Subiektywnie: BlackBerry 10 i Z10 na co dzień

Avatar
Piotr Barycki
19.03.2013

Nie spieszyliśmy się zbytnio z recenzją BlackBerry Z10 – można wręcz powiedzieć, że w stosunku do innych byliśmy nawet bardzo spóźnieni. Nie wynikało to jednak tym razem z naszego lenistwa, a z chęci naprawdę dokładnego poznania nowego systemu operacyjnego i przetestowania samego telefonu w różnych warunkach. O ile jednak w recenzjach staramy się być jak najbardziej „zbalansowani” i ani nie popadać przesadnie w euforię (chyba, że jest ku temu wybitny powód), ani nie mieszać całkowicie z błotem (jeśli nie ma takiej konieczności), to w końcu przychodzi czas na publikację bardziej subiektywnych doznań z codziennego użytkowania.

UWAGA: W żadnym przypadku nie należy tego traktować jako alternatywnej recenzji. Jest to co najwyżej uzupełnienie jej o mocno subiektywne wrażenia użytkownika o konkretnym profilu.

Początki

Tuż przed Z10 większość moich codziennych potrzeb związanych z funkcjonalnością smartfonów zaspokajały… dwa telefony, niekoniecznie w konfiguracji BlackBerry + BlackBerry. Wcześniej było m.in. BlackBerry + iPhone (od 3G do 4S), BlackBerry + Android (od Milestone, przez Sensation po One X) lub nawet BlackBerry + Nokia Lumia. Po części wynikało to z ciekawości i miłości do gadżetów, a po części z tego, że tak naprawdę żaden z tych telefonów (czy to BlackBerry czy to cokolwiek innego) nie był w stanie zapewnić wszystkiego. Każdy robił kilka rzeczy naprawdę dobrze, podczas gdy do niektórych nadawał się o wiele mniej.

Ostatnia używana przeze mnie konfiguracja obejmowała 9900 Bold i Lumię 800 – ten pierwszy robił za podstawowy telefon i komunikator „służbowo-społecznościowy”, podczas gdy drugi wykorzystywany był praktycznie wyłącznie do nawigacji i przeglądania internetu na być może nie gigantycznym, ale jednak większym ekranie. Zakładałem, że podobnie będzie w przypadku Z10 – do niego również będę musiał „donosić” co najmniej 9900, a w przyszłości pewnie Q10, żeby zapewnić sobie możliwość nie tylko śledzenia tego, co dzieje się na świecie, ale także utrzymania z tym światem kontaktu w formie pisanej. Zdradzając nieco zakończenie – myliłem się.

Ale po kolei…

Przesiadka

Szczerze mówiąc, nie przepadam za jakimikolwiek narzędziami do przenoszenia danych z jednego do drugiego urządzenia, nawet jeśli dostarczane są one oficjalnie przez producenta. Nowy telefon wolę skonfigurować całkowicie od zera, przywracając z poprzedniego wyłącznie kalendarz i kontakty, ale też nie z lokalnej kopii zapasowej, a z książki adresowej czy kalendarza oferowanego przez Google lub Outlook.com. Mam wtedy przynajmniej świadomość, że nawet jeśli coś jest z nimi nie tak, to mam jedno konkretne miejsce, gdzie mogę szukać usterki i mogę obrazić się na jednego z tych dostawców, zamiast rozbierać na części pierwsze kopię zapasową .bbb.

Nie zmienia to jednak faktu, że początek przygody pod względem ogólnych możliwości przenoszenia danych był dość rozczarowujący. Brak opcji przywracania wybranych danych z kopii zapasowych, brak synchronizacji z Outlookiem czy w końcu brak synchronizacji z danymi z BlackBerry Protect – to wszystko nie jest być może niezbędne do życia, ale wszystko to było dostępne w poprzednich wersjach. Dobrze wiemy, jako skończyło się „upraszczanie przez cofanie się w rozwoju” w przypadku PlayBook OS.

Na szczęście później było już tylko lepiej, a i warunki pierwszej konfiguracji (w taksówce) nie pozwoliły nawet pomyśleć na chwilę o tym, żeby szukać komputera i próbować przenosić dane z poprzedniego urządzenia. Nowy telefon – nowy start.

… z BlackBerry 7 (i „magii” BlackBerry)

Samo przyzwyczajenie się do nowego systemu nie było szczególnie trudne. Po części ze względu na to, że nie był to pierwszy kontakt z tym systemem, a po części przez fakt, że nie jest to system w szalony sposób odmienny od innych. „Na siłę” wdrażany jest właściwie tylko sposób minimalizacji aplikacji i podglądu BlackBerry Hub – i dobrze, bo są to naprawdę wygodniejsze od dotychczasowych rozwiązania. Z reszty możesz korzystać albo nie.

Czy brakuje „magii” BlackBerry, o której wiele osób wspominało przy okazji prezentacji Q10 czy Z10? Trudno powiedzieć. Zdecydowanie system odróżnia się od tego, co widzieliśmy wcześniej w smartfonach BlackBerry czy konkurencji i to nie tylko wizualnie, ale także całą filozofią obsługi. Z drugiej strony natomiast w wielu miejscach nawiązuje czy do swoich poprzedników, przez co można odczuć, że gdzieś głęboko pod tymi wszystkimi warstwami kodu kryje się to tzw. „BlackBerry DNA”. Szczerze mówiąc, BlackBerry OS latami pracował na swoją „magię” i „kultowość” i nie sądzę, żeby dało się ją ożywić w BlackBerry 10 w sposób inny, niż zrobiono to obecnie. Chyba, że zdecydowano by się na identyczne UI, ale dobrze wiemy, co by się wtedy stało…

Tak czy inaczej, wymaga to wprawdzie nieco przyzwyczajenia i pogodzenia się z tym, że nie wszystko wygląda już jak dokument Excela, a aplikacje potrafią być naprawdę ładne, żeby poczuć, że naprawdę korzystamy z BlackBerry, tylko w nowym wydaniu. Wtedy powrót na OS 7 czy starsze może wydać się praktycznie niemożliwy – mamy do niego szacunek, wiemy, jak długo służył przy naszym boku, ale już niekoniecznie chcemy się z nim wiązać na dłużej.

Telefon

Pierwsze wrażenia z użytkowania telefonu przedstawialiśmy już w osobnym wpisie i w pełnej recenzji i właściwie nic od tego czasu się nie zmieniło. Jedyne dodatkowe testy objęły próby zjedzenia telefonu przez psa, zachlapanie wodą i codzienne użytkowanie bez żadnego pokrowca, bo to tylko telefon, a nie niesamowicie cenny skarb.

Efekty? Praktycznie żadnych. Wbrew obawom niektórych osób, nawet jeśli na opakowaniu nie znalazło się logo Gorilla Glass nie oznacza to, że osłona wyświetlacza jest wykonana z papieru (brak śladów po ataku psa, ucierpiała jedynie tylna klapka). Żaden z innych elementów również nie wykazuje jakichkolwiek śladów zużycia – nie wyciera się, nie rozłazi, nie lata i nie odstaje. Właściwie (pomijając tylną klapkę) wystarczyłoby wytrzeć telefon ścierką, nakleić folię i włożyć do pudełka, aby móc udawać, że telefon dopiero co opuścił fabrykę.

Nie mam też żadnych zastrzeżeń co do ergonomii telefonu (z wyjątkiem przycisku wyłączania) – po przyzwyczajeniu się do niewielkiej masy mogłem docenić to, jak dobrze wyważony jest telefon i jak wygodnie obsługuje się go jedną ręką. Natomiast dla osób, które wcześniej korzystały z innych modeli BlackBerry, sporą przeszkodą mogą być wymiary telefony, ale przy takim wyświetlaczu jest to dość naturalne.

Parametry, parametry, parametry. Procesory, pamięci, typy ekranu, rodzaje wzmacnianego szkła do jego osłony, etc, etc. Dlaczego o tym nie wspominam? Bo to coś, co… nikogo tak naprawdę nie interesuje. Nie zrozummy się źle – szanujemy jak najbardziej osoby, które znają się na tym, co „siedzi” wewnątrz telefonu, ale trzeba zrozumieć jedno – nie płacimy za podzespoły w telefonie, a za to, jak działają. Telefon z czterema rdzeniami zwalniający przy podstawowych czynnościach może trafić na najwyższą półkę, ale idealnie działający telefon z dwoma już nie? Bez sensu. Kupujemy wrażenia z użytkowania, a nie procesor czy pamięć. Jeśli ktoś wybiera się na zakupy z takim nastawieniem, to nie powinien iść do sklepu, tylko skontaktować się np. z Flextronics czy Foxconnem.

Dlatego Z10 nie warto oceniać przez pryzmat parametrów, również ze względu na to, że nie mamy żadnego odniesienia, bo jest aktualnie jedynym telefonem z tym systemem.

Co cieszy

Oczywiście nowy system to nie tylko stary BlackBerry OS w nowym ubraniu, to także cała masa nowych funkcji, które cieszą lub denerwują. Które z nich mogę zaliczyć do pierwszej kategorii?

BlackBerry Hub

To nie jest tylko genialne, ale wręcz arcygenialne rozwiązanie, które bez problemu pokonuje nawet niedoścignioną do tej pory skrzynkę odbiorczą z BlackBerry OS i wyznacza nowy standard w obsłudze wiadomości. Wygodny, błyskawiczny dostęp, integracja z powiadomieniami, aplikacjami firm trzecich (choć akurat ten element wymaga jeszcze dopracowania), zbieranie wiadomości z różnych źródeł i wbrew pozorom całkiem rozbudowane możliwości konfiguracyjne – to wszystko sprawia, że właściwie nie chce się Hub opuszczać nawet na chwilę.

Tak, Hub to nowy standard skrzynki odbiorczej. I nie trzeba ustawiać się po niego w kolejce.

Klawiatura

Miało się nie dać, a jednak się udało – nawet przez moment nie zatęskniłem za klawiaturą z 9900, a na premierę Q10 czekam raczej z dziennikarskiego obowiązku. Klawiatura w Z10 nie jest wprawdzie aż tak dobra jak fizyczna, ale nawet jeśli ktoś każdego dnia potrzebuje wprowadzić z poziomu telefonu sporo tekstu, nie powinna być dla niego żadną barierą i nie jest to wyłącznie moje zdanie.

W stosunku do recenzji dodałbym właściwie tyle, że o ile rozpoznawanie języka wprowadzania przy aktywnych dwóch lub trzech (maksymalna liczba) działa całkiem sprawnie, o tyle dość wyraźnie obniża wygodę i precyzję podpowiedzi przy niewielkiej liczbie liter z danego słowa – po prostu opcji jest często zbyt wiele, aby znalazła się wśród nich akurat „ta jedyna”, a naprawdę lubię wprowadzać całe słowo tylko po wprowadzeniu jego pierwszej litery i krótkim „swipe”.

Dodatkowo nie dziwię się zagranicznym redakcjom, które nie mogą się nachwalić klawiatury BlackBerry 10 – o ile bowiem w języku polskim działa wyśmienicie (choć nie zawsze poprawnie odgaduje końcówki osobowe, a i słownik mógłby być nieco obszerniejszy), o tyle w nieco prostszym angielskim radzi sobie tak fantastycznie, że aż opada szczęka i zaczynamy się zastanawiać, czy przypadkiem ze znajomymi z polski nie możemy korespondować również w tym języku.

Płynność działania

Pisaliśmy o tym już w recenzji, ale trzeba to koniecznie powtórzyć – Z10, niezależnie co ktoś mówi o jego parametrach, działa jak burza. Nawet całkowicie wyczyszczony 9900 nie działa w połowie tak szybko jak Z10, a ikony zegarka prawdopodobnie nawet nie przygotowano dla tej wersji systemu. Przy tym wszystkim na Z10 prawdopodobnie dawno pokonana została granica 200 zainstalowanych aplikacji (dotarliśmy chyba do 14 „ekranu” głównego).

Jeśli wartość telefonu mierzyć miarą nie zastosowanych podzespołów, ale ich wydajności w danym systemie, to Z10 zdecydowanie należy do wąskiej czołówki telefonów z najwyższej półki.

Wielozadaniowość

Nie korzystam przeważnie z większej liczby aplikacji jednocześnie niż 4, ale jeśli, to chce, żeby były w stanie zdziałać jak najwięcej podczas pracy w tle, nie mając przy tym wpływu na wydajność systemu. I tak właśnie jest w BlackBerry 10 – wiem, że programy robią co mogą i co powinny, podczas gdy ja korzystam z przeglądarki, Twittera, Facebooka czy gram. I wiem, że mogę w każdej chwili do nich wrócić, a system nawet się nie zająknie.

Stabilność

System w wersji 1.0, który nie wiesza się, nie wymaga restartów, nie zwalnia z niewiadomych powodów? Tak. W ciągu prawie 2 miesięcy Z10 ani razu nie wymagał wyjęcia baterii i gdyby nie fakt, że było to niezbędne do testów, prawdopodobnie miałby uptime od 30.01.2013 do dziś.

Gesty

Jeśli w jakimś telefonie powinien znaleźć się czujnik umożliwiający odczytywanie przez urządzenie gestów wykonywanym nad ekranem, to właśnie w Z10. Wtedy moglibyśmy naprawdę „czarować”, choć biorąc pod uwagę reakcję osób widzących Z10 po raz pierwszy, prawdopodobnie i tak mniej więcej tak wyglądamy.

Instalacja aplikacji

Całkowite „zamulenie” systemu w momencie instalacji aplikacji? Konieczność restartowania po instalacji czy dezinstalacji nawet prostych programów? Nic takiego na szczęście nie ma już w BlackBerry 10. Możemy pobierać i instalować aplikację w tle w czasie grania nawet w najbardziej wymagające gry i nic nam się nie stanie.

Integracja aplikacji

Choć integracja aplikacji z systemem w kwestii „dzielenia się treścią” była na wysokim poziomie już w BlackBerry OS, w BlackBerry 10 mamy praktycznie pełną swobodę – każda aplikacja może wymieniać treści z praktycznie każdą inną i to w sposób o wiele bardziej ujednolicony, wygodniejszy i bardziej widoczny.

Wygląd aplikacji

Piękno jest podobno pojęciem względnym, ale nie można BlackBerry odmówić tego, że w końcu udało im się zadbać o to, aby aplikacje producentów trzecich wyglądały jak najlepiej. I choć nie wszyscy stosują się do wskazówek, to różnice w porównaniu do BlackBerry OS są gigantyczne i nie mamy wrażenia, że utknęliśmy w 1998 roku. Jest ładnie, efektownie, a przy tym funkcjonalnie. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich aplikacji, ale wśród kilkunastu, z których korzystam na co dzień większość nadaje się nie tylko do używania, ale też podziwiania.

Gry

W kooooońcu! Nie jestem być może największym miłośnikiem gier na malutkich ekranach, ale dlaczego mam nie mieć możliwości skorzystania z nich? Prawdę mówiąc, większość aplikacji, które trafiły na moje Z10 to gry różnego rodzaju i w końcu nie muszę z zazdrością czytać nowości na temat najnowszych propozycji dla iOS czy Androida, wiedząc, że nigdy nie zainstaluje ich na moim BlackBerry. Zainstaluję – jeśli nie teraz, to pewnie za chwilę.

Interfejs

Tak, podoba mi się UI (i związane z nim UX) BlackBerry 10 ze względu na swoją prostotę, przejrzystość i minimalizm. I choć niektóre elementy nie zawsze idealnie do siebie pasują, z BlackBerry 10 korzysta się… po prostu miło!

Poprawki

Proces wydawania aktualizacji z poprawkami dla aplikacji natywnych w przypadku BlackBerry OS zajmował często miesiące, w trakcie których użytkownicy musieli się z nimi pogodzić lub poszukiwaniu alternatywy. W BlackBerry 10 czas oczekiwania skrócony jest praktycznie do minimum. Aplikacja Twittera ma błędy X i Y? Po około tygodniu lub dwóch dostępne są odpowiednie poprawki. Aplikacja LinkedIn nie ma tej funkcji? Pojawia się w podobnym terminie. W przypadku OS 7 prawdopodobnie przez miesiąc nikt by tego nie zauważył, miesiąc później nowe wydanie trafiłoby do Beta Zone i ugrzęzło w nim na kolejne dwa miesiące.

BBM Video

Nie znam zbyt wielu osób w Polsce z BlackBerry 10, za to znam wiele z tabletem BlackBerry PlayBook, zwłaszcza wśród tych, z którymi chce się w ten sposób komunikować. To właśnie do tego celu najczęściej wykorzystuję opcję połączeń wideo z BlackBerry 10 i – doliczając do tego BBM Voice w ramach 3G – z dnia na dzień z coraz mniejszą niecierpliwością czekam na Skype.

Każdy dzień to coś nowego

Nie wszystko w BlackBerry 10 jest widoczne na pierwszy rzut oka (bo nie wszytko musi) i nie wszystko jest wyszczególnione w instrukcji. Dla miłośników elektronicznych zabawek to prawdziwy raj odkrywania nowych – czasem mniej, czasem bardziej przydatnych – funkcji. Przykład? Czyszczenie pamięci podręcznej w BlackBerry World, czy np. niedawno dopiero odkryty fakt, że aby wprowadzić wielką literę na klawiaturze nie trzeba przytrzymywać przycisku Shift – wystarczy przeciągnąć palec z Shifta na daną literę. Niezbędne? Niekoniecznie. Przydatne? Czasem. Przyjemne w odkrywaniu? Zdecydowanie! I tak praktycznie każdego dnia, zwłaszcza przez pierwszy miesiąc. To głównie dlatego tak zwlekaliśmy z recenzją.

Co „jest ok” (albo nie ma znaczenia)

Brak BIS

Niektórzy widzą w tym koniec BlackBerry, niektórzy pozbycie się największego ciężaru. Dla mnie to po prostu zmiana rodzaju usługi, którą mam wykupioną u operatora. Korzystam z Z10 tak samo jak korzystałem z 9900 i wcześniejszych, nie sprawdzam codziennie stanu pakietu, moja poczta (łącznie 5 kont) nie ucierpiała ani trochę, a przy okazji, gdy zajdzie taka potrzeba, mogę się internetem podzielić z komputerem czy pobrać ogromny załącznik albo obejrzeć film na YouTube bez liczenia ile będzie to mnie kosztować.

Prawdę mówiąc, w ogóle wyłączyłem już BIS, nawet na „zapasowym” 9900 z inną kartą SIM.

Bateria

Czyli „szału nie ma”. Z10 wytrzymuje u mnie tyle, co praktycznie każdy inny smartfon o podobnych parametrach i ekranie – od 9 do około 20-21 przy dość intensywnym użytkowaniu (do około 17 przed aktualizacją) i mniej więcej 1,5-2 dni w weekend, kiedy niewiele się dzieje. Taki jest niestety standard i niestety, z wyjątkiem Q10, BlackBerry postanowiło się do niego dostosować.

Niektóre aplikacje systemowe…

… wymagają jak najszybszej aktualizacji. I to nie dlatego, że są słabe czy niestabilne, ale dlatego, że marnuje się ich potencjał na stanie się „kiler-ficzerem”. Najlepszy przykład? BlackBerry Remeber. Potencjalny hit wśród aplikacji tego, ale wymaga jeszcze dużo pracy. Dlaczego zdecydowano się na jego wprowadzenie z naprawdę rozbudowanymi funkcjami, przy pominięciu wielu… naprawdę podstawowych?

Brak interaktywnego przewodnika

Wiele aplikacji, zwłaszcza tych proponujących użytkownikowi niestandardowy interfejs, posiada przy uruchomieniu (i przy uruchamianiu kolejnych opcji) półprzezroczyste nakładki na ekran z informacjami na temat funkcji konkretnych przycisków lub opcji. W tym samym czasie, BB10, w którego naprawdę trzeba się „wkręcić”, żeby odkryć najciekawsze i ułatwiające życie rozwiązania, posiada jedynie… tekstowy zbiór porad oraz bardzo podstawowy zbiór materiałów pomocniczych, w zupełnie nieinteraktywnym wydaniu.

Nie chodzi tu oczywiście o podstawy – te są dość oczywiste, ale o bardziej zaawansowane rozwiązania, które pomogłyby nam zostać „ekspertami od BlackBerry 10”.

Integracja aplikacji z BlackBerry Hub

O ile jest jak najbardziej możliwe zintegrowanie aplikacji firm trzecich (w tym tych przeniesionych z Androida) z BlackBerry Hub, o tyle jest to na razie rozwiązane w sposób najwyżej podstawowy. Żadna z nich nie ma w Hubie własnej ikonki czy folderu i wszystkie wpadają do zakładki „Powiadomienia”, nie dostarczając nam tym samym zbyt wielu informacji na temat swojego pochodzenia przy podglądzie samych ikon (np. na zablokowanym ekranie).

Co martwi i denerwuje

Sposób aktualizacji

Do tej pory było tak sobie (choć dało się to w łatwy sposób obejść), miało być lepiej, a jest… gorzej. Teraz nie wystarczy już usunąć jednego czy dwóch plików z komputera, ale dokładnie sprawdzić jaki mamy model, wersję i podwersję, a następnie… zamówić kartę operatora, który odpowiednią aktualizację udostępnił. Oczywiście sporo elementów systemu ma wpływ na współdziałanie systemu i telefonu z siecią, ale… mamy 2013 rok, to się musi dać jakoś obejść po stronie producenta/operatora.

Integracja aplikacji i aplikacje działające w tle

O ile integracja aplikacji w kwestii wymiany danych stoi na bardzo wysokim poziomie, o tyle integracja jaką znamy z BlackBerry OS praktycznie nie istnieje. Aplikacja pozwalająca na modyfikację powiadomień np. dla wybranych wiadomości email? Tak, ale działa tylko, jeśli jest włączona. Pomiar baterii? Tak, ale tylko jeśli program jest uruchomiony. I tak dalej i tak dalej. Oczywiście sytuacja ta ulegnie zmianie kiedy udostępnione zostanie SDK wspierające aplikacje bez GUI, ale i to rodzi aktualnie całą masę pytań…

Profile

To, co było jedną z silniejszych stron BlackBerry OS w BB10 nagle… po prostu zniknęło. Dostępne domyślnie profile, które można w dość ograniczonym stopniu edytować (ale nie dodawać nowych!), są wręcz prymitywne w porównaniu z tym, co widzieliśmy wcześniej. Zmieni się to pewnie wraz z kolejną aktualizacją, ale… dlaczego?!

BlackBerry World

Tak, BlackBerry World zbliża się do granicy 100 000 aplikacji, ale mimo to nadal wielu programów brakuje i to nawet w porównaniu do BlackBerry OS. I choć każdego dnia pojawiają się dziesiątki nowych, w tym tych najważniejszych, obecną ofertę należy określić jako… w najlepszym przypadku znośną.

Nawet mi, gdzie nie korzystam na co dzień z dziesiątek aplikacji, a około dziesięciu, brakuje nadal kilku istotnych. Endomondo, Shazam, Spotify – to programy, których najbardziej brakuje akurat mi i których nie mogę się doczekać. Lista bardziej wymagających pod tym względem użytkowników może być o wiele, wiele dłuższa.

Mapy BlackBerry

Jestem w stanie zrozumieć brak nawigacji w języku polskim, brak lokalnych POI i podobnych, ale brak jakichkolwiek map, nawet w najprostszym wydaniu jest z dnia na dzień coraz bardziej irytujący, bo zazwyczaj, kiedy chcemy coś na mapie sprawdzić, znajdujemy się z dala od komputera i naszym jedynym „asystentem” jest telefon.

Mapy BlackBerry mogą w tym przypadku przyjść z pomocą jedynie tym, który chcą sprawdzić jak przebiegają granice Polski i gdzie znajduje się Warszawa.

Balance tylko dla BES10

Rozdzielenie spraw służbowych od prywatnych było jednym z głównych powodów, dla których nosiłem ze sobą dwa telefony. Teraz, kiedy Z10 wystarczy mi praktycznie całkowicie, chętnie zrezygnowałbym z drugiego abonamentu i po prostu przełączał się pomiędzy trybem prywatnym a służbowym, w pierwszym z nich wyłączając np. określone skrzynki mailowe, blokując numery z określonych książek adresowych, etc, etc. Niestety nie mam takiej możliwości – Balance jest dostępny wyłącznie przy połączeniu telefonu z BES10, a nie będę go przecież instalował tylko po to, aby osiągnąć przedstawiony wcześniej rezultat.

Szkoda, bo potencjał jest spory i mógłby to być jeden z jaśniejszych punktów BlackBerry 10. Kto wie, może kiedyś?

Braki z BlackBerry 7

Poza wspomnianymi już wcześniej profilami, lista braków w stosunku do BlackBerry 7 jest niestety nieco dłuższa. Pomimo tego, że ekran jest teraz o wiele większy, ilość informacji na temat dzwoniącej osoby jest dramatycznie niewielka. Co się stało z nazwą firmy dzwoniącego do nas kontaktu? Gdzie się podziało automatyczne wyłączanie na noc? Przykłady można mnożyć, choć dla mnie najważniejsze są akurat te dwa (i profile).

Brak wybranych aplikacji systemowych z BlackBerry 7

Być może nie „wielu”, ale w moim przypadku znalazł się co najmniej jeden taki przykład – BlackBerry Travel. Biorąc pod uwagę fakt, że jest to aplikacja niezbędna dla wielu osób i dostarcza ją nie kto inny jak BlackBerry, opóźnienie o prawie dwa miesiące w stosunku do premiery systemu nie ma raczej sensownego wytłumaczenia.

Trudno także zrozumieć dlaczego „Password Keeper” musi być pobierany osobno z BlackBerry World, co powoduje problemy z przywróceniem kopii zapasowych.

Podsumowanie

BlackBerry 10 i Z10 nie zmieniły mojego życia. Nie wygrałem w Lotto, moja Skoda nie zmieniła się w Volvo, a pomiędzy sobotą a niedzielą nie pojawił się dodatkowy wolny dzień. Zmieniło się natomiast moje podejście do telefonów i do samego BlackBerry. Z10 potrafi na tyle dużo, że nie tylko nie potrzebuję już praktycznie w ogóle nie tylko dodatkowego urządzenia w postaci np. 9900 czy Q10 z klawiaturą, ale też dodatkowego telefonu „zabawki” (bez negatywnych skojarzeń – to tylko poważne uproszczenie!). Po prostu, przy moim profilu użytkownika, telefon z iOS czy Androidem nie byłby w stanie dać mi dużo więcej, niż daje mi Z10, a w kluczowych dla mnie kwestiach (klawiatura, skrzynka pocztowa, etc), byłby po prostu gorszym rozwiązaniem.

Nie oznacza to jednak, że Z10 w parze z BlackBerry 10 jest najlepszym dostępnym telefonem na rynku. Nie, nie jest i prawdopodobnie jeszcze dużo czasu minie, zanim zobaczycie u nas nagłówek „BlackBerry X10[1. X jako niewiadoma:)] najlepszym telefonem na świecie!”. Po pierwsze, nigdy nie powstał i nigdy nie powstanie telefon idealny dla każdego, a po drugie, jest spore grono użytkowników, którym Z10 i BB10 w obecnej formie prawdopodobnie nie przypadnie do gustu.

Powody? Mimo wszystkich starań, na razie głównym z nich są aplikacje. Nikt nie lubi na nie czekać, a zapowiedzi „już wkrótce” nigdy nie będą satysfakcjonujące, zwłaszcza jeśli ktoś był do nich przyzwyczajany przez byt długi czas. Jeśli więc ktoś jest miłośnikiem aplikacji i to właśnie od nich uzależnione są jego wrażenia z użytkowania telefonu – naprawdę radziłbym jeszcze chwilę zaczekać albo sprawdzić w BlackBerry World, czy przypadkiem nie ma tam już wszystkiego, czego potrzebuje. Gdyby nie te braki, prawdopodobnie już teraz można by z czystym sercem polecać Z10 jako jedyną słuszną alternatywę dla najnowszych modeli z iOS czy Androidem. Na razie trzeba jeszcze nieco na to poczekać.

Najbardziej jednak, jako użytkownika praktycznie wszystkich poprzednich modeli BlackBerry, boli uwstecznienie niektórych funkcji w stosunku do starszych wersji BlackBerry OS. Tak, zmieni się to w kolejnych wydaniach, może nawet w nadchodzącym wielkimi krokami BB 10.1, ale mimo wszystko na razie jest jak jest.

W skrócie? Nie tęsknie za poprzednimi modelami BlackBerry i nie ciągnie mnie tak jak wcześniej do innych platform. Czy jestem zadowolony ze zmiany, jaka zaszła w BlackBerry OS? Tak. Moje wymagania Z10 spełnia praktycznie w całości, ale jeszcze sporo pracy, zanim będzie spełniał wymagania większości osób.