Sens smartfona z fizyczną klawiaturą qwerty jako flagowca, marketing oraz mój pakiet rad dla BlackBerry

Grzegorz Dudek
Grzegorz Dudek
06.04.2017

Jaka była przyczyna porażki systemu operacyjnego BlackBerry 10? Ten temat był już wielokrotnie omawiany na łamach BBNews, jednak w kontekście poniższego wpisu warto o tym wspomnieć. Moim zdaniem za porażkę autorskiej platformy Kanadyjczyków odpowiadają głównie poważne braki w sklepie BlackBerry World oraz słaby marketing. Dzisiaj skupię się jednak na drugiej z wymienionych przyczyn.

To, że marketing i dobre układy z operatorami potrafią zdziałać cuda wiemy nie od dziś. Spójrzmy chociażby na niesamowity sukces jaki w naszym kraju odniósł Huawei P8 Lite. Na marginesie warto zaznaczyć, że model ten oferował i oferuje nadal, niezwykle korzystny stosunek ceny do jakości. Jednak czy tylko to oraz opinie recenzentów zdecydowały, że ten model odniósł tak spektakularny sukces? Oczywiście, że nie! Jestem przekonany, że większość osób, które zakupiły ten model nie zaznajomiło się najpierw z obszernymi recenzjami dostępnymi w internecie. Nie przeszukiwało też wszelkich zakamarków sieci, aby dowiedzieć się o istnieniu tego modelu. To nie było konieczne. Przez kilka miesięcy intensywnej kampanii reklamowej, mogliśmy zobaczyć Huawei’a P8 Lite dosłownie wszędzie. W telewizji, na banerach w mieście, w reklamach wyświetlanych na stronach internetowych. W dodatku przy wizycie w salonach sieci komórkowych lub sklepach z elektroniką, sprzedawcy nie stronili od polecania tego modelu.

Nie inaczej jest z modelami flagowymi. Obecnie podczas przeglądania internetu niezwykle często trafiam na reklamy Samsunga Galaxy S8. W centrum Warszawy pojawił się również wielki baner reklamujący najnowszego flagowca Koreańczyków. Chociażbym odciął się od wszelkich mediów, to i tak nie umknęłaby mi informacja o premierze Galaxy S8. Oczywiście warto też wspomnieć, że Samsung silnie wspiera tech blogerów. W ostatnich tygodniach materiały o najnowszej, flagowej galaktyce dosłownie zalały internet.
Oczywiście takie kampanie sporo kosztują. W ostatnim roku Samsung przeznaczył na marketing, aż 10,2 miliarda dolarów!

Wyobraźmy sobie teraz, że BlackBerry organizuje premierę DTEK’a 60 w jednym z europejskich miast. Celowo pominąłem tutaj najnowszy KEYone. Jest to model skierowany do specyficznej grupy klientów i nie należy się oszukiwać, że telefon z klawiaturą fizyczną zawojuje świat w 2017 roku. 

Wróćmy jednak do meritum. Po światowej premierze DTEK’a 60 część gości otrzymuje już modele testowe. Urządzenie jest flagowcem z krwi i kości, a w dodatku zostało rozsądnie wycenione. Internet zalewają pierwsze recenzje, model pojawia się w marketach i sieciach komórkowych. Podczas porannego przeglądu wiadomości z kraju trafiam na reklamę nowego flagowego BlackBerry. Czy to takie trudne? Oczywiście takie działania kosztują, jednak nie trzeba od razu startować z kampanią na miarę Huawei’a czy Samsunga. Wystarczy delikatnie zaznaczyć klientom o swojej obecności.

Marketing potrafi zdziałać cuda, co w ostatnich latach udowodniło wiele firm. Niestety BlackBerry wciąż nie zdecydowało się podążyć tą drogą. Czy coś się w tej kwestii zmieni? A może jeżyny już na zawsze pozostaną telefonami dla entuzjastów marki, którzy muszą włożyć sporo wysiłku, aby dowiedzieć się o premierze nowego modelu?

Jeśli miałbym udzielić Kanadyjczykom rady to poleciłbym im przygotowanie kampanii jaką opisałem powyżej. W dodatku modelem flagowym firmy powinien stać się w pełni dotykowy smartfon! Nie musi być najlepszy, najszybszy, ani mieć najlepszego aparatu. Powinien być za to rozsądnie wyceniony i oferować najwyższe standardy bezpieczeństwa, co od zawsze wyróżniało BlackBerry. W dodatku powinien towarzyszyć mu również dotykowy, budżetowy brat. Huawei z powodzeniem stosuje taką taktykę. Czy najnowszy P10 posiada najlepszy ekran na rynku? Najszybszy procesor? Ma najwięcej pamięci RAM? Jest wodoodporny? Nie! Ale czy przeszkodzi mu to w osiągnięciu rynkowego sukcesu? Szczerze wątpię.

Marka BlackBerry wiele straciła w ostatnich latach i musi odbudować swoją renomę. Nie może sobie pozwolić na wskakiwanie w najwyższą półką ceną, ze sprzętem gorszym od konkurencji. Oczywiście tańszy model to mniejszy zysk, ale wraz ze wzrostem znaczenia marki, będzie można stopniowo zwiększać ceny urządzeń. Taką taktykę z powodzeniem stosuje Huawei, rok do roku podnosząc ceny swoich smartfonów. W dodatku BlackBerry ma teraz zaplecze finansowe potrzebne do odbudowy marki. Za produkcję nowych smartfonów odpowiada TCL Communication, które swobodnie może podążyć drogą Huawei’a.

 A co ze smartfonami z klawiaturą fizyczną? KEYone zapowiada się jako świetne urządzenie, ale dla osób, które go potrzebują. Nie oszukujmy się, że ktoś kto od lat korzysta z dotykowego iPhone’a nagle zapragnie wejść w posiadanie smartfona z pełną, fizyczną klawiaturą qwerty, jeśli w dodatku nigdy z niej nie korzystał. Nawet jeśli pojawią się takie osoby, to będą to tylko jednostki. Aby smartfonowy biznes przynosił zyski należy sprzedawać naprawdę dużo urządzeń. Produkcja sprzętu jedynie pod określoną grupę klientów zdaje egzamin chyba tylko w przypadku Vertu. BlackBerry powinno nadal oferować swoją fizyczną klawiaturą, ale nie może być to karta przetargowa całej marki. Tym sposobem zostanie powtórzona historia z przed lat kiedy to w ofercie BlackBerry znajdował się Passport i Classic oraz starsze dotykowe urządzenia. Ktoś kto chciał przesiąść się z Z10 lub Z30 na coś nowszego, najzwyczajniej w świecie nie miał wyboru. Został więc zmuszony do ucieczki wprost w otwarte ramiona konkurencji. Jeśli tym razem historia się powtórzy to muszę z przykrością stwierdzić, że znam już jej zakończenie.

Informacje o środkach jakie Samsung przeznaczył na marketing pochodzą z portalu Phone Arena