Może tak wytoczyć sprawę o nękanie Microsoft’owi?

Adrian Wilczek
Adrian Wilczek
22.07.2016

Windows 10, czyli system operacyjny jaki ukazał się na urządzenia stacjonarne i te przenośne (mowa o PC, laptopach i niektórych tabletach) posiada już wielu użytkowników, ale Microsoft w dalszym ciągu zachęca do bezpłatnego przejścia z dwóch wcześniejszych wersji tego OS’u.

Bezpłatna aktualizacja do najnowszej wersji Windowsa jest dostępna do 29 lipca dla użytkowników wersji 7 i 8.1, lecz jak zawsze to było, klient może wybrać, czy przechodzi do „dziesiątki”, czy zostaje przy dotychczasowym systemie. No cóż, w teorii tak to miało wyglądać, lecz Microsoft wraz z „błędem” posunął się trochę za daleko.

Mowa o samo instalowaniu się aktualizacji do Windows 10, która nie dość że pobierała się automatycznie poprzez Windows Update to w niektórych przypadkach instalował się sam bez zgody użytkownika. Każdy zaawansowany w działanie systemu operacyjnego klient wie, iż można wstrzymać ręcznie instalację. Komputer Teri Goldstein, prowadząca agencję turystyczną w Sausalito w Kaliforni jest tego dowodem, lecz w jej przypadku aktualizacja, o której nie wiedziała, nie powiodła się w związku z czym jej urządzenie wpierw traciło stabilność w działaniu, aż odmówiło one posłuszeństwa. Obsługa klienta, do której się zgłosiła, nie pomogła jej naprawić komputer, w związku z czym oddała sprawę do sądu domagając się odszkodowania za uszkodzenie jej narzędzia pracy oraz analogicznie za utracony zarobek. W końcowym efekcie wygrała rozprawę otrzymując zadość uczynienia w kwocie 10 tysięcy dolarów amerykańskich. Firma z Redmond uznała jednak, iż nie było to ich celowym zamiarem i nie ponosi za 100% odpowiedzialności, aczkolwiek by uniknąć dodatkowych kosztów sądowych, cofnęło apelację o kolejnych sprawach.

Niemniej jednak w późniejszym czasie Microsoft przyznał się do błędu, ale oprócz naprawienia funkcji Update’a czy przywrócił tym osobom poprzednią wersję systemu? Nie sądzę.

Wielkim koncernom liczby chyba się śnią po nocach. Gigant z Redmond zapowiedział, że w połowie 2018 roku chce, by do tego czasu Windows 10 posiadał miliard użytkowników na całym świecie. Pobożne życzenie? Na to wygląda. Słowa Terry’ego Myersona, jednego z dyrektorów Microsoftu, jednak się nie sprawdzą. Mary Jo Foley z ZDNet, czyli najbardziej szanowany dziennikarz specjalizujący się w produktach wyżej wymienionej firmy, oszacował, że koncern nie da rady osiągnąć takiej liczby… w tym czasie, jednak cel dalej jest do osiągnięcia, aczkolwiek w późniejszym czasie.

Kampania prowadzona przez Microsoft nie odnosi się tylko do samego systemu operacyjnego, bowiem na pasku powiadomień w urządzeniach przenośnych zaczyna wyświetlać się informacja o „zaletach” korzystania z ich nowej wersji przeglądarki internetowej Microsoft Edge, promując dłuższy czas działania na akumulatorze niż popularny Chrome, Firefox czy Opera.

Tak czy inaczej za 7 dni mija czas, w którym można bezpłatnie zaktualizować swoje urządzenia do najnowszego wydania Windowsa i w końcu znikną te irytujące powiadomienia, jednak mam wątpliwość co do usunięcia informacji o Edge’u. W końcu Microsoft może reklamować swoje produkty na tej platformie, ale lepiej by robił to w sposób nie narzucający korzystanie z niego, gdyż w przeciwnym wypadku może zaś zostać wezwany przed sąd.