Wracają wspomnienia z czasów Nintendo, czyli recenzja Pebble Time Round!

Dominik Jonatowski
Dominik Jonatowski
25.08.2016

Nie można powiedzieć, że do tego typu gadżetu byłem wrogo nastawiony, ale na pewno nie czułem wielkiej potrzeby jego posiadania. Uważałem, że nic ciekawego nie wniesie do mojego życia. O co chodzi? Chodzi o inteligentne zegarki, które według niektórych analityków wkrótce mają zdobyć ogromną popularność.

Na wstępie chciałbym przeprosić wszystkich, że tak długo musieliście czekać na ten wpis oraz serdecznie podziękować za możliwość przeprowadzenia tego testu i użyczenie sprzętu firmie:

ALSTOR T. Szukała i Wspólnicy – Spółka Jawna, ul. Wenecka 12, 03-244 Warszawa

Dlaczego Pebble?

Ze wszystkich dostępnych urządzeń typu wearables, moją uwagę przykuły modele Pebble, bynajmniej nie dlatego, że były piękne. Wręcz przeciwnie, pierwsze modele były… mało urodziwe, ale dlatego, że zastosowano w nich ekran znany z czytników ebooków. Było to czymś wyjątkowym i moim zdaniem ciekawym, na co warto było zwrócić uwagę. Nie żadne szmery bajery typu AW, czy mimo ładnego wyglądu Moto 360, lecz te z pozoru brzydkie i plastikowe Pebble. Przez długi czas przymierzałem się do zakupu, ale mimo wszystko odstraszało mnie ich wykonanie i wygląd. Do czasu. Najnowszy model Pebble Time Round w końcu prezentuje się bardzo ładnie nie tylko na reklamach, ale również na żywo i na własnej ręce.

Co w zestawie:

W zestawie znajduje się absolutne minimum, czyli zegarek wraz z kablem pozwalającym ładować go po podłączeniu do komputera lub podłączając go do ładowarki 2 częściowej od telefonu. Dodatkowo znajdziemy w nim naklejki pebble oraz książeczki. Jak prezentuje się ten zestaw możecie zobaczyć na poniższym filmiku:

Wykonanie:

Tak jak wcześniej wspomniałem, ten model prezentuje się bardzo ładnie, wręcz elegancko. W przeciwieństwie do np. Pebble Classic, założymy go zarówno do koszuli, jak i marynarki. Osoby, które nie wiedzą, że to smartwatch, mogą pomyśleć, że to „normalny” zegarek. Otrzymałem wersję ze skórzanym brązowym paskiem, który jest przeznaczony głównie dla mężczyzn, ze względu na jego szerokość – 20 mm. Dostępne są jeszcze modele z węższym, bo 14 mm paskiem, przeznaczonym na mniejsze, kobiece nadgarstki. Choć wiadomo, że w dzisiejszych czasach wszyscy mogą nosić wszystko i nie wywołuje to już większego zdziwienia. Jeśli jednak nie podoba Ci się żaden z dostępnych wariantów, możesz sam w łatwy sposób wymienić pasek, po wcześniejszym zakupie innego u zegarmistrza, bądź innego sklepu internetowego.

IMG_0304

Niestety pasek ulega szybkiemu zużyciu, w czym utwierdził mnie kolega – stwierdził, że w jego Moto 360 pasek wygląda lepiej po 3 miesiącach, niż mój po 2 tygodniach. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że z wyjątkiem kąpieli czy mycia, towarzyszył mi on przez cały czas, przez co został znienawidzony przez Martę, cóż… Jak już jesteśmy przy kąpieli czy myciu… niestety producent nie zaleca zabierać go pod prysznic, ponieważ zegarek posiada certyfikat IPX7 i nie jest w pełni wodoodporny. Deszczoodporny owszem, ale w innych przypadkach najlepiej unikać kontaktu z wodą.

Jako, że jest to smartwatch i dzięki temu mamy możliwość poruszania się po jego systemie, to brakuje mi trochę ekranu dotykowego. Co prawda nie jestem fanem mazania po ekranie, ale wyrywanie włosów podczas poruszania się po menu bywa czasem uciążliwe. Kobiety nie powinny mieć z tym problemu. Właśnie, ekran… to coś, co w mojej ocenie jest największą zaletą tego typu urządzenia! Ten inteligentny zegarek jest tak inteligentny, że pokazuje godzinę bez potrzeby podświetlania jego ekranu! Czy to nie genialne?

A tak już zupełnie poważnie, to zawsze bawiły mnie reklamy AppleWatch na zdjęciach, gdzie u modeli miały włączony ekran, aby pokazać jak ładnie komponuje się do założonych ubrań. No super, tylko, że „normalnie” ekran jest czarny, a dopiero w momencie sprawdzenia np. godziny podświetla się. Pebble natomiast, dzięki zastosowanemu wyświetlaczowi znanemu z eBooków, nie ma najmniejszego problemu z pokazaniem godziny, bądź też „chodzenia” po menu z wyłączonym podświetleniem. Tym bardziej teraz, gdy przez większość dnia jest jasno. Taki urok tej pory roku. Co więcej, jeśli jesteśmy w pomieszczeniach ze sztucznym światłem, również nie powinniśmy mieć problemu z odczytaniem informacji na tarczy zegarka.

Jestem pokoleniem z rocznika 90, dlatego bardzo podoba mi się ten „kiepski” ekran z niską rozdzielczością. Przypomina mi to klimaty Nintendo i wracają miłe wspomnienia z wielu godzin przegranych na Game Boyu. Mam sentyment do tamtych czasów, dlatego też bardzo, ale to bardzo podoba mi się to, co otrzymuję w Pebble, a czego nie znajdę u konkurencji. Pikseloza i klimatyczne animacje, a to wszystko w końcu w eleganckim opakowaniu z okrągłą tarczą! Dodatkowo, jest to najcieńszy smartwatch, jaki jest dostępny na rynku!

Pebble pokazuje na każdym kroku, że chce być uznawany za fitnessowy gadżet. Mówią o tym nowe aktualizacje oraz niedawno zaprezentowane nowe modele. Niestety, wszystkiego mieć nie można. Jeśli chwalimy sobie skórzane paski i elegancki wygląd, to na siłowni szybko pożałujemy, że mamy go ze sobą. Powiem krótko i wprost: jest to po prostu niehigieniczne i czuje się dyskomfort. Jeśli zdecydujecie się na jego zakup, a uprawiacie „aktywny tryb życia”, to podczas treningu polecam zostawić go w domu lub w szatni.

Oprogramowanie i synchronizacja z iOS:

anigifOtrzymując Pebble Time Round miałem ogromne szczęście, ponieważ dzień wcześniej otrzymał on dość ważną i wnoszącą ciekawe funkcje aktualizację, o której mogliście przeczytać tutaj. Nigdy wcześniej nie miałem dłużej do czynienia z Pebble, czy inną tego typu „zabawką”, dlatego trochę czasu musiałem poświęcić na poznanie działania samego zegarka, jak zachowuje się w różnych sytuacjach i czego mogę ogólnie się po nim spodziewać. Jak już poznałem go i zauważyłem, że są pewne różnice w działaniu uzależnione od tego, z jakim OS jesteśmy połączeni, postanowiłem osobno opisać dokładnie współpracę z każdym z nich. Na pierwszy ogień idzie iOS.

 

Zanim zaczniemy cieszyć się naszym gadżetem, musimy zainstalować aplikację na smartphone, skonfigurować zegarek przez tą aplikację i dopiero cieszyć się z jego działania. Na samym początku (na zegarku) zobaczymy informację, żeby wejść na stronę pebble.com/app w celu pobrania odpowiedniej aplikacji dla naszego systemu. Następnie szybka konfiguracja: wybór języka, modelu Pebble. W następnym kroku zostaniemy poproszeni o pozwolenie dostępu do BT, 2 sekundy i urządzenia mamy sparowane. Ze względu, że zegarki sprzedawane są ze starszą wersją OS, musimy chwilę poczekać aż dokończy się aktualizacja.

Wybieramy język menu oraz kontroli głosowej (nie ma języka polskiego), zapytanie o pozwolenie wysyłania powiadomień, dodanie kalendarza, uzupełnienie informacji do Pebble Health dla lepszej kontroli snu oraz aktywności i gotowe! Zostawmy jeszcze na chwilę sam zegarek i przyjrzyjmy się aplikacji w telefonie. Mamy tutaj 4 zakładki, w tym jedna, która pojawiła się przy okazji aktualizacji do wersji 3.12, czyli Health.

1. Health:

Zakładka ta służy do odczytywania analiz snu oraz aktywności w ciągu dnia, tygodnia oraz miesiąca. Znajdziemy tutaj informacje takie jak: ilość zrobionych kroków i dystans z tym związany, ilość spalonych kalorii i czas aktywności, ilość przespanych godzin, średnie godzin snu, płytki i głęboki sen. Wszystkie te dane, zawarte są na słupkach oraz wykresach, w których dodatkowo zaznaczona jest ich średnia.

2. Watchfaces:

Z tego miejsca mamy dostęp do sklepu z tarczami do Pebble, które są podzielone na kategorie. Instalujemy je z tego miejsca, a następnie dowolnie możemy już je zmieniać z pozycji zegarka.

3. Apps:

Jakby było nam mało funkcji dostępnych od Pebble, możemy poszerzyć jego funkcjonalność dzięki deweloperom. Znajdziemy tam również mini gierki. Pierwszą aplikacją jaką zainstalowałem był stoper/minutnik oraz aplikacja w której ustalałem cel, jaki chcę osiągnąć w ciągu dnia – ilość kroków lub przemierzony dystans. Oprócz tego z tego miejsca możemy zmienić kolejność wyświetlanych ikon w zegarku oraz ustawienia wybranych aplikacji.

4. Notifications:

Tutaj trafiają wszystkie aplikacje, z których otrzymujemy powiadomienia na zegarek. Możemy oczywiście wyłączyć powiadomienia z wybranych aplikacji. Niestety nie możemy ich ręcznie dodawać, ponieważ trafiają na listę automatycznie w momencie otrzymania pierwszy raz powiadomienia mając już sparowany zegarek z telefonem. Ilość aplikacji jest imponująca, ponieważ trafiają tutaj praktycznie wszystkie aplikacje, które wysyłają powiadomienia w telefonie.

Pebble na co dzień

panorama pebble

Dopiero w godzinach popołudniowych dopadłem do testowego egzemplarza, więc praktycznie spędziłem z nim kilka godzin konfigurując go, ustawiając pod siebie, przeglądając ustawienia, czy sprawdzając możliwości. W tym czasie zainstalowałem kilka aplikacji i gier, ustawiłem inteligentny budzik na 7:00 i zostawiłem włączanie podświetlenia w momencie podnoszenia ręki. W tej kwestii Pebble niestety zawodzi na całej linii, w momencie kiedy chcemy podświetlić tarczę gestem, musimy namachać się ręką, aby uzyskać upragniony efekt. Kiedy natomiast przychodzi czas, że jesteśmy już w łóżku i zasypiamy, ale jeszcze szukamy odpowiedniej dla siebie pozycji… włącza się i oślepia. Od razu po tej sytuacji funkcję wyłączyłem i już nigdy więcej jej nie włączyłem.

Najbardziej ciekawiła mnie funkcja inteligentnego budzika. Generalnie cel jest taki, aby obudzić nas do 30 min przed ustawionym alarmem, pod warunkiem, że w tym czasie jesteśmy już w fazie tzw. płytkiego snu. Ucieszyłem się na tę funkcję, ponieważ nie raz już było tak, że byłem wybudzony przed budzikiem, ale nie wstawałem, ponieważ nie wiedziałem, która jest godzina. Zasypiałem zapadając w głęboki sen i po chwili budzik. Tragedia. Z Pebble miało się to zmienić i… faktycznie tak było, zegarek wybudził mnie 20 min przed ustawionym alarmem i w tym momencie byłem już wyspany, tzn. nie miałem problemu, żeby od razu wstać. Marta natomiast mówiła, że wkurzyłaby się, gdyby zabrano jej 20 min snu. Ja natomiast stwierdziłem, że się cieszę bo… i w tym momencie mi przerwała, ponieważ zaczęła się śmiać, że zupełnie tego po mnie nie widać. Cóż… kto by słuchał kobiet.

IMG_0452

Dodatkowo, nie udało mi się oszukać analizy snu. Jak zadzwonił alarm ustawiłem drzemkę, sprawdziłem która godzina i wstałem. Wyłączyłem go dopiero przy kolejnym alarmie. Mimo to, po zsynchronizowaniu zegarka z telefonem, ukazała się prawidłowa godzina wybudzenia. Kolejna rzecz, która mnie zainteresowała, to wykrywanie długich spacerów. I faktycznie, z tym nie było najmniejszego problemu, chodząc po domu liczyło tylko kroki, ale jak już wyszedłem do pracy (chodzę do niej spacerem) to prawidłowo w tym czasie zaliczyło „długi spacer”, który notabene nie jest jakoś specjalnie długi, bo zaledwie 1,3 kilometrowy. Jak już jesteśmy przy krokach i spacerach, to trzeba brać poprawkę na wyliczaną na tej podstawie odległość. Z moich obserwacji wynika, że margines błędu oscyluje na poziomie 300-500m. Oprócz tego, podczas 30 min mycia naczyń „wydreptałem” w miejscu 162 kroków.

health1 health2

Po tygodni zauważyłem, że w środku nocy są problemy z analizą snu, ponieważ były przerwy, co wcześniej nie miało miejsca. Oczywiście od razu nie wykluczyłem lunatykowania, ale okazało się, że problem był gdzie indziej. Po tym czasie pasek zrobił się wyrazie luźniejszy, co miało wpływ na analizę. Przynajmniej w moim przypadku, bo później już sytuacja się nie powtórzyła. W trakcie dnia jeśli zaśniemy, zegarek również to wychwyci. W moim przypadku wyszedł trochę przypał, bo oglądając mecz, zostałem przyłapany przez zegarek na drzemce…

IMG_0405

Pewnie niektórzy z Was zastanawiają się, czy jest możliwość połączenia dodatkowego urządzenia przez BT? Otóż tak! Wielokrotnie miałem również połączone słuchawki do słuchania muzyki przez Spotify, którą mogłem sterować za pomocą zegarka! Oprócz tego, ze względu na to, że mają wbudowany mikrofon, mogłem odbierać połączenia telefoniczne zegarkiem lub słuchawkami, ale… ręcznie musiałem przestawić na tryb słuchawkowy. Z pozycji zegarka można również oddzwonić na nieodebrane połączenie. Jestem ciekaw czy mając podłączony typowy do rozmów zestaw słuchawkowy sytuacja byłaby podobna.

Bateria:

To zdecydowanie najsłabszy punkt tego typu produktów, przez co daleko im do prawdziwych zegarków. Nie bez powodu w sieci krąży dowcip nt. smartwatchy – „która godzina? nie wiem, rozładował mi się”. Dawniej mając zegarek nie musiałeś się praktycznie martwić baterią, ten zegarek po prostu działał i działał. Dzisiaj, niektóre produkty mają problem z tym, by dotrwać do końca dnia na baterii, więc kilka miesięcy raczej jeszcze przez długo będzie nieosiągalne. Według producenta w Pebble Time Round baterią powinniśmy się martwić raz na dwa dni. W razie konieczności ładowania nie powinno być problemu, ponieważ wystarczy 15 min, aby zegarek był z powrotem w pełni naładowany. Z doświadczenia zapewne każdy z Was wie, że słowa producenta to jedno, a rzeczywistość to drugie. W tym przypadku jego zapowiedź odnajduje odzwierciedlenie w rzeczywistości i faktycznie Pebble wytrzymuje pełne 48h na jednym ładowaniu i ładuje się w 15-20min. Wyrobiłem już sobie nawyk tego typu, że rano kiedy przychodzi pora na ładowanie, podłączam go do zasilania, a w tym czasie ogarniam się w łazience. Wychodząc do pracy zakładam go na rękę i mam 48h spokoju.

IMG_0477

Drugiego dnia wieczorem mając 20% baterii można śmiało kłaść się z nim spać i dopiero rano podłączyć do zasilania. Wskaźnik baterii pokazuje zużycie co 10%, dodatkowo pojawiają się komunikaty sugerujące, kiedy podłączyć go do ładowania lub kiedy on całkowicie się rozładuje. Martwiłem się, jak zniesie to mój telefon, podłączony i synchronizujący się 24/7 z zegarkiem i muszę stwierdzić, że… niezauważalnie. Średnie dzienne zużycie baterii przy sparowanym iPhone z Pebble po tygodniu wyniosło 7%, czyli symboliczny wynik. Zauważyłem również małe problemy łączności zegarka z iPhone, w sytuacji, gdy ten drugi jest w trybie oszczędzania baterii na poziomie 10%. Zrywa wówczas co jakiś czas połączenie. W innych przypadkach oczywiście nie ma mowy, żeby tak się działo.

Podsumowanie:

Cieszę się, że miałem przyjemność testowania tego modelu Pebble, który mi się tak bardzo podoba. Czas z nim spędzony uważam za bardzo przyjemny, nie przeszkadzał mi w codziennym życiu i fajnie było oglądać analizy z mojej aktywności. Towarzyszył mi on niemalże cały czas podczas testu, z wyjątkiem treningów tak jak wcześniej już o tym wspomniałem. Początkowo bardzo żałowałem, że nie posiada on dotykowego ekranu, co znacząco ułatwiłoby poruszanie się po timeline oraz oszczędziłoby mi „kilka” wyrwanych włosów z ręki. Uważam, że jego sporą wadą jest brak odporności na wodę, aby móc spokojnie brać w nim prysznic, czy nawet bez obaw myć ręce. Chociaż z drugiej strony… po co brać prysznic z zegarkiem? Oprócz tego czujnik ruchu, który powinien inteligentnie podświetlać ekran, a tego nie robi. Na szczęście papierowy ekran daje ten komfort, że mogłem całkowicie wyłączyć podświetlenie, a i tak wszystko było widoczne, nawet przy sztucznym oświetleniu.

Największymi zaletami zdecydowanie są ekran i bateria z funkcją szybkiego ładowania oraz bardzo elegancki wygląd i fajny pikselowy interfejs użytkownika. Ekran, który pozwala bez problemu sprawdzać godzinę i powiadomienia, bez potrzeby podświetlania go, będąc przy tym energooszczędny jest na wagę złota. Chociaż wiadomo, że fajniej jakby trzymał tydzień, jak jego poprzednia wersja. Odbyło się to jednak kosztem odchudzenia sprzętu. Sprawdzi się dla osób, które potrzebują eleganckiego zegarka z funkcjami smart. Wrażenia jak najbardziej pozytywne.

Moja ocena Pebble

Warto przy okazji wspomnieć, że podczas gdy artykuł „wisiał” na zapleczu, nasz sklep zdążył przygotować jego ofertę, która prezentuje się bardzo przyzwoicie. Zresztą… zobaczcie sami!

Przeczytaj również:

Nowe, odświeżone wersje Pebble Time Round

Nowa aplikacja od Pebble, cały czas stawiają na zdrowy tryb życia!

Aktualizacja Pebble do wersji 3.13

Pebble pokazało dwa nowe zegarki oraz…

Pebble zaktualizowane do wersji 3.12