Mały „Potwór” – Recenzja iPhone SE

Dominik Jonatowski
Dominik Jonatowski
22.04.2016

Gdy tylko przeczytałem, że nadchodzący iPhone ma być ukłonem w stronę ludzi, którzy niekoniecznie potrzebują nosić przy sobie deski do krojenia, dodatkowo ma być świetnym sprzętem pod kątem podzespołów oraz, że ma działać od rana do wieczora na jednym ładowaniu, wiedziałem, że trafi on do mojej kieszeni.

Zdaje sobie sprawę, że jeszcze niektórym trudno przyzwyczaić się do tego, że na BBNews znajdują się informacje nt. tzw. konkurencji BlackBerry, ale w obecnej sytuacji nie ma co stać w miejscu i z pewnością wielu z naszych czytelników jest zawiedzionych obecną ofertą Kanadyjczyków, więc warto poznać alternatywy. Cały czas staramy się spełniać wasze oczekiwania, być na bieżąco i informować o najciekawszych wydarzeniach ze świata technologii. Jako nieliczni mamy przyjemność zaprosić was do zapoznania się z recenzją najnowszego produktu firmy Apple, czyli iPhone SE.

Może i wyświetlacz mały i niepozorny, ale pod maską czai się prawdziwy potwór:

dane techniczne

Pytanie, od którego nie da się uciec podczas dyskusji o najnowszym iUrządzeniu Apple brzmi: „po co komu w 2016r. 4 calowy smartphone, z tak niską rozdzielczością?” Moim zdaniem, odpowiedź na to pytanie jest prosta – żeby wygodnie obsługiwać telefon w ruchu lub chociażby po to, aby nie marnować baterii dla cyferek. Jest to zdecydowanie sprzęt dla ludzi, dla których wielkość ma znaczenie. W końcu, w tym segmencie za dużego wyboru nie ma.

Patrząc na powyższą grafikę przedstawiającą dane techniczne tego maleństwa, nie bez powodu macie wrażenie, że skądś to już znacie. Niemalże wszystko żywcem ściągnięte z ostatniego modelu iPhone 6s i zapakowane w kultową już obudowę, która zadebiutowała w 2012 roku, czyli wtedy, kiedy wyszedł iPhone 5. Mimo, że telefon ten ma być sprzętem ze średniej półki cenowej, to parametrami nie odstaje od flagowych urządzeń samego Apple, co zdecydowanie zaliczamy na plus. Z jedną najistotniejszą różnicą – w tym modelu nie uświadczymy ekranu czułego na siłę nacisku, czyli 3D Touch. Zastosowano w nim ten sam ekran, który znajduje się w iPhone 5s, czyli IPS Retina 4″ o rozdzielczości 1136×640 (326ppi). Na szczęście jest kilka innych smaczków, z których mamy przyjemność korzystać w tym „budżetowym” flagowcu tj. Live Photos, Retina Flash oraz świetny 12 megapikselowy aparat iSight z możliwością nagrywania filmów 4K z częstotliwością 30 kl./s.

DSC00208-side

Użytkownicy zapewne wysłużonych już BlackBerry Z10 nie doczekali się i prawdopodobnie nie doczekają następcy ich ulubionego sprzętu, więc prędzej czy późnej będą musieli znaleźć coś innego. Niestety, na rynku iPhone SE nie ma żadnej poważnej konkurencji pod względem takiej mocy upchanej w kieszonkowy rozmiar.

Tak jak widzimy na powyższych zdjęciach, w wyglądzie dosłownie nic się nie zmieniło, z wyjątkiem nowego koloru „Rose Gold”, któremu bliżej do miedzianego, niż do różowego. Po prawej stronie charakterystyczna dla Apple „szufladka” na kartę nano SIM, którą wysuniemy za pomocą specjalnego narzędzia znajdującego się w zestawie. Po lewej stronie szybkie wyciszenie dźwięków oraz przyciski ciszej/głośniej. Na górze przycisk power, z przodu natomiast kultowy home.

Mimo, że model ten do złudzenia przypomina 5s, którego również używam, to od razu zauważyłem kilka różnic. Przede wszystkim nie trzeba obchodzić się z nim jak z jajkiem, tudzież iPhonem 5s, ponieważ nie wypada już tak łatwo z ręki. Pewniejszy chwyt może być spowodowany tym, że krawędzie nie są wypolerowane, lecz są matowe. Dzięki temu zabiegowi nie są już tak śliskie co bardzo wpływa na komfort i ergonomię. Oprócz tego, przynajmniej w moim egzemplarzu, przycisk Home reaguje inaczej, w tym przypadku gorzej, aniżeli w starszym modelu. Przyzwyczajony, że mogę wywołać reakcję poprzez wciśnięcie go w dowolnym miejscu, nie tylko centralnie w sam środek, teraz reaguje wyłącznie na nacisk na środku, na dole oraz po prawej stronie. Jestem praworęczny, więc kciukiem zawsze trafiałem jednak w skrajnie lewą/górną część. Teraz muszę zmienić przyzwyczajenie i kierować go w inne miejsce. Kolejną różnicą jest reakcja czujek na światło. W obu modelach ekran przy tej samej jasności otoczenia reaguje inaczej:

Nie oszukujmy się – prawdziwą mocą iPhone’a SE jest iOS 9.

O funkcjonowaniu tego systemu mogliście wstępnie przeczytać w wpisie „Jak nie BlackBerry, to co? #1: iPhone 5s”, więc nie będę tego powielał tutaj. Jedynie dodam, że do dzisiaj odkrywam kolejne triki iOS, które znacząco wpływają na sprawne poruszanie się po kolejnych zakamarkach systemu. Przerzucając się z BlackBerry Passport na iPhone, jako urządzenie typu fulltouch, w codziennym poruszaniu się po systemie najbardziej brakowało mi przewijania na górną lub dolną część ekranu jednym ruchem. W przypadku Passporta, dzięki fizycznej klawiaturze sytuacja była prosta, T (Top) i znaleźliśmy się na górze, natomiast za pomocą B (Bottom) na dole. Jakie rozwiązanie mamy w iOS? Również bardzo proste, wystarczy kliknąć górną belkę i przenosi nas na sam szczyt.

Mały i wąski ekran nie ułatwiał mi rozrywki na YouTube, gdy chciałem przewinąć do wybranego momentu jakiś filmik, ponieważ mikroskopijny pasek nie pozwalał precyzyjnie trafić. Do dzisiaj – wcześniej nie zauważyłem, że jak najechałem swoim paluchem na kółeczko na tymże pasku, pojawia się informacja a dokładniej instrukcja: Zmiana tempa przeciągania: przesuń palcem w dół, dzięki temu wybieramy z jaką precyzją ma działa suwak, a następnie już tylko w prawo/lewo aż do uzyskamy upragniony efekt.

Apple-A9-SoC-FeatureA9, 2 GB RAM i mniejsza rozdzielczość, czyli jak mały telefon ściga tych największych.

Jeżeli uważasz, że Twojemu 5s lub Z10 brakuje mocy, a nie chcesz iść na kompromis kupując 5″ lub większe paletki, to powinieneś rozważyć zakup iPhone SE. Różnica w stosunku do modelu, do którego nawiązuje SE jest na prawdę niemała. Wiele osób śmieje się z Apple, że zawsze kolejne urządzenia są jeszcze szybsze, a oni nie widzą za bardzo różnicy. Wynika to może z tego, że te osoby nie używają na co dzień iPhone, może jedynie gdzieś na chwile dorwali do ręki jednego, potem drugiego i nie widzą różnicy. Możecie wierzyć lub nie, ale na prawdę jest różnica. Jest dokładnie tak, jak pokazywały słupki na Keynote:

1 2 3 4

Nie żeby poprzedni model „zamulał”, ale tutaj wszystko chodzi jak błyskawica, przeskakiwanie między okienkami aplikacji, to czysta przyjemność. Po prostu wszystko dzieje się od razu, bez najmniejszego opoźnienia. Złośliwi zapewne napiszą, że przyszły iPhone będzie reagował szybciej, niż w ogóle pomyślimy, że chcemy coś zrobić ;).

Wśród użytkowników iPhone 5s i BlackBerry Z10 prawdopodobnie nie ma osoby, która nie narzekałaby na czas pracy baterii na jednym ładowaniu. Czy iPhone SE w tej kwestii pozytywnie zaskakuje?

SE 5s

Kto by pomyślał, że w dobie 8-rdzeniowych procesorów, 128, a nawet 256 gigabajtowych pamięci wewnętrznych urządzeń, nawet 4GB pamięci RAM (Ba – nadchodzący Note ma mieć 6GB RAM) oraz ekranów 5,5” i większych, czyli parametrów, o których mogliśmy kiedyś pomarzyć na komputerach, największym problemem będzie bateria. Wyścig na cyferki sprawił, że zaniedbano najważniejszy aspekt, czyli zapotrzebowanie na energię. Na szczęście na działanie baterii ma wpływ również to, jak dobrze zoptymalizowany jest system.

Na infografikach z Keynote 2016, na którym pierwszy raz najnowszy iPhone oficjalnie ujrzał światło dziennie, mogliśmy zobaczyć, jak sprawuje się bateria w stosunku do modelu 5s. Według danych tam zawartych, różnica powinna wynosić ponad 30%. Oczywiście Apple nie poinformowało, jaką baterię zamontowało w swoim iUrządzeniu.

https://www.ifixit.com/Teardown/iPhone+SE+Teardown/60902
https://www.ifixit.com/Teardown/iPhone+SE+Teardown/60902

Dzięki autopsji przeprowadzonej przez iFixit wiemy, że to małe urządzenie posiada baterię o pojemności zaledwie 1624 mAh (dla porównania w iPhone 5s znajduje się 1560 mAh, a w 6s 1715 mAh). Czy mniejszy ekran i rozdzielczość oraz zoptymalizowany system, wpływają na czas pracy baterii na jednym ładowaniu?

W komentarzach pisaliście, aby przetestować baterię „tak po ludzku”. Podjąłem się tej próby i o efekcie przeczytacie w następnych linijkach. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że na urządzeniu mam 2 konta mailowe, Facebooka, Messengera, Twittera, iCloud, Evernote i kilka innych aplikacji, które potrzebują internetu do działania, bez przerwy włączony BT oraz WiFi. Smartfon odłączony od ładowania o godzinie 7, a transmisja danych włączona w godzinach 8:00-16:00 głownie H+, ale testowałem też na LTE, później WiFi.

Ze względu na to, że podczas tego testu byłem na przełomie dnia wolnego z dniem pracy, pierwszego dnia sporadycznie używałem telefonu do przeglądania Internetu, Facebooka, Messengera itp., ale bez szaleństw, ponieważ w domu korzystam głownie z laptopa. Następnego dnia, gdy zostało 70% baterii, postanowiłem używać go, jak w normalny dzień pracy jednego z czytelników, czyli 120 min rozmów, sms oraz maile. Przed tym wyzerowałem statystyki i efekt, jaki uzyskałem pod koniec dnia możecie podziwiać na poniższych screenach:

bateria 3bateria 1 bateria 2

Jeździłem po Trójmieście, gdzie był lepszy i gorszy zasięg, i rozmawiałem. Oczywiście przez większość czasu w trybie głośnomówiącym, stąd zużycie ze względu na włączony ekran było jeszcze większe, niż gdybyśmy siedzieli w biurze ze słuchawką przy uchu z wygaszonym ekranem. Jakość rozmów przez głośnik jest nieporównywalna z tą, jaką otrzymujemy w BlackBerry Passport…niestety. Nie ma nawet co się oszukiwać – w tym przypadku iPhone SE leży na deskach, ale to też nie powód do wstydu, ponieważ BlackBerry Passport w tej kategorii jest praktycznie bezkonkurencyjny. Przez cały czas bez względu na to, czy jechałem obwodnicą, przez miasto lub jego obrzeża, rozmówcę zawsze słyszałem bez zakłóceń.

Tego telefonu używam prywatnie, więc więcej komunikuję się ze znajomymi za pomocą internetu i mimo to bateria wytrzymuje od rana do wieczora często jeszcze z niemałym zapasem mocy. Poniżej znajdziecie serię screenów do własnej analizy. Wiadomo, że jak się chce, to na siłę nawet BlackBerry Passport dostanie zadyszki w połowie dnia. Do analizy przedstawiam jeszcze cztery screeny, z różnego rodzaju i intensywności eksploatowania:

1 2 3 4

Wiemy już mniej więcej czego można spodziewać się po działaniu i wydajności iPhone SE, a jak wygląda sytuacja z aparatem?

iphone-se-vs-iphone-6s-8

Jeśli mieliście lub macie styczność z iPhone 6s, to wiecie, że jest bardzo, ale to bardzo dobrze! Dzięki temu, że w mniejszym odpowiedniku tego modelu zastosowano te same komponenty, mamy dokładnie ten sam efekt, jeśli chodzi o zdjęcia czy filmy, a jeszcze lepszy pod kątem estetycznym, ponieważ nie wystaje tutaj ten brzydki i tak krytykowany (zaraz po fugach) obiektyw. Osobiście nigdy nie czułem potrzeby „pstrykania” zdjęć, mimo że jest sporo fajnych miejsc, które aż proszą się o uwiecznienie, ale mając pod ręką taki sprzęt chyba zacznę ;). To samo tyczy się kręcenia filmików, można fajnie pobawić się w wolnym czasie, dlatego też powstanie osobny, obszerny wpis ukazujący możliwości tego urządzenia. Obiektywnie rzecz ujmując, jako fani BlackBerry nie byliśmy rozpieszczani pod tym kątem. W porównaniu do iPhone 5s, którego ma zastąpić ten model, różnica jest kolosalna. Efekty możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach:

Przy robieniu drugiego zdjęcia miałem włączoną funkcję Live Photos i całkiem przypadkowo wyszło fajne ujęcie, gdy rodzice prowadząc dziecko za ręce, unoszą je do góry:

molo

W przypadku przedniego aparatu, to miłośnicy selfie mogą mieć zastrzeżenia, ponieważ zastosowano tutaj zaledwie 1.2 megapikselowy obiektyw, który na szczęście nie został okrojony z funkcji Retina Flash. Dla osób, które pierwszy raz spotykają się z tą definicją, jest to funkcja podczas robienia zdjęć przednim aparatem, dzięki której ekran wyświetla intensywnie odpowiednią barwę, jako zamiennik flasha znajdującego się fizycznie przy tylnym aparacie.

Jedno wiem na pewno, z iPhone SE zacznę zabawę nie tylko z „pstrykaniem” zdjęć, ale również z kręceniem filmików w slow motion.

Chcieliście też, aby sprawdzić ile miejsca zajmują nakręcone filmiki. Ze względu na mały wybór, jaki daje nam Apple podczas zakupu, ponieważ iPhone SE występuje w dwóch wariantach: 16 GB oraz 64GB jest to dość istotne dla wielu z Was. Odpowiedź znajdziemy wchodząc w ustawienia nagrywania:

4k slow motion

Będąc nieufny co do takich informacji, sprawdziłem osobiście, czy dane podane w ustawieniach znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistości. Różnice są tak niewielkie, że można uznać ww. dane za prawdziwe.

To w końcu warto zainwestować w iPhone SE, czy nie? O ile wersję 16 GB można uznać za średnią/wysoką półkę cenową, to 64 GB już na pewno zalicza się do tej drugiej grupy. Przypomnijmy, że za wersję uboższą w pamięć masową przyjdzie nam zapłacić 2149 zł, natomiast za tą bogatszą 2649 zł. Jedno muszę przyznać – model ten zrobił na mnie ogromne wrażenie i na prawdę cieszę się, że upchnęli to wszystko w obudowie, która przez lata urzekała odbiorców.

W związku z tym, że telefon zostaje u mnie, jestem ciągle do waszej dyspozycji i chętnie odpowiem na dodatkowe pytania.