Nowości w urządzeniach nie zawsze są dopracowane, między innymi port USB C i … adaptery

Adrian Wilczek
Adrian Wilczek
20.04.2016

USB-C to na dzień dzisiejszy nowość w oferowanych przez producentów urządzeniach mobilnych, lecz mało kto zdaje sobie sprawę, że poprzez niedopracowanie samego kodu oraz akcesoriów, transmisja danych czy nawet samo ładowanie może nagle przestać działać. Wszystko ogranicza się do adapterów, które są częściej wybierane ze względu na ich cenę.

apple-watch-event0201

Porty USB typu C początkowo zostały zamontowane w MacBookach 2015 przez Apple, a w następnych miesiącach zaczęła się ich implementacja tego rozwiązania w smartfony, laptopy, notebooki oraz komputery stacjonarne. Od tego momentu można się cieszyć szybką wymianą treści pomiędzy dwoma urządzeniami, lecz wymagało to kompatybilnych okablowań czy przejściówek. Problem pojawił się niedawno i dotyczył uszkodzenia portu w jednym z urządzeń mobilnych. W wyniku został uszkodzenia niemożliwa jest komunikacja poprzez kabel oraz samo ładowanie. Wszystko to powoduje sam kabel USB, oferowany przez wiele producentów, które są różnie produkowane.

Przykładowa aukcja na Allegro taniego adaptera

Na rynku istnieje wiele zastępczych przewodów w postaci adapterów lub potocznie mówiąc „przejściówek”, pozwalające na połączenie dwóch różnych typów USB. Każdy z nich cechuje maksymalna możliwa przepuszczalność danych, oporność oraz maksymalny prąd. Nowy typ USB przepuszcza prąd do 3A, natomiast pozostałe do 2A także mieszanie rodzajów USB nie do końca jest bezpieczne ze względu na ich budowę. Niektóre urządzenia dalej posiadają standard USB-A lub USB-B i maksymalny prąd 2A, więc przykładowo adapter USB-A/C w teorii może być przystosowany do takiego połączenia, lecz słabe wykonanie może spowodować trwałe uszkodzenie portu. Możecie powiedzieć, że urządzenia są wyposażone w reduktory napięć, lecz przewody również posiadają podobne zabezpieczenia w postaci rezystancji/oporności, co ogranicza przepływ prądu w przewodzie. Przewody niskiej jakości mogą mieć mniejszy opór, niż wymagany dla USB-C, co przełoży się na zwiększoną moc ładowania i w skutku doprowadzając do uszkodzenia portu USB.

Tym zjawiskiem zajęła się Grupa robocza USB 3.0 Promoters Group, która zaczęła prace nad protokołem, który będzie weryfikował rodzaj połączenia z wykorzystaniem portu USB-C i wykrywał, czy połączenie spełni dane wymagania, które zostaną wyodrębnione przez w/w grupę. Jeśli połączenie nie zostanie zweryfikowane poprawnie, urządzenie nie powinno się połączyć. Takie rozwiązanie będzie implementowane do pamięci urządzeń. Na razie nie wiadomo, kiedy zostaną opublikowane wstępne założenia dla tego protokołu jak również data, kiedy powstanie.

Inaczej przedstawia się sytuacja, jeśli nasz smartfon jest wyposażony w funkcję FastCharge. Z takimi urządzeniami nie powinno być problemu. Wykorzystują one największe możliwe napięcie jakie zostanie wysłane ze źródła, dzięki czemu ładują się przynajmniej o 20% szybciej niż inne smartfony.

Pozostaje tylko omówić kilka ważnych rzeczy. Pierwsza to wybór przewodu – najlepiej nie oszczędzać paru groszy na zakupie kabla. Lepiej wybrać ten oryginalny, a jeśli nie puszcza nas budżet, dobrym wyborem będzie znana marka. W przypadku adapterów trzeba się upewnić, czy spełnia określone wymogi dla danego rodzaju wykorzystywanego połączenia USB (Przeważnie jest to opór. Dla USB-C  wynosi 56 kΩ). I na koniec „pożyczanie” ładowarek/ kabli – najczęściej spotykana sytuacja, gdy znajomemu rozładowuje się urządzenie lub coś chce przenieść bądź skopiować na swój smartfon. Wypadałoby powiadomić taką osobę o posiadaniu innego przewodu do synchronizacji, co uchroni przed odpowiedzialnością za ewentualne uszkodzenia 🙂