Jak nie BlackBerry, to co? #2: Sailfish 2.0

Dominik Jonatowski
Dominik Jonatowski
13.04.2016

Kontynuując serię wpisów, odnośnie alternatyw dla BlackBerry 10, chciałbym dzisiaj zaprezentować artykuł napisany przez jednego z naszych czytelników. Według głosów oddanych w ankiecie zatytułowanej „Jak nie BlackBerry, to co?”, która znalazła się w poprzednim wpisie, zdecydowaliście, że pozostajecie z BlackBerry 10. Na ostatnim miejscu, co nikogo nie powinno dziwić, wybraliście „inne”. W takim razie zapraszam do zapoznania się z… Sailfish 2.0!

BlackBerry 10 to świetnie zaprojektowany system, który od ponad trzech lat pozwala swoim użytkownikom na bycie bardziej produktywnym. W tym momencie jednak, wiadomo niemal na pewno, że „dziesiątka” przegrała marketingową i dystrybucyjną batalię z gigantami od Androida oraz iOS, a dużo w tym winy samej firmy z Waterloo, która nie potrafiła przyciągnąć do siebie deweloperów. Zaimplementowanie środowiska zdolnego uruchamiać aplikacje napisane z myślą o Androidzie, jak się okazuje, mogło być tylko grą na czas, gdyż coraz większa liczba aplikacji zaczęła wymagać usług Google, a gigant z Mountain View raczej nie był skory, by wspierać swoimi integralnymi usługami platformę konkurencji. W ten o to sposób baza aplikacji z androida możliwych do poprawnego uruchomienia na platformie BlackBerry zaczęła topnieć, a natywnych rozwiązań w BlackBerry World przybywać też nie zaczęło – poważny impas. Już od kilku lat powszechnie uważa się, że ważniejsze od samego systemu jest jego środowisko, ekosystem, który pozwala urządzeniom mobilnym na bycie kompatybilnymi z wszelkiej maści usługami, nowinkami technicznymi oraz setkami tysięcy aplikacji. BlackBerry niestety za bardzo wzięło sobie ten pogląd do serca, a wraz z powiększającymi się stratami działu mobilnego, podjęto trudną i radykalną decyzję o przejściu na platformę Googla oraz zaprzestaniu rozwoju swojego genialnego dziecka jakim jest BB10.

Wielu użytkowników BlackBerry, nierzadko związanych z marką od 5-10 lat (w świecie technologii to szmat czasu) zadaje sobie teraz to samo pytanie: „co dalej?”. Duże grono już podjęło swoje decyzje, i tak albo zakupili, albo niedługo zakupią iPhone’a, smartfona z Androidem, w tym zeszłorocznego flagowca od BB, lub zamierzają użytkować słuchawki z BB10 jak długo się da, nierzadko do samej „śmierci” urządzenia, a i trzeba uwzględnić zapasowe sztuki. Co jednak z tymi, którzy chcą mieć alternatywę i spróbować czegoś nowego, ale nie potrafią (nie chcą) się obejść bez obsługi systemu gestami, prawdziwej, nie mrożącej aplikacji w tle wielozadaniowości oraz wolą trzymać się od największych graczy z daleka?

Może zacznę właściwą część mojego artykułu od pytania: czy po iPhone’owej rewolucji sprzed niemal 10 lat, świat smartfonów miał do czynienia z inną rewolucją w kwestii komfortu obsługi urządzeń mobilnych oraz postrzegania ich jako takich? Moim zdaniem odpowiedź jest jedna – NOKIA N9 z systemem operacyjnym MeeGo 1.2 Harmathan (Maemo 6)! Każdy kto miał ten genialny wynalazek Nokii, na pewno wie o czym piszę i wspomina swoją „Enkę” z sentymentem. System MeeGo był wspólnym projektem Nokii oraz Intela w którym na bazie nokiowskiego Maemo 5 (Nokia N900 z tym systemem to również klasyk i jeden z pierwszych smartfonów a raczej pocket PC, który mógł się pochwalić prawdziwą wielozadaniowością, a wręcz czystym i pełnoprawnym Linuksem zamkniętym w małej cegiełce z fizyczną klawiaturą wysuwaną przy pomocy slidera) oraz intelowskiego Moblina. Jak na złość, to genialne dziecko Nokii powstało w momencie, w którym cały dział mobilny był już spisany na straty i przygotowywany na przejęcie przez Microsoft. Myślę, że jest to jedna z najsmutniejszych historii w świecie telefonii komórkowej i smartfonów, zaraz obok porzucenia rozwoju BB10 przez BlackBerry. A i jak na ironię, zdaje się, że twórcy BB10 byli mocno zainspirowani filozofią obsługi systemu MeeGo oraz prawdopodobnie WebOS od Palma/HP – kolejnego przegranego, który przedefiniował sposób korzystania z systemu mobilnego. Pomimo niemal 5 lat od premiery Nokii N9, ta nadal okrzykiwana jest telefonem kultowym, który wyprzedził swoją epokę i zdefiniował kierunek w którym powinny iść wszystkie systemy mobilne, oczywiście nie jako samo urządzenie, a jako połączenie hardware-software.

Koniec projektu MeeGo już w 2011 okazał się początkiem dla firmy Jolla, która została założona przez byłych pracowników Nokii nie mogących pogodzić się z decyzją o uśmierceniu całkiem niedawno stworzonego, zbierającego na świecie bardzo pochlebne recenzje systemu, mającego ogromny potencjał komercyjny. I tak też ludzie odpowiedzialni za system MeeGo i Nokię N9, za swoje odprawy, różnego rodzaju dofinansowania oraz wraz z programem pomostowym zorganizowanym przez Nokię założyli firmę Jolla z siedzibą w stolicy Finlandii. Można z całą pewnością stwierdzić, że Jollę tworzą od samego początku prawdziwi pasjonaci, serce Nokii od zawsze mocno związane z filozofią i społecznością open-source. Warto dodać, że twórcą pierwszego jądra Linuksa jest Fin – Linus Torvalds.

Jolla jest twórcą systemu Sailfish OS (aktualnie Sailfish OS 2.0), który pomimo swoich wcześniejszych pokazów pod koniec roku 2012, miał swoją premierę wraz z pierwszym i jedynym jak na razie, smartfonem ze stajni Fińskiego start-upu w maju 2013. Nie ma co ukrywać, że JollaPhone od początku był typowym średniakiem z kontrowersyjnie słabą rozdzielczością, dosyć przeciętnego wyświetlacza a jego dostępność i cena nie były nigdy zachęcające do kupna dla przeciętnego nie zapalonego użytkownika. Dlatego też nie chcę skupiać się na samym, skądinąd bardzo urokliwym, urządzeniu, ale omówić nieco system jakim jest Sailfish OS 2.0 oraz jakie ma perspektywy i czy jest wreszcie alternatywą dla użytkownika BlackBerry 10.

IMG_20160109_224905

Przede wszystkim Sailfish OS w dużej mierze jest systemem o otwartym kodzie źródłowym, co pozwala rozwijać platformę nawet bez bezpośredniego wsparcia prodecenta, i tutaj duże pole do popisu ma społeczność open-source zgromadzona wokół Jolli i SFOS, która ma dużą swobodę w pisaniu dla Sailfisha przeróżnych łatek i modów zwiększających możliwości personalizacyjne oraz funkcjonalność. Oczywiście przerabianie systemu przez użytkowników ma swoje granice co jest związane oczywiście z bezpieczeństwem i jednak komercyjnym profilem firmy. JollaPhone wraz z autorskim systemem finów pozwala również bez żadnych problemów uruchamiać androidowe aplikacje kompatybilne z wersją 4.1.2, za sprawą zaimplementowanej maszyny wirtualnej Alien Dalvik. W praktyce działają one znacznie sprawniej niż na BB10, który wykorzystuje w tym celu Android Rutime. Poza tym, trzeba wiedzieć, że Sailfisha można zainstalować na wielu popularnych urządzeniach stworzonych z myślą o Androidzie (Nexus 4, Nexus 5, One Plus X, Motorola Moto G, Xiaomi Redemi 1S) i w wielu przypadkach działa on niemal idealnie, wraz z obsługą 99% komponentów, dla przykładu Nexus 5:

Dostępne dla wszystkich romy nie zawierają jednak maszyny wirutalnej Alien Dalvik umożliwiającej uruchamianie plików *.apk, która podlega opłatom licencyjnym, które w przypadku JollaPhone ponosi Jolla. Jest jednak szansa, że zapaleni deweloperzy sami opracują środowisko zdolne emulować androida dla Sailfisha, już nawet coś się dzieje w tym kierunku:

Warto zobaczyć też tabelkę, na której widać jakie urządzenia obsługują Sailfisha najlepiej.

Sailfish OS jest bardzo wygodny w obsłudze i poruszanie się po systemie przy pomocy gestów jest naprawdę uzależniające, co wiedzą doskonale użytkownicy BB10. Proszę sobie jednak wyobrazić, że tutaj mamy tych gestów znacznie więcej. Poniżej można zobaczyć mały pokaz prezentujący poruszanie się po systemie:

Natomiast tutaj jest cała masa screenshotów z systemu i trzeba zaznaczyć, że nie jest to czysty Sailfish, gdyż mam zainstalowanych kilkanaście modów, które dodają kilka ciekawych rzeczy do systemu, jak choćby „X” przy aktywnej ramce czy belka z szybkimi ustawieniami wyciągana bezpośrednio z ekranu głównego (ekranu multitaskingu).

Co zaliczam do zalet Sailfish OS?

– Zamykanie aplikacji poprzez gest z góry (belka ustawień w BB10)
– Ekran wydarzeń/powiadomień poprzez gest od lewej przy włączonej aplikacji (patch)
– Ekran wielozadaniowości/aktywnych ramek poprzez gest od prawej przy włączonej aplikacji (patch)
– bez patchy z obu stron lądujemy na ekranie wielozadaniowości/aktywnych ramek)
– Dwa wspomniane ekrany w formie karuzeli
– Ekran aplikacji wysuwany i chowany gestem z dolnej ramki, zawsze, nawet gdy mamy jakąś właśnie włączoną (najbardziej wyrobiony odruch użytkowników BB)
– Gest wyciągający kolejne opcje z górnego menu – pulley menu
– Ekran szybkich akcji wyciągany z góry ekranu wydarzeń. Ja akurat wolę klasyczną górną belkę z szybkimi ustawieniami, wyciąganą z głównego ekranu. (Patch)
– Feedy z Twittera na ekranie wydarzeń, FB niestety odpadł po zmianach API. (Tak jak prawie tam nie wchodzę, tak lubiłem tę funkcjonalność na N9)
– Ekran podglądu zbliżony do glance screen z N9, tutaj zapala się na kilka sekund gdy czujnik dostanie światła
– Aktywne ramki mają przyciski jak widgety, np. odtworz/pauza/dalej/szukaj/dodaj
– Wygaszenie ekranu poprzez krótki gest z górnej ramki na ekranach domowych, niesamowicie szybkie i wygodne (patch)
– Atmosfery – natywne kompozycje wizualne, które można również stworzyć z każdego zdjęcia i które zmieniają kolorystykę całego systemu, gdyż wszystko oparte jest tu na przezroczystościach. Do każdej atmosfery można przypisać profil dźwiękowy.
– Przy więcej niż 4 otwartych aplikacjach, aktywne ramki zmniejszają się do 9 na jeden ekran, bez limitów. „Zamknij wszystkie”.
– Zaimplementowana w systemie obsługa FB oraz Skype’a, obsługiwana przez wbudowaną aplikację „Wiadomości”. Dostępność można zmienić w każdym momencie.
– Konwersacje z jednym kontaktem poprzez różne protokoły (SMS, FB, Skype) jako jedna chronologiczna rozmowa, oddzielona marginesami zaznaczającymi rodzaj wiadomości
– Żywa społeczność, która ma możliwości pisania kolejnych łatek rozszerzających funkcjonalności, w tym momencie do zainstalowania jest przynajmniej kilkadziesiąt różnych patchy
– Obsługa patchy poprzez opcję w ustawieniach, która pokazuje listę zainstalowanych łatek, które bardzo sprawnie można włączyć lub wyłączyć
– Kopia zapasowa z poziomu telefonu, podzielona na kopie różnych systemowych aplikacji
- Androidowe BBM działa bardzo dobrze, podobnie jak wszystkie apk kompatybilne z 4.1.2.
- Dialer działa płynnie
– Lekka wibracja podczas pisania na klawiaturze ekranowej

Jeżeli zaś chodzi o wady Sailfisha względem BB10:

– Brak HUBa*
– Brak porządnego zestawu natywnych aplikacji biurowych jak Docs To Go czy Adobre Reader oraz integracji systemowego notatnika z Evertone. Apk działają jednak dobrze.
– Mniej wygodna klawiatura/brak swype
– Biedna przeglądarka internetowa, brak trybu czytnika, historii, 421(SFOS) do 466(BB10) w teście HTML5
– Natywnie brak emotikon w wiadomościach SMS
– Brak blackberrowskiego odblokowywania telefonu, tylko wpisywanie kodu, który każdy widzi albo jakieś patche na androidowe szlaczki
– Brak zaimplementowanej obsługi SIP/VOIP (skype voice), GG czy problemy z importem kontaktów XMPP. Wszystko to cały czas działa na Nokii N9 czy nawet N900.
– Dolny pasek z przyciskiem wstecz dla aplikacji z androida, którego nie da się schować
– Zdarza się mrożenie aplikacji przy zbyt małej ilości wolnego ramu (1GB to jest naprawdę minimum dla tego rodzaju wielozadaniowości)
– Brak feedów z FB i RSS na ekranie wydarzeń (N9)
– Brak dobrego natywnego czytnika RSS tak jak FeedMinder dla BB10
– Nie znalazłem ustawienia kolorów diody dla natywnych aplikacji oraz opcji przypisywania powiadomień do kontaktów
– Problemy z udostępnianiem linków czy tekstu androidowym aplikacjom. Według changeloga nowa wczesna wersja dla testerów to naprawiła.

*Na Crackberry pojawiła się już inicjatywa przepisania kilku rozwiązań z BB10 na Sailfisha, w tym niezastąpionego HUB’a. Na ten moment, nad HUB’em dla Sailfisha pracuje autor m.in. BusyBee oraz HUB10 (dark HUB), który dostępny jest w Beta Zone).

Czy Jolla ze swoim Sailfish OS ma przyszłość?

Rok 2015 nie był dla firmy Jolla najlepszy (eufemizm). W związku z wycofaniem się poważnego inwestora akcja crowdfundingowa dotycząca tabletu Jolla nie wypaliła i wyprodukowano oficjalnie zaledwie 600szt z 17tyś, które zostały zamówione a sama firma musiała zwolnić (twierdzą, że tymczasowo) połowę pracowników znajdując się na krawędzi bankructwa. Wcześniej zmieniono też profil firmy, informując, że od teraz Jolla będzie zajmować się wyłącznie rozwijaniem i licencjonowaniem oprogramowania, w tym oczywiście swojego autorskiego systemu. Pod koniec ubiegłego roku udało się w końcu znaleźć kolejnych inwestorów i zawiązać kolejne sojusze w związku z czym rok 2016 zapowiada się dla Jolla zdecydowanie lepiej!

Na ostatnim MWC w Barcelonie został zaprezentowany od dawna wyczekiwany smartfon wyprodukowany przez indyjską firmę Intex, która jest pierwszym sprzętowym partnerem Jolli:

Na ten moment Intex Aqua Fish z systemem operacyjnym Sailfish OS 2.0 ma być dostępny w maju, ale tylko w Indiach. Obsługuje on jednak częstotliwości europejskiej infrastruktury telekomunikacyjnej i już pojawiły się informacje o jego przyszłej dostępności m.in. w Rosji. Nawet jeżeli w najgorszym wypadku Aqua Fish nie pojawi się w europejskiej dystrybucji, to prawdopodobnie prędzej czy później będzie można go komfortowo zamówić przez internet, a cena przeliczając na złotówki ma wynosić ok 400zł, jest więc na co czekać. Jest to smartfon wyposażony w 5-calowy ekran HD, napędzany czterordzeniowym układem Snapdragon 212 o taktowaniu 1.3Ghz z 2GB RAM i 16GB pamięci wewnętrznej oraz baterią 2500, obsługą kart micoSD i LTE. Stylistyka telefonu jest bardzo podobna do tej znanej z JollaPhone, więc fani designerskiego zacięcia Finów powinni być zadowoleni. Dla przyszłych użytkowników smartfona Aqua Fish ma być również dostępną maszyna wirtualna Alien Dalvik kompatybilna z androidem 4.4. W praktyce powinno to pozwolić na komfortowe korzystanie z bogatych zasobów aplikacji androida a nawet usług Google korzystając z alternatywnego systemu obsługiwanego za pomocą wygodnych, intuicyjnych gestów oraz przemyślanego multitaskingu.

Kolejnym partnerem Jolli została firma Turing Robotic Industries, której TuringPhone wykonany ze stopu metalu o nazwie liquidomorphium ma zagwarantować trwałość i bezpieczeństwo najwyższej klasy. Wiadomo już, że producent wykorzysta Sailfish OS 2.0, ale nie uniknie on głębokich modyfikacji, przynajmniej pod kątem bezpieczeństwa. TuringPhone powinien trafić do sprzedaży jeszcze przed wakacjami, ale nie będzie to smartfon dla każdego ze względu na cenę. Wersja  64GB ma kosztować 740$ natomiast za wersję o pojemności 128GB przyjdzie zapłacić 870$. Kontrowersyjnym rozwiązaniem ma być brak portu USB a urządzenie ma łączyć się z komputerem poprzez Wi-Fi i specjalną aplikację producenta. Specyfikacja prezentuje się bardzo dobrze, TuringPhone to smartfon z 5.5-calowym ekranem FullHD pokryty szkłem Gorilla Glass 4, napędzany Snapdragonem 801 2.5GHz z 3GB pamięci RAM. Będzie wyposażony również w czytnik linii papilarnych, dwa aparaty o rozdzielczości 13mpx z tyłu i 8mpx z przodu, baterię 3000mAh, LTE oraz Binnacle Ocean Master i normę wodoszczelności IPx8.

Na ten moment Jolla ze swoim systemem operacyjnym są ewidentną niszą i ciężko oczekiwać, że kiedyś staną się rozchwytywani jak Apple czy powszechni jak Android, mają jednak cały czas szansę na ugruntowanie swojej pozycji i przy pomocy kilku partnerów produkujących urządzenia (działajcie Chiny!) utrwalić się w świadomości masowego użytkownika. Sailfish OS 2.0 jest naprawdę przemyślanym systemem, który sprawia po prostu frajdę podczas korzystania a przy okazji jest w stanie poprzez maszynę wirtualną Alien Dalvik zaoferować całą bazę androidowych aplikacji. I gdyby tylko Intexowi udało się go spopularyzować, Turingowi odpowiednio zmodyfikować pod kątem produktywności i zastosowań biznesowych, natomiast społeczność przepisała by kilka rozwiązań z BB10, to sprawa jest prosta – mamy świetną alternatywę dla BB10 oraz głównych graczy!

@Travis wielkie dzięki od całej ekipy BBNews.pl za poświęcony czas i pracę włożoną w ten artykuł!