszystkim nie możemy już zdecydować, czy aplikacje, z których obecnie nie korzystamy, ale nie chcemy ich zamykać, mają nadal działać, czy też mają być pauzowane. Oprócz tego, miniatury nie prezentują już dokładnego odzwierciedlenia tego, co dzieje się w aplikacji, a jedynie:

  • Ostatni wygląd ekranu przed minimalizacją – pomimo tego, że np. w tle nadal odtwarzane jest wideo i słychać dźwięk, obraz nie będzie się poruszał, ale po ponownym wywołaniu programu będzie odtwarzany tak, jakbyśmy go cały czas oglądali
  • Zaślepkę nieaktywną – czyli po prostu statyczną grafikę zajmującą całą powierzchnię AR, co ma miejsce np. w przypadku aplikacji aparatu.
  • Zaślepkę aktywną – czyli zdefiniowany przez autora i ewentuanie możliwy do konfiguracji przez użytkownika zestaw informacji z aplikacji, wyświetlany na powierzchni ramki. Może to być np. pogoda dla naszego obszaru, najnowsze wyniki sportowe czy najbliższe wydarzenia z kalendarza.

Aktywne Ramki są rozwiązaniem dość intuicyjnym, ale i tak nie na tyle, aby móc się do niego przyzwyczaić natychmiast. Sam mechanizm jest wprawdzie zrozumiały prawdopodobnie nawet dla niebyt dużego dziecka, ale już przystosowanie naszych odruchowych reakcji wcale nie jest takie łatwe. W związku bowiem z tym, że „kafelki” przy przełączaniu się pomiędzy programami wciąż zmieniają swoje miejsce, początkowo często możemy spotkać się z sytuacją, kiedy otwieramy nie ten program, który chcieliśmy, bo „przecież przed chwilą był w tym miejscu!”.

Nie jest to także jedyna wada – AR nie można w żaden sposób przyczepiać, przez co często musimy otworzyć aplikację ponownie i od razu zminimalizować, aby znów mieć dostęp np. do podglądu kalendarza, opcje konfiguracyjne nie występują we wszystkich aplikacjach, a w niektórych „zaślepki” są zupełnie nietrafione. Przykładowo BlackBerry World zajmuje się głównie wyświetlaniem promowanych aplikacji, podczas gdy wolelibyśmy obserwować w ten sposób np. postęp pobierania gry czy aplikacji. Przykłady można mnożyć i jedno jest pewne – rozwiązanie to wymaga dopracowania, choć pomysł sam w sobie jest naprawdę doskonały, a potencjał ogromny.

Początkowo planowaliśmy również zarzucić Aktywnym Ramkom brak interakcji „dotykowej” z użytkownikiem. W przeciwieństwie chociażby do MeeGo, oferującego podobne rozwiązanie, np. aplikacja do odtwarzania wyświetla jedynie okładkę albumu, zamiast przycisków umożliwiających sterowanie programem bez jego wywoływania. Prawda jest jednak taka, że AR są po pierwsze zbyt małe na to, aby taki dodatek był wygodny, a po drugie przy nawigacji w pionie i w poziomie pomiędzy poszczególnymi panelami, wprowadziłby tylko niepotrzebny chaos.

BlackBerry Hub

HubGdybyśmy mieli podać jedną jedyną funkcję, która skłoniłaby nas do przesiadki na BB10 lub pozostania z tym systemem, byłby to właśnie BlackBerry Hub, czyli usprawniona skrzynka odbiorcza, w pozornie podobnej formie występująca w poprzednich wersjach BlackBerry OS.

Co warto wiedzieć na początek? Przede wszystkim nie jest to odpowiednik Social Feeds i nie trafiają tu wszystkie wpisy ze wszystkich wybranych przez nas źródeł. To skrzynka odbiorcza, do której przesyłane są wiadomości dotyczące nas, a więc maile, wzmianki z Twittera, wiadomości z Facebooka czy LinkedIn oraz powiadomienia z naszych aplikacji. Nie możemy za pomocą Hub odczytać np. naszego timeline z Twittera – do tego służy już oddzielna aplikacja.

Hub oznacza także koniec dedykowanych ikon dla skrzynek odbiorczych – od teraz wszystkie konta pocztowe zgromadzone są właśnie tutaj, w jednym miejscu, choć na szczęście istnieją rozwiązania pozwalające przywrócić praktycznie identyczny porządek rzeczy. Wystarczy odznaczyć je z listy wyświetlanych w głównym kanale Hub i rolę dotychczasowych ikon będą pełniły zakładki z lewej strony ekranu skrzynki odbiorczej.

Sam Hub składa się w znakomitej większości z pola przeznaczonego na listę naszych wiadomości, gdzie przy domyślnej czcionce może zmieścić się około 8 wpisów, prezentujących ikonę rodzaju powiadomienia, nazwę nadawcy, tytuł oraz czas otrzymania. Powyżej znajduje się belka z nazwą skrzynki, w której aktualnie przebywamy (kliknięcie na nią rozwija listę folderów – o ile są dostępne dla danego konta), oraz pasek systemowy. Poniżej wyświetlane są natomiast ikony rozwijanego menu wyboru skrzynki (nazwa na ikonie zmienia się zgodnie ze zmianą skrzynki), skrót do wyszukiwania i tworzenia nowego wpisu oraz skrót do prawego menu z podstawowymi opcjami, gdzie znajduje się również przerażająca funkcja wymuszania ręcznej synchronizacji poczty. Jak w czasach kamienia łupanego.

Wiadomosć

Dostępne opcje operacji na wiadomościach email są dość podstawowe, oferując nam oczywiście możliwość odpisania lub przesłania wiadomości dalej (z możliwością edycji i uwzględnieniem załączników bez pobierania ich na telefon), dodania do kalendarza, zmiany statusu (przeczytane/nieprzeczytane), oflagowania, archiwizacji czy wyszukiwania na podstawie tematu lub nadawcy. Nie zabrakło na szczęście opcji zaznaczania wielu wiadomości jednocześnie, choć z niewiadomego powodu nie działa opisana w instrukcji metoda zaznaczania sąsiadujących pozycji przez „rozciąganie” palcami. Trzeba klikać pojedynczo każdego maila z osobna.

Ciekawą i niedostępną systemowo w poprzednich odsłonach BlackBerry OS funkcją jest dodawanie maila bezpośrednio do kalendarza oraz wspomniane wcześniej oznaczanie flagami. To pierwsze pozwala nam stworzyć wydarzenie nie opuszczając naszej skrzynki odbiorczej (tytułem jest tytuł wiadomości email), natomiast to drugie, nie dość, że w przypadku naszego konta IMAP zsynchronizowało flagi z komputerowym Outlookiem, to jeszcze automatycznie przenosi wiadomość do BlackBerry Remeber (co początkowo jest niezbyt oczywiste). W każdej chwili i z każdego poziomu Hub możemy podejrzeć liczbę i typy pozostałych powiadomień, po prostu przeciągając palec z dołu ekranu w górę. Najczęściej jednak… zasłaniamy sobie dokładną liczbę palcem.

Nie popisano się natomiast w kwestii powiększania treści wiadomości. O ile bowiem jest to jak najbardziej możliwe (pinch-to-zoom), o tyle w przeciwieństwie do np. OS 7, treść nie jest wtedy dopasowywana do ekranu. Niektóre elementy menu ukryte są tak, że nie sposób dostrzec ich bez pomocy kogoś, kto wie, że tam się znajdują. Najlepszym przykładem jest moja ulubiona opcja „Oznacz wszystkie jako przeczytane”, za wywoływanie której odpowiedzialny jest mikroskopijnej wysokości pasek z datą. Ktoś najwyraźniej zapomniał, że nie mamy już TrackPada, którym i tak musimy przejechać po każdym elemencie UI.

Z drobniejszych uwag: Do tej pory, jeśli wiadomość nie została wysłana, można było sprawdzić powód. Obecnie nie da się tego zrobić lub jest to zbyt głęboko ukryte.

Obsługa

Wbrew pozorom obsługa Hub nie jest szczególnie skomplikowana i pozwala nam po krótkim treningu na wyraźnie efektywniejsze zarządzanie wszystkimi przychodzącymi wiadomościami, niezależnie od tego, czy porównujemy go do OS 7 czy podobnych rozwiązań z innych systemów. Możliwość podejrzenia wszystkich powiadomień jednocześnie, wielowarstwowość treści (możemy np. otworzyć załącznik w PDF bez opuszczania aplikacji, i jednym ruchem podejrzeć nowe powiadomienia lub treść wiadomości), błyskawicznego przełączania się pomiędzy skrzynkami i zaawansowanego filtrowania jest bezcenna, a w połączeniu z „BlackBerry Flow” – również i piękna. I nawet pomimo tego, że do BlackBerry 10 musiałem przyzwyczajać się kilka dobrych dni, w BlackBerry Hub praktycznie od razu czułem się jak w domu, rzadko kiedy w ogóle opuszczając ten element OS.

Jeśli wydaje się Wam, że skrzynka w BlackBerry 7 jest wygodna i szybka – ta w OS 10 jest dziesięć razy lepsza. Albo i 10 do potęgi 10.

Integracja

Integrację z BlackBerry Hub możemy podzielić na dwie kategorie – doskonałą oraz taką sobie. Do pierwszej zaliczają się absolutnie wszystkie typu konta pocztowe, Facebook, Twitter, LinkedIn oraz oficjalnie dostarczane komunikatory, takie jak Yahoo Messenger czy Google Talk. Do drugiej kategorii można natomiast zaliczyć wszystkie pozostałe aplikacje integrujące się z Hubem. Na czym polega różnica?

W przypadku chociażby Twittera, w momencie otrzymania nowej wzmianki lub prywatnej wiadomości, nie tylko wyświetlane jest powiadomienie z odpowiednią ikoną, ale również możemy odpowiedzieć na nią bez otwierania aplikacji Twitter. Możemy jej nawet nie posiadać zainstalowanej. W pozostałych przypadkach, aplikacje są wprawdzie w stanie „wrzucić” do Hub konkretną treść powiadomienia (np. powiadomienie o wzmiance od X o treści Y przy alternatywnych aplikacjach z Twittera), ale już nie posiadają własnej ikony ani profilu powiadomień, przez co powiadomienia ze wszystkich aplikacji firm trzecich wpadają do jednego wora i wykonując podstawowy „Peek” (podgląd powiadomień) nie mamy najmniejszego pojęcia „co” i „z czego” do nas przyszło.

Dobrą wiadomością jest natomiast to, że z Hub na opisanej powyżej zasadzie są w stanie korzystać również aplikacje przenoszone z Androida, które radzą sobie z tym zresztą całkiem nieźle. Jeszcze lepsza informacja została jednak podana przez BlackBerry kilka miesięcy temu – programiści niedługo otrzymają również dostęp do Hub, dzięki czemu stanie się absolutnie bezkonkurencyjny.

Jedyne zastrzeżenie – powiadomienia w formie absolutnie gołego tekstu wyglądają całkowicie nieatrakcyjnie i wypadałoby to zmienić, tak samo jak zmieniono w BlackBerry OS.

Wyszukiwanie

Wyszukiwanie

Oczywiście nie mogło zabraknąć także opcji zaawansowanego przeszukiwania naszej skrzynki odbiorczej i za tą opcję należy się BlackBerry ogromna pochwała. Możemy bowiem nie tylko przeszukać wiadomości pod względem dowolnego ciągu znaków (w treści, adresach, temacie lub nazwie nadawcy), ale także przefiltrować wszystkie znajdujące się w naszych skrzynkach powiadomienia według licznych parametrów (załącznik, status, termin odebrania, etc). Opcji tych jest prawdopodobnie więcej, niż potrzebuje zdecydowana większość użytkowników i o to właśnie chodzi!

Nasz zarzut w tym miejscu? W poprzednich wydaniach OS wyszukiwanie rozpoczynało się natychmiast po wpisaniu pierwszej litery w odpowiednim polu, natomiast tutaj musimy albo kilka sekund odczekać albo kliknąć przycisk wyszukiwania. Dlaczego? Nie mamy pojęcia, ale może być to dla niektórych przyzwyczajonych do OS 6 czy 7 nieco drażniąca zmiana.

Ustawienia

Opcji, które możemy zmienić w BlackBerry Hub jest dość sporo, przy czym zdecydowana większość użytkowników prawdopodobnie nigdy do nich nawet nie zaglądnie. Z najciekawszych nowości warto wspomnieć o możliwości ustawienia automatycznego pobierania obrazów (zawsze) czy wyboru tego, jakie treści mają trafiać do głównego kanału Hub, w które mają żyć wyłącznie w swojej zakładce. Niestety, nie ma takiej opcji dla aplikacji które integrują się z Hub w opisany wcześniej „słaby” sposób i będą one publikować swoje powiadomienia czy tego chcemy czy nie.

Koniecznie należy również wprowadzić do ustawień opcję, która pozwoliłaby na zdefiniowanie zachowania Hub po powrocie do niego, w przypadku kiedy wcześniej mieliśmy otwartą wiadomość. Jeśli bowiem np. odpisujemy na email, bez zamykania szkicu wrócimy do innej aplikacji, a potem zapragniemy zrobić „Peek”, naszym oczom ukaże się nie pogląd listy wiadomości, ale… nasza poprzednia wiadomość. Zaczyna się wtedy klikanie mające doprowadzić do oczyszczenia skrzynki i cały zysk z gestów trafia szlag.

Tworzenie wiadomości

Ekran tworzenia wiadomości jest raczej dość standardowy, umożliwiając nam oczywiście wybranie konta, z którego wiadomość zostanie wysłana, adresatów (tu przyjemna opcja – podpowiadane są nasze najpopularniejsze kontakty dla danego konta), tematu oraz samej treści, którą możemy w pewnym, całkiem rozbudowanym, zakresie formatować.

Dobra wiadomość? Możemy dołączać dowolną ilość załączników jednocześnie, przy czym nie muszą one wcale znajdować się na naszym dysku – załącznikiem może być plik znajdujący się na naszym wirtualnym dysku na Dropboxie czy Box. Przyjemne, prawda?

Czego chcieć więcej?

Gestów, gestów, gestów! BlackBerry 10 tak przyzwyczaja do ogólnosystemowego „płynięcia”, że klikanie w konkretne ikony aby oznaczyć wiadomość jako przeczytaną/nieprzeczytaną wydaje się być wręcz archaizmem. Swipe na wiadomości w prawo aby przeczytać, swipe w lewo aby usunąć, gest dwoma palcami w dół – rozwinięcie treści wiadomości (tak, podkradliśmy pomysł z powiadomień w Androidzie), itd., itp. Takiego podejścia spodziewam się po systemie tak mocno opierającym się na gestach. Mocnej, zdecydowanej, powalającej na kolana oferty, nawet jeśli niektórej jej elementy byłyby jedynie opcją dla bardziej zaawansowanych użytkowników.

Wielozadaniowość

Wielozad

W przeciwieństwie do niektóry bardziej (i mniej) popularnych systemów operacyjnych, przy tworzeniu OS 10 BlackBerry zdecydowało się nie iść na praktycznie żadne kompromisy w kwestii wielozadaniowości urządzenia. Jedynym naprawdę widocznym jest ograniczenie liczby aplikacji działających jednocześnie do 8, ale – jak wynika z naszych testów – nie powinno być do dla nikogo zbyt wielkim zmartwieniem.

Co w rzeczywistości daje nam takie, a nie inne rozwiązanie? Praktycznie nieograniczone możliwości. Możemy jednocześnie słuchać muzyki odtwarzanej w przeglądarce internetowej, pobierać grę z BlackBerry World, „pakować” ogromny folder z danymi z telefonu do .zip i wysyłać go mailem, pobierać torrenta i w tym samym czasie kopiować sobie tekst z Documents To Go do systemowej aplikacji kalendarza. Dużo? Bardzo dużo. Tak naprawdę to nawet na komputerze przeważnie nie robimy aż tyle rzeczy na raz.

Dodatkową zaletą wielozadaniowości w BB10 jest to, że praktycznie nie da się go zawiesić. Jeśli już jakaś aplikacja odmówi posłuszeństwa, wystarczy prosty gest z dołu ekranu i już wszystko wraca do normy. Nie musimy nawet przez sekundę martwić się o to, że kiepsko napisany program zablokuje całe urządzenie i zniszczy całą naszą pracę w pozostałych programach.

Drażni tylko jedno – brak jest na razie możliwości tworzenia tzw. „headless app”, czyli aplikacji bez interfejsu graficznego, przez co każde wywołanie akcji przypisanej do aplikacji, nawet jeśli nie jest to niezbędne, wywołuje jej pojawienie się na ekranie, zminimalizowanie naszej aktualnej aplikacji i na końcu zminimalizowanie wszystkich aplikacji. Nie dotyczy to wprawdzie aplikacji systemowych, ale jeśli przesyłając link do Pocketa muszę oglądać karuzelę otwierających i zamykających się okienek, zamiast prostego „Link został dodany”, to nie mogę doczekać się nowego wydania SDK. Tak, ta funkcja powinna się według oficjalnych informacji w nim znaleźć.

Na szczęście aplikacje integrujące się z Hub, takie jak Google Talk, Twitter czy Facebook są w stanie pobierać najnowsze informacje bez konieczności ich uruchamiania.

Klawiatura

prasówka

Smartfony BlackBerry od zawsze słynęły z doskonałych klawiatur fizycznych i z co najwyżej mocno przeciętnych klawiatur wirtualnych. Pomimo licznych prób, zarówno związanych z podzespołami (Storm 9500 i 9520) czy oprogramowaniem, przez lata nie udało się zmienić tego drugiego i wszystkie modele wyposażone wyłącznie w dotykowy ekran mogliśmy polecić jedynie tym, którzy piszą mało, albo praktycznie wcale. Aż do teraz.

Aby jednak nie pozostawić tej tezy bez żadnego potwierdzenia i nie ufać w pełni temu, co obiecuje BlackBerry, postanowiliśmy oczywiście samodzielnie rozebrać klawiaturę BlackBerry 10 na części pierwsze i sprawdzić do czego się nadaje.

Wygląd

BlackBerry postanowiło tym razem całkowicie zmienić swoje dotychczasowe podejście do klawiatury wirtualne, porzucając (na szczęście) niezbyt udane projekty z 9860 czy 9800. Zastąpiła je klawiatura do złudzenia przypominająca tą z telefonów wyposażonych w fizyczną klawiaturę, uwzględniając nawet charakterystyczne srebrne belki pomiędzy rzędami przycisków. Praktycznie po raz pierwszy w historii możemy na podstawie klawiatury jasno stwierdzić, że jest to klawiatura BlackBerry, a nie klawiatura z jakiegokolwiek innego smartfonu z dotykowym wyświetlaczem.

  

Zadbano także o to, aby zapewnić jak największą czytelność klawiszy – są one spore (wyraźnie większe niż np. w fizycznej klawiaturze 9900), litery w kontrastowych kolorach na każdym z nich wyraźnie odróżniają się od tła, a klawisze funkcyjne zamiast szarego, charakteryzują się czarnym tłem. W końcu BlackBerry doszło także nareszcie do wniosku, że o ile klawiatura fizyczna nie musi być idealnie symetryczna, o tyle ta wirtualna powinna już taka być. Powoduje to wprawdzie na początku nieco problemów – chociażby w stosunku do klawiatury fizycznej w miejscu „Del” znajduje się „”L”, ale przyzwyczajenie się zajmuje zaledwie kilkanaście minut.

Znaki specjalne, z wyjątkiem przecinka i kropki, znajdują się na dwóch dodatkowych panelach, do których doprowadzić może nas m.in. przycisk umieszczony w prawym dolnym rogu ekranu. Duże litery uzyskujemy natomiast oczywiście za pomocą pojedynczego przycisku Shift, znajdującego się przy lewej krawędzi. Aby zablokować go i aktywować tzw. „Capslock”, należy po prostu przytrzymać go nieco dłużej, co spowoduje wyświetlenie niebieskiej kreski pod klawiszem – w przypadku Shift oznaczenie to ma kolor błękitny i zajmuje cały prostokąt.

Dość wierne odwzorowanie fizycznej klawiatury BlackBerry i chęć zapewnienia jak najlepszej czytelności doprowadziły do tego, że klawiatura… nie posiada małych liter – zawsze wyświetlane są one w postali liter wielkich, co może przeszkadzać nieco chociażby w szybkim wpisywaniu haseł, gdzie musimy się upewniać, że nie jest (lub nie był) wciśnięty klawisz Shift. Problem ten można na szczęście w dość prosty sposób rozwiązać – wystarczy w opcjach aktywować opcję wyświetlania kart z aktualnie wciskaną literą – w takim przypadku uwzględniane są różnice w wielkości znaków.

Przycisków, które mają więcej niż jedno zastosowanie, nie ma w tym przypadku zbyt wiele, aby nie komplikować specjalnie wprowadzania tekstu. Pierwszym jest spacja, której dłuższe przytrzymanie powoduje ukrycie klawiatury, natomiast drugim jest funkcja głosowego wyprowadzania tekstu (klawisz „.”), niedostępna niestety w języku polskim. Opcjonalnie trzecim może być przycisk „,”, którego przytrzymanie wyświetli dostępną listę słowników w różnych językach. Obydwie te funkcje można wyłączyć z poziomu opcji. Spacja ma również dodatkowe zastosowanie w trybie podpowiedzi oraz autokorekty – więcej na ten temat w dziale „Gesty”.

Oczywiście klawiatura dostępna jest zarówno w widoku pionowym, jak i poziomy, w aplikacjach, które obsługują rotację ekranu.

Jeśli chodzi o wygodę użytkowania, to nie mieliśmy z nią najmniejszych problemów i z własnego doświadczenia komfort samego „trafiania w klawisze” możemy porównać tylko do o wiele większego One X. Nawet pomimo stosunkowo sporych dłoni i niespecjalnym zamiłowaniu do precyzji, wciśnięcie żadnego przycisku nie było najmniejszym problemem – czy to jedną, czy dwoma rękoma.

Konfiguracja

Tak rozbudowane narzędzia jak klawiatura w BlackBerry 10 są w sposób naturalny zmuszone do posiadania odpowiedniej liczby opcji konfiguracyjnych i tak samo jest w tym przypadku. Możemy więc ustalić:

  • Język główny dla klawiatury i słownik
  • Dwa języki dodatkowe, pomiędzy którymi przełączenie następuje automatycznie w trakcie pisania tekstu (opcję tę można także wyłączyć)
  • Głośność klawiszy
  • Włączyć/wyłączyć dźwięk klawiszy (są również zależne od aktywnego profilu dźwiękowego)
  • Wyskakujące okienka z literami po naciśnięciu danego przycisku
  • Włączyć/wyłączyć wprowadzanie głosowe (klawisz „.”)
  • Ustalić język dyktowania (brak języka polskiego)
  • Włączyć/wyłączyć animację wstawiania słowa z automatycznych podpowiedzi
  • Zmienić układ klawiatury, np. QWERTY, QWERTZ, etc (bez zmiany języka – dla każdego z trzech może być taka sama, domyślna lub osobna)
  • Włączyć i wyłączyć autokorektę
  • Ustalić aktywność („agresywność”) poprawiania wyrazów
  • Włączyć/wyłączyć wielką literę po kropce
  • Włączyć/wyłączyć automatyczną zamianę podwójnego wciśnięcia spacji na kropkę

Oczywiście to nie koniec możliwości personalizacyjnych. Do naszej dyspozycji oddano także dwa słowniki – standardowy słownik wyrazów „własnych” oraz znane od lat z BlackBerry OS zastępowanie określonych ciągów liter i znaków innymi słowami. W dalszym ciągu możemy więc w ten sposób szybko wprowadzić bieżącą datę, wersję oprogramowania czy też skonfigurować te skróty według własnych upodobań. „kthxbai” zamieniane na „Dziękuję bardzo za informację, do usłyszenia”? Dlaczego nie! Wybór należy tylko do nas.

Dla standardowego słownika w połączeniu nie zabrakło także dodatkowych opcji sprawdzania poprawności pisowni – ignorowania akronimów, wielkości liter czy słów zawierających cyfry. Oczywiście zarówno nasz własny słownik, jak i słownik generowany na podstawie danych znajdujących się na telefonie (opcję tę można wyłączyć) posiada opcję pełnego czyszczenia. Ot tak, na wszelki wypadek.

Zmienić możemy także sposób wyświetlania podpowiedzi na klawiaturze, zarówno dla trybu poziomego, jak i pionowego. W obydwu przypadkach mogą być one wyświetlane bezpośrednio nad konkretnymi literami (domyślnie), w szeregu na samej górze (jak w innych systemach – niepraktyczne) lub w ogóle wyłączone. Pozwala to nam np. na dodatkowe oczyszczenie klawiatury z „przeszkadzajek” np. w trybie poziomym, kiedy praktycznie zawsze mamy do dyspozycji dwie ręce i w ten sposób będziemy wprowadzać tekst.

Gesty

Oczywiście podobnie jak i w całym systemie, również i w przypadku klawiatury nie mogło zabraknąć serii gestów, za pomocą których możemy nie tylko ułatwić sobie pisanie, ale także obsłużyć samą klawiaturę. W związku z tym, że umieszczenie ich wszystkich na jednym obrazku prawdopodobnie całkowicie uniemożliwiłoby odczytanie go, postaramy się każdy z nich omówić osobno. Nie bójcie się jednak – mając telefon w ręku wszystko wydaje się o wiele, wiele prostsze. Poza tym nikt z tych gestów korzystać nie każe – możemy z nich korzystać dla własnego dobra i przyjemności, albo praktycznie całkowicie zignorować je i robić wszystko, tak jak na każdym innym smartfonie, gdzie wprowadzanie tekstu może odbywać się za pośrednictwem ekranu dotykowego.

Wywoływanie, ukrywanie klawiatury i dodatkowe funkcje

Już samo wywołanie klawiatury może odbywać się na kilka sposobów. Możemy po prostu kliknąć na jakiekolwiek aktywne pole tekstowe lub też przeciągnąć dwoma palcami od dolnej ramki w kierunku ekranu. W podobny sposób obydwa się jej ukrywanie – poprzez kliknięcie na pole nie-tekstowe lub ponowienie gestu dwoma palcami albo wykonanie go w odwrotnym kierunku. O ile te drugie rozwiązanie może wydawać się niezbyt atrakcyjne przy obsłudze jedną ręką, o tyle staje się niezwykle przydatne, kiedy trzymamy BlackBerry, tak jak BlackBerry trzymać powinniśmy – dwoma rękoma, z kciukami w pełnej gotowości do wprowadzania tekstu. Wtedy wręcz naturalne wydaje się wywołanie klawiatury właśnie tymi palcami.

Po wywołaniu klawiatury można ją także ukryć przyciskając długo klawisz spacji. Nie ma dla tej akcji żadnego dedykowanego przycisku, ani belki znanej z poprzednich wydań BlackBerry OS. Gest przesunięcia palca w dół klawiatury także ma inne znaczenie. Przy domyślnych ustawienia brakuje także przycisku umożliwiającego szybką zmianę języka wprowadzania – w BlackBerry 10 zmiana ta następuje całkowicie automatycznie w momencie, kiedy wykryje, że dane słowo nie pochodzi z domyślnego dla danego języka słownika, ale pasuje do innego. Jednocześnie obsługiwane w ten sposób mogą być maksymalnie trzy języki. W rezultacie, jeśli np. chcemy napisać: „Ktoś powiedział mi I love You. Co to znaczy?”, klawiatura sama dostosuje się najpierw do języka polskiego, potem będzie wyświetlać podpowiedzi i korygować nasz tekst w języku angielskim, a na koniec znów przestawi się na język polski. Bez ani jednego dodatkowego kliknięcia z naszej strony.

Oczywiście, jeśli się uprzemy, możemy takiej zmiany dokonywać samodzielnie. Wystarczy przestawić jedną opcje w ustawieniach systemu i nad przyciskiem przecinka pojawi się charakterystyczny globus. Wystarczy go raz nacisnąć i już możemy zmienić język wprowadzania.

Zabrakło natomiast gestu znanego z tabletu BlackBerry PlayBook, gdzie klawiaturę wywoływaliśmy przez gest z lewego dolnego rogu ekranu (po skosie) – tutaj jest on całkowicie ignorowany lub interpretowany jako chęć przejścia do ekranu znajdującego się po naszej lewej stronie.

Zmiana panelu klawiatury

W związku z tym, że znaki takie jak „?” czy „!” znajdują się na oddzielnych panelach, musimy mieć jakiś sposób, aby się do nich w miarę wygodnie dostać. Możemy realizować to oczywiście w sposób standardowy – klikając na przycisk „?123”, ale o wiele wygodniejszym (choć zmuszającym do zmiany przyzwyczajeń) sposobem jest wykorzystanie gestów. Wystarczy bowiem ruch palcem po klawiaturze w górę, który powtarzany daje nam dostęp do kolejnych „kart” klawiatury lub gest w dół, który pozwala nam powrócić do poprzedniej karty.

Nie zapomniano przy tym także o tym, aby po wprowadzeniu znaków specjalnych przywrócić układ klawiatury do standardowego, z widokiem liter. Niestety zabrakło możliwości zablokowania panelu ze znakami specjalnymi i cyframi, przez co jeśli będziemy chcieli wprowadzić np. taki ciąg: 89321 312893812 312893182 32 32 1, to za każdym razem po naciśnięciu spacji będziemy musieli znów wykonywać ten sam gest lub wciskać przycisk „?123”.

Kasowanie wyrazów

Podobnie jak w przypadku innych opcji klawiatury w BlackBerry 10, również i tutaj oddano nam do dyspozycji co najmniej dwie drogi dotarcia do tego samego celu. Aby kasować pojedyncze wyrazy wystarczy kliknąć lub przytrzymać klawisz „Del”, jednak o wiele wygodniejszym narzędziem do usuwania całych słów jest wykonanie prostego gestu – poziomo w poprzek klawiatury. Każdorazowe powtórzenie tego gestu powoduje usunięcie kolejnego słowa. Nie ma natomiast możliwości kasowania w ten sposób pojedynczych liter – usuwane jest wszystko co znajduje się pomiędzy dwoma spacjami (oczywiście np. „w”, „i” i podobne zaliczają się do obsługiwanej reguły).

Dodawanie wyrazów do słownika i „uciekanie” autokorekcie

Dodawanie wyrazów do słownika odbywa się akurat w jeden sposób. Wystarczy standardowo kliknąć na podkreślony na czerwono wyraz i wybrać z rozwijanej listy „Dodaj do słownika. W ten sam sposób można także po wprowadzeniu słowa, które nie znajduje się w naszym słowniku, poprawić je na najbardziej zbliżone do niego. Aby wprowadzić do tekstu wyraz nie znajdujący się w słowniku i nie dać się „zaskoczyć” autokorekcie, wystarczy w momencie wprowadzenia kompletnego wyrazu musnąć spację (w górę), dzięki czemu wyraz zostanie „wklejony” do tekstu, a tuż po nim pojawi się odstęp, umożliwiając wprowadzanie kolejnych wyrazów bez dodatkowych kliknięć.

Tutaj niestety trzeba być dość uważnym przy wykonywaniu tego gestu – początkowo bardzo często jest on wykonywany przez nas ze zbyt dużym „rozmachem” i w rezultacie system interpretuje go jako polecenie minimalizacji całej aplikacji.

Polskie znaki i słownik

Jak już prawdopodobnie większość osób zdążyła zobaczyć na zdjęciach, klawiatura w BlackBerry 10 (w przeciwieństwie np. do dyktowania) oferuje wsparcie dla języka polskiego i to na bardzo wysokim poziomie. Od czasu, kiedy uruchomiłem Z10 dodałem do słownika może dwa lub trzy wyrazy, które prawdopodobnie tak czy inaczej nie znalazłyby się w żadnym oficjalnym słowniku (wyjątkowo nie chodzi o przekleństwa). Cały mechanizm związany z autokorektą spisuje się, w oparciu o wbudowany słownik, praktycznie idealnie, nie licząc drobnych „wypadków przy pracy”. Tak jak już wspomniano, słownik jest automatycznie uzupełniany o zwroty i słowa z naszej bieżącej i wcześniejszej korespondencji.

Ręczne wprowadzanie polskich znaków obydwa się natomiast całkowicie standardowo – przytrzymujemy dłużej daną literę, po czym bez odrywania palca od ekranu wybieramy z rozwijanego menu interesujący nas znak. W związku z obowiązującym systemem podpowiedzi i wprowadzania podpowiadanych wyrazów, żadne „muśnięcia w górę” nie wchodzą niestety w tym przypadku w grę. Na szczęście większość słów można bez obaw pisać bez polskich liter, po czym po prostu wcisnąć klawisz spacji – zostaną one natychmiast dodane.

Słownik, autokorekta i podpowiedzi


To wszystko to jedynie część możliwości przygotowanej przez BlackBerry przy współpracy ze SwiftKey klawiatury dla BlackBerry 10. Główną zaletą jest bez wątpienia innowacyjny system wyświetlania podpowiedzi, sposób ich akceptacji oraz zdolność dostosowywania podpowiedzi do kontekstu naszych wypowiedzi i nauki na podstawie naszych wcześniejszych wiadomości, kontaktów, wpisów z kalendarza, etc.

Do tej pory w większości systemów podpowiedzi wyświetlane były nad całą klawiaturą, zmuszając nas do odrywania nie tylko wzroku od klawiatury, ale także palców od liter, które chcieliśmy wprowadzić. Jeśli ktoś zastanawiał się po co komukolwiek srebrne belki pomiędzy przyciskami na klawiaturze wirtualnej, to odpowiedź znajduje się właśnie w systemie podpowiedzi – to właśnie na nich wyświetlane są bowiem kolejne sugerowane wyrazy. Po ich wyświetleniu, wystarczy jedynie musnąć palcem dany przycisk i cały wyraz (wraz z następującą po nim spacją) wyświetla się w polu tekstowym. Proste, wygodne i co najważniejsze – sprawdza się, a z dnia na dzień jest coraz lepsze.

(Zwróćcie uwagę: na powyższym zrzucie ekranu nie ma wpisanej nawet jednej literki kolejnego wyrazu, a system i tak wie co chcę napisać)

Poprawa jakości podpowiedzi z czasem nie jest przy tym zasługą ewentualnych aktualizacji od BlackBerry – zależy ona bowiem tylko i wyłącznie od nas i od tego, jak często i jak dużo tekstu wprowadzamy za pośrednictwem wirtualnej klawiatury. Cały system uczy się bowiem na podstawie najnowszych i poprzednich wpisów naszego stylu pisania, najczęściej używanych słów i ich najczęstszych odmian. Przykładowo, w związku z nadchodzącym BlackBerry Jam Europe 2013 w Amsterdamie, często musiałem wysyłać wiadomości o treści „(…) w poniedziałek jadę do Amsterdamu”. Zamiast za każdym razem wprowadzać dokładnie ten sam tekst, system pozwolił mi po wpisaniu „w po” muskać kolejne listery – „j”, „d” oraz „a”, co skutkowało wprowadzeniem pełnego tekstu. Powodowało to także zmianę pierwotnie podpowiadanego „Amsterdam” w połączeniu z „jadę” na prawidłową w tym kontekście odmianę – „Amsterdamu”. Natomiast w przypadku połączenia z „będę w” podpowiadał już „Amsterdamie” pod literką „a”.

Czasem zdarza się również, że swój udział w podpowiadaniu ma spacja i ma ona dwa zastosowania. W pierwszym, wyświetlany jest na niej najbardziej prawdopodobny wyraz, który będziemy chcieli wprowadzić – wtedy wystarczy jedynie kliknąć na nią, aby wprowadzić go w całości do tekstu lub poprawić na zgodny ze słownikiem – pozostałe odmiany tego samego wyrazu pojawiają się nad kolejnymi literami, które są w nich zawarte.

Drugie zastosowanie spacji przy autokorekcie jest jeszcze ciekawsze, szczególnie dla osób, które uwielbiają „zjadać” odstępy pomiędzy wyrazami. Jeśli zapomnimy np. wstawić jakąkolwiek spację w zwrocie „niewiemjakdojechac”, system po naciśnięciu spacji automatycznie poprawi go na „nie wiem jak dojechać” (niestety nie poda odpowiedzi na to pytanie). Poprawny zwrot będzie również wyświetlany na przycisku spacji – nie ma więc obaw o to, że po jej wciśnięciu pojawi się coś, czego nigdy byśmy się nie spodziewali. Oczywiście tak jak w poprzednich przypadkach, wystarczy musnąć spację (w górę), aby jednak koniecznie wprowadzić „niewiemjakdojechac”.

Miłym dodatkiem jest także to, że jeśli wprowadzimy wyraz z podpowiedzi, po którym automatycznie dodawana jest spacja, to po wstawieniu np. kropki czy przecinka, zostanie on automatycznie cofnięty o jedno pole, tak aby nikt przypadkiem nie stosował tych znaków w sposób nieprawidłowy (to jest ze spacją przed i po znaku).

Należy przy tym pamiętać jednak o dwóch rzeczach – za tym słownikiem stoi skomplikowana technologia, ale nie magia. Nie zawsze będzie widział o czym „do niego mówimy” i zdarza mu się, że podpowiada źle, dziwnie lub stara się nas skompromitować niestosowną wypowiedzią w rozmowie z inną osobą, ale bez dwóch zdań – jest to najlepsza pod każdym względem klawiatura ekranowa, jaka kiedykolwiek pojawiła się w jakimkolwiek telefonie, tablecie czy innym podobnym urządzeniu. Po drugie, słownik ten rozwija się wraz z czasem użytkowania – nie oczekujmy od niego tego, że już pierwszego dnia będzie nas doskonale znał. Chociaż trzeciego jest już naprawdę genialnie, a i pierwszego byliśmy pod wielkim wrażeniem. Pytanie co będzie za tydzień.

Jedną ręką czy dwoma?


Nie da się przy tym zaprzeczyć także temu, że innowacyjny sposób podpowiedzi nie zawsze jest w pełni przydatny, chociażby w sytuacji, kiedy mamy do dyspozycji w danej chwili dwie ręce. W takim przypadku o wiele szybciej będzie się pisało w standardowy sposób, „klepiąc” jeden przycisk po drugim – szukanie odpowiedniej podpowiedzi może nas tylko opóźnić. W dalszym ciągu pomagają nam jednak autokorekta, podpowiedzi „na spacji” oraz wbudowany słownik, dzięki czemu efekty pisania, nawet bez zwracania szczególnej uwagi na to, w które klawisze dokładnie trafiamy, są przeważnie bardzo dobre i rzadko kiedy trzeba wprowadzać jakiekolwiek poprawki.

Podpowiedzi są natomiast doskonałym rozwiązaniem w dwóch sytuacjach – kiedy piszemy jedną ręką lub kiedy po prostu nie chce nam się pisać litery po literze. Najwyraźniej należymy raczej do tej drugiej grupy, ponieważ często, nawet mając dwie dłonie na telefonie, wygodniej było znaleźć podpowiedź i przesunąć po niej palcem. Być może sprawia to, że tekst piszemy o kilka sekund wolniej, ale o ile „puknięć” w szklany ekran mniej!

Trudno powiedzieć, czy z biegiem czasu uda się opanować podpowiedzi nad literami do tego stopnia, że będzie się dało jednocześnie wprowadzać tekst dwoma rękoma, a przy okazji błyskawicznie korzystać z podpowiedzi. Jeśli tak, prawdopodobnie ustalony zostanie już wkrótce nowy rekord prędkości pisania na telefonie. A jeśli nawet z podpowiedzi będziemy korzystać tylko przy pisaniu jedną ręką, przynajmniej nie będziemy musieli się męczyć i „balansować” całym telefonem, tylko po to, aby w efekcie napisać „ok”.

Jeszcze coś?

To jeszcze nie wszystko co może zaoferować nam klawiatura BlackBerry 10, choć raczej wszystko, co widać na pierwszy rzut oka. Pod „maską” drzemią jednak kolejne technologie, takie jak chociażby automatyczne dostosowywanie punktów „czułości” klawiszy na podstawie naszego stylu pisania. Same przyciski nie zmienią wprawdzie fizycznie swojego położenia, ale jeśli zamiast „o” najczęściej omyłkowo wpisujemy „p”, aby sekundę później skasować błędną literę i wprowadzić poprawną, BlackBerry 10 przesunie punkt czułości „o” maksymalnie w prawo, tak aby uniknąć takich pomyłek, nawet bez konieczności zmiany naszego stylu pisania, dotykania klawiatury czy trzymania telefonu.

Rewolucja czy ewolucja?

Odpowiedź na tytułowe pytanie jest prosta – rewolucja. Nawet jeśli „coś tam, gdzieś tam kiedyś już było” albo i nawet jest w jakiś stopniu, zebranie tych wszystkich elementów w jednym miejscu w przemyślany sposób i „opakowanie” w atrakcyjne, przejrzyste, wygodne i proste opakowanie sprawia, że na dziś klawiatura z BlackBerry 10 nie ma na rynku żadnej konkurencji. W końcu w niektórych przypadkach rewolucją jest zebranie wszystkich najlepszych i dostępnych do tej pory elementów w jedną, fantastyczną całość. I to całość, która nie tylko sprawdza się w hasłach reklamowych, ale także w codziennym użytkowaniu.

Nie jesteśmy przy tym nawet pewni, czy naprawdę z tak wielką niecierpliwością jak do tej pory będziemy wyczekiwać na Q10 – dotychczas niezastąpiony 9900 Bold jak na razie został już pozbawiony dostępu do internetu i zbiera jedynie kurz na biurku. Jeśli to nie wystarczy za wyznacznik tego, jak dobra jest klawiatura ekranowa w Z10, to trudno nam będzie znaleźć lepszy argument.

Jest tylko jedna uwaga do całej tej listy pochwał – klawiatury w BlackBerry 10 trzeba się nauczyć. Trzeba się do niej przyzwyczaić i dać jej szansę pokazać na co ją stać, wykorzystując gesty i inne pomocnicze rozwiązania. W przeciwnym przypadku jest wprawdzie bardzo, bardzo wygodną, ale także niewiele różniącą się od innych klawiaturą. Ale pozwólcie sobie na kilka lub kilkanaście godzin przygody z nią – już nie będziecie chcieli żadnej innej.

Uniwersalne Wyszukiwanie

Wyszuk

Ogólnosystemowe uniwersalne wyszukiwanie rozwiązano bardzo podobnie do tego z BlackBerry Hub i nawet graficznie wygląda niemal dokładnie tak samo. Możemy wpisać tekst i przeszukać wszystkie treści dostępne na naszym telefonie albo wybrać jedną z licznych kategorii lub aplikacji i ograniczyć wyszukiwanie wyłącznie do niej.

Miłośnicy zaawansowanych poszukiwań będą z pewnością zachwyceni tym, że UW w BlackBerry 10 przeszukuje nie tylko tytułu np. notatek/przypomnień, ale także ich treść. Możemy także (hurra!) wyszukiwać kontaktów po numerze telefonu lub jego fragmencie.

Co przeszkadza? Nie można po prostu wywołać klawiatury gestem na głównym ekranie i rozpocząć wpisywanie. Opcja ta będzie dostępna dopiero w BlackBerry 10.1.

Operacje na tekście

Brak TrackPada jest sporą stratą w stosunku do poprzednich modeli BlackBerry, szczególnie jeśli przez większą część dnia operujemy na tekście. Jest w prawie bardzo, bardzo przyzwoicie (a nawet i lepiej) rozwiązane, ale nie zmienia faktu, że czasem trzeba namęczyć się nieco bardziej, niż przy klasycznym manipulatorze.

Na szczęście nie jest to dosłowna męka – ekran w Z10 jest zadziwiająco precyzyjny i w zdecydowanej większości przypadków udaje nam się trafić dokładnie tam, gdzie początkowo planowaliśmy, nawet jeśli mówimy o punkcie pomiędzy dwoma literami.

Jeśli to się jednak nie uda, pozostaje nam dość standardowe „szkiełko powiększające”, które porusza się dość wolno za naszym palcem, pozwalając tym samym na mniej machania po ekranie i rzadsze korygowanie jego położenia.

Zaznaczanie wyrazów jest jeszcze prostsze – wystarczy przytrzymać palec na wyrazie i puścić, co spowoduje wyświetlenie „łezki” z przodu i z tyłu słowa. Manipulacja nimi jest banalnie prosta i niezwykle precyzyjna i naszym jedynym zadaniem jest teraz wybranie z bocznego menu akcji, którą chcemy wykonać. Oczywiście tekst można przenosić bez żadnych ograniczeń pomiędzy aplikacjami.

USTAWIENIA

Połączenia

sieciowe

Praktycznie wszystkie elementy konfiguracji połączeń są absolutnie standardowe i dla wszystkich dotychczasowych systemów operacyjnych i dla BlackBerry OS. Jedyną znaczącą zmianą jest rozszerzenie liczby obsługiwanych przez mobilny hotspot urządzeń do 8 oraz osobna konfiguracja VPN. Wszystkie pozostałe ustawienia (tryb sieciowy, tryb roamingu, WiFi, Bluetooth, APN, etc) są tak zwyczajne, że nie będziemy im poświęcać zbyt wiele miejsca.

Powiadomienia i głośność systemu

sieciowe

Nieco więcej miejsca i w zdecydowanie bardziej krytycznym tonie należy się obecnemu wydaniu BlackBerry 10 obsługę profili i powiadomień, co do tej pory było jedną z najmocniejszych stron BlackBerry OS. Owszem, być może w kolejnych wydaniach funkcje te zostaną przywrócone co najmniej do poprzedniego poziomu, ale na razie jest… prostu biednie.

Pierwsze rozczarowanie spotka przede wszystkim użytkowników grup BBM – utraciły one bowiem możliwość osobnej konfiguracji powiadomień, przez co – jeśli mamy wyjątkowo rozmowną grupę – najprawdopodobniej albo wyciszymy całego BBM albo w ogóle opuścimy ją do najbliższej aktualizacji, bo dość trudno może być to znieść.

Dalej jest już trochę lepiej, choć w porównaniu do wcześniejszych wersji – nadal bardzo ubogo. Możemy wybrać dźwięk (przy czym może być to jeden z domyślnych dzwonków lub dowolny utwór z pamięci telefonu), wł./wył. wibrację oraz diodę LED. NIC poza tym. Zerknijcie teraz do swoich telefonów z OS nawet 4.5. W ogólnych ustawieniach profilu również smutno – wyjątki? Brak. Zmiana koloru diody LED? Brak. Ustawienia dla pokrowca? Brak. Przykre, prawda?

Dobrze chociaż, że możemy ustawić bez problemów powiadomienia dla aplikacji firm trzecich oraz mieć nadzieję na to, że cały ten obraz jest jedynie wynikiem niedopatrzenia niż celowego uproszczenia tych funkcji.

Osobną kwestią jest natomiast rozdzielenie dźwięków powiadomień od dźwięków multimediów, co możemy regulować albo z poziomu menu albo z poziomu przycisków bocznych, przy czym działa to na następującej zasadzie:

  1. Występują osobne regulacje ogólne dla wszystkich powiadomień i oddzielne dla poszczególnych rodzajów powiadomień. Pierwsze jest nadrzędne
  2. Jest osobna regulacja dla całego systemu, przy czym dotyczy właśnie multimediów
  3. Regulacja głośności np. z poziomu ekranu głównego przez przyciskanie przycisków z boku telefonu wpływa na ten drugi typ głośności a nie pierwszy (tj. w ten sposób cichszy/głośniejszy nie będzie dzwonek a gra/piosenka)
  4. Dwa pierwsze typy głośności spotykają się tylko w jednym miejscu – w momencie regulacji głośności “w dół” dochodzimy najpierw do momentu “0″, gdzie wyciszone zostają wszystkie dźwięki aplikacji – tj. muzyka w grze, piosenki, etc, ale nie powiadomienia czy dzwonki telefonu. Dotyczy to więc głośności 2. Jeśli natomiast wciśniemy przycisk regulacji głośności “w dół” jeszcze raz, to schodzimy na poziom “-1″, gdzie wyciszane są także powiadomienia systemowe i dzwonki (oczywiście w komplecie z wyciszeniem dźwięków z kategorii 2).
  5. Jeśli na poziomie “-1″ wciśniemy “+” na regulacji głośności z boku telefonu, to wracamy na poziom “0″ dla multimediów, natomiast na poprzedni poziom ustalony dla powiadomień. Tj, jeśli był, powiedzmy, na “5″, to z “-1″ wróci na “5″ a nie na “0″ albo “1″.

Rozwiązanie całkiem przyjemne i wygodne, chociaż naprawdę nie mielibyśmy absolutnie nic przeciwko temu, jeśli dodano by takie „bajery” jak np. wyciszenie powiadomień przy odłożeniu telefonu ‚twarzą” do blatu biurka czy innej idealnie płaskiej powierzchni.

Konfiguracja poczty, kalendarza i książki adresowej

Konta

W dużym uproszczeniu, sama konfiguracja wygląda niemal dokładnie tak samo jak wcześniej, czyli wystarczy wprowadzić nasz login i hasło a cała reszta zostanie rozwiązana za pomocą infrastruktury BlackBerry. Oczywiście, zdarzają się przypadki, gdzie trzeba ręcznie wprowadzać wszystkie tajemnicze nazwy serwerów, porty i podobne, ale… skonfigurowaliśmy łącznie 7 kont pocztowych i na żadnym z nich nie mieliśmy z tym najmniejszych problemów.

Z poziomu tego menu możemy skonfigurować ręcznie lub automatycznie siedem typów kont pocztowych – Konto Robocze (BES 10), Microsoft ActiveSync, Gmail, Hotmail, Yahoo!, IMAP i POP oraz kalendarze obsługujące ActiveSync, CalDAV i książki adresowe ActiveSync lub CardDav. Niektóre aplikacje (teoretycznie) pochodzące od firm trzecich również integrują się z tymi ustawieniami – przykładami może być chociażby Evernote, Google Talk, LinkedIn, Twitter czy Facebook, przy czym w większości przypadków nie musimy nawet posiadać właściwej aplikacji – wszystko realizowane jest za pomocą BlackBerry Hub.

W związku z brakiem BIS w opcjach pojawiła się również niezbyt przyjemna dla dotychczasowych posiadaczy BlackBerry opcja – interwał sprawdzania poczty w przypadku kont, które nie oferują nam push. Oznacza to nic innego jak wybór, pomiędzy szybkim rozładowywaniem baterii a rzadkimi powiadomieniami o nowych wiadomościach. Na szczęście dla wielu najpopularniejszych kont (Gmail, Outlook, etc) push pozostał i działa jeszcze lepiej niż do tej pory, a konta IMAP uzyskały pełne wsparcie chociażby dla synchronizacji dwukierunkowej oraz zarządzania folderami. Najbardziej na zmianie ucierpią prawdopodobnie użytkownicy Yahoo!, których poczta traktowana jest od tej pory jako najzwyklejszy POP.

Czcionka

Czcion

W BlackBerry 10 zdecydowano się na zmianę dotychczasowej czcionki na Slate Pro i trzeba przyznać, że był to doskonały wybór. Nie wygląda ona zbyt staromodnie, ani zbyt nowocześnie, jest niezwykle czytelna i doskonale wygląda na ekranie o tak wysokiej rozdzielczości.

Niestety ci, którzy lubią modyfikować system również i pod tym względem będą musieli obejść się smakiem. Będą w stanie jedynie zmienić jej rozmiar (od mikroskopijnej 6 do gigantycznej 18). Zmiany te wpływają na praktycznie wszystkie elementy systemu (w tym np. ilość mieszczących się na ekranie Hub wiadomości), z wyjątkiem przycisków menu oraz ikon na siatce aplikacji,

Personalizacja

Person

Można o niej napisać właściwie tyle, że… jej nie ma. Jedynymi elementami, które możemy dopasować do swoich upodobań jest tapeta ekranu głównego (pełniąca również rolę tła blokady), wspomniany rozmiar czcionki, dzwonki powiadomień oraz rozmieszczenia ikon czy folderów.

Branding

Ciekawa zmiana zaszła w tzw. brandingu, czyli przypisywaniu telefonu do określonej sieci. Od teraz nie zależy to już od stałego Vendor ID zapisanego w telefonie, a od karty SIM, jaką włożymy do telefonu. W rezultacie wkładając kartę O2 powita nas logo naszego operatora, natomiast wkładając kartę Orange naszym oczom przy uruchamianiu ukaże się znajomy pomarańczowy kwadrat.

Nie ma praktycznie żadnych widocznych oznak brandingu po uruchomieniu telefonu.

Metody aktualizacji

Aktual

To smutne, ale przez tyle lat BlackBerry nie nauczyło się niczego lub nie udało mu się zbyt wiele wywalczyć u operatorów w kwestii aktualizacji. Aktualizacje, pomimo tego, że od lat były dostępne w formie OTA (zanim jeszcze świat o tym usłyszał), nadal są zależne od operatorów, w związku z czym część świata już może cieszyć się z nowych wydań BlackBerry 10, podczas gdy my w dalszym ciągu zostaliśmy z tym, co otrzymaliśmy na początku.

Źle, źle, źle i bardzo niedobrze, tym bardziej, że BlackBerry 10 jest pod względem technicznym całkowicie zdolne do tzw. aktualizacji cząstkowych, w ramach których moglibyśmy otrzymać np. nowe funkcje i poprawki błędów, podczas gdy kwestiami modułów radiowych zajęliby się już operatorzy i wprowadzali je w swoim czasie.

Obsługa pamięci

pamieeeee

BlackBerry 10 zarządza pamięcią w dość standardowy z punktu widzenia użytkownika sposób. RAM – tylko dla działających aplikacji, przestrzeń dyskowa – dla instalacji aplikacji, karta multimedialna (SDXC do 64GB)- dla plików. Prościej się chyba nie da, choć przy braku modeli z pamięcią dyskową większą niż 16GB i rozmiarze aplikacji, nie mielibyśmy absolutnie nic przeciwko temu, gdyby istniała możliwość instalacji programów również na karcie pamięci.

JAK ŻYĆ BEZ BIS

BlackBerry 10 to nie tylko zmiana w podejściu do systemu, ale również zmiana w sposobie transmisji danych. Jest ona bez wątpienia kontrowersyjna i nie wszystkim przypadnie do gustu, ale jak każde rozwiązanie ma swoje wady i zalety.

Bilans strat i zysków

Aby oszczędzić sobie powtarzania z poprzednich artykułów, zestawimy najważniejsze wady i zalety nowego rozwiązania w jak najprostszej postaci – punktów.

Zyski:

  • Nieporównywalnie szybsza transmisja danych
  • Lepsze wsparcie dla kont IMAP (foldery, synchronizacja, etc)
  • Wsparcie dla ActivSync
  • Lepsza obsługa Gmail i powiązanych usług
  • Lepsze wsparcie dla synchronizacji kalendarzy i książek adresowych (ActiveSync, CalDAV i CardDAV)
  • Możliwość wykorzystania wszystkich możliwości telefonu z dowolną usługą transmisji danych u dowolnego operatora
  • Zachowanie kompresji dla danych przesyłanych przez BBM
  • Niezależność od awarii infrastruktury BlackBerry
  • Możliwość regulacji czasu sprawdzania poczty
  • Łatwość w zmianie karty SIM
  • Zwiększenie zastosowania BlackBerry Protect przy kradzieży/zgubieniu telefonu

Wady:

  • Brak wsparcia push dla kont IMAP nie posiadających takiej opcji
  • Brak nielimitowanego dostępu do internetu
  • Większe zużycie baterii dla kont bez push
  • Brak kompresji dla zdecydowanej większości aplikacji
  • Wyższe opłaty roamingowe przy korzystaniu z naszej karty SIM

Czy ostateczna rezygnacja z BIS jest posunięciem dobrym czy zły? Na to niestety nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Dla niektórych jest to cios, po którym prawdopodobnie nigdy już nie zdecydują się na nowy model BlackBerry, natomiast inni taką decyzję skwitowali prostym „w końcu!”.

Kompresja?

Technologia o nazwie SmartData, pozwalająca zaoszczędzić nawet do 3/4 przesyłanych danych w stosunku do konkurencyjnych platform niestety w BlackBerry 10 praktycznie nie obowiązuje. Doświadczymy jej jedynie w pewnym stopniu korzystając z BBM oraz jeśli zdecydujemy się na podłączenie naszego telefonu do BES10. W drugim z tych przypadków wszystkie służbowe dane są nie tylko kompresowane, ale również szyfrowane end-to-end, tak samo, jak miało to miejsce wcześniej w przypadku BES (i nigdy w przypadku BIS). Delikatnemu szyfrowaniu podlegają także dane przesyłane przez BBM (jak wcześniej), ale jeśli zamierzacie za pomocą tego komunikatora przesyłać tajemnice państwowe… nie róbcie tego ani na OS 7, ani na BB10.

Ile danych?

W związku z brakiem kompresji i brakiem nielimitowanego dostępu do internetu nawet przez przeglądarkę, w OS 10 trzeba rozsądnie zastanowić się nad tym, jaki pakiet danych zasilać będzie nasze urządzenie. W trakcie trwania naszych testów osiągnęliśmy następujące wyniki (przybliżone, obliczone na podstawie kilkudniowego użytkowania):

  • Tylko poczta (ale dość dużo) – około 100 MB
  • Średnie przeglądanie internetu, aplikacje społecznościowe, komunikatory – około 300 MB miesięcznie
  • Intensywne przeglądanie internetu, aplikacje społecznościowe, komunikatory, niewielka ilość streamingu – około 500-700MB
  • Intensywne przeglądanie internetu, aplikacje społecznościowe, komunikatory, rozsądna ilosć streamingu – 1GB
  • Bardzo intensywne przeglądanie internetu, aplikacje społecznościowe, komunikatory, sporo streamingu, sporadyczne udostępnianie internetu do komputera – 2GB

Wnioski są dość proste – Z10 i BB10 konsumują tyle transferu, co każdy inny smartfon – ani więcej, ani mniej i jeśli ktoś nie jest pewny, jaki profil użytkowania i odpowiadający mu pakiet pasuje do niego, powinien zdecydować się na pakiety z tzw. „lejkiem”, w którym po przekroczeniu określonej ilości danych nie są naliczane dodatkowe opłaty, a jedynie zmniejsza się prędkość transmisji. Co ciekawe, niektóre aplikacje będą wtedy działały i tak szybciej niż na „pełnym” BIS.

Ciekawostka: BBM Video jest dość zasobożerny przy transmisji przez 3G i choć pobiera o wiele mniej danych niż np. streaming, to w ciągu dłuższej rozmowy potrafi pochłonąć od kilku do nawet kilkudziesięciu megabajtów.

PODSTAWOWE APLIKACJE SYSTEMOWE

Aplikacje systemowe w BlackBerry 10 można podzielić w dość prosty sposób na podstawowe i niestandardowe oraz standardowe, ale wyraźnie wyróżniające się na tle konkurencji i właśnie tymi dwoma ostatnimi kategoriami zajmiemy się w szczególności.

Przeglądarka

Przegladarka

Niezbyt mocny element BlackBerry OS przez lata, od teraz staje się jego największym atutem. Ładowanie i renderowanie stron nie jest szybkie – jest absolutnie natychmiastowe, zmiatając z powierzchni ziemi – nie tylko w naszej opinii – wszystkie inne przeglądarki konkurencyjnych systemów.

Nie zabrakło przy tym oczywiście wyjątkowo dobrego, praktycznie doskonałego, wsparcia dla HTML5, oraz porzucanej przez wielu producentów technologii Flash. Z mniej fascynujących, aczkolwiek niezwykle przydatnych dodatków warto wymienić Tryb Czytnika (usuwana jest cała zbędna treść artykułów – wyświetlana jest w czytelnej i prostej formie), Tryb Desktop (strony wyświetlają się tak, jak na komputerze), Tryb prywatny (bez zapisywania historii), WebGL, obsługę wielu kart jednocześnie, standardowy system zakładek i bardzo przydatny system ich tagowania oraz opcję dodawania skrótów do stron do ekranu głównego w postaci ikon z ich miniaturką.

Na pochwałę zasługuje także praktyczna dowolność w wyborze silnika wyszukiwarki oraz wyświetlanie propozycji na podstawie wyników właśnie z tej wyszukiwarki w czasie wprowadzania tekstu. Klawiatura BlackBerry 10 także i tutaj tworzy swój osobny słownik, przy wpisaniu „bb” podpowiadając np. od razu „bbnews”.

Żeby jednak nie było aż tak idealnie, przeglądarka BB10 ma dość umiarkowane wyniki w obsłudze JavaScript i jeśli strona jest niezdrowo przeładowana właśnie takimi elementami, jej ładowanie może zająć odrobinkę dłużej. Bylibyśmy również za tym, aby dodać jednak więcej gestów – te obecne są raczej niezbyt imponujące, a chociażby po produktach HTC wiemy, że nawet bez aktywnej bocznej ramki da się coś ciekawego wymyślić.

Telefon

telefon

Aplikacja telefonu jest dość standardowa, co nie znaczy, że całkowicie przecięta. Zasadniczo składa się z trzech głównych zakładek – historii połączeń (domyślne), listy kontaktów i bardzo wygodnego dialera ze sporymi, wyraźnie oddzielonymi od siebie klawiszami.

Niestety nie doczekaliśmy się możliwości szybkiego wybierania określonego kontaktu po przyciśnięciu danej cyfry na klawiaturze ekranowej. Zamiast tego możemy skonfigurować trzy ikony szybkiego dostępu do naszych kontaktów, które będą wyświetlane na ekranie głównym aplikacji telefonu.

Dość sprytnie ukryto natomiast nasz numer – możemy go sprawdzić przeciągając zawartość domyślnego ekranu aplikacji telefonu w dół.

Kalendarz

kalendarz

Kalendarz jest obecnie w praktycznie każdym urządzeniu – w komórkach, smartfonach, tabletach i nawet w niektórych 16-kartkowych zeszytach. Wydawać by się mogło, że niewiele można w tej kwestii wymyślić. Błąd! Dzięki współpracy z Tungle.me oraz Gist, kalendarz w BB10 jest naprawdę wyjątkowy, a każdy szczegół jest dopracowany niemal do perfekcji. Aby oszczędzić szczegółowego opisu standardowych funkcji kalendarza, opiszemy tylko dwie, które zasługują na szczególne wyróżnienie.

Pierwszą z nich zobaczymy już na ekranie głównym kalendarza i opisywaliśmy ją kilkukrotnie w poprzednich artykułach. Nawet bowiem teoretycznie statyczna plansza kalendarza wcale taka nie jest i oprócz informowania nas w widoku miesiąca o ilości zajęć poprzez drobne ikonki po lewej stronie od daty, wraz ze zwiększaniem się ich liczebności zwiększa się również… rozmiar czcionki, którą napisana jest data. Proste, genialne, fantastyczne – jeden rzut oka i już wiemy, kiedy będzie ciężko, a kiedy możemy sobie pozwolić na chwilę odpoczynku. Wierzcie albo nie – będziecie z tego naprawdę często korzystać.

Druga funkcja praktycznie dosłownie zmieniła nasze życie, a przynajmniej podejście do możliwości kalendarza. Dodanie do niego wpisu „Recenzja BlackBerry 10” z terminem realizacji, lokalizacją i podobnymi to tylko początek zabawy. Wystarczy kliknąć na „Szczegóły” i… nagle naszym oczom ukazuje się efekt przeskanowania całego dysku i całej skrzynki odbiorczej w poszukiwaniu pasujących materiałów! Bezpośrednio z tego poziomu mogę uzyskać dostęp np. do komunikatu prasowego o BB10, powiadomień mailowych o naszych wpisach na temat tego systemu, grafik, które zapisałem na dysku i które przyszły w mailach. I to wszystko w ramach Flow, czyli bez opuszczania kalendarza.

Aż czasem nie wiadomo czy chce się zamieszkać w kalendarzu czy w Hub, choć oczywiście również i tutaj znalazłoby się sporo miejsca na poprawki. Przykładowo niektórzy użytkownicy poszukują trochę bardziej zaawansowanych rozwiązań i chcieliby mieć możliwość ustawiania wielu powiadomień dla danego wydarzenia (np. zostały dwa dni do końca). Takiej możliwości niestety na razie nie ma.

Książka adresowa

książka

Bardzo podobnie jest z książką adresową, choć tutaj najbardziej imponujące dodatki przemówią głównie do użytkowników biznesowych. Możliwość dodania praktycznie nieograniczonej ilości pól kontaktu (od numeru telefonu po adres komunikatora) oraz uzyskania pełnej historii kontaktu z danym użytkownikiem jest bowiem dość standardowa. O wiele mniej standardowa jest natomiast możliwość uzyskania (i to zarówno z książki adresowej jak i kalendarza) najnowszych informacji o… firmie, w której pracuje. W ten sposób możemy naprawdę dobrze przygotować się do ważnego spotkania, nawet bezpośrednio w drodze na nie.

Przyjemnym i długo wyczekiwanym dodatkiem jest natomiast opcja wiązania kilku kontaktów w jeden i uniknięcie tym samym bałaganu. Można przy tym zdać się na automat, ale potrafi on często powiązać ze sobą niewłaściwe kontakty o tej samej nazwie (w sumie to nasza, a nie jego wina), co prowadzi później do dość dziwnych sytuacji.

Co boli najbardziej? Brak grup! Tak, dobrze czytacie, w telefonie z 2013 roku nie ma obsługi grup. Dlaczego? Nie mamy pojęcia. Oby zostało to rozwiązane zanim większa liczba osób zobaczy to karygodne przeoczenie.

BBM

BBM

Stary, dobry BBM nie doczekał się na pierwszy rzut oka zbyt wielkich zmian. Modyfikacji uległ wprawdzie wygląd (można teraz wyświetlać kontakty na liście lub w „kafelkach), ale nie to jest najważniejsze. Najważniejsze jest dodanie trzech nowych funkcji, przenoszących BlackBerry Messengera na kolejny poziom – BBM Voice, BBM Video i możliwość udostępniania swojego ekranu innym użytkownikom.

O pierwszych dwóch elementach właściwie nie trzeba pisać zbyt wiele – działają bardzo dobrze, nawet bez konieczności łączenia się z WiFi, a jakość zarówno obrazu jak i dźwięku stoi praktycznie na najwyższym poziomie. Praktycznie przez ostatni miesiąc tak przyzwyczailiśmy się do tego rozwiązania, że rzadko kiedy wykonujemy do znajomych z BBM zwykłe połączenia, zazwyczaj wyręczając się właśnie tym sposobem rozmowy. Bo jest po prostu lepszy.

Screen Sharing, dostępny w czasie połączenia wideo, jest natomiast opcją, która prawdopodobnie, wraz z popularyzacją BlackBerry 10, będę uwielbiał do nieprzytomności. Narzędzie to bowiem pozwala nie tylko na np. dzielenie się zdjęciami z wakacji bez konieczności przesyłania ich do innej osoby, ale także chociażby na krótkie prezentacje krok po kroku jak należy skonfigurować daną opcję lub pokazać komuś z czym ma się problem. Nie trzeba już iść do kogoś albo generować 50 zrzutów ekranu, aby pokazać coś na naszym telefonie – wystarczy połączyć się przez BBM.

Inną zmianą jest zmiana sposobu adresowania – pomimo tego, że bez problemów możemy rozmawiać z posiadaczami starszych urządzeń BlackBerry, naszym numerem identyfikacyjnym nie jest PIN urządzenia, a BlackBerry ID. Łatwiej, szybciej, wygodniej i bardziej intuicyjnie.

Menedżer plików, integracja Dropbox, Box

mene

Zdecydowanie jedna z mocniejszych stron BlackBerry 10, pokazująca jak ogromne możliwości ma ten system. Osobne aplikacje do dysków wirtualnych? Zapomnijcie o tym! Klikając na systemowego menedżera plików mamy dostęp do wszystkich zasobów zdalnych i lokalnych tak, jakby znajdowały się one w komplecie na naszym urządzeniu. Od przejścia pomiędzy poszczególnymi źródłami danych dzieli nas przy tym zawsze maksymalnie jedno lub dwa kliknięcia.

Przykłady zastosowań? Chcemy wysłać komuś email ze zdjęciem, które wydaje nam się, że mamy na karcie pamięci. Okazuje się, że jednak nie mamy, ale przypominamy sobie, że mamy je w Dropboxie. Jeden klik, bez opuszczania aplikacji i już jesteśmy na naszym wirtualnym dysku, z którego możemy wybrać załącznik (zostanie on wysłany jako plik, nie jako link). Nic nie stoi też na przeszkodzie, aby do jednej wiadomości załączyć po kilka plików z Dropboxa, zdjęcia z Boxa i dokument z pamięci telefonu. Kopiowanie pomiędzy dyskami odbywa się tak, jakby wszystko było składowane lokalnie – kopiuj, wklej, prześlij, etc.

Oczywiście nie zabrakło przy tym możliwości filtrowania, sortowania czy zarządzania naszymi plikami, a natywnie obsługiwane są także pliki .zip (tworzenie i rozpakowywanie). Jedyne czego może brakować wielu osobom to opcja automatycznego przesyłania wybranych folderów lub plików do naszego dysku sieciowego. Wszystko musimy robić na razie ręcznie. Poszkodowani mogą być też użytkownicy dysków sieciowych innych niż Dropbox czy Box oraz dysków sieciowym w klasycznym tego słowa rozumieniu – nie dostaną się oni do swoich zasobów z poziomu BlackBerry 10, chyba, że skorzystają z aplikacji do obsługi FTP (są dostępne w BlackBerry World).

Sterowanie głosem

Niestety rozbudowane wybieranie głosowe nie jest w tej chwili dostępne w języku polskim i nie wiadomo czy i kiedy wydane zostaną odpowiednie rozszerzenia. W związku z tym pozostaje nam jedynie zmiana opcji na standardowe wybieranie, znane chociażby z poprzednich modeli BlackBerry.

Na szczęście opcja ta, w całym swoim ograniczonym zakresie możliwości, jest całkiem przydatna, pozwalając np. na wybranie dowolnego numeru, zadzwonienie do określonego kontaktu czy sprawdzenie stanu telefonu.

Mapy BlackBerry

W skrócie? Nie istnieją. Przynajmniej na razie Europa kończy się na Niemczech i poza nią widoczne są tylko białe plamy, z zaznaczonymi największymi miastami, nawet bez pojedynczych dróg. Miejmy nadzieję, że do polskiej premiery sytuacja ta zostanie naprawiona.

Aplikacja „Muzyka” i „Wideo”

media

Tym aplikacjom nie poświęcimy akurat zbyt wiele uwagi ze względu na to, że są standardowe praktycznie aż do bólu i jedynym wartym wzmianki dodatkiem jest opcja streamingu treści wideo, audio i zdjęć za pośrednictwem DLNA. Niestety rozwiązanie to działa tylko w jedną stronę (Telefon->Inne urządzenie). Można natomiast bez wątpienia napisać o nich, że wyglądają ładnie, są jak najbardziej funkcjonalne i obsługują większość typów plików, w tym m.in. filmy Full HD w formacie MKV bez najmniejszego zająknięcia.

Aplikacja aparatu

Najważniejszą funkcję aparatu w BlackBerry 10 znamy już od dawna – jest nią Time Shift, pozwalający na rejestrację kilku klatek przed i po faktycznym naciśnięciu spustu migawki, po czym możliwe staje się wybranie nie tylko najlepszego ujęcia, ale – dzięki bardzo sprawnie działającego systemu rozpoznawania twarzy – najlepszej… miny. Tak, koniec z mrugnięciami, przymkniętymi oczami, odwróconymi głowami i rękami tam gdzie nie trzeba.

I co w tym najlepszego? To działa, to naprawdę działa i przydaje się nie tylko przy wykonywaniu fotografii grupom ludzi, ale także przy bardziej dynamicznych ujęciach, np. zabaw z dzieckiem czy z psem. Na „wyposażeniu” jest wprawdzie dostępny tryb zdjęć seryjnych, ale nigdy nie byliśmy do niego przekonani – powoduje on błyskawiczne namnożenie się w pamięci dziesiątek lub setek niemal identycznych zdjęć, z których trudno jest wybrać to właściwie. Time Shift pozwala natomiast płynnie przemieszczać się po osi czasu i wybrać jedno konkretne najlepsze ujęcie i utrwalić je na zawsze.

Poza tym oprogramowanie do obsługi aparatu byłoby całkiem zwyczajne lub nawet, pod względem ilości dostępnych opcji, nieco poniżej standardu, gdyby nie bardzo przydatna aplikacja do błyskawicznej edycji zdjęć. Nie posiada ona być może zbyt wielu powalających opcji czy efektów, ale idealnie nadaje się do szybkiego poprawienia, przycięcia czy podkolorowania lub ozdobienia go jednym z dostępnych efektów.

Podobne rozwiązanie przewidziano również dla materiałów wideo, choć tym razem nie pozwala nam na bezpośrednią edycję poszczególnych nagrań, a szybkie, wygodne i najczęściej bardzo efektowne łączenie w całość przygotowanych przez nas filmów.

BlackBerry Remember

remember

Na osobny akapit zasługuje natomiast wbudowana aplikacja zastępująca dotychczasowe niesamowicie prymitywne „Notatki”. BlackBerry Remember jest w założeniu agregatorem wszystkiego, co powinniśmy zrobić – naszych prywatnych i biznesowych planów, projektów czy nawet listy zakupów na weekend. Informacje do niego możemy błyskawicznie dodać praktycznie z każdej systemowej aplikacji, po czym zostaną one przetransformowane w teoretycznie klasyczną notatkę.

Teoretycznie, ponieważ BlackBerry Remeber oferuje nam naprawdę rozbudowaną listę możliwości, włącznie z kategoryzowaniem wpisów na foldery, dwukierunkową synchronizację z Evenrnote, filtrowanie, oznaczanie statusów zadania czy dołączanie do notatek dowolnych plików.

Najprostszy przykład zastosowania Remember znów miał miejsce w przypadku tworzenia tej recenzji. Po wykonaniu zrzutu ekranu z konkretną funkcją, którą planowaliśmy opisać, wystarczyło udostępnić ją aplikacji Remeber, dodać notatkę głosową (bo nie chciało nam się pisać), opisać tagiem „Recenzja – Element X” i umieścić w folderze „Test”. Późniejsze odnalezienie go zajęło ułamek sekundy, a takie przykłady można mnożyć i mnożyć, a przy okazji – nawet pomimo tego, że ten wydaje się być całkiem rozbudowany – miłośnicy pedantycznego uporządkowania będą się czuli jak ryba w wodzie.

Zanim jednak przedstawimy Remeber jako „kiler-ficzer” BlackBerry 10, musimy wspomnieć o tym, że wymaga on jeszcze sporo pracy, zanim będzie rozwiązaniem idealnym. Przede wszystkim synchronizacja z Evernote stoi na co najwyżej umiarkowanym poziomie. Wszystko co mamy zapisane na serwerze trafia po prostu „w jednej kupie” na nasz telefon, umieszczone w jednym folderze, bez większego pojęcia. Przydałoby się także więcej opcji filtrowania oraz, przede wszystkim, opcja ustawiania konkretnych przypomnień na konkretne godziny, a nie jedynie daty (przypomnienie zadzwoni w pierwszą godzinę czasu pracy tego dnia).

Pakiet biurowy

dock

Podobnie jak i w przypadku tabletu BlackBerry PlayBook, również i w BlackBerry 10 do naszej dyspozycji całkowicie bezpłatnie oddawany jest kompletny pakiet aplikacji biurowych Documents To Go oraz czytnik plików PDF od Adobe.

Wszystkie elementy tego zestawu pozwalają nam na obsługę nawet bardziej rozbudowanych plików Worda, PowerPointa czy Excela wraz ze wsparciem dla zdecydowanej większości formuł (choć nie zawsze program jest pewien o co chodzi). Niestety dość ograniczone są możliwości związane z modyfikacją plików prezentacji – możemy wprawdzie praktycznie dowolnie zmieniać treść na slajdach, usuwać je, zmieniać ich kolejność, ale nie możemy utworzyć nowego. Szkoda, bo czasem poprawki wymagają dodania jednego najprostszego na świecie slajdu i jesteśmy wtedy zmuszeni do wyciągania komputera. Co jest tym bardziej zbędne, że przecież dzięki wyjściu HDMI możemy bez obaw podłączyć się do wielu rzutników.

Gry, Kalkulator, Zegar, Print To Go, Tagi inteligentne, Kiosk z gazetami

Powyższe aplikacje z pewnych (opisanych poniżej powodów) postanowiliśmy wrzucić do jednego worka:

Gry

Rozwiązanie równie ciekawe, co obecnie niepraktyczne, bo działające wyłącznie na urządzeniach z BlackBerry 10, których w Polsce jeszcze praktycznie nie ma. Jak łatwo się domyślić, aplikacja ta jest odpowiednikiem konkurencyjnego „Centrum Gier” i pozwala nam rywalizować z naszymi znajomymi, wymieniać się doświadczeniami czy odkrywać nowe gry. Niestety na razie mamy tylko dwóch znajomych i jakoś nikt nie palił się do wspólnej rozgrywki. Oczywiście aplikacja, aby wspierać „Gry” musi być do tego specjalnie przygotowana, przez co nikt nie dowiedział się np. o tym, że gram w N.O.V.A. 3 (po tej recenzji prawdopodobnie wszyscy będą już widzieć).

Kalkulator

Praktycznie identyczny, co w przypadku tabletu BlackBerry PlayBook i tak samo go lubimy, głównie ze względu na liczne funkcje „naukowe” oraz (za to szczególnie) kompletną historię naszych obliczeń – nie trzeba zapamiętywać ostatnich wyników, wystarczy wybrać je z rozwijanej listy na górze. Proste i przyjemne.

Nie dajcie się też nabrać na dostępne w BlackBerry World przeliczniki miar i wag – to wszystko ma kalkulator BlackBerry 10 w standardzie.

Zegar

Jak to zegar – ma wskazówki (lub cyfry), pokazuje godzinę i umożliwia ustawienie jednego (why?!) alarmu oraz wykorzystanie w roli stopera lub do odliczania. Ot, zegar.

Print To Go

Również bardzo poręczny element podebrany z PlayBook OS. W telegraficznym skrócie pozwala nam na dodanie do naszego komputera telefonu z BlackBerry 10 w roli wirtualnej drukarki. Wybranie jej w procesie drukowania dowolnego pliku przekonwertuje go na PDF i zapisze w pamięci urządzenia. Nie musimy być nawet w tej samej sieci WiFi!

Tagi inteligentne

Podobnie jak w BlackBerry 7, również w nowym wydaniu BlackBerry OS doczekaliśmy się natywnej aplikacji do obsługi NFC z serią podstawowych funkcji (zapisywanie, odczytywanie, wywoływanie określonych funkcji). Niestety brak jakiejkolwiek aplikacji do obsługi elektronicznego portfela. Przynajmniej na razie.

Kiosk z gazetami

Czy aplikacja Newsstand, z dość bogatą i przyjemnie wycenioną ofertą magazynów z wielu kategorii, z tym, że niestety bez jakiegokolwiek tytułu w języku polskim.

 

APLIKACJE DLA BLACKBERRY 10

Ktokolwiek spróbuje zrobić nawet najlepszy system bez odpowiedniego zaplecza aplikacji, jest skazany na całkowitą porażkę. Nie było więc wyboru – BlackBerry było zmuszone zachęcić do siebie nie tylko początkujących deweloperów, ale i wielkie firmy. Czy ta sztuka się powiodła?

Aplikacje dodatkowe

Wbudowane

W standardzie, oprócz wymienionych wcześniej kilkunastu w pełni funkcjonalnych aplikacji systemowych otrzymujemy również kilka programów społecznościowych, w tym Facebooka (dobrego, choć brakuje mu kilka funkcji), Foursquare (jedna z najlepszych aplikacji na BB10), LinkedIn (bardzo przyzwoitego) oraz Twittera (z kolei bardzo słabego) oraz aplikacje pogodową, kompas i kilka mniej istotnych pozycji.

Instalacja aplikacji

Niestety z żalem żegnamy dobrze nam do tej pory znane instalacje OTA (Over The Air) i w BB10 pozostaje nam jedynie instalacja z BlackBerry World lub z poziomu komputera za pośrednictwem aplikacji takich jak np. DDPB. Nie jest prawdą, że nie można instalować aplikacji z innych źródeł – można i jest to banalnie proste. Również zarządzanie nimi i usuwanie przebiega w dokładnie ten sam sposób co przy programach pobranych z BlackBerry World.

Przy odinstalowywaniu aplikacji, nawet jeśli integruje się z systemem, nie jest już koniecznie restartowanie urządzenia (podobnie jak przy instalacji).

BlackBerry World

Aplikacje z Androida

port

W związku z tym, że sam opis technicznych szczegółów zgodności aplikacji z Androida z BlackBerry 10 (oczywiście po wcześniejszym odpowiednim przepakowaniu) nie dla wszystkich może być wystarczająco klarowny i niekoniecznie jest w stanie powiedzieć nam dokładnie które aplikacje i jak będą działać na BlackBerry 10, postanowiliśmy przygotować krótki test.

W ciągu nieco ponad 5 minut przetestowaliśmy kilka losowo wybranych aplikacji z BlackBerry World oraz kilka spośród tych, których niestety w oficjalnym sklepie BlackBerry nie znajdziemy i które, o ile oczywiście mamy taką potrzebę, musimy zainstalować na swoim telefonie samodzielnie.

Po miesiącu użytkowania aplikacji z Androida na BlackBerry 10 nie mamy większych wątpliwości, że w obecnej formie jest to rozwiązanie co najwyżej tymczasowe. Większość programistów nie zadawała sobie bowiem trudu, aby np. zmienić UI swojej aplikacji, w związku z czym (obecny odtwarzacz Androida obsługuje wyłącznie Androida 2.3.3, 4.1 pojawi się dopiero za kilka tygodni) mamy wrażenie całkowitej niespójności systemu z aplikacjami. Nie wspominając już o tym, że większość programów z natywnym UI Androida jest po prostu obrzydliwa, okropna i odpychająca w swoim pomarańczowo-czarno-szarym zabarwieniu i daleko jest do prostoty i elegancji UI BlackBerry 10. Niestety wspólne z BB10 dla odtwarzanych aplikacji nie okazują się ani systemowe metody zaznaczania tekstu (mamy dokładnie te ze starego Androida) ani np. jakakolwiek integracja z systemem (Share).

Problemu tego nie mieliśmy jednak z aplikacjami, które posiadają własne UI (np. nieoficjalnie portowany Flipboard czy oficjalnie dostępny i doskonale działający Wisepilot), co do których nie można mieć żadnych zastrzeżeń estetycznych. Generalnie jednak wrażenia z obcowania z aplikacjami z Androida są bardzo mocno mieszane i jeśli ktoś zakłada, że w ten sposób będzie mógł skorzystać ze wszystkich aplikacji, które miał na swoim telefonie z Androidem, to raczej, przynajmniej na razie, odradzamy mu takie posunięcie.

Pamiętajcie jednak o tym, że port portowi nierówny – to, że niektórzy nie planują dostosować swojej przeniesionej w ten sposób aplikacji do BB10 nie oznacza, że będzie ona zła. Nie oznacza to nawet, że w ogóle zauważycie jakąkolwiek różnicę.

PS: Tak, niektóre launchery działają, ale przeważnie nie.

Ogólnie o aplikacjach dla BlackBerry 10

world

Aplikacji na BlackBerry 10 nie ma wcale, wszystkie aplikacje na BlackBerry 10 są słabe, większość z nich to nieudolne porty z Androida – takie i inne opinie na temat obecnej oferty BlackBerry World dla BlackBerry 10 pojawiają się, a następnie są powtarzane w kółko w sieci. Postanowiliśmy więc bliżej przyjrzeć się ofercie nowego sklepu internetowego BlackBerry i sprawdzić co jest prawdą, a co nie.

  • Muzyka i filmy nie są dostępne w PolscePRAWDA. Jednym z ciekawszych dodatków do oferty BlackBerry World było włączenie do niej również kilkunastu milionów plików muzycznych, teledysków oraz filmów. Niestety ta zawartość nie jest dostępna w Polsce i nie wiadomo czy i kiedy będzie dostępna.
  • BlackBerry nie dotrzymało słowa co do liczby aplikacjiFAŁSZ. Zgodnie z wypowiedzią CMO, w momencie premiery dostępnych miało być ponad 70 000 aplikacji. I dokładnie tyle jest, a każdego dnia pojawia się nawet 1000 nowych tytułów.
  • Zdecydowana większość aplikacji to „porty” z AndroidaPRAWDA i… FAŁSZ. Wszystko zależy od tego, jak planujemy analizować zawartość BlackBerry World. Jeśli weźmiemy pod uwagę stosunek ilościowy, to owszem, aplikacji przeniesionych z Androida jest bardzo, bardzo dużo. W rzeczywistości jednak okazuje się, że większość najciekawszych i naprawdę wartych pobrania/zakupu aplikacji jest tworzonych z myślą o BlackBerry 10.
  • Aplikacje przeniesione z Androida działają źleFAŁSZ. Zdecydowana większość aplikacji oficjalnie lub nieoficjalnie przeniesionych na BlackBerry 10 działa doskonale, a jeśli do tego posiadają własne UI, bez elementów Androida, praktycznie nie wiemy, na jaką platformę była początkowo pisana. Oczywiście nie wszystkie działają tak, jak byśmy tego chcieli i żadna ilość aplikacji z Androida nie zastąpi aplikacji natywnych, ale… na początek to zawsze coś.
  • Z aplikacji przeniesionych z Androida nie da się korzystaćFAŁSZ. Z powodzeniem korzystam na co dzień np. z nawigacji przeniesionej z Androida i dostępnej w BlackBerry World, tak samo moim miernikiem poziomu naładowania baterii (wraz z wykresami, etc) jest program z systemu Google. Podobnie jednak jak w powyższym przypadku, nie wszystkie aplikacje przeniesione z Androida mają w ogóle sens. Owszem, uruchamiają się, działają, ale tak naprawdę, ze względu na brak dostępu do niektórych funkcji systemowych, nie robią tak naprawdę nic.
  • Przez nadmiar aplikacji nic nie da się odnaleźćFAŁSZ. BlackBerry stara się (całkiem skutecznie), aby aplikacje o odpowiednio wysokiej jakości były jak najbardziej widoczne i żebyśmy to właśnie od nich zaczynali poszukiwania. Osobna kategoria „Built For BlackBerry” już teraz zbiera oprogramowanie o najwyższej jakości, a w przyszłości, wraz z pojawieniem się większej liczby tego typu aplikacji, zostanie ona podzielona i przypisana do każdej mniejszej kategorii. W rezultacie przy szukaniu aplikacji nie będziemy nawet musieli przedzierać się przez „tysiące androidowych portów” – od razu otrzymamy najlepszy z możliwych wyników.
  • Nadal brakuje najważniejszych tytułówPRAWDA. Endomondo, Wikitude, Skype, Instagram i wiele, wiele innych aplikacji jest nadal nieosiągalnych dla użytkowników BlackBerry 10. Dlatego też nie powinniśmy specjalnie denerwować się faktem, że premiera w Polsce będzie miała miejsce nieco później. Do tego czasu powinna zostać uzupełniona większość braków.
  • Najważniejsze tytuły nigdy nie trafią na BlackBerry 10FAŁSZ. Lista oficjalnie zapowiedzianych dla BlackBerry 10 aplikacji jest naprawdę spora, a jej wiarygodność potwierdza to, że praktycznie każdego dnia do sklepu trafia co najmniej kilka z zawartych na niej pozycji.
  • Nie ma żadnych dobrych aplikacji w BlackBerry WorldFAŁSZ. Jeśli ktoś zdecyduje się na zakup Z10 już teraz, raczej nie powinien specjalnie narzekać na wybór aplikacji (choć oczywiste jest, że z czasem będzie jeszcze lepiej). Nawet ja, pomimo moich początkowych narzekań, zaczynam powoli odnajdować większość tego, czego potrzebuję do szczęścia. Integracja z Dropboxem, bardzo dobre czytniki RSS z synchronizacją z Google Readerem (w końcu!), wyjątkowo przyjemny (natywny, choć nieoficjalny) klient Pocketa, Foursquare, Facebook, lepszy niż oficjalny klient Twittera, słownik i tłumacz (zintegrowany z systemem), nawigacja i mapy, przy czym zdecydowana większość z tych aplikacji to aplikacje pisane dla BlackBerry 10 a nie przeniesione z Androida.
  • Ceny w BlackBerry World są wysokieFAŁSZ. Ceny przeważnie nie odbiegają od tych, które znamy z innych platform – nie ma już sytuacji, w których za darmową na wszystkie platformy aplikację musimy w BB World zapłacić 19,99$.
  • Wszystkie aplikacje z PlayBook OS/BBOS trzeba kupować ponowniePRAWDA i FAŁSZ – W tym przypadku nie ma reguły. Część aplikacji możemy bez problemu pobrać bez dodatkowych opłat na nasze urządzenie, natomiast za część trzeba zapłacić. Niestety (przynajmniej na razie) sporo aplikacji z PlayBook OS, które możemy pobrać bez ponoszenia dodatkowych kosztów, ma UI… dostosowane do PlayBook OS, przez co korzystanie z nich jest niezbyt wygodne. Na szczęście w większości przypadków autorzy już zapowiedzieli wprowadzenie odpowiednich zmian bez konieczności ponownego zakupu.

Oczywiście nie zamierzamy tutaj naginać rzeczywistości – BlackBerry World w chwili obecnej nie jest jeszcze godnym konkurentem Apple AppStore czy Google Play i prawdopodobnie jeszcze dużo czasu minie, zanim sytuacja ta ulegnie zmianie i będziemy mieć do dyspozycji podobną ofertę co w przypadku obecnych rynkowych liderów. Nie powinniśmy być jednak zmuszeni do zbyt długiego oczekiwania na moment, w którym wszystkie najważniejsze aplikacje (takie jak Skype, Instagram czy Whatsapp) będą dostępne do pobrania bezpośrednio z BlackBerry World.

 

STABILNOŚĆ I WYDAJNOŚĆ

To właśnie jeden z elementów, w którym BlackBerry 10 błyszczy najbardziej. Tak stabilnego i tak zawrotnie szybkiego systemu nie widzieliśmy jeszcze nigdy, nawet pomimo tego, że poddawaliśmy go ponadstandardowym torturom i testom, w których ani razu nie zawiódł. Wszystko odbywa się zawrotnie płynnie, sprawnie, przejścia pomiędzy aplikacjami czy ich uruchomienie zajmuje ułamki sekund. Nigdy też nie zdarzyło się, abyśmy byli zmuszeni do restartu urządzenia przez wyjęcie baterii – to się po prostu nie zdarza. Owszem, zdarzały się sytuacje, w których aplikacje przestawały odpowiadać na nasze polecenia, ale po ich minimalizacji cały system pozostawał nietknięty.

I nie mówimy tu o telefonie wyciągniętym świeżo z pudełka czy użytkowanego wyłącznie do odbierania poczty. Mówimy o miesięcznym telefonie, który przez długi czas wykorzystywany był praktycznie zamiast komputera, do wszystkiego, co tylko był w stanie zrobić i przy ponad 50 aplikacjach na pokładzie. Dlatego nie spieszyliśmy się z testem – chcieliśmy sprawdzić, czy to tylko początkowe zauroczenie, czy BB10 jest tak niesamowicie szybki po dłuższym czasie. I jest, naprawdę jest!

 

POZA TELEFONEM

BlackBerry Link

dl1

Niestety następca BlackBerry Dekstop Software rozczarowuje i to rozczarowuje mocno. Głównie tym, że pomimo nowej skórki i kilku mniejszych opcji, oferuje nam w rzeczywistości mniej niż oferował Desktop Software. Synchronizacja z Outlookiem? Nie, w żadną stronę. Przywracanie wybranych danych z kopii zapasowej lub starego smartfonu? Nie, albo wszystko albo nic. Zachowano na szczęście opcję synchronizacji bibliotek muzycznych z iTunes czy WMP oraz synchronizację zdjęć.

Najciekawszą z nowych opcji jest jednak bezprzewodowe połączenie telefonu z komputerem – wystarczy że znajdą się w tej samej sieci WiFi i już mamy pełny dostęp do naszej pamięci z poziomu komputerowego eksploratora (jako dysk sieciowy). To naprawdę spore ułatwienie dla tych, którzy często przesyłają pliki pomiędzy komputerem a telefonem, a – podobnie jak my – nienawidzą stert plączących się wszędzie kabli.

BlackBerry Protect

Również wielkie rozczarowanie, choć z małym pocieszeniem w zestawie. Obecnie BlackBerry Protect, który do tej pory służył milionom osób do wykonywania kopii zapasowych najważniejszych danych na wypadek kradzieży telefonu lub jego zgubienia, jest w stanie wypełniać jedynie swoje „podrzędne” funkcje, takie jak lokalizacja telefonu, blokowanie go hasłem czy zdalne czyszczenie. Prawdopodobnie pomięte funkcje pojawią się w nowszych wydaniach, ale dla kogoś, komu zależy na nich i kto rozważa obecnie zakup Z10, jest to dość poważna wada.

Na pocieszenie można dodać jedynie, że wraz z odłączeniem się od BIS i dopuszczeniem do użytku standardowych pakietów danych, Protect zyskał na znaczeniu jako narzędzie do faktycznego odzyskiwania i śledzenia telefonu. Nie dość, że będzie bowiem aktywny na każdej karcie SIM, to jest nie da się go wyłączyć bez znajomości hasła.

Przenoszenie danych

Utrata zbieranych często przez lata danych z całą pewnością nie jest tym, od czego chcielibyśmy zacząć naszą przygodę z BlackBerry 10. Na szczęście istnieją co najmniej trzy drogi, aby temu zapobiec i w kilka chwil po rozpakowaniu nowego telefonu móc korzystać z tych samych informacji, z których korzystaliśmy na starym.

BlackBerry Link

Najprostszym, jednym z dwóch rozwiązań dostarczanych przez BlackBerry, jest transfer danych za pośrednictwem aplikacji Link, przeznaczonej dla komputerów pracujących pod kontrolą OSX lub Windows. Za jej pomocą możemy przenieść na nasz nowy smartfon następujące dane:

  • Pliki zapisane we wbudowanej pamięci multimediów
  • Kontakty osobiste oraz wydarzenia zapisane w kalendarzu (z wyłączeniem tych synchronizowanych bezprzewodowo)
  • Kontakty oraz grupy BBM
  • Hasła
  • Dzienniki połączeń telefonicznych
  • Profile Wi-Fi
  • Foldery i zakładki przeglądarki
  • Wiadomości tekstowe
  • Alarmy

Wszystko to odbywa się przy tym praktycznie bez jakiejkolwiek interakcji z naszej strony. Wystarczy jedynie podłączyć najpierw nasze stare urządzenie, a następnie, w momencie kiedy program wyświetli odpowiedni komunikat, podłączyć nowe. Nie zabrakło także opcji przywracania danych z kopii zapasowej urządzenia, którego z jakiegoś powodu już nie posiadamy. Niestety nie ma już możliwości przywracania selektywnie danych z kopii zapasowej czy poprzedniego urządzenia – przywracamy wszystko albo nic.

Dane takie jak konfiguracja poczty i podobne trzeba niestety samodzielnie wprowadzić na nowym urządzeniu – nie podlegają one w żadnym wypadku synchronizacji. Z względu na brak zgodności, nie są także przenoszone nasze aplikacje z BlackBerry OS. Dobrą informacją jest jednak w tym przypadku fakt, że niektóre z nich, o ile posiadają wersję dla BlackBerry 10, są dostępne bez żadnych dodatkowych opłat w BlackBerry World, przypisane do naszego konta BlackBerry ID.

Nie musimy się więc obawiać o nasze zdjęcia, muzykę, dokumenty i inne dane wymienione powyżej – wszystko to trafi na nasz nowy smartfon tak szybko, jak tylko zakończony zostanie proces synchronizacji.

Należy przy tym pamiętać, że Link w przypadku urządzeń BlackBerry z OS 7.1 i wcześniejszymi nie nadaje się do niczego innego niż przeniesienie powyższych informacji. Jedynym co czeka nas więc po podłączeniu do niego np. 9900 jest informacja o możliwości transferu danych do BlackBerry 10 lub odnośnik do pobrania BlackBerry Desktop Software.

Aplikację BlackBerry Link można pobrać bezpłatnie z tego adresu.

Karta pamięci

Posiadacze smartfonów z BlackBerry 7.0 i nowszymi mają do wyboru jeszcze jedno rozwiązanie – synchronizację danych z wykorzystaniem karty pamięci. Wystarczy, że na ekranie głównym swojego smartfona odnajdą oni ikonę „Konfiguracja”, wybiorą opcję „Zmiana urządzeń” a następnie „Za pomocą karty multimedialnej” i „Zapisz dane”. Potem należy już tylko przełożyć kartę microSD do Z10/Q10 i również z menu „Konfiguracja” wybrać”Zmiana urządzenia” i zastosować się do wyświetlanych instrukcji. W ten sposób można przenieść praktycznie wszystkie dane wymienione w poprzednim punkcie. Oczywiście pliki multimedialne i dokumenty najczęściej i tak przechowujemy na karcie.

Inne sposoby

Oczywiście nie są to jedyne metody, które pozwolą nam cieszyć się naszymi dotychczasowymi danymi na nowym telefonie. Kontakty i kalendarz z urządzeń innych niż BlackBerry możemy zsynchronizować bez żadnych problemów np. za pomocą konta Gmail/Google Mail, bibliotekę muzyczną zsynchronizować z iTunes lub Windows Media Player, a zdjęcia czy jakiekolwiek inne pliki multimedialne – chociażby po prostu przeciągając ich ikony do folderów znajdujących się w naszym urządzeniu za pomocą USB lub WiFi.

Do tego dochodzą również różnego rodzaju serwisy oferujące nam wirtualną przestrzeń dyskową, takie jak Box czy Dropbox, w pełni obsługiwane na BlackBerry 10.

BlackBerry przygotowało również uproszczone poradniki dla osób, które na BlackBerry 10 przesiadać się będą z urządzeń z iOS czy Androida. Niestety akurat w tym przypadku wsparcie ze strony BlackBerry Link jest praktycznie zerowe.

Podsumowanie

Nawet po miesiącu obcowaniu z nowym telefonem i z nowym systemem trudno jest wydać ostateczną opinię, zwłaszcza że cały czas odnajdujemy mniejsze i większe elementy, które zachwycają nas lub drażnią. Wszystko to nie jest jednak w stanie przesłonić faktu, że nawet pomimo pozornego podobieństwa do innych systemów operacyjnych, BlackBerry 10 jest systemem naprawdę wyjątkowym i jedynym w swoim rodzaju, głównie dzięki UI i wynikającemu z niego UX, sprawiającego, że jeśli już raz się do niego przyzwyczaimy, wszystko inne będzie wydawać się miałkie i niepraktyczne. Z tego telefonu naprawdę korzysta się zupełnie inaczej niż ze wszystkich innych, a jednocześnie jego nauka nie jest wcale skomplikowana.

Co nas zachwyciło? Przede wszystkim fantastyczny interfejs i jeszcze bardziej fantastyczna (?) prędkość i płynność działania. Telefonu z tym systemem aż nie chce się odkładać, nawet jeśli znamy go już praktycznie na wylot. Chce się uruchomić „jeszcze jedną aplikację”, odczytać „już ostatniego maila” czy oglądnąć „już ostatnie zdjęcie” albo pobawić się ekranem blokowania. Czegokolwiek by nie powiedzieć, pomimo drobnych błędów stylistycznych, interfejs potrafi przemówić do człowieka swoją prostotą (nawiązującą do starszych systemów) i przejrzystością, przy jednoczesnej dbałości o szczegóły.

Potrafi też przekonać do siebie zestaw preinstalowanych narzędzi, który część użytkowników prawdopodobnie zniechęci do poszukiwania czegokolwiek w BlackBerry. Edycja zdjęć, wideo, tekstów, prezentacji, odczytywanie dokumentów, ogólnie pojęty „social” – to wszystko dostajemy i wiele, wiele więcej otrzymujemy w pakiecie przy zakupie telefonu.

Nie da się nie wspomnieć przy tym o BlackBerry Hub – miejscu, w którym możemy z pedantyczną starannością zarządzać naszymi wiadomościami, albo dać się ponieść fali wszystkich napływających powiadomień i próbować za nimi nadążyć. Wybór należy tylko do nas.

Czy BlackBerry 10 jest jednak systemem idealnym? Zdecydowanie nie, choć wynik osiągnięty przez pierwsze (!) publiczne wydanie, jest naprawdę rewelacyjny. Martwi przede wszystkim jedno – uwstecznienie niektórych funkcji względem BlackBerry 7 i nawet starszych modeli. Profile, grupy kontaktów, BlackBerry Protect, brakujące aplikacje zarządzania baterią czy wydajnością systemu – to wszystko było już wcześniej i było dostępne w lepszej niż obecna wersji. Na szczęście nie są to braki, których nie da poprawić się we względnie krótkim czasie, więc przyglądajcie się uważnie.

Nieco rozczarowuje obecnie również oferta BlackBerry World, gdzie w dalszym ciągu większość najistotniejszych aplikacji znajduje się jedynie w zapowiedziach, choć na szczęście zdecydowaną większość z nich zobaczymy już w najbliższym miesiącu. Nie powinniśmy przy tym obawiać się o brak polskich aplikacji w momencie naszej premiery – ta lista wciąż rośnie, a i do tej pory znalazły się na niej naprawdę wielkie nazwy.

Bolesne jest również to, co dzieje się „poza telefonem”, czyli wsparcie dla synchronizacji np. z komputerem. BlackBerry Link mógł być przełomem, a tym czasem zostaliśmy z zestawem narzędzi nawet gorszym niż  rozwijany małymi krokami od lat Desktop Software. Chcemy więcej, o wiele więcej i prawdopodobnie nie tylko my. Albo niech BlackBerry 10 rozwija się jak najszybciej w kierunku możliwości oferowanych przez komputery (przynajmniej w pewnym zakresie) albo niech będzie godnym towarzyszem i OSX i Windowsa, a nie tylko jak do tej pory – raczej… pasożytem.

Nasze ostateczne słowo? Czy to jest to BlackBerry, na które czekaliśmy? Tak, co potwierdza chociażby fakt, że dotychczasowy lider – 9900 – trafił już pierwszego dnia do szuflady i właściwie nigdy jej nie opuścił, a Z10 z BB10 zastąpił go z niemałą nawiązką. Czy jest to jednak system dla absolutnie każdego? Niekoniecznie, przynajmniej jeszcze nie teraz . W momencie, kiedy BlackBerry usunie drobne błędy z obecnego wydania i zatroszczy się o uzupełnienie braków w BlackBerry World, wtedy dopiero będziemy mogli polecić go absolutnie każdemu, niezależnie od tego, czy są zaawansowanymi użytkownikami czy dopiero zaczynają swoją przygodę.

Jeśli jednak przeżyliście ten przydługawy tekst i zapoznaliście się z wadami BB10, uznając, że raczej was nie dotyczą, biegnijcie do sklepów (jeśli mieszkacie za granicą) lub odkładajcie pieniądze na Z10 kiedy pojawi się on w Polsce. Nie będziecie rozczarowani.