Na luzie, czyli o nadchodzącym BlackBerry oraz tęsknocie za fizyczną klawiaturą

Dominik Jonatowski
Dominik Jonatowski
13.02.2017

Obecne czasy są bardzo niepewne dla fanów BlackBerry ze względu na wiele znaków zapytania dotyczących marki. Wielu z Was wkrótce będzie podejmować ważną decyzję w swoim gadżeciarskim życiu, czyli co po BlackBerry. Nie wyobrażacie sobie świata bez BlackBerry, ale… takiego prawdziwego BlackBerry. Rozumiem to doskonale. Dlatego moim zdaniem, bardzo ważnym projektem jest „Mercury”.

Jak wszyscy wiemy, najnowszy sprzęt z logo jeżyny napędzany będzie Androidem, a nie BlackBerry 10. Będzie to również pierwszy model ze stałą klawiaturą fizyczną pod ekranem napędzany robocikiem. Wszyscy doskonale widzimy w komentarzach, jak sceptycznie do „nowego” systemu jesteście nastawieni.

Mimo wszystko z nadchodzącym modelem jest inaczej, a to wszystko dzięki klawiaturze, która jest znakiem rozpoznawczym naszej ulubionej marki. Jako osoba, która najpierw porzuciła BlackBerry Passport, jako główny telefon, a potem z bólem po 2 latach sprzedała go całkowicie, mogę powiedzieć, że życie bez klawiatury jest ciężkie. Oczywiście jest klawiatura ekranowa – dotykowa, ale to zdecydowanie nie to samo. Pisanie na ekranie, a na fizycznej klawiaturze można porównać do lizania lizaka bez opakowania oraz z opakowaniem. Tak samo bardziej naturalne jest pisanie na „normalnej” klawiaturze na komputerze, niż na ekranowej na tablecie. Przyjemność pisania jest zabijana.

Oczywiście „młode” pokolenie ma to w poważaniu. Używa jej wyłącznie do pisania beznadziejnych wypocin na Facebooku, podpisów na Snapie czy Insta, a podczas pisania SMS, na czacie i w komentarzach używają słów, które bez użycia translatora są niezrozumiałe. Niestety, świat się zmienia i BlackBerry nie dostosowało się do niego. Stali się firmą, której sprzęt służy wyłącznie do pracy, ale też nie każdej lub dla największych fanów.

Od roku używam iPhone i cierpię z tego powodu. Cierpię, że BlackBerry nie stworzyło rozwiązań dla wszystkich. Generalnie jestem osobą, która płaci za usługi ułatwiające życie oraz takie, które dostarczają mi rozrywkę. Oprócz tego kupuję aplikacje na telefon oraz komputer i BlackBerry nie potrafiło tego wykorzystać. Zresztą jak pokazują wyniki finansowe Apple, ludzie również pokochali i docenili usługi od producenta, którego sprzętu używają.

Używając BlackBerry również płaciłem za aplikacje na BBOS, Playbooku i BlackBerry 10 oraz w BBM prawie od początku. I co teraz? Teraz moje pieniądze idą do śmieci. Wyłączyłem subskrypcję w BBM i w ramach tych kosztów uruchomiłem 50GB w iCloud. Grosze bo grosze, ale mając miliony użytkowników firma zarabiałby co nie co. Teraz kupując aplikacje mam pewność, że moje pieniądze nie trafią ponownie do kosza, bo system jest stale rozwijany i rozwijany będzie jeszcze przez długie lata.

Mając teraz to wszystko brakuje mi jednego… klawiatury.

Cały czas nie mogę się przestawić na dotyk i chyba nigdy tak naprawdę tego nie dokonam. Pamiętam, że klawiatury używałem od zawsze, jeszcze nawet zanim zacząłem używać BlackBerry. Kiedy klawiatura T9 powoli odchodziła w niepamięć, postanowiłem przejść na pełną klawiaturę qwerty najpierw od Sony Ericssona M600, a następnie Samsunga i600. Już wtedy doceniłem potencjał tego rozwiązania, które zostało dopieszczone i ulepszone w BlackBerry Passport. Pisząc na klawiaturze Passporta wchodzi się na zupełnie inny level pisania – mistrzostwo świata!

Klawiatura, a klawiatura…

Czego w moim odczuciu nie można już powiedzieć o pisaniu na BlackBerry Priv. Dlatego najważniejszą rzeczą w nadchodzącym modelu jest klawiatura. Bo to, że ona tam w ogóle jest jeszcze o niczym nie świadczy. BlackBerry tak mnie rozpieściło wypuszczając BlackBerry Passport, że trudno mi sobie wyobrazić, że kiedykolwiek jeszcze będę miał przyjemność korzystać z tak genialnego sprzętu. Jeszcze inną sprawą jest to, że na pokładzie znajdziemy Androida z przyciskami pod ekranem lub na nim, co znacząco utrudni pisanie. Trudno mi sobie wyobrazić, że pisząc na niej nie będziemy dotykali opuszkiem palców przycisków funkcyjnych Androida. Chyba, że ktoś ma małe dłonie. Kolejną ważną kwestią są podzespoły, jeśli potwierdzą się informacje o słabszym procesorze, to musi być adekwatna do tego cena, bowiem sama klawiatura nie wystarczy, aby cena była premium. Na szczęście wszystko wyjaśni się już za niespełna dwa tygodnie i w wtedy prawdopodobnie wiele osób będzie wiedziało, co robić.

Wiem, że trochę marudziłem, ale musiałem wyrzucić to z siebie. Chciałbym dać kolejną szansę BlackBerry, ale obecnie to nie takie proste. Jako drugi telefon na pewno BlackBerry jeszcze wróci do mnie, ale na miejsce numer jeden w najbliższym czasie nie ma co liczyć.