Niestety, ale Facebook wie o Tobie wszystko

Artur Patnaik
Artur Patnaik
25.08.2016

W sumie nie powinniśmy się dziwić – liczne umowy i zgody, które cyfrowo podpisujemy przystępując do serwisu nie były opracowane przez byle prawników, a przez całe rzesze największych specjalistów i zostały skonstruowane tak aby serwisowi były w stanie przynieść nie miliony, ale miliardy dolarów dochodów. Ostatnio jednak Washington Post opublikował raport dotyczący reklam na największym portalu społecznościowym i listę, która mrozi krew w żyłach.

Wszystko sprowadza się do 98 punktów, które pozwalają reklamodawcom nacelować swoje treści dla konkretnych odbiorców. Bardzo konkretnych odbiorców. Ilość kupowanego alkoholu, wartość domu, samochodu, czy liczba posiadanych kredytów to tylko początek tego co wiedzą o nas serwery Marka Zuckerberga.

Jeśli jesteśmy zalogowani na nasze konto to Facebook zdobywa informacje z każdej przeglądanej przez nas w innym oknie, czy zakładce strony. 

Żeby było ciekawiej, za pośrednictwem przycisków „lubię to” Facebook zbiera dodatkowe informacje nawet wtedy, gdy użytkownicy nie są zalogowani w serwisie – co więcej często nie musimy mieć konta na żadnym portalu aby mieć już swój profil odbiorcy reklam w bazie danych Google, czy Facebooka.

Już pierwsze punkty, które może wybrać reklamodawca pięknie ilustrują dane gromadzone o użytkownikach:

1. Lokalizacja
2. Wiek
3. Pokolenie
4. Płeć
5. Język
6. Wykształcenie
7. Rodzaj wykształcenia
8. Szkoła
9. Pochodzenie etniczne
10. Przychód, wartość netto dochodu
11. Typ posiadanego mieszkania/domu
12. Wartość domu
13. Wielkość posiadłości
14. Liczba metrów kwadratowych twojej posiadłości mieszkalnej
15. Rok, w którym twój dom został zbudowany
16. Układ mieszkania/domu

Podobna praktyka jest stosowana od lat przez Google – w końcu ile razy przeglądaliście oferty na Allegro lub u operatora, a potem na losowej stronie internetowej pojawiał się banner z przedmiotami akurat z tej kategorii? Spersonalizowane ogłoszenia to z jednej strony korzystna forma dla reklamodawców i szansa, że klient chętniej kliknie w banner – ma to swój sens, bowiem która firma produkująca np. drogie klawiatury i myszki gamingowe chciałaby płacić za reklamy wyświetlane 12-letniej dziewczynce? Skuteczna reklama musi trafiać nie tylko w zainteresowania, ale również w bieżące potrzeby odbiorców. Z drugiej strony aby dostosować takie ustawienia, portal musi prowadzić bazę danych użytkowników, a punkty, które odnajdą reklamodawcy na facebooku wydają się sporym naruszeniem prywatności.

Przykładów nie trzeba szukać daleko – sam się o tym dziś przekonałem gdy przez 30 minut szukałem lustrzanki na Allegro (pierwszy raz w tym roku), a niedługo później jak sprawdzałem wiadomości na facebooku zobaczyłem to:

reklama

Dla reklamodawców znaczenie ma również to, co dzieje się w naszym prywatnym życiu. Na liście danych zbieranych o nas są takie punkty jak: czy użytkownik przebywa z dala od stałego miejsca zamieszkania, czy jest w związku na odległość lub nawet czy oczekuje dziecka…

Powinniśmy więc pamiętać, że wraz z dobrodziejstwami, które niesie ze sobą internet, w szczególności darmowe usługi, to wiąże się z nimi też ciemna strona, która sprawiła, że z małych firm informatycznych w kilka lat powstały multi miliardowi giganci, jak Google, czy Facebook. Oto szczegółowa lista gromadzonych o nas danych opublikowana w raporcie Washington Post:

z20585678Q,Oto-szczegolowa-lista-informacji--ktore-Facebook-z

Zdjęcie: next.gazeta.pl
Zdjęcie główne: crew55design