Android Oreo na KEYone: tydzień później.

Mateusz Chodakowski
Mateusz Chodakowski
25.09.2018

Niemal dokładnie tydzień temu na moim egzemplarzu K1 pojawił się całkiem przyjemny komunikat informujący mnie o możliwości instalacji najnowszej wersji systemu operacyjnego. Jakie są moje wrażenia po pierwszych dniach użytkowania?

Chciałbym zacząć od rzeczy pozytywnych. Przede wszystkim nie najmłodszy już smartfon wyraźnie przyspieszył. Na pierwszy rzut oka system działa zdecydowanie płynniej i szybciej reaguje na polecenia, zwłaszcza te przekazywane dotykowo. Doskonale pamiętam, że jeszcze niedawno aby nieco podrasować czas reakcji urządzenia zmniejszyłem w opcjach programistycznych współczynnik odpowiadający za animacje menu. Po instalacji Oreo, zrezygnowałem z używania tego triku i nie zauważam żadnych przycinek interface’u.

Z radością też powitałem systemowe rozwiązanie problemu szkodliwego dla wzroku niebieskiego światła emitowanego przez wyświetlacz. Do tej pory korzystałem z bardzo dobrej swoją drogą aplikacji Twilight, która automatycznie o określonej porze lub na żądanie zabarwiała ekran na żółto dając odpocząć zmęczonym oczom. Z podobnego programu korzystam także na komputerze i przy tej okazji gorąco polecam takie rozwiązanie.


Przy okazji instalacji nowej wersji Androida wygląd zmieniła część ikon zewnętrznych aplikacji, głównie chodzi o to, że te, które do tej pory były kwadratowe zmieniły się w okrągłe. Drobna, kosmetyczna zmiana, dzięki której całość wygląda spójniej niż dotychczas. Inne są także niektóre ikony systemowe, np. ta symbolizująca NFC w szybkich ustawieniach. Ta zmiana akurat mi się nie podoba, bowiem pokręcony kwadrat jest dużo mniej wyrazisty elegancka eNka. Co ciekawe symbol, który był wcześniej w ściąganym z góry menu, na pasku powiadomień pozostał bez zmian.

Przejrzyściej wygląda teraz menu ustawień telefonu, część z nich pogrupowano, dzięki czemu do wyboru na pierwszym ekranie jest mniej elementów. Zaliczam na plus.

Niestety wraz ze wzrostem płynności i szybkością działania telefonu spadła wytrzymałość baterii. Urządzenie rozładowuje się wyraźnie szybciej co niestety niekorzystnie wpływa na moją opinię o Androdzie Oreo. Smartfon w dalszym ciągu wytrzyma cały dzień na jednym ładowaniu, ale pod wieczór w akumulatorze pozostaje po prostu mniej energii niż do tej pory. Na szczycie listy najbardziej prądożernych aplikacji znajdują się niezmiennie Usługi BlackBerry Hub+.

W pierwszych zdaniach pisałem o wyraźnym przyspieszeniu urządzenia. Z wielką przykrością muszę zaznaczyć, że nie dotyczy to jednej z ważniejszych funkcjonalności telefonu, a zatem dialera. Po wybraniu ikony zielonej słuchawki, a następnie ikonki z zegarkiem symbolizującym rejestr ostatnich połączeń, często, nawet przez kilkanaście sekund widzę jedynie białą listę.

Dopiero po dłuższej chwili paski zapełniają się danymi, co jest niezwykle irytujące, nie wspominając już sytuacji, w której chciałbym pochwalić się komuś, że BlackBerry jednak nie zbankrutowało (jak twierdzi większość użytkowników smartfonów). Do dziwnych wydarzeń związanych a updatem muszę zaliczyć także fakt, że wczoraj, po restarcie urządzenia na pulpit wróciła tapeta, którą miałem ustawioną kilka dni temu. Nowa musiała nie zachować się w pamięci urządzenia. Co jeszcze dziwniejsze, tuż po aktualizacji, w mojej aplikacji bankowej przestała działać funkcjonalność płacenia telefonem – ta opcja jakby sama się wyłączyła. Niestety aby ponownie ją uruchomić musiałem przeinstalować całą aplikację.

A jakie są wasze odczucia względem Oreo na KEYone oraz Motion? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!