Apple twierdzi, że lata temu usunęło luki, które rzekomo wykorzystywało CIA. A co z BlackBerry?

Grzegorz Dudek
Grzegorz Dudek
26.03.2017

Kilka tygodni temu WikiLeaks opublikowało dokumenty opisujące działania CIA, które mogły być prowadzone w latach 2013-2016. Według portalu, agencja wykorzystała luki w oprogramowaniu urządzeń pracujących pod kontrolą iOS, Androida, Windowsa, czy Smart TV. Dzięki nim była w stanie podsłuchiwać ich użytkowników na niespotykaną dotąd skalę.

Kilka dni temu została udostępniona kolejna partia dokumentów. Opisuje ona sposoby, jakimi mogło posługiwać się CIA, aby uzyskać dostęp do urządzeń pracujących pod kontrolą iOS oraz komputerów Mac. Aby z nich skorzystać należało choć na chwilę uzyskać fizyczny dostęp do urządzenia.
Apple przedstawiło już swoje stanowisko w tej sprawie portalowi TechCrunch. Pracownicy firmy z Cupertino oświadczyli, że ujawnione luki zostały wyeliminowane lata temu. Jedna z nich stanowiła zagrożenie dla iPhone’a 3G, jednak wyeliminowano ją przy premierze 3GS’a. W przypadku Mac’ów firma deklaruje, że wszystkie ujawnione luki zostały wyeliminowane w komputerach zaprezentowanych po 2013 roku.

Apple zaznaczyło również, że nie prowadziło negocjacji z WikiLeaks na temat udostępnienia posiadanych informacji. Przedstawiono jednak portalowi standardowy proces zgłaszania luk.WikiLeaks nie udzieliło żadnej odpowiedzi.

W całej aferze szczególnie interesuje mnie pewien aspekt, którego zdaje się, wiele osób nie dostrzega. Jak pisałem jakiś czas temu, autorskie systemy operacyjne BlackBerry nie znalazły się na liście tych, do których CIA rzekomo miało dostęp. Losy BlackBerry Powered by Android pozostają jednak nie znane. Czy przepis Kanadyjczyków na system z logo zielonego robocika powinniśmy wrzucić do jednej kategorii z całym Androidem, do którego CIA mogło mieć dostęp? A może powinniśmy traktować go inaczej?
Liczę, że w końcu doczekamy się jakiegoś stanowiska ze strony BlackBerry.

źródło: TechCrunch.com