Wodoodporny, ale… nie do końca, czyli jak to jest z iPhone 7 i jego gwarancją

Dominik Jonatowski
Dominik Jonatowski
13.09.2016

Oprócz sensacji jaką wywołał brak złącza mini jack jest coś jeszcze, co nie daje spokoju niektórym sympatykom, ale też hejterom Apple. Chodzi o zapis, który mówi wyraźnie, że Apple nie będzie uznawało reklamacji po zalaniu urządzenia. Oczywiście jak z każdą rzeczą dotycząca ich telefonów emocje są niezwykle duże, ale czy tak naprawdę jest o co robić tyle szumu?

Spójrzmy na sprawę chłodnym okiem i zostawmy emocje daleko w tyle. Apple podczas prezentacji zapowiedziało, że produkt będzie spełniał wymogi certyfikatu IP67. Co dokładnie kryje się pod tym tajemniczym symbolem? Korzystając chociażby Wikipedii dowiadujemy się, że:

IP symbolizuje stopień ochrony zapewnianej przez obudowę urządzenia elektrycznego przed:

  • dostępem do niebezpiecznych części wewnątrz obudowy,
  • wnikaniem obcych ciał stałych,
  • szkodliwymi skutkami wnikania wody.

Pierwsza cyfra oznacza, że obudowa zapewnia ochronę przed dostępem do niebezpiecznych części umieszczonych wewnątrz i równocześnie zapewnia ochronę przed wnikaniem obcych ciał stałych. iPhone 7 otrzymał maksymalny stopień w tej kategorii, czyli 6, który oznacza:

  • ochronę przed dostępem do części niebezpiecznych drutem
  • pyłoszczelność

Kolejna, druga cyfra oznacza, że obudowa zapewnia ochronę przed skutkami wnikania wody. W tym przypadku iPhone w przeciwieństwie do najnowszych produktów Samsunga, które mają ochronę IP68, otrzymał przedostatni stopień, czyli 7:

  • ochrona przed skutkami krótkotrwałego zanurzenia w wodzie (30 min na głębokość 0,15 m powyżej wierzchu obudowy lub 1 m powyżej spodu dla obudów niższych niż 0,85 m)

W takim razie, czy zapis „[…] Gwarancja nie obejmuje uszkodzeń spowodowanych przez ciecze.” jest kontrowersyjny i powinien budzić niepokój u zainteresowanych tym modelem? Moim zdaniem nie, ponieważ Apple (i nie tylko) zabezpiecza się w ten sposób przed wyłudzeniami i nadużyciem ze strony ludzi, którzy mogliby zostawić urządzenie na całą noc w wodzie, tylko po to, aby celowo uszkodzić telefon i próbować zdobyć nowy pod koniec obowiązywania gwarancji. W końcu klasa IP67 pozwala jedynie na krótkotrwałe zanurzenie. Trudno byłoby stwierdzić czy uszkodzony model był krótko czy długo w wodzie. Jeśli urządzenie spełnia ww. kryteria przetrwa krótki kontakt z cieczą, a ewentualne uszkodzenie mogłoby powstać za sprawą wadliwej uszczelki.

Jeśli używaliście telefonu zgodnie z zaleceniami producenta i został on faktycznie przypadkowo zalany czy ochlapany, a mimo to uległ uszkodzeniu, to podczas ekspertyzy powinno zostać to wyłapane. W serwisie telefon jest dokładnie badany, którędy woda dostała się do newralgicznych miejsc i czy winą była faktycznie wadliwa konstrukcja. Jeśli podczas ekspertyzy okaże się, że wina stoi po stronie producenta, to powinniście otrzymać nowy egzemplarz, jak to było w przypadku innych producentów.

Mimo wszystkich standardów powinniśmy zawsze kierować się rozsądkiem i nie należy narażać telefonu na niepotrzebne „testy”. Te, najlepiej oglądajmy na YouTube i traktujmy jako ciekawostkę, a do fotografowania w oceanie czy basenie, używajmy odpowiedniego sprzętu.