BlackBerry Passport białym krukiem?

Mateusz Chodakowski
Mateusz Chodakowski
18.09.2017

Do popełnienia tego wpisu zainspirowały mnie dwie rzeczy: pełne sympatii wobec byłego flagowca komentarze pod recenzją K1, a także moja osobista rozterka związania z tym nietuzinkowym modelem.

Zarówno Passport jak i KEYone to projekty odważne i wyróżniające się na rynku zdominowanym przez bezpłciowe, prostokątne płytki dotykowe. Jeden i drugi model budzi skrajne emocje i jest na swój sposób wyjątkowy, a punktem najbardziej charakterystycznym dla obu z nich była (i jest) klawiatura. Passport był pierwszym w portfolio telefonem z trzy-rzędowym układem klawiszy, a ponadto po raz pierwszy, cała powierzchnia przycisków stanowiła rewelacyjny touchpad. K1 natomiast może pochwalić się czytnikiem linii papilarnych w przycisku spacji, a także funkcją Swift Key umożliwiającą pisanie bez faktycznego przyciskania liter. Biorąc dobry przykład z poprzedników (pamiętam o PRIV) klawiatura KEYone również umożliwia przewijanie stron oraz korzystanie z podpowiedzi słownika.

Pod recenzją najmłodszego dziecka TCL i BB padło wiele ciepłych słów na temat jednego z ostatnich modeli z OS10. Wielu komentujących wyrażało chęć zakupu Passporta bądź pytało gdzie jeszcze można takowy model nabyć. Postanowiłem sprawdzić, jak niemal trzy lata po premierze kształtuje się rynek tych urządzeń.

Nowych sztuk czarnej i białej wersji trudno szukać na półkach elektromarketów, nie ma ich też praktycznie w sklepach komputerowych. Porównywarki cenowe odnajdują je jeszcze w ofercie mniejszych sprzedawców w cenach nieco powyżej 1000 złotych, ale w małej ilości. Więksi gracze zostali najwyraźniej ze starymi zapasami urządzeń, bowiem ceny powyżej 2 tysięcy złotych skutecznie odstraszają. Taki stan rzeczy dobitnie świadczy o tym, że zainteresowanie produktami BlackBerry w naszym kraju jest znikome. O nowym Passporcie SE z polskiego sklepu można jedynie pomarzyć.

Dla zdecydowanych na trzyrzędowego klawiaturkowca pozostaje jeszcze rynek urządzeń używanych. Ofert nie jest dużo, ale posiadaczem Passporta można stać się już za kilkaset złotych. Oczywiście stan techniczny najtańszych egzemplarzy może nie należeć do najlepszych, trzeba także uważać na refuby i jak zawsze zestawy telefon + ładowarka (nie rzadko nieoryginalna), bo kartonik i dokumenty pożarł pies przy przeprowadzce. Nowe, zafoliowane sztuki trafiają się od święta i najczęściej pochodzą z wymian gwarancyjnych.

A propos swapów, nieco ponad dwa miesiące temu musiałem oddać do naprawy mojego Passporta SE. Pewnego dnia, telefon ni stąd ni zowąd wylogował się z BlackBerry Protect podając informację, że serwer jest niedostępny. Przez ponad rok użytkowania cały system działał idealnie. Nie pomogła zmiana hasła, powtórne logowania, hard reset ani nawet wipe. Niestety wraz z Protectem przestał działać także BBM oraz BlackBerry World. Ponadto, smartfon zaczął bardzo mocno nagrzewać się z prawej strony podczas użytkowania. Urządzenie nabyte zostało legalnie w jednym z największych sklepów, toteż trafiło do autoryzowanego serwisu. Po prawie siedmiu tygodniach oczekiwania otrzymałem informację, że smartfon jest nienaprawialny i gwarant oczekuje na moją decyzję. Okazało się, że serwis proponuje na wymianę model PRIV. Kolejny dowód na to, że Passport staje się powoli białym krukiem na rynku telefonów. Odrzuciłem ofertę serwisu i odebrałem równowartość faktury z zamiarem zakupu nowego urządzenia „samodzielnie”.

Jak pisałem wyżej, okazało się, że jest to niełatwe zadanie. Bardzo zależało mi  na pozostaniu z Passportem w kieszeni. Android nadal nie przekonał mnie do siebie na tyle by zmieniać platformę, nawet kiedy w pakiecie znajdowała się kanadyjska klawiatura. W grze pozostawał jeszcze iOS, niestety ekosystem Apple charakteryzuje się zbyt dużym kosztem wejścia.

Po bezskutecznych próbach zakupu w kraju, zacząłem rozglądać się zagranicą. Niektórzy z Was pamiętają zapewne rewelacyjną promocję jaką kilka tygodni temu przeprowadził niemiecki Media-Markt. Nowe Passporty SE sprzedawane były za jedyne 149 euro. Gratka dla fanów… i handlarzy, bowiem smartfony błyskawicznie wyprzedały się by kilka dni później pojawić się na portalach aukcyjnych i ogłoszeniowych po naszej stronie Odry.

BlackBerry Passport to gatunek na wymarciu. W sklepach oraz u dystrybutorów definitywnie kończą się zapasy, coraz trudniej dostać także akcesoria, także jeśli jesteście zdecydowani na zakup byłego flagowca – nie zwlekajcie 🙂