[Recenzja] Przełomowy KEYone, smartfon bliski ideału.

Mateusz Chodakowski
Mateusz Chodakowski
16.08.2017
BlackBerry KEYone

Tydzień z BlackBerry KEYone za mną. Wreszcie przyszedł czas aby spisać wrażenia i spróbować odpowiedzieć na pytanie czy warto zainteresować się najnowszym modelem z logo BlackBerry.

Rozpakowanie i zawartość zestawu

Smartfon przychodzi do nas w czarnym, eleganckim pudełku, które przywołuje na myśl ekskluzywne produkty najznakomitszych producentów. Pierwsze wrażenie jest zatem bardzo pozytywne i rozbudza nadzieje na więcej. Aby zachować sto procent autentyczności powinienem napisać, że tak naprawdę, matowy kartonik znajduje się we wsuwce zadrukowanej logotypem BB oraz listą wybranych danych technicznych telefonu. I pewnie pominąłbym ten szczegół skupiając się tylko na miłym w dotyku opakowaniu właściwym, gdyby nie pewien akcent.

Pudełko BlackBerry KEYone
Pudełko BlackBerry KEYone

Zauważyliście? Czy to taki żarcik John Chena jak wtedy, przy ściance, gdy pierwszy raz trzymał w ręce ówczesnego flagowca i mówił „It runs Google…”? Naprawdę, drogie BlackBerry, Android L nazywał się Lollipop a nie Latest, a jeżeli sami nie byliście pewni, która wersja systemu będzie w urządzeniu, nie trzeba było tego pisać. Jak wspomniałem, to jest nakładka na kartonik, więc ewentualny druk tego elementu tuż przed wypuszczeniem modelu na rynek nie powinien być aż tak wielkim problemem. Cóż, ja potraktowałem tę wpadkę ironicznym uśmiechem, ale dla otoczenia, do tej pory nie zaznajomionego z poczuciem humoru BB, coś takiego może wyglądać wyjątkowo nieprofesjonalnie. Dość jednak o opakowaniu. Zobaczmy co w środku!

Zawartość opakowania KEYone
Zawartość opakowania KEYone

Tutaj niestety nie ma zaskoczenia. Wyposażenie jest podstawowe i ogranicza się do niezbędnych akcesoriów czyli: kluczyka do tacki na kartę sim i microSD, ładowarki z kablem USB-C oraz słuchawek z zestawem kilku gumek w różnych rozmiarach. Szkoda, że producent nie dodał czegoś więcej, chociażby ściereczki do ekranu. Drobny dodatek podkreśliłby status produktu premium jakim ma być przecież KEYone. W dawnych czasach, BlackBerry potrafiło docenić klientów sięgających po najdroższe modele z portfolio. Przypomnę jak wyglądał zestaw topowego 9900.

Zawartość zestawu BlackBerry Bold 9900
Zawartość zestawu BlackBerry Bold 9900

Design urządzenia

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że KEYone jest nieprzeciętnie długi i wąski. Tuż po otwarciu pudełka, jego wygląd skojarzył mi się ze słynną Nokią „banan” znanej z występu w pierwszej części Matrixa. Tym razem jednak moje przypuszczenia okazały się mylne, bowiem telefon trzyma się bardzo wygodnie i mimo, że nie należę do osób o dużych dłoniach, bez najmniejszego problemu byłem w stanie dosięgnąć górnej części wyświetlacza.

BlackBerry KEYone widok przodu telefonu

Projektanci KEYone stworzyli telefon, którego design najtrafniej określić jako wynik namiętnego romansu Passporta i iPhone’a 6. Ojcu zawdzięczamy górną ramkę z wąskim grillem przykrywającym głośnik oraz chropowate plecki ze srebrnym logo w górnej części, matka natomiast nie poskąpiła krągłości boków urządzenia oraz wysokiej jakości materiałów użytych do jego wykończenia.

BlackBerry KEYone tył telefonu
BlackBerry KEYone tył telefonu

Powiem szczerze, że podobają mi się nawiązania do kwadratowego kuzyna KEYone. Passport SE był bardzo udanym modelem i miło, że firma, choć już po transformacji, nadal potrafi czerpać ze swoich sukcesów. Nie jestem jednak zwolennikiem kopiowania wzornictwa od Apple. Nie ulega wątpliwości, że amerykanie wyznaczają trendy designu elektroniki użytkowej, ale tak bezpośrednie odwołania do stylistyki iPhone’a jak czarne paski na bokach obudowy, czy wygląd spodu telefonu zbyt mocno kojarzy mi się z chińskimi „iPhone killerami” pokroju Meizu czy Xiaomi, co w moim odczuciu nie przystoi takiej marce jak BlackBerry.

Stylistyka KEYone
Stylistyka KEYone

Przez lata zmieniały się trendy, rynek urządzeń mobilnych ewoluował, ale terminale BlackBerry zawsze wyróżniał jeden element: klawiatura. Nie inaczej jest w przypadku KEYone, bo zauważcie, że gdyby obszar zajmowany przez cztery rzędy przycisków zastąpić dalszą częścią wyświetlacza, nasz dzisiejszy bohater byłby po prostu kolejnym, nudnym dotykowcem.

Klawiatura KEYone
Klawiatura KEYone

Inaczej niż w przywoływanym przeze mnie Passporcie, tutaj zastosowano, klasyczny układ z klawiszami Shift, sym oraz alt. Przyciski są przeźroczyste i śliskie, co pasuje do designu całego urządzenia, ale może się okazać niepraktyczne. Klawiatura ma miękki i przyjemny skok, a w przycisku spacji ukryto bonus: czytnik linii papilarnych.

Smartfon z pewnością wyróżnia się z tłumu i kiedy wyjmiecie go w towarzystwie z kieszeni, zawsze będzie budził zainteresowanie. Ja wygląd urządzenia oceniam pozytywnie, ponieważ lubię przedmioty nietuzinkowe i odróżniające się od pozostałych.

Klawiatura i przyciski funkcyjne

KEYone, oprócz tego, że jest wyposażony w pełne QWERTY, ma coś jeszcze. Z prawej strony pod regulatorem głośności umieszczono tzw. Convenience Key, czyli przycisk, któremu możemy przypisać wybraną funkcję telefonu. Jego naciśnięcie może otwierać aplikację czy wykonywać połączenie telefoniczne. Dostrzegam tutaj inspirację kultowym Boldem, który również posiadał taki przycisk. Nawet jego umiejscowienie jest podobne. Po przekątnej (nieco wyżej, po drugiej stronie obudowy) znajduje się guzik odblokowujący urządzenie. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że Convenience Key jest w takim miejscu, że ilekroć chwytam telefon, mój kciuk ląduje dokładnie na nim. Włącznik jest wyżej i aby go dosięgnąć trzeba nieco zmienić uchwyt lub po prostu wyciągnąć palec. Taki układ powoduje, że biorąc zablokowany telefon do ręki, odruchowo przyciska się guzik znajdujący się w wygodniejszym miejscu – czyli nie ten, którego trzeba użyć. Może nie powoduje to większej frustracji, ale niestety trzeba stwierdzić, że lokalizacja convenience key jest wyjątkowo inconvenient.

KEYone Convenience Key
Ustawienie Convenience Key

Jak sama nazwa wskazuje, w KEYone chodzi przede wszystkim o klawiaturę. Oprócz tego, że służy ona do wprowadzania tekstu, cała jej powierzchnia jest touchpadem, co jest rewelacyjnym pomysłem i sprawdza się świetnie przy dużym ekranie. Kolejny plus dla BlackBerry, bowiem to nie pierwszy model, w którym zastosowano takie rozwiązanie. Podobnie jak do tej pory, nie odrywając palców od przycisków możemy nie tylko scrollować, ale też kasować wprowadzony tekst czy korzystać z podpowiedzi wbudowanego słownika. Jak pisałem wcześniej, klawiatura ma przyjemny, miękki skok, a pisanie na niej to sama przyjemność. Mam jednak wrażenie, że same przyciski mogłyby być odrobinę większe. Albo, może dobrym pomysłem byłoby zostawienie choć milimetra przestrzeni pomiędzy nimi. Nie często zdarzało mi się przyciskać nie tę literę, lub dwie jednocześnie. KEYone to kolejny smartfon BlackBerry na jakim przyszło mi pracować, toteż mam pewne porównanie względem klawiatur z innych modeli kanadyjskiego producenta. Przez moje palce przewinęło się wiele modeli, od Curve 8520 przez Q10, Classic, do Passporta SE i obiektywnie rzecz ujmując, moje TOP3 klawiatur BB wygląda następująco:

1. Bold 9900

2. Passport SE

3. KEYone

QWERTY KEYone
QWERTY KEYone

Nie miałem niestety rękach pierwszego BB z Androidem, czyli PRIV’a, w związku z czym nie mogę się odnieść do klawiatury tamtego urządzenia. Ta w K1 jest świetna, ale nie aż tak dobra w Boldzie czy PP. Dlaczego? Dlatego, że jest śliska i co mam nadzieję widać także na zdjęciach, w dotyku przypomina słodkie landrynki. Sporządzenie dłuższego tekstu w dalszym ciągu jest znacznie przyjemniejsze niż stukanie palcami w ekran, ale bywa, że opuszki ześlizgują się i zbyt łatwo zmieniają pozycje nad literami, których chcemy użyć. Na dłuższą metę jest to męczące. Grzbiety klawiszy oraz śliska ramka znajdująca się u dołu obudowy „lubi” zbierać odciski palców, co niestety nie wygląda estetycznie. Na potrzeby uchwycenia efektu na zdjęciu oczywiście wyolbrzymiłem to zjawisko, ale w skrajnym przypadku tak może to wyglądać.

Klawiatura KEYone po intensywnym pisaniu
Klawiatura KEYone po intensywnym pisaniu

Klawiatura to nie tylko wygodne pisanie i przewijanie stron. Podobają mi się też skróty, jakie można przypisać poszczególnym literom. Podobnie jak Convenience Key, dowolna litera może otwierać aplikację, czy kierować do okna tworzenia nowej wiadomości, ale co jeszcze lepsze, jedna litera może posiadać dwie funkcjonalności. Dopasować możemy bowiem krótkie, jednokrotne przyciśniecie, jak i dłuższe przytrzymanie guzika. Dzięki temu, możemy używać aż 55 skrótów w jednym czasie. Rewelacja!

[AKTUALIZACJA]

Klawiatura ma jeszcze jedną funkcję, o której nie napisałem w pierwotnym tekście. Otóż, podobnie jak w PRIV’ie, można pisać nie przyciskając w ogóle klawiszy! Znacie Swipe? Tutaj działa to tak samo, wystarczy przesuwać palec od jednej litery do drugiej, a smartfon sam odgadnie, o jakie słowo chodzi. System działa dość dobrze i rzadko się myli, w związku z czym pisanie może być jeszcze szybsze. Niestety, „nie ma nic za darmo” i przy wyborze takiej opcji trzeba uważać kasując wpisane wyrazy. Pamiętamy przecież o świetnej funkcji wymazywania słów gestem w lewo. Zdarza się, że chcąc usunąć słowa, będziemy pisali następne. Zauważyłem, że telefon dobrze odczyta nasze intencje, jeśli kasując wyraz nie zmienimy omyłkowo rzędu klawiszy. Trzeba na to uważać.

Aparat fotograficzny

Kamera to kolejna silna strona flagowca BlackBerry. Aby przetestować jej możliwości wybrałem się na niejeden spacer, z którego przyniosłem do domu naprawdę udane zdjęcia. Wykonując fotografie korzystałem tylko z wbudowanej aplikacji, na obrazy nie nakładałem także żadnych filtrów. Szczególnie przypadł mi do gustu tryb ręczny, który zawiera całkiem sporo ustawień, a ponadto wartości takie jak czas naświetlania, ISO, czy temperaturę światła reguluje się muskając powierzchnię klawiatury. Wygodniejszego rozwiązania jeszcze nie widziałem!

Aparat fotograficzny KEYone
Fotografowanie z KEYone

Aparat bardzo dobrze radził sobie przy tzw. dobrym świetle, nie zawiódł także w warunkach gorszego oświetlenia, o czym możecie się przekonać poniżej. Z początku dość sceptycznie podchodziłem do regulacji szybkości migawki, ale co pokazały próby fotografowania wody tryskającej z fontanny, tryb rzeczywiście działa. Nie miałem żadnych problemów ze złapaniem ostrości w żądanym miejscu, co do prędkości chwytania autofocusa też nie ma najmniejszych zastrzeżeń.

Wyświetlacz

KEYone może pochwalić się 4,5-calowym ekranem wykonanym w technologii IPS, o rozdzielczości 1620×1080 pikseli. Taki stosunek daje całkiem dobrą gęstość na poziomie 434PPI. Obraz jest ostry, kolory nasycone i nie ma najmniejszego problemu z korzystaniem z urządzenia przy słonecznej pogodzie.

Minimalna watrość podświetlania
Minimalna watrość podświetlania
Maksymalna watrość podświetlania
Maksymalna watrość podświetlania

Wyświetlacz charakteryzuje się także dość szerokimi kątami widzenia, dzięki czemu można komfortowo oglądać filmy we dwie osoby bez potrzeby przechylania telefonu czy przytulania się do siebie. Doskonała, boczna widoczność może być niekiedy niepożądana, chociażby w komunikacji miejskiej kiedy nie będziemy życzyć sobie, by inni pasażerowie czytali razem z nami wiadomości od dziewczyny czy przyjaciół. Wówczas przyda się aplikacja Privacy Shade od BlackBerry, która wyciemnia cały wyświetlacz zostawiając wybrane przez użytkownika miejsce, które pozostaje czytelne.

Wielu niedoszłych nabywców oraz recenzentów K1 zwracało uwagę na to, że ekran ma niestandardowe jak na dzisiejsze czasy proporcje – 3:2 co może stanowić przeszkodę w komfortowym konsumowaniu multimediów. Stanowczo nie zgodzę się z takim twierdzeniem. Niepanoramiczny wyświetlacz co prawda powoduje, że klipy odtwarzane na YouTube nie zajmują 100% powierzchni ekranu i aby zachować naturalność obrazu pojawiają się czarne paski, ale nie odczułem z tego powodu jakieś straty.

Bateria

Ogniwo o pojemności 3505 mAh zapewnia naprawdę długi czas pracy. Baterię w KEYone trudno jest wyczerpać w ciągu jednego dnia, co jest świetną wiadomością z dwóch powodów. Pierwszym z nich jest oczywiście fakt, że przez cały czas możemy bez skrępowania korzystać ze wszystkich możliwości smartfona nie zastanawiając się czy może lepiej wyłączyć dane komórkowe, bo nie wiadomo czy bateria nie „padnie” przed końcem dnia. Drugi jest taki, że mimo iż KEYone jest zasilany przez port USB-C, na razie równie popularny jak złącze Lightning, nie będziemy przy każdym spotkaniu molestować znajomych pytaniem czy ktoś ma pasującą ładowarkę.

Ja tymczasem odłączyłem K1 od gniazdka 9 godzin temu. Korzystałem z internetu, pobrałem kilka aplikacji, robiłem zdjęcia, smsowałem i odbyłem pół godzinną rozmowę w trybie głośnomówiącym. Prawie godzinę oglądałem teledyski na YouTube i pozostały mi jeszcze 72% baterii. Wbudowana aplikacja do zarządzania energią szacuje, że prądu wystarczy mi jeszcze na 21 godzin. Brawo!

Wykres baterii KEYone
Wykres baterii KEYone

Sprawdziłem także ile czasu zajmuje ładowanie akumulatora. Podłączyłem telefon w momencie, gdy poziom spadł do 15% co smartfon zasygnalizował komunikatem o niskim poziomie energii.

Po 7 minutach ładowania miałem już 20%. Godzinę po podpięciu do prądu 50%, a po kolejnej 95%. Pełne napełnienie akumulatora trwało 2 godziny i 20 minut. Muszę przy tej okazji wspomnieć, że podczas ładowania telefon dość mocno się nagrzewa. Szczególnie w górnej części, na wysokości obiektywu kamery. Ciepłe robią się także metalowe ramki biegnące wzdłuż urządzenia. Podwyższona temperatura na szczęście nie jest odczuwalna w rejonie klawiatury, dzięki czemu nadal można komfortowo korzystać z urządzenia.

Powyższe czasy dotyczą ładowania w trybie standardowym, bowiem KEYona posiada jeszcze możliwość szybszego uzupełnienia zapasu energii. Po połączeniu ładowarki, smatfon może przełączyć się w specjalny „Tryb podwyższonej wydajności” i naładaować urządzenie szybciej, ale wiąże się to z pewnymi ograniczeniami. Jako, że priorytetem staje się naładowanie telefonu, poczta e-mail przestaje działać w trybie push. Inne aplikacje wymagające synchronizacji nie działają w tle i należy w razie potrzeby uruchomić je  ręcznie.

Ładowanie od 15% kształtuje się to następująco:

15% – 20% 3minuty 40sekund,

15% – 50% 36 minut – w tym momencie wyłącza się tryb wydajności,

15% – 100% 1 godzina 31 minut

Podczas ostatniego dnia testów, bateria wystarczyła na 1 dzień i 21 godzin. Sam wyświetlacz zużył 16% zasobów działając przez 2 godziny i 55 minut. Używałem różnych poziomów jasności, od minimalnego do maksymalnego.

System operacyjny i obsługa

Nie będę ukrywał, że nie jestem fanem systemu Android i nawet takiemu modelowi jak KEYone będzie ciężko przekonać mnie do przejścia na oprogramowanie Google. Kiedy zaczynała się moja przygoda z BlackBerry na rynek wchodziły smartfony z Androidem Froyo i od tego czasu nie miałem dłuższej styczności z żadnym innym systemem niż ten od Kanadyjczyków. Mam świadomość, że przez ostatnie osiem lat nastąpił ogromny postęp w tej materii, ale dziś moim celem nie jest recenzowanie obecnej w KEYone „Latest” wersji Androida, ale odniesienie się do funkcjonowania samego urządzenia.

OS działa diabelnie szybko. Podczas testów ani razu nie udało mi się go zawiesić ani nawet spowolnić. Muszę jednakowoż przyznać, ze przytłoczyła mnie mnogość powiadomień oraz ciągłych zapytań systemu o zezwolenia na dostęp do moich danych. W ogarnięciu mnóstwa ustawień prywatności pomaga aplikacja DTEK, dzięki której dowiedziałem się na przykład, że Yanosik nie będąc nawet uruchomiony próbował w ciągu dzisiejszego dnia ponad tysiąc razy ustalić moją lokalizację.

Yanosik w aplikacji DTEK
Yanosik w aplikacji DTEK

Opisując smartfona z Androidem secured by BlackBerry nie sposób uciec od porównań do urządzeń z autorskim systemem korporacji z Ontario. Po kilku pierwszych chwilach z K1 zacząłem rozumieć Chena, który próbował używać gestów w PRIV’ie. Ich stosowanie staje się po prostu naturalnym odruchem. Na otarcie łez BB przygotowało Hub, który stara się jak może, dwoi i troi, ale w dalszym ciągu pozostaje tylko dodatkową aplikacją. Rzecz jasna spełniającą swoje zadanie perfekcyjnie zbierając w jednym miejscu dane o połączeniach, mailach, smsach i innych wiadomościach, jednak te funkcjonalności dublują systemowe odpowiedniki. Dostęp do danych będzie zawsze dłuższy o to jedno kliknięcie.

BlackBerry Hub
BlackBerry Hub

Z racji tego, że Android jest skonstruowany inaczej niż BB10, nie ma możliwości by Hub był dostępny cały czas, gotowy na wysunięcie z lewej strony ekranu. Programistom BlackBerry udało się jednak obejść to ograniczenie tworząc Kartę Produktywności. Przy krawędzi ekranu (dowolnie wg. wyboru użytkownika z lewej lub prawej strony) znajduje się znacznik z trzema kropkami. Chwytając go palcem otwieramy zakładkę, na której możemy  zobaczyć nieprzeczytane sms’y, maile czy wpisy w kalendarzu.

Karta Produktywności
Karta Produktywności

Karta, podobnie jak Hub, nie zastępuje jednak systemowych aplikacji służących do odczytywania wiadomości, więc jeżeli podczas korzystania z urządzenia otrzymamy SMS, wbudowane powiadomienie pojawiające się na górze ekranu pozwoli natychmiast odpowiedzieć lub po prostu przeczytać wiadomość (pierwszy screen z lewej strony poniżej). Gdybym chciał odpisać używając Huba, czyli skorzystać z Karty Produktywności, musiałbym odciągnąć ją z lewej strony, przejść do widoku SMS’ów, wybrać wiadomość, kliknąć ją i zacząć pisać. W takim przypadku nie przenosimy się do samegu Huba, ale do okna pisania wiadomości. Po zakończeniu możemy wrócić bezpośrednio do poprzedniego ekranu. Korzystając z systemowej aplikacji mogę to zrobić od razu, nie wychodząc nawet z przeglądarki, dokładnie jak na screenie poniżej.

     

KEYone posiada także możliwość skorzystania ze znanego z BB10 Picture Password. Rozwiązanie działa identycznie jak w urządzeniach BlackBerry z tą różnicą, że nie może być użyte do odblokowania smartfona przy jego uruchamianiu. Jeżeli zależy nam na wysokim poziomie zabezpieczeń trzeba postarać się o skomplikowany wzór odblokowujący.

Picture Password
Picture Password

Dzięki sporej ilości pamięci RAM (3GB) oraz ośmio-rdzeniowemu procesorowi na chipsecie Qualcomm Snapdragon 625 urządzenie działa płynnie i szybko. Dodając do tego wygodną klawiaturę z rolą touchpada, specjalny Convenience Key oraz przyjemne w dotyku wykończenie otrzymujemy produkt niemalże idealny.

Wydajność i multimedia

Trzeba przyznać, że „papierowe” osiągi KEYone nie są imponujące. Wynik testów aplikacji AnTuTu 3D to 48590 punktów. Taki rezultat nie daje szans nawet na światowe TOP50, w którym numerem jeden jest OnePlus 5 – 181194, dalej HTC U11 (180100) i Galaxy S8+ (172550).

Wydajność K1 zmierzył także portal GSMArena. Wszystkie modele, które są przez nich sprawdzane przechodzą przez Basemark OS II. Jest to narzędzie z gatunku „wszystko w jednym”, badające ogólną wydajność urządzeń z Androidem, iOS oraz Windows Phone. Nasz dzisiejszy bohater uzyskał 1169 punktów, co plasuje go obok takich rywali jak Xperia Z Ultra (1168), Galaxy J7 (1171), OnePlus One (1196) czy HTC One (M8) (1202). Ranking otwiera Xiaomi Mi 6 z rezultatem 4402, nieco niżej znajduje się Galaxy S8+ (3401) czy Google Pixel (2901).

Czy jednak te liczby mają znaczenie w codziennym użytkowaniu? Moim zdaniem nie. Pamiętajmy, że smartfon to nie jest samochód, w którym niski moment obrotowy, marne przyspieszenie i silnik pojemności 1 litra byłby dużym problemem podczas lawirowania po miejskich arteriach. KEYone świetnie sprawdza się jako narzędzie pracy oraz dostawca treści rozrywkowych. Posiada wystarczającą moc obliczeniową by podołać wyzwaniom casualowego użytkownika, ale nie jest to z pewnością urządzenie dla tych, którzy chcą mieć sprzęt notowany na szczytach rankingów. Zarówno wydajności jak i popularności.

Kilka akapitów wcześniej pisałem o bardzo dobrym wyświetlaczu, który cieszy oko prezentując filmy i klipy muzyczne w pełnej rozdzielczości. Żaden materiał wideo nie jest jednak pozbawiony dźwięku i o ile do jakości rozmów prowadzonych przez wbudowany głośnik nie mogę mieć żadnych zastrzeżeń, to jednak w urządzeniu pozycjonowanym tak wysoko spodziewałby się lepszej jakości odtwarzanej muzyki. Podczas oglądania teledysków na YouTube przekonałem się, że zbliżanie się do maksymalnego poziomu głośności nie jest dobrym pomysłem, a poza tym podwójny grill znajdujący się na spodzie obudowy to jedynie zabieg designerski. Głośnik jest tylko jeden.

Zdecydowanie przyjemniej robi się po podłączeniu słuchawek.

Na KEYone można też z przyjemnością pograć, choć zauważyłem, że bardziej wymagające tytuły potrafią sprawdzić, że smartfon robi się wyraźnie ciepły, zwłaszcza w górnej (podczas gry bocznej) części. Tytuły takie jak Need for Speed No Limits czy FIFA chodzą płynnie.

Need for Speed No Limits BlackBerry KEYone
Need for Speed No Limits

Podsumowanie

KEYone to z pewnością urządzenie nietuzinkowe. Moją sympatię wzbudziło od samego początku, anonsując się eleganckim pudełkiem, miękką klawiaturą i solidnym, metalowym wykończeniem obudowy. Pierwsze wrażenia nie okazały się złudne i podczas codziennego użytkowania potwierdziło się, że najnowszy model BlackBerry to praktyczne, ładne i przyjemne w obyciu narzędzie, na którym można polegać bez względu na porę dnia i nocy. Zapas energii i aktywowany w razie potrzeby rezerwuar mocy dają coś nie do przecenienia – nieskrępowaną swobodę działania.

I jeszcze ta produktywność. Czuć, że to hasło przyświecało twórcom KEYone i bez przekory powiem, że producenci naprawdę się postarali. Sięgnięto do najlepszych rozwiązań znanych ze „starych” modeli BlackBerry i zaimplementowano je do nowego urządzenia, które bez wątpienia jest kamieniem milowym w historii współpracy TCL i BB. Pomimo najszczerszych chęci nie wszystko jednak wyszło tak jak należy. Zwróciłem uwagę na kilka niedociągnięć, takich jak nie najlepsze położenie Convenience Key, zbytnie nagrzewanie się urządzenia podczas ładowania, czy wreszcie materiał zastosowany do wykończenia przycisków klawiatury. Nie są to jednak wady dyskwalifikujące KEYone, lecz powodujące po prostu pewien niedosyt. Byłbym w stanie wybaczyć te błędy i uznać, że przecież nie ma na rynku smartfonów idealnych. Nie jestem jednak przekonany czy urządzeniom z tak historycznym logo na plecach należy się taryfa ulgowa. Jednocześnie trzeba przyznać, że to pierwszy model z QWERTY będący owocem kanadyjsko-chińskiej współpracy i w końcu, logiem Jeżyny okraszony został zaprojektowany od postaw smartfon, a nie Alcatel z podgumowaną obudową. Z drugiej jednak strony, trochę brakuje w tym BlackBerry ducha BlackBerry. Wygląda jakby Chińczycy zostali pozbawieni know-how Kanadyjczyków i próbowali stworzyć super-klawiaturkowca na własną rękę jedynie podpartując.

Jako wierny fan kanadyjskiej marki całkowicie szczerze polecę ten model każdemu, kto nosi się z zamiarem zmiany obecnej platformy na system od Google. Dla byłych użytkowników BlackBerry nie ma innej alternatywy, a dzięki staraniom programistów z Ontario, opuszczający okręt BB10 poczują się (prawie) jak w domu.

Podsumowując, TCL należą się brawa za całkiem udany i interesujący model obok którego nie sposób przejść obojętnie. Kilka punktów pozostaje jeszcze do poprawy, ale która z serii nie cierpiała na choroby wieku dziecięcego?

 

PS. KEYone zostanie ze mną jeszcze przez pewien czas. Jeżeli w dalszym ciągu nie wiecie o nim wszystkiego, nurtują Was pewne kwestie i macie dodatkowe pytania – piszcie w komentarzach. Odpowiem w kolejnym wpisie!