16GB pam. wew. oraz iCloud w praktyce, jak żyć?

Dominik Jonatowski
Dominik Jonatowski
08.10.2016

W dzisiejszych czasach, czyli w dobie, gdzie telefony komórkowe stały się kombajnami multimedialnymi, coraz częściej i coraz łatwiej zapełniamy dostępne miejsce w urządzeniu. Większość producentów zdaje sobie z tego sprawę, więc daje możliwość rozbudowania wewnętrznej pamięci za pomocą zewnętrznych kard pamięci, głównie microSD. Największe zapotrzebowanie na tego typu rozwiązania mają użytkownicy urządzeń 16GB, gdzie do użytku pozostaje około 11GB. Teraz bez większych problemów można poszerzyć pamięć z 16GB nawet do 128GB, czy 256GB, co już tanie nie jest.

Niestety nie wszyscy producenci idą w tym kierunku i niektórzy nie dają takiej możliwości. Wtedy właściciel jest skazany na pojemność, którą początkowo zakupił. Mowa tutaj oczywiście o wiecznie wywołującym kontrowersje Apple.

Apple dopiero przy modelu iPhone 7 zdecydowało się na wypuszczenie podstawowej wersji w opcji 32GB oraz na wypuszczenie odświeżonej wersji iPhone 6s z taką samą podstawą. Trzeba przyznać, że firma z Cupertino bardzo długo wzbraniała się przed tym krokiem i model, który wyszedł na początku tego roku, czyli iPhone SE był również jeszcze w wersji 16GB.

Czy są w ogóle jakieś zalety takiego rozwiązania?

Jak najbardziej, ale zanim mnie zjecie przeczytajcie do końca. Dzięki temu, jeśli ktoś uparł się, że chce mieć koniecznie model z logo nadgryzionego jabłka, może dostać go w niższej cenie idąc na kompromis z pamięcią. Może również otrzymać go w atrakcyjniejszej ofercie w abonamencie np. za przysłowiową złotówkę. Ewentualnie za kilka złotych, jak w moim przypadku z iPhone SE 16GB z T-mobile za 9,04zł przy abonamencie 79 zł brutto. Kolejną grupą odbiorców są ludzie, którzy używają telefonu wyłącznie do celów służbowych, ponieważ sporadyczne zdjęcia czy skany, maile i smsy zajmują mało miejsca, tak samo jak kilka „biurowych” aplikacji. Oczywiście zależy jaką wykonujemy pracę, ale do pracy „biurowej” powinno wystarczyć. iPhone SE 16GB używam prywatnie i niestety do tego się już nie nadaje, przez co powoli myślę nad przesiadką.

Na co dzień nie pomoże nawet świetna optymalizacja dysku i synchronizacja z Cloud.

Muszę przyznać, że kiedyś poniższa reklama wywołała u mnie szczery śmiech, do momentu, kiedy nie miałem dokładnie takiej samej sytuacji w ważnym dla mnie momencie:

Naczytałem się trochę o optymalizacji zdjęć na urządzeniu, przesyłaniu oryginałów do chmury dlatego nie panikowałem, jak dowiedziałem się, że tylko 16GB wersje są dostępne od ręki przez co postanowiłem zaryzykować. Wydawało mi się, że nie jestem wymagający odnośnie zdjęć i filmików, bo nigdy w sumie nie używałem aparatu w telefonie. Wygląda no to, że wmawiałem sobie to, ponieważ BlackBerry zazwyczaj miał aparaty… pozostawiające wiele do życzenia, a teraz tych zdjęć zacząłem trochę robić i okazjonalnie nakręcę jakieś filmiki.

Przez kilka miesięcy udało mi się uzbierać 1203 zdjęć i 48 krótkich filmików, co łącznie daje 14GB… w iCloud, natomiast na urządzeniu zaledwie 480mb. Mimo to, mam tylko niewiele ponad 1GB wolnego, co nie pozwala mi na szaleństwa podczas kręcenia filmików. Jak kręciłem filmiki do Pebble, to na szczęście byłem w domu i video od razu było przesyłane do chmury, dzięki czemu po chwili mogłem kręcić kolejne. Cena 50GB w iCloud to zaledwie 0,99 euro co jest śmieszną kwotą, jak na duże ułatwienie i pewien kompromis związany z 16GB modelem. Jeśli 50GB to za mało, mamy do wyboru jeszcze 200GB w cenie 2,99 euro, 1TB w cenie 9,99 euro oraz 2TB za 19,99 euro.

Niestety, jak się okazuje problemem z brakiem miejsca nie pojawia się z winy dużej ilości zdjęć i filmików, lecz przez aplikację i muzykę. Przerzucając się z BlackBerry 10 na iOS okazuje się, że jest wiele naprawdę przydatnych aplikacji, które ułatwiają codzienne życie, ale każda waży średnio 100-200mb co zapycha praktycznie całe urządzenie. Do muzyki używam Spotify premium, więc teoretycznie nie ma problemu z muzyką, ale chciałbym więcej niż kilka albumów pobrać sobie na telefon skoro mam taką możliwość w premium…

img_1395 img_1394

Czyli jednak nie opłaca się kupować wersji 16GB?

To już zależy od indywidualnego podejścia, ale musicie liczyć się z tym, że na 100% po kilku miesiącach zabraknie Wam miejsca, mając nawet wykupione 50GB iCloud. Jeśli natomiast chcecie potestować iPhone, czy w ogóle Wam będzie leżał ten system i samo urządzenie, to śmiało możecie brać 16GB, żeby w razie niezadowolenia strata była jak najmniejsza.

Wcześniej używałem iPhone 5s służbowo w wersji 16GB i tak jak wcześniej wspomniałem, w tej sytuacji sprawdził się znakomicie i nie miałem problemy z pamięcią wewnętrzną. Z doświadczenia mogę teraz powiedzieć, że wersja 32GB prawdopodobnie wystarczyłaby, ale dla pewności warto rozważyć 64GB.

Dodatkową bolączką w wyborze odpowiedniej dla nas wersji jest cena, jaką Apple sobie życzy za większą pamięć.

Dla wielu osób dużą rolę podczas wyboru telefonu odgrywa cena. Dlatego chciałbym przedstawić, jak wyglądają ceny za daną pojemność w modelach iPhone 6s oraz iPhone 7.

iPhone 7/iPhone 7 Plus za 96GB (32 względem 128) płacimy 530zł.
iPhone 7/iPhone 7 Plus za 224GB (32 względem 256) płacimy 1050zł.
iPhone 7/iPhone 7 Plus za 128GB (128 względem 256) płacimy 520zł.

iPhone 6s za 96GB (32 względem 128) płacimy 520zł.
iPhone 6s Plus za 96GB (32 względem 128) płacimy 530zł.

iPhone SE za 48GB (16 względem 64) płacimy 280zł.

Oprócz tego istnieją również półśrodki jak obudowy oraz pamięci zewnętrzne przez lightning i wtedy wychodzi 349zł za 32GB lub 549zł za 64GB.

Jeśli ktoś zastanawia się nad tym, który model wybrać i który bardziej się opłaca, mam nadzieję, że dzięki temu trochę ułatwiłem wybór. Dajcie znać w komentarzach, jakie pojemności wy jesteście w stanie zapełnić!